Ani

Administrators
  • Мнения

    271
  • Присъединил/а се

  • Последно посещение

Всичко публикувано от Ani

  1. Święty ogień Na świecie jest jeden święty ogień, który płonie płomieniem nieśmiertelności. W tym świętym ogniu starożytni mędrcy i prorocy widzieli najwyższy objaw Boga. „Bóg nasz jest ogniem trawiącym” – mówi Pismo Święte. I naprawdę, ten ogień trawi. Ale co? To, co śmiertelne, to, co się rozkłada (może się utlenić), to, co grzeszne. Gdy on działa w świecie, niektórzy ludzie spalają się, drudzy stapiają się, a inni ożywają i zmartwychwstają. Wszystkie wielkie nieśmiertelne dusze, gdy wychodzą z Boga, niosą ten święty ogień w sobie. Dokądkolwiek pójdą w niezmierzonym wszechświecie, pracują z nim. I wszystkie dusze pojmują go w jeden, ten sam sposób. Święty ogień jest ogniem Miłości. Miłość niesie święty ogień, w którym ukryte jest życie. Oto dlaczego tam, gdzie płonie święty ogień, tam przejawia się Miłość, tam przejawia się nieśmiertelne życie, rosną i dojrzewają owoce Ducha. Ten ogień wypełnia całą przestrzeń, ponieważ jest on tym, który podtrzymuje życie. Płonie on i w człowieku. I dopóki płonie, człowiek jest zdrowy, rześki i wesoły. Wszystko w nim staje się harmonijne – i odżywianie, i krwiobieg, i oddychanie. Uczucia są prawidłowe, myśl jest prawidłowa, uczynki są prawidłowe. Święty ogień wytwarza przyjemne ciepło w człowieku. Gdy płonie, człowiek jest w dobrej kondycji. Panuje w nim stan harmonii i zupełny pokój. Kiedy zniknie ten pokój w duszy człowieka, oznacza to, że stracił on święty ogień i wszedł do zwykłego ognia. A zwykły ogień płonie i spala – tworzy dym, sadzę i popiół. W świętym ogniu nie ma żadnego dymu. Niesie on przyjemne ciepło, które tchnie życiem. Oto dlaczego gdy święty ogień płonie w człowieku, znika każde niezadowolenie, wątpliwość i gniew. Gdy pojawi się najmniejsze niezadowolenie i brakuje człowiekowi kondycji, to jest już objaw, że przebywa on poza świętym ogniem. W świętym ogniu absolutnie wszystkie myśli, uczucia i pragnienia są harmonijne. Człowiek odczuwa wtedy to, co nazywa się niebiańską błogością. I rzeczywiście, nie do pomyślenia jest pokój w człowieku bez świętego ognia. Nie do pomyślenia jest rozumność w człowieku bez świętego ognia. Nie do pomyślenia jest bez tego ognia miłość, wiara, nadzieja, miłosierdzie, pokora. Nie do pomyślenia, jednym słowem, jest by przejawiła się jakakolwiek cnota bez udziału świętego ognia. Wszystkie te cnoty rosną i rozwijają się przy udziale świętego ognia. Bez niego wszystko przestaje się rozwijać. Oto dlaczego człowiek nie może żyć dobrym życiem, w którym obecne są cnoty, jeśli w nim nie płonie święty ogień. Człowiek nie musi zapalać świętego ognia, musi nauczyć się tylko podtrzymywać go. Ponieważ sam w sobie ten ogień nigdy nie gaśnie. A tym, co najlepiej podtrzymuje święty ogień w człowieku, jest wiara, miłość, nadzieja, wiedza, mądrość, prawda. Niewidzialny świat działa teraz za pomocą ognia. Wykorzystuje ogień jako najmocniejszy środek oczyszczania człowieka i Ziemi. I Ziemia już wchodzi do nowej sfery, w której materia jest w stanie dziewiczym. Tu wszystkie rzeczy oczyszczają się i przekształcają. Ogień, który zaczyna już działać na Ziemi, zapali materię, oczyści ją i przetransformuje, aby stała się ona stosowna i odpowiadała na bardziej intensywne wibracje nowego życia. Wszystko, co wytrzyma mocne prądy boskiego ognia, pozostanie przy życiu, a to, co nie wytrzyma wibracji tej ognistej fali, będzie wyrzucone jako niepotrzebny żużel. W przestrzeni bowiem istnieją kanały, przez które usuwane są nieczystości i odpadki życia. Oczywiście, temperatura tego ognia nie może być zmierzona żadnym przyrządem. Jest ona o wiele wyższa niż temperatura słońca. Tylko ten ogień jest w stanie oczyścić serca i umysły ludzi oraz przygotować Ziemię do rozkwitu nowej kultury. Tylko po tym, jak Ziemia przejdzie przez ten ogień – a będzie to trwało wieki – wejdzie w nową epokę. To, co stanowi prawdę o Ziemi i ludzkości jako zbiorowej całości, jest prawdą też o poszczególnym człowieku. Nie może w nim narodzić się nowe życie, dopóki nie zapali się w jego duszy święty ogień. Ale gdy zapłonie w nim święty ogień, staje się on jak magnes przyciągający wszystkich i ludzie są gotowi mu służyć. Myślcie o świętym ogniu, w którym przejawia się Bóg. Myślcie o świętym ogniu, który niosą wszystkie doskonałe dusze i podtrzymujcie go. Podtrzymujcie go. Ponieważ w ten sposób będziecie podtrzymywać swoje życie.
  2. Uczeń Dzielę ludzi na cztery kategorie: starotestamentowych, nowotestamentowych, sprawiedliwych i uczniów. Stosuję te terminy, ponieważ brakuje innych, bardziej odpowiednich słów, a przede wszystkim dlatego, że budzą one w ludziach skojarzenia ze znanymi postaciami i ideami. Słowa te odzwierciedlają cztery duże epoki w rozwoju człowieka, cztery kultury, cztery ogólne, zbiorowe prądy ludzkiej świadomości. Jakie były poglądy starotestamentowych ludzi, znajdziecie w Starym Testamencie. Jakie są poglądy nowotestamentowych, znajdziecie w Nowym Testamencie. Jakie są poglądy sprawiedliwych, możecie się dowiedzieć, studiując nowoczesną kulturę. Sprawiedliwi – to ludzie ustalonego prawnego porządku. Ale gdy poszukacie drogi ucznia, nie znajdziecie jej ani w Starym, ani w Nowym Testamencie, ani w naukowych i etycznych systemach dzisiejszego świata. Droga ucznia jest czymś nowym, czymś, co dziś wchodzi do życia ludzkości. Aby przedstawić wam sytuację tych czterech kategorii ludzi na świecie, posłużę się następującym wyjaśnieniem. W pierwszej sytuacji jesteście rozumną istotą, którą niewidzialny świat posłał na Ziemię i dał jej ciało, nie pytając, czy tego chce czy nie. To jest sytuacja starotestamentowego człowieka. Druga sytuacja: wysyłają was na Ziemię, dają wam ciało, ale korzystacie z pewnej wolności, aby powiedzieć, dokąd zamierzacie dojść. Taka jest sytuacja nowotestamentowego człowieka. Trzecia sytuacja: wysyłają was z niewidzialnego świata na Ziemię przy najodpowiedniejszych warunkach i korzystacie ze stosunkowo dużej wolności. To jest sytuacja sprawiedliwych. W starotestamentowym życiu będziecie pokutować za swoje grzechy i męczyć się. W nowotestamentowym życiu będziecie doskonalić samego siebie. W życiu sprawiedliwego będziecie pomagać pozostałym, a gdy przyjdziecie na Ziemię jako uczniowie, zaczniecie uczyć się wielkiej nauki Miłości. W Miłości człowiek naprawdę się samookreśla, określając równocześnie swój stosunek do ludzi i do istot doskonałych. Wszelkie sprzeczności, które istnieją na świecie, pochodzą z tych czterech rodzajów życia, z tych czterech zbiorowych prądów, które występują na świecie. W odniesieniu do ludzkiego organizmu, pokazują one następujące współzależności: starotestamentowe życie płynie w żołądku i jelitach, nowotestamentowe życie płynie w płucach i w sympatycznym układzie nerwowym, życie sprawiedliwych płynie w dolnych działach[obszarach/partiach] mózgu, a życie ucznia płynie w jego górnych działach. Ostatnie życie zajmuje najlepsze miejsce. Dlatego życie ucznia reprezentuje to, co w człowieku idealne. Wielu się trudziło, aby pogodzić te prądy w życiu, aby usunąć sprzeczności, które powstają jako ich naturalne skutki. Jednak wyniki tych czterech żyć, same z siebie, nie dają się pogodzić. Nie można wyizolować tych prądów od razu. Ich izolacja lub raczej ich całkowite opanowanie następuje stopniowo. Dochodzi do tego dopiero wtedy, gdy życie ucznia osiągnie swoje zakończenie i dosięgnie swoich wysokich celów. Życie ucznia zawiera wartości tych czterech żyć. Ponieważ same w sobie są one fazami, które człowiek z konieczności musi przejść. Starotestamentowi przygotowują drogę dla nowotestamentowych, nowotestamentowi przygotowują drogę dla sprawiedliwych, sprawiedliwi przygotowują drogę uczniom, a uczniowie przygotowują drogę do przybycia Bożego Królestwa na Ziemię. Ich czeka rozwiązanie tego trudnego zadania. I kiedy człowiek przechodzi ze starotestamentowego życia do nowotestamentowego, przenosi wszystko, co cenne, z pierwszego do drugiego. Kiedy przechodzi z nowotestamentowego życia do życia sprawiedliwych, przenosi do trzeciego wartości drugiego. I na końcu wszystkie wartości życia sprawiedliwego zostają przeniesione do życia ucznia. W ten sposób tworzy się wewnętrzne połączenie pomiędzy wszystkimi ludźmi, wewnętrzne zjednoczenie – poza wszystkimi sprzecznościami, które są charakterystyczne dla tych czterech rodzajów życia. Różne są źródła tych czterech żyć, różne są tez warunki, w których one się rozwijają. Uczeń po przejściu przez wszystkie szkoły czterech żyć, które są szkołami przygotowawczymi, wchodzi w całkiem nowe warunki i czerpie życie oraz siły z zupełne nowego źródła. O tym źródle wspomina Chrystus, gdy mówi: „Lecz gdy przyjdzie On, duch Prawdy wprowadzi was we wszelką prawdę”. Po wejściu na drogę ucznia człowiek ma już inne poglądy na temat życia i inaczej je pojmuje. Odmiennie od rozumienia starotestamentowych, nowotestamentowych i sprawiedliwych. Wszystkie te trzy kategorie ludzi żyją wciąż w sferze osobistego życia, nie żyją jeszcze dla Całości. Starotestamentowi szukają bogactwa i majątku. Niewygody życia złoszczą ich. Nowotestamentowi szukają współczucia i sympatii. W cierpieniu i niewygodach zaczynają się wahać, nie brać wszystkiego do serca i ulegać pokusom. Sprawiedliwi szukają czci i szacunku. Sprzeczności zasmucają ich i umniejszają ich godność. Oni wznieśli się na najwyższy szczyt we własnym życiu i dlatego tak boleśnie odczuwają każde umniejszanie ich własnej godności. We wszystkim, co czynią, szukają uznania, czci i szacunku. Jedynie uczeń nie szuka ani zewnętrznego bogactwa, ani współczucia i poparcia, ani czci i szacunku. Jedynie uczeń nie złości się, nie ulega pokusom, nie obraża się. Raduje się sprzecznościami, które spotyka w swoim życiu, ponieważ wie, że pochodzą one z czterech zbiorowych prądów, które krążą w życiu. Uważa każdą sprzeczność za wielkie zadanie, które musi rozwiązać. Myśli i postępuje w ten sposób, ponieważ nauczył się wyrzekać własnych korzyści i wygód. Wszedł na drogę ucznia po tym, jak wyrzekł się życia starotestamentowych, życia nowotestamentowych i życia sprawiedliwych. I dlatego mówię wam: tylko uczeń uczy się, pozostali się bawią. Zwykli ludzie walczą pomiędzy sobą, krytykują i moralizują. Uczeń absolutnie nikogo nie krytykuje, on nie moralizuje. Nie zajmuje się zupełnie błędami ludzi. Dla niego one nie istnieją. Dla niego istnieje tylko prawidłowe życie – życie Miłości. Dla ucznia Bóg to nie starotestamentowy Jehowa, który osądza i karze ludzi. Dla niego Bóg jest Bogiem Miłości, Światła, Pokoju i Radości. Są to też cechy ucznia. I jeśli pytacie mnie, jaki jest ideał ucznia, odpowiem wam: Miłość, światło, pokój i radość dla duszy! To nie jest ideał życiu wiecznego. Może być on osiągnięty jeszcze teraz. Nie mówię wam o mądrości i prawdzie – dla nich nastanie inna epoka. Nie dla nich są dzisiejsze czasy. Teraz uczniom potrzebna jest miłość, lecz nie bez światła, światło, lecz nie bez pokoju, pokój, lecz nie bez radości. Potrzebna jest im miłość, której towarzyszy światło, światło, któremu towarzyszy pokój, pokój, któremu towarzyszy radość. Wszystkie te rzeczy są połączone w jedno. Współcześni ludzie nie mają w sobie ani pokoju, ani radości. Dlatego, gdy ludzie religijni lub uczeni mówią o niektórych swoich doświadczeniach, ich wnioski i podsumowania są zwykle, przejściowe. Kiedy uczeń przekazuje jakieś swoje doświadczenie, musi być ono doświadczeniem miłości, w której jest światło. Musi być ono doświadczeniem światła, w którym jest pokój. Musi być ono doświadczeniem pokoju, które niesie radość dla duszy. Miłość, światło, pokój, radość, o których ja mówię w teraźniejszym życiu, nie przejawiają się w życiu zwykłych ludzi. One są dostępne tylko dla uczniów. Uczniowie są jedynymi przewodnikami ich sił, jedynymi ich wyrazicielami w życiu. Oczywiście ja tylko napomykam o tych wielkich dziedzinach, które uczeń poznaje. Stanowią one wielką i obszerną naukę, nauczanie której wymaga wieków wysiłku. Miłość – to piękny, nieobjęty świat. Wielką rzeczą jest, aby człowiek doznał nieustającego rozwoju miłości, zaczynając od świata fizycznego, przechodząc przez duchowy, by dojść do świata boskiego. Wielką rzeczą jest, by człowiek doświadczył światła we wszystkich formach, które ono tworzy. Wielką rzeczą jest, by człowiek doświadczył pokoju, by doświadczył radości. Są to dziedziny, przez które uczeń musi przejść, doświadczyć ich i przebadać na swojej drodze, dopóki nie osiągnie końcowej granicy swego życia jako uczeń i zacznie uczyć się wielkiej drogi Nauczyciela. Dopiero wtedy dojdzie do głębokiego rozumienia życia, do głębokiego rozumienia Miłości, która działa na świecie, do rozumienia przyczyn, które zmuszają wielkich Nauczycieli do pracy wśród ludzi. Miłość, światło, pokój i radość są owocami Boskiego Ducha. Uczeń musi spożywać te owoce. Pierwszym owocem, którego spróbuje, jest Miłość. Uczeń musi skosztować tego owocu, ponieważ niesie on wieczne życie. I kto chce znaleźć wieczne życie – życie, pochodzące z Miłości, musi powrócić do drzewa życia. Musi opuścić drogę starotestamentowych, nowotestamentowych, sprawiedliwych i pójść drogą ucznia. Znacie słowa Chrystusa: „Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim. Potem przyjdź i chodź za Mną”. I ja wam teraz mówię: „Idźcie i rozdajcie życie starotestamentowych, rozdajcie życie nowotestamentowych, rozdajcie też życie sprawiedliwych i wtedy idźcie do waszego Nauczyciela! On was powita”. Nauczyciel ma na świecie czterech uczniów, których kocha. I jeśli ci czterej uczniowie polecą was jemu, to on przyjmie was do szkoły. Jeśli Miłość poleci was waszemu nauczycielowi, jeśli światło was poleci, jeśli polecą was pokój i radość, on was przyjmie. Otworzy drzwi szkoły, pozwoli wam wejść, pobłogosławi was, pozna was z innymi uczniami i od tej chwili będziecie uczniami swego nauczyciela. Ale strzeżcie się, by nie pójść do swojego nauczyciela, zanim nie rozdacie waszych bogactw jako starotestamentowi, jako nowotestamentowi i jako sprawiedliwi. Jeśli pójdziecie do niego z wszystkimi stroidłami i ozdobami z tych trzech żyć, jeśli pójdziecie z całą swoją godnością sprawiedliwego, wielki Nauczyciel tylko się uśmiechnie i zamknie drzwi szkoły. Uczeń musi mieć o życiu tylko jedno pojęcie. Ten, który chce być uczniem, musi mieć tylko jedno pojęcie o rzeczach. Uczeń może mieć tylko jednego nauczyciela w życiu. Pamiętajcie jedną wielką prawdę: Na świecie jest jeden Nauczyciel i wszyscy nauczyciele pochodzą od niego. Na świecie jest jeden Uczeń i wszyscy uczniowie pochodzą od niego. Uczeń musi wiedzieć jedno: może go kochać tylko ten, który go uczy – jego Nauczyciel. I uczeń może kochać tylko tego, który go uczy. Kocha się tylko to, co nieśmiertelne, i nie traci swej piękności, swej inteligencji, swej łagodności, swej dobroci. Pytacie, jakie są pierwsze kroki na drodze ucznia? Istnieje reguła – uczeń musi zacząć od miłości. Następnie przystąpi do światła, potem do pokoju i w końcu – do radości. Uczeń będzie niósł radość w swoim życiu jako rozwiązanie swoich zadań. Ja nie mówię o radości, która się zmienia, lecz o radości ucznia, której nic na świecie nie może przyćmić, której nic nie załamie. Jest ona najwyższym szczytem materialnego świata. Żadna chmura nie może go zasłonić, Boskie słońce zawsze go ogrzewa. Nie ma żadnej burzy na tym szczycie, króluje tam miłość, króluje tam światło, króluje tam pokój. To jest naturalna droga ucznia – miłość, światło, pokój i radość. Człowiek może obejść cały świat, może pukać do drzwi wszystkich szkół, może odszukać wszystkich wielkich nauczycieli, którzy niosą Boże słowo, a oni wszyscy wskażą mu właśnie tę drogę. Wszyscy znają tylko jeden, określony, Boski sens drogi ucznia, która nie może się zmienić. Wszędzie powiedzą mu, iż pierwszym krokiem w życiu ucznia jest miłość. Gdy zacznie stosować miłość, otworzą się drzwi jego umysłu i w naturalny sposób zacznie się wlewać w niego wiedza minionych wieków, jak również wiedza teraźniejszości i przyszłości. Prawdą jest, że istnieje wyższa droga od drogi ucznia, ale dopiero wtedy, gdy człowiek przejdzie tę drogę, odkryje się przed nim wielka droga Nauczycieli. To droga Mądrości, która jest najtrudniejsza. Miłość, światło, pokój i radość – oto etapy na drodze ucznia. Mówiąc o uczniu, mam na myśli przede wszystkim idealnego ucznia. Ten uczeń uczy się tu, na Ziemi, na tym świecie i na górze, w niewidzialnym świecie. Nigdy nie opuszcza szkoły. W ciągu dnia uczy się w pracowni na Ziemi, a nocą idzie na górę do swojego Nauczyciela, który wykłada mu teorię. Następnego dnia znowu wraca na Ziemię, aby kontynuować swoje praktyczne zajęcia w pracowni. Pojętny uczeń wie, że zawsze jest uczniem – był, jest i zawsze takim będzie. I po pewnym czasie, kiedy zarówno Ziemia, jak i cały Układ Słoneczny, zakończą swój rozwój, przejdzie on jako uczeń do innej, wyższej szkoły. Wtedy przybierze inne imię. Słowo „uczeń” jest za słabe, aby wyrazić głęboki sens, który ukryty jest w tym pojęciu. W bardziej wąskim tego słowa znaczeniu za ucznia uznaje się tego, który uczy się tu, na Ziemi, w tym ograniczonym kole życia. Uczy się tutaj i osiągnie tyle, na ile warunki ziemskie pozwalają. Nie ma on jeszcze świadomościowego połączenia ze światem niewidzialnym – podczas wieczornego snu jego świadomościowe bycie uczniem przerywa się. Tymczasem za ucznia w prawdziwym sensie tego słowa uznaje się tego, który ma już realne doświadczenie w świecie duchowym, który ma świadomościowe połączenie z nim. Życie ucznia, po przebudzeniu jego świadomości, jest twórczością, pracą – a nie życiem w łasce. Łaska jest tylko pomocą naukową ucznia. Od niego jednak wymaga się trudu, wysiłku i pracy. Długi czas będą egzaminować i sprawdzać ucznia, zanim dopuszczą go do Bożego Królestwa. Za najmniejsze braki natychmiast zostanie zawrócony. Wejście do Bożego Królestwa zależy od jego wiedzy i mądrości, a nie od jego miłości. Do Królestwa Bożego za dobrodziejstwo się nie wchodzi. Chrystus określa w jednym wersecie, co musi zdobyć uczeń, żeby wejść do Królestwa Bożego, żeby osiągnąć wieczne życie: „A to jest żywot wieczny, aby poznali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Jezusa Chrystusa, którego posłałeś”. Poznawanie Boga i Chrystusa jest warunkiem zdobycia wiecznego życia. Tylko dzięki niemu zdobywa się życie. Jeśli dzięki wiedzy nie można zdobyć życia, jest ona bezużyteczna. Lecz żeby dojść do tego, uczeń musi nauczyć się tworzyć tak, jak Bóg tworzy. Jak? – W pierwszym rozdziale Genezy [Księgi Rodzaju/Genesis] został dany pewien symboliczny obraz tego procesu twórczości, który zaczyna się po przebudzeniu świadomości ucznia. Ale zanim to nastąpi, uczeń wejdzie do wielkiej ciszy: nie ma tam ani dźwięku, ani światła. I wtedy z głębokości swej duszy, wezwie on Niewidzialnego, Nieznanego Boga wieczności, Stwórcę wszystkiego. Wezwie go z całej swojej duszy, z całego swojego ducha, z całego swojego umysłu i z całego swojego serca i powie: „Panie, chce cię doświadczyć. Jedyny jesteś, Stwórco wszystkiego, i poza Tobą nie ma drugiego Boga!”. I jeśli uczeń może wezwać Boga tak dobrze, gdzieś w przestrzeni zabłyśnie małe mikroskopijne światło, które sprawi mu taką radość, że od razu zapomni o wszystkich smutkach i cierpieniach. Gdzieś z daleka usłyszy głos Boga, głos swego Nauczyciela, który powie mu: „Chcesz mnie poznać i doświadczyć. Przygotuj się w takim razie na pracę. Nastał pierwszy dzień twego życia. Twoja ziemia jest nieukształtowana i próżna, ciemność zalega nad przepaścią. Rozdziel ciemności od światłości i przystąp do kształtowania swojej ziemi. Powiedz: „Niechaj się stanie światłość!”. I jeśli uczeń jest jednym z wybranych, powie „Niechaj się stanie światłość!” – i nastanie w nim światłość. „Niechaj się stanie światłość!” – to wielkie dążenie duszy ucznia, by się uczyć. I zaczną układać się w życiu ucznia wielkie dni stworzenia i zacznie on budować swój wszechświat pod kompetentnym kierownictwem swego Nauczyciela. „Niechaj się stanie światłość!”.
  3. Nauczyciel Jeden Nauczyciel istnieje na świecie! Jeden jest Nauczyciel, który niesie prawdziwą wiedzę. On zjawia się w życiu w wielu postaciach, ale w istocie jest tylko jeden. Jeśli człowiek znajdzie go w jednej z chwil, w których się pojawia, znajdzie jednocześnie samego siebie. Jest prawo – gdy odnajdziesz jedynego Nauczyciela, gdy odnajdziesz Boga, odnajdziesz też samego siebie. Gdy zobaczysz Boga, zobaczysz samego siebie. A zobaczyć Boga, zobaczyć samego siebie, to najświętszy moment w życiu. Właśnie dla tego momentu człowiek żyje. Nauczycielem na świecie może być tylko Bóg. I gdy Chrystus mówi do swoich uczniów: „Jeden jest Ojciec wasz”, ma on na myśli wielkiego, jedynego Nauczyciela. Nauczyciel – to Ojciec. Bóg zamienia się w Ojca i nabiera do nas pewnego stosunku określonego prawem Mądrości. Oto dlaczego Nauczycielem w uniwersalnym sensie tego słowa jest wielka Boża Mądrość, która wnosi na świat prawdziwą wiedzę, która wnosi wszystkie nowe idee, wszystkie nowe formy, wszystkie nowe uczucia i bodźce do życia. A więc jeden jest wielki Nauczyciel na świecie, chociaż wiele jest jego przejawów. Ponieważ mówiłem wam i znów powtórzę: jedna jest wiedza, jedno jest światło. Lecz wiedza nie pochodzi z jednego źródła i światło nie wchodzi jednym oknem. Niezliczone są drogi wiedzy, niezliczone są okna światła. Każdy, kto jest obciążony misją wyjawienia ludziom Prawdy, nie mówi w swoim imieniu. Mówi w imieniu Jedynego Nauczyciela. Dlatego Chrystus mówi: „Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło”. Każdy prawdziwy Nauczyciel, każdy Pomazaniec Boży, wysłany został na Ziemię ze specjalną misją. I tak, jak ludzkie prawa, które są odbiciem praw duchowego świata, wymagają od zwykłych nauczycieli określonego cenzusu, żeby mogli rozpocząć pracę, tak samo jest w duchowym świecie. Nauczycielem może być tylko ten, który jest opanowany i pomazany przez Bożego Ducha. Ten, którego nie opanował Boski Duch, nie ma prawa nauczać, ponieważ naruszy Boskie prawo. Nie myślcie, że Nauczyciele się nie uczyli. Przeszli oni szkoły fizycznego, duchowego, boskiego świata i dostąpili objawienia całego kosmosu. Znają oni wewnętrzne prawa Przyrody, znają ustrój świata, budowę człowieka, drogę jego rozwoju i jego wielkie przeznaczenie. Znają oni owe ściśle określone stosunki pomiędzy jego duchem i duszą, pomiędzy jego umysłem i sercem. I dlatego oni jedynie mogą naprawdę kierować nim na drodze jego rozwoju. Ale wy zapytacie: „Jak możemy poznać Nauczyciela?”. Poznawanie Nauczyciela jest ściśle duchowym procesem. Pojawienie się Nauczyciela w świecie fizycznym nie jest zakończonym aktem (jednorazowym). Nie może on też przyjść jako jakieś zewnętrzne zjawisko w życiu. Nauczyciel przychodzi jako wewnętrzny przejaw rozumności w człowieku. Dlatego wewnątrz dokonuje się poznawanie Nauczyciela – w duszy ucznia. Wielu przyjmuje pewne myśli poprzez sugestie i uważa, że to ich nauczyciel, który mówi do nich. Istnieje jednak ogromna różnica pomiędzy wewnętrzną mową Nauczyciela a wmawianiem. Wmawianie jest aktem przemocy. Mowa Nauczyciela jest wolnym aktem. I dlatego, gdy Nauczyciel zwraca się do wnętrza ucznia, inspiruje go. Nawet gdy Nauczyciel mówi do nas z zewnętrznej pozycji, używając słów jakiegoś języka, jego mowa ma określone właściwości. Nauczyciel stosuje każde słowo na jego właściwym miejscu. On wie dlaczego zastosował określone słowo i jaki wpływ wytworzą jego wibracje. To, kim jest Nauczyciel, jest ściśle określone w Żywej Przyrodzie. Nauczycielem jest tylko ten, w którym nie ma żadnej przemocy. Jest silny, ale nie stosuje przemocy. Nauczycielem jest tylko ten, w którym nie ma żadnego fałszu. Jego wywyższona rozumność wyklucza jakiekolwiek kłamstwo. Nauczycielem jest tylko ten, w którym nie ma żadnego zła. Jego dobroć wyklucza wszelkie zło. Jeżeli w którymś człowieku jest fałsz i zło, jeśli stosuje przemoc, nie jest on Nauczycielem, jest uczniem. Jest to najprostsze i najbardziej dostępne określenie dla nauczyciela i ucznia. Obecność Nauczyciela poznaje się po tym, że daje On życie, światło i wolność. Ponieważ Nauczycielem jest tylko ten, który żyje i pracuje według prawa Miłości, Mądrości i Prawdy. Ten, kto nie przestrzega jeszcze całkowicie tych praw, jest uczniem. Miłość Nauczyciela zdała egzamin, nie musi być sprawdzana. Wiedza Nauczyciela zdała egzamin, nie musi być sprawdzana. Czystość Nauczyciela zdała egzamin, nie musi być sprawdzana. Nauczyciel, w prawdziwym sensie tego słowa, jest doskonałym człowiekiem. Nie ma w nim nawet cienia wahania, niezdecydowania lub niewiary. Tylko Nauczyciela można naprawdę nazwać wielkim i mocnym człowiekiem, ponieważ jego życie ma odbicie w całym kosmosie. A jeśli życie i myśl jednego człowieka odbijają się w całym kosmosie, są one boskie. Nauczanie jest pewnym procesem wyższego samouświadamiania. Musi zajść pewien czysto duchowy proces pomiędzy Nauczycielem a uczniem. Przy tym konieczna jest pełna świadomość zadania, które mają wykonać. W tym wypadku pomiędzy Nauczycielem a uczniem musi istnieć pełna wymiana, jaka istnieje pomiędzy matką i dzieckiem w jej łonie. I tak, jak duch człowieka pracuje w łonie matki, aby zbudować ciało dziecka, tak jak duch za pomocą tego procesu uczy się, biorąc udział w pracy, którą wykonuje duch matki, tak Nauczyciel i uczeń muszą pracować jednocześnie przy pomocy Boskiego Ducha, aby zbudować ciało duchowe ucznia – jego wieczny dom. Oto dlaczego być Nauczycielem oznacza – rodzić duchowo. W tym znaczeniu, w Piśmie Świętym, mówi się o porodzie mężów. Mąż musi rodzić, czyli być dobrym Nauczycielem. I pierwsze, co musi zrobić Nauczyciel, to odkryć przed uczniem duchowy, niewidoczny dla niego do tej chwili świat tak, jak matka po dziewięciomiesięcznym noszeniu dziecka w swoim łonie odkrywa przed nim nowy świat. Wtedy widać, jak delikatną i odpowiedzialną pracą jest być duchowym Nauczycielem. Dlatego Chrystus zwrócił się do swoich uczniów i mówił im: „Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami”. Jeśli ktoś pozwoli sobie samowolnie nauczać i okaleczy duchowo jakąś duszę, będzie odpowiadać przed wielkim Prawem. Choć dobre, wielkie Prawo jest też sprawiedliwe. Wszyscy samozwańczy nauczyciele bywają wrzucani do więzień i dopiero po odsiedzeniu swojego wyroku, ruszają prostą drogą swojego rozwoju. A czy wiecie, ile tysięcy lat jest na to potrzebnych? Dobre jest wielkie Prawo, ale i sprawiedliwe! Czy przypomnieć wam przypadek Mojżesza? Mojżesz uczył się u najlepszych nauczycieli Egiptu. Uczył się długi czas i ukończył słynną szkołę. I doprawdy cuda, których dokonał przed faraonem, wskazują na to, że posiadł znaczną wiedzę. Ale z powodu jednego uczynku – zamordowania Egipcjanina, uczynku absolutnie zabronionego uczniom Białego Bractwa, musiał odejść na pustynię i żyć w samotności całe czterdzieści lat, aby odkupić swój grzech. Z powodu jednego morderstwa musiał uczyć się i pokutować całe czterdzieści lat, a dopiero potem otrzymać nowe błogosławieństwo. Przypominając wam o dużej odpowiedzialności, jaka spada na poświęconego za jeden tylko uczyniony błąd, chcę uświadomić wam, jak dużą odpowiedzialność przyjmują samozwańczy nauczyciele, którzy kaleczą ludzkie dusze. Dlatego Chrystus tak ostrzega swoich uczniów: „Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami!”. Zapytacie mnie teraz, czym różnią się prawdziwi nauczyciele od pseudo-nauczycieli, jak odróżnia się nauczycieli Białego Bractwa od tych z Czarnego? Nauczyciel Czarnego Bractwa nie zna Prawdy i z tego powodu zwraca uwagę na zewnętrzność. Ubiera się w najlepsze ubrania, nosi najdroższe klejnoty i ozdoby, i zakłada pierścienie obsypane brylantami. Mówi on do swoich uczniów: „Tylko mnie będziecie słuchać, tylko ja odkryje wam prawdę”. Nauczyciel Białego Bractwa ubiera się skromnie, ale zawsze czysto i schludnie. Nie nosi pierścieni i ozdób. Do swoich uczniów mówi: „Nie oczekujcie wiele ode mnie!”. Aby uczeń nie miał wątpliwości, chce go zmusić, aby sam wystawił na próbę czystości swego Nauczyciela, aby sam znalazł jego wewnętrzne bogactwa, aby zobaczył nie jego zewnętrzny, ale wewnętrzny blask. Przy tym Nauczyciel Białego Bractwa nie ogranicza swoich uczniów, ale daje im pełną wolność. Nauczyciel Białego Bractwa, Nauczyciel Prawdy, niesie ze sobą trzy rzeczy: wolność dla duszy, światło dla umysłu i czystość dla serca. Pseudo-nauczyciel niesie ze sobą niewolę dla duszy, ciemność dla umysłu i zepsucie dla serca. Żebyście mieli pełne wyobrażenie o Nauczycielach, powiem wam, że jest też inna kategoria nauczycieli – Wielcy Nauczyciele Wszechświatowego Bractwa, którzy znają metody pierwszych i drugich oraz regulują ich działalność. Przyjście Nauczyciela na Ziemię jest rozumnym aktem całej Żywej Przyrody. Aby pojawił się jeden wielki Nauczyciel, wszystkie rozumne dusze muszą zebrać się w jednym miejscu. Poza tym na Ziemi muszą być przygotowane odpowiednie warunki na jego przyjście. Żeby tylko pobieżnie naszkicować drogę, na której te warunki występują, powiem: Musi urodzić się dwóch genialnych ludzi, aby urodził się jeden święty – w sensie, który Żywa Przyroda nadaje tym słowom. A żeby pojawił się jeden wielki Nauczyciel, musi urodzić się dziesięciu świętych. Zatem jasne jest, dlaczego Nauczyciel, który jest zbiorową jednostką, odzwierciedla życie całego kosmosu i dlaczego, z drugiej strony, jego życie rzutuje na cały kosmos. Nauczyciel czerpie swoją wiedzę i zasady z wielkiej księgi Życia, w której każdy kamyk, każda gałązka i kwiatek, każda roślina i zwierzę, każda ludzka istota, jednym słowem – każda żywa forma, stanowią napisane słowa. Gdy weźmie on liść z jakiegoś drzewa, patrzy na niego i czyta: kiedy, gdzie i w jakich warunkach rozwijał się ten gatunek rośliny, jacy wtedy byli ludzie, jaki był stan Układu Słonecznego. Odczytuje też wiele wydarzeń z teraźniejszego życia, których liść był świadkiem. Ponieważ wszystko pozostawia ślady i odciski na tym liściu. Liście drzewa spisują kronikę wszystkiego, co wydarzyło się w jego okolicy. Opowiadają one o tym, jacy ludzie przechodzili, jakie były ich myśli, pragnienia i uczynki. Dla Nauczyciela nie ma istoty nie mówiącej w Przyrodzie - wszystko mówi do niego swoim własnym językiem. Dwa tysiące lat temu pewien bogaty chłopak zadał Chrystusowi następujące pytanie: „Nauczycielu dobry! Co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?”. „Nauczycielu dobry!”. W bułgarskim języku nie ma słów bardziej treściwych, o większej melodyjności i harmonii od tych dwóch słów. Wiele wymaga się od ucznia, aby zrozumiał ich głęboki sens. Słowo „Nauczyciel” (ucziteł) po bułgarsku jest odpowiednie pod każdym względem – i matematycznym, i kabalistycznym, i muzycznym. „Nauczycielu dobry!”. Te słowa zawierają w sobie wszystkie boże bogactwa. Niosą w sobie warunki urzeczywistnienia Bożej Miłości, Mądrości i Prawdy. Niosą one w sobie warunki urzeczywistnienia wszystkich cnót. Te słowa stanowią klucz, którym można otworzyć drzwi zamknięte od wieków. Stanowią magiczną formułę, której siłę można wypróbować i sprawdzić. Do tego wymagana jest wiara! Dwa tysiące lat temu pewien bogaty chłopak zadał wielkiemu Nauczycielowi pytanie: „Nauczycielu dobry! Co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?”. Ale odpowiedź zmusiła go do odejścia ze spuszczoną głową. Podnieście teraz swoje głowy, zwróćcie się ku wielkiemu Nauczycielowi i powiedzcie: „Nauczycielu dobry, chcę wykonać prawo Twoje!”. Tylko tak staniecie się uczniami Wielkiego Nauczycielа i sługami Żywego Boga.
  4. Cztery Rzeczy Są cztery rzeczy, o których człowiek musi stale pamiętać: Bóg stworzył Ziemię, aby ludzie byli dobrzy. Bóg stworzył wodę, aby ludzie byli czyści. Bóg stworzył powietrze, aby ludzie myśleli sprawiedliwie. Bóg stworzył światło, aby ludzie chodzili prostymi drogami. Cztery są drogi, którymi człowiek dochodzi do prawdziwego życia: droga ziemi, droga wody, droga powietrza i droga światła. Człowiek nie może dojść do prawdziwego życia, jeśli nie jest dobry. Zapytacie: „Jak mam być dobry? Jak czynić dobro?”. – Dobra się nie czyni. Człowiek musi iść drogą dobra. Zawsze nią iść. Człowiek nie może dojść do prawdziwego życia, jeśli nie jest czysty. Woda oczyści go. Woda, która jest dobrym przewodnikiem życia. A wdychając powietrze, nauczy się myśleć prawidłowo. Idąc drogą światła, nauczy się czytać wielką księgę Boga. Ale nie wystarczy, aby człowiek tylko szedł tą drogą. Musi nauczyć się też czytać. Aby wiedział, co mu niesie światło. Światło – to list wysłany przez Boga. Ludzie patrzą na świat, ale niczego nie rozumieją. A świat jest listem! Jest co czytać każdego dnia. I jeśli człowiek nie czyta, pozostaje chamem. Zaawansowana dusza to ta, która jest dobra. Ona wie, dlaczego została stworzona Ziemia. Zaawansowana dusza to ta, która jest czysta. Ona wie, dlaczego została stworzona woda. Zaawansowana dusza to ta, która myśli poprawnie. Ona wie, dlaczego zostało stworzone powietrze. Zaawansowana dusza to ta, która idzie prostą drogą. Ona wie, dlaczego zostało stworzone światło. I jeśli ludzie są źli, to dlatego, że nie wiedzą, dlaczego Ziemia została stworzona. Są źli, bo nie wiedzą, dlaczego woda została stworzona. Źli są, bo nie wiedzą, dlaczego powietrze zostało stworzone. Źli są, bo nie wiedzą, dlaczego światło zostało stworzone. Na Ziemi żyją, a nie są dobrzy. Wodę piją, lecz czyści nie są. Powietrze wdychają, a nie myślą poprawnie. Światło mają, a nie idą prostą drogą. I wtedy ludzie pytają: „Dlaczego Bóg stworzył świat?” lub: „Co mamy robić?”. Gdy ktoś zapyta cię w ten sposób, odpowiedz mu: „Bądź dobry!” – A potem? – „Bądź czysty!” – A potem? – „Myśl poprawnie!” – Na końcu: „Idź prostą drogą i naucz się czytać!”. Jeśli jesteś dobry, Ziemia jest twoja. Jeśli jesteś czysty, woda jest twoja. Jeśli myślisz poprawnie, powietrze jest twoje. Jeśli idziesz prostą drogą, światło jest twoje. Pytam w takim razie, czy człowiek, który ma wszystkie te rzeczy, może być biedakiem? Ziemia zostanie tylko dla dobrych ludzi. Źli ludzie stracą siłę i wyczerpią się. Nie będą mogli korzystać ani z Ziemi, ani z wody, ani z powietrza, ani ze światła. I doprawdy, czy chory, bezsilny człowiek może pracować? Może pracować tylko dobry człowiek, czysty człowiek, człowiek, który myśli poprawnie, który idzie prostą drogą. Na razie Ziemią rządzą źli ludzie. Ale do czasu. Były czasy, gdy zwierzęta panowały i rządziły. Teraz rządzi nią człowiek-zwierzę. Ale idą czasy i już nastały, kiedy „cisi odziedziczą ziemię” i będą nią rządzić. Prawdziwy człowiek to ten, który jest dobrym człowiekiem. A dobry człowiek, to czysty człowiek, człowiek, który myśli poprawnie i idzie prostą drogą, to ten, który jest silnym człowiekiem. Jest on człowiekiem urodzonym przez Boga. A czy człowiek, który został urodzony przez Boga i żyje w Nim, może być słaby? Człowiek musi być urodzony przez Boga, nie tylko w Niego wierzyć. Wiara jest tylko pewną drogą ku miłości. A miłość jest wewnętrznym połączeniem z tym, który cię urodził. Jeśli chcesz stać się silny, służ Bogu! Poprzez służbę Bogu człowiek uzyskuje siłę w życiu. Tylko w ten sposób możesz stać się naprawdę silnym człowiekiem. Ludzie pytają: „Czy Bóg istnieje?”. Skoro jesz chleb, istnieje Bóg. Bóg jest w jego wnętrzu. Skoro pijesz wodę, istnieje Bóg. Bóg jest wewnątrz wody. Skoro wdychasz powietrze, istnieje Bóg. Bóg jest wewnątrz powietrza. Skoro przyjmujesz światło, istnieje Bóg. Bóg jest wewnątrz światła. Jeśli nie wierzysz w boskość, która ukrywa się w tych rzeczach, z którymi jesteś związany, jak znajdziesz Boga w innym miejscu? Pamiętaj: jeśli szukasz Boga na zewnątrz, znajdziesz ziemię. Jeśli szukasz Boga na zewnątrz, znajdziesz wodę, powietrze, światło. I jeśli nie jesz chleba, który Ziemia ci daje, czeka cię śmierć! Jeśli nie pijesz wody, umrzesz z pragnienia. Jeśli nie wdychasz powietrza, wyschniesz. Jeśli nie przyjmujesz światła, oślepniesz i będziesz się potykał w życiu. Niektórzy ludzie skarżą się, że bracia ich nie przyjmują. Wiedzcie jednak, że są na świecie bracia, którzy są przedstawicielami dobra. Jeśli nie jesteś dobry, nie przyjmą cię. Są bracia, którzy są przedstawicielami czystości. Jeśli nie jesteś czysty, nie przyjmą cię. Są bracia sprawiedliwej myśli. Jeśli nie myślisz sprawiedliwie, nie przyjmą cię. Są bracia światła. Jeśli ty nie rozumiesz światła, jeśli nie uczysz się, oni też cię nie przyjmą. Dlatego mówię: „Stań się dobry, a przyjmą cię. Stań się czysty, a przyjmą cię. Zacznij myśleć poprawnie, a przyjmą cię. Zacznij się uczyć, a przyjmą cię. Bo kto nie przyjmie bogatego człowieka, którego torba jest pełna? Lecz jeśli ktoś pójdzie żebrać tu i tam, dadzą mu kawałek chleba i wypędzą go”. Nie pytaj, czy ludzie są dobrzy. Ważne, żebyś to ty był dobry. Ważne jest, czy Boskie dzieła są dobre i czy to, co Bóg stworzył, jest dobre. A jest ono dobre. Nie pytaj, czy ludzie są czyści. Ważne, abyś to ty był czysty. Ważne jest, aby to, co Bóg stworzył – woda, była czysta! Mówię o żywej Ziemi, o żywej wodzie – nie o zwykłej ziemi czy wodzie. Nie pytaj, czy ludzie myślą poprawnie. Ważne jest, czy powietrze, które wdychasz, może nieść Bożą myśl. Nie pytaj, czy ludzie idą prostą drogą. Ważne jest, abyś to ty szedł w świetle prostą drogą. Ponieważ my poruszamy się i żyjemy w Bogu, On stale obserwuje nas. Skrycie obserwuje w jakim stopniu jesteśmy dobrzy, w jakim stopniu jesteśmy czyści, w jakim stopniu myślimy poprawnie i w jakim stopniu idziemy prosto. Nic nie ukryje się przed Jego wzrokiem, ale On zawsze milczy. A kiedy milczy, sprawia, że cierpimy. Gdy Bóg mówi, sprawia nam radość. Kiedy cierpisz, Bóg milczy. Kiedy radujesz się, Bóg mówi. Kto chce służyć Bogu, kto chce zobaczyć Go na Ziemi, musi wiedzieć, że gdy weźmie chleb, znajduje się przed Nim. Niech ogarnie go święte drżenie, gdyż chleb przybył na jego stół. Tylko dobry człowiek ma prawo jeść. Tylko czysty człowiek ma prawo pić wodę. Tylko ten, który myśli, ma prawo do wdychania powietrza. I tylko ten, który idzie prostą drogą, ma prawo przyjmować światło. Jeżeli przyjmuje te rzeczy, zobaczy, że wszystko, co Bóg stworzył, jest dobre i jego dusza wypełni się radością. A jak dusza człowieka wypełni się radością, zrozumie on Boga i będzie z Nim obcować. Przebudzone dusze muszą pracować i ufać Bogu, że pobłogosławi On ich dobro na Ziemi, na której żyją. Muszą wierzyć, że Bóg da im czystość, która jest ukryta w żywej wodzie. Ponieważ zwykła woda jest tylko szatą żywej wody. My przyszliśmy na Ziemię, aby przekazać wiedzę o tym, że Bóg jest zawsze błogi i dobry, i że my też musimy być tacy jak On. Że jest On czysty i święty i że my też musimy być tacy jak On. Że On zawsze myśli poprawnie i że my też musimy myśleć jak On. Że On stale objawia się przez światło, abyśmy szli prostą drogą. Bądźcie dobrzy, bądźcie czyści, myślcie poprawnie, idźcie prostą drogą, uczcie się Bożych dróg, a otrzymacie Boże błogosławieństwo.
  5. Wielkie Wszechświatowe Bractwo Jest na Ziemi pewna loża uczonych, którzy raz w roku zbierają się, aby rozważać różne naukowe zagadnienia. Ci oświeceni ludzie wiedzą o Ziemi, o jej przeszłości i teraźniejszości o wiele więcej niż wszyscy współcześni uczeni, przedstawiciele oficjalnej nauki. Ale jeśli chodzi o przyszłość Ziemi, oni też z pewnością nie znają jej i snują na jej temat domysły. Poza tą lożą oświeconych na Ziemi, istnieje na słońcu inna loża, złożona z wielkich Oświeconych, którzy na pewno znają nie tylko przeszłość naszej planety, ale również jej przyszłość. I pierwsza i druga loża są tylko organami wielkiego wszechświatowego organizmu z doskonałymi, wysoko zaawansowanymi istotami, które stanowią Wielkie Wszechświatowe Bractwo. Te doskonałe istoty są nieporównanie bardziej zaawansowane od najgenialniejszych ludzi na Ziemi, ponieważ wyszły z Pierwszego Początku o wiele wcześniej niż ludzie. Wszyscy oni przeszli pewną drogę rozwoju pod kierownictwem Boskiego Ducha i doszli do tego stopnia rozwoju, na którym się teraz znajdują. I kiedy mówimy o Wielkim Wszechświatowym Bractwie, mamy na myśli tę hierarchię rozumnych istot, które zakończyły swoją ewolucję miliony i miliardy lat temu wcześniej niż ludzie i teraz kierują całym kosmosem. Oni kierują nim, ponieważ sami brali udział w jego stworzeniu pod bezpośrednim kierownictwem wielkiego Boskiego Ducha. I biorąc pod uwagę rozumny ustrój całego wszechświata, wszystkie jego układy galaktyczne, wszystkie jego niezliczone słońca i planety, biorąc pod uwagę nawet tylko tę wyższą mechanikę i techniczną doskonałość, które zbudowały Ziemię, można wnioskować o tym, jaki mocny umysł, jaki mocny duch posiadali ci genialni twórcy, którzy pracowali nad urzeczywistnieniem Boskiego planu stworzenia świata. Według stopnia wiedzy i rozwoju i według pracy, którą wykonują, istoty te, uszeregowane w pewną hierarchię, drabinę, tworzą hierarchiczną strukturę, której stopnie znane są pod nazwami: serafini – bracia miłości, cherubini – bracia harmonii, trony – bracia woli, panowania – bracia inteligencji i radości, zastępy – bracia rozumu i rozwoju, władze – bracia zewnętrznych form i sztuk, zwierzchności – bracia czasu, stanu i taktu, archanioły – bracia ognia i ciepła, anioły – nosiciele życia i roślinności. Ostatni, dziesiąty stopień, zajmą zaawansowane dusze ludzkie. Wszyscy razem przedstawiają wielkiego Kosmicznego Człowieka. Działalność tych istot jest tak harmonijnie podzielona, że każda z nich wie, kiedy, jak i co ma robić. Kierują one funkcjami wielkiego, światowego organizmu, który zawiera w sobie wszystkie układy słoneczne. A według nas istnieją trzy rodzaje układów słonecznych. Pierwsze, które stanowią organy całych wszechświatów gwiezdnych, tworzą materialny, fizyczny świat, utkany z najgęstszej materii, która też podlega podziałom. Drugie stworzone są z subtelniejszej materii, z materii duchowego świata i należą do świata anielskiego. Trzeci rodzaj układów słonecznych tworzy w swym całokształcie boski świat i jest on zbudowany z najbardziej subtelnej, najwyższej materii. I niebo, o którym mówi się w Piśmie Świętym, nie jest tą niebieską arkadą nad nami, za którą gubi się przestrzeń świata i nad którą świecą gwiazdy w nocy. Niebo jest organizowane przez wyższe istoty, przez wielkie dusze i dlatego jest ono wielkie w swoich czynnościach. Anioły, które zamieszkują niebo, są wielkimi duszami, które stale wysyłają swoje światło na cały świat. Energia ich mocnej myśli rozprzestrzenia się w całym kosmosie i porusza wszystko na świecie jako pewną zbiorową siłę. Nie myślcie, że anioły są jakimiś niematerialnymi istotami, jakimiś iluzorycznymi „duchami”. Są one istotami, których ciała są wysoko zorganizowane, stworzone z czystej jaśniejącej materii. Jeden anioł może do tego stopnia panować nad swoim ciałem, by stawać się widocznym lub niewidocznym. Może swobodnie podróżować w nieograniczonej przestrzeni z prędkością o wiele wyższą niż prędkość światła, może przewędrować całe układy słoneczne, całe wszechświaty gwiazd. Anioły też znajdują się na różnych stopniach rozwoju, ale ogólnie dzielą się one na dwa wielkie królestwa. Te z wyższego królestwa rzadko schodzą na Ziemię, a anioły należące do niższego królestwa schodzą na nią częściej, aby pomagać przy duchowym wznoszeniu (rozwoju) ludzi. Ci wielcy bracia ludzkości pochodzą z rasy ludzkiej, ale przeszli swoją drogę rozwoju miliardy lat przed pojawieniem się człowieka na Ziemi, w warunkach o wiele bardziej sprzyjających, które rozumnie wykorzystali. I jeśli życie ludzkości przebiega według pewnego planu, jeśli na Ziemi rozkwitają kultury, razem z ich naukami, religiami, sztuką, jeśli ludzie posiadają wieczne dążenie do rozwoju i doskonałości, zawdzięczamy to tym rozumnym istotom, które są silnie powiązane z ludźmi, stale pracują i troszczą się o nich. Z ich serca tryska miłość, radość i życie. I dzięki temu ich pędowi, ludzie żyją i dążą. Ich pragnieniem jest, aby ludzkość posiadła to światło, które oni posiadają, tę wolność, którą oni się radują. Chcą nauczyć ludzi żyć zgodnie z wielkimi prawami, według których żyją. A oni stosują najrozumniejsze prawa na świecie. Prowadzą najczystsze i najbardziej wywyższone życie, życie absolutnie bezinteresowne. W swoim wielkim poświęceniu ci kochający słudzy Boga sami schodzą na Ziemię w ludzkiej postaci, aby pomagać ludziom (jej mieszkańcom). Oni nieustannie wysyłają swoich posłów na Ziemię w tej lub innej postaci. Wszyscy geniusze ludzkości, wszyscy wielcy ludzie, święci, adepci, wszyscy uczeni, pisarze, politycy, którzy pomagają rozwojowi ludzkości w tym czy innym kierunku, wszyscy są służącymi Wielkiego Wszechświatowego Bractwa. Ono wybiera spośród ludzkości najbardziej zaawansowane dusze i przygotowuje je do duchowej pracy wśród ich braci. We współczesnej ludzkości są ludzie, którzy posiadają subtelniejsze od innych siły duchowe, delikatniejszy ustrój. Wyróżniają się oni wysoko zorganizowanym plastycznie ciałem, prowadzą bowiem absolutnie czyste i święte życie. Właśnie ich wyjątkowe zaawansowanie czyni ich zdolnymi do bycia duchowymi pomocnikami ludzkości. Najbardziej zaawansowani spośród nich skończyli swój rozwój na Ziemi i posiedli obszerną wiedzę. Wiedzą wiele rzeczy o tej pozytywnej, absolutnej, boskiej nauce, która istniała jeszcze od stworzenia świata. Wielu z nich żyje na Ziemi tysiące lat. Przeszli proces zmartwychwstawania, nie istnieje dla nich ani śmierć, ani reinkarnacja. Ci ludzie, zwani jeszcze „synami Bożymi”, w których duszach i duchach żyje Bóg, którzy połączeni są z całym rozumnym światem, z wszystkimi zaawansowanymi istotami we wszystkich układach słonecznych, są tymi właśnie wielkimi duszami, Nauczycielami ludzkości, którzy osiągnęli najwyższe rezultaty w swej działalności i myślach – we wszystkich kierunkach. Są oni tymi mocnymi duchami, które jawnie lub skrycie popychają ludzkość do przodu. Ci bracia stoją za każdą duchową działalnością na Ziemi, za każdym zjawiskiem. Stoją oni również za każdym wielkim człowiekiem, za każdym wielkim poetą, muzykiem lub malarzem. Aby przejawił się jeden genialny człowiek na Ziemi, potrzeba tysięcy genialnych dusz, by się zjednoczyły i wyraziły przez niego. Aby pojawił się jakiś Nauczyciel, muszą zjednoczyć się w nim wszystkie rozumne dusze. Kim jest Chrystus? – Chrystus jest zbiorowym duchem. Jest zbiorem wszystkich synów Bożych, których dusze i serca biją miłością i życiem. Wszyscy synowie Boży, połączeni w jedno, wszystkie rozumne dusze, które żyją w boskim zjednoczeniu – to jest Chrystus. W tym sensie jest on Głową Wielkiego Wszechświatowego Bractwa. Gwiazda, o której mówi się w Ewangelii, że pojawiła się przy narodzeniu Chrystusa, była również czymś żywym: stanowiła ona zbiór żywych istot, które zeszły z góry, aby ogłosić przyjście Chrystusa. Ale tylko trzech mędrców ze Wschodu – wielcy Poświęceni, zauważyło i poznało tę gwiazdę. A ci trzej mędrcy byli też sługami Wielkiego Wszechświatowego Bractwa. A więc pamiętajcie: jedyna wielka Wspólnota, która teraz istnieje na świecie, to Wielkie Wszechświatowe Bractwo. Ci członkowie Wielkiego Wszechświatowego Bractwa, którzy kierują rozwojem ludzkości i prowadzą ją ku jasnej przyszłości, nie tworzą żadnej widocznej dla ludzi społeczności lub organizacji. Tworzą oni pewien żywy kolektyw, pewną rozumną wspólnotę, istniejącą poza zepsutymi warunkami, w których ludzie żyją. I dlatego śmieszne jest mówienie, że siedziba tego bractwa jest w tym czy innym miejscu, wśród tego lub innego narodu. Wszyscy ci wielcy Bracia, którzy pracują w duchowych sferach na Ziemi, pochodzą z siedmiu hierarchii, z siedmiu kategorii. Pierwsi z nich należą do Miłości i nazywają się „Braćmi Miłości”. Drudzy należą do Mądrości i nazywają się „Braćmi Mądrości”. Podtrzymują oni naukę i sztukę oraz niosą wiedzę ludzkości. Trzeci z nich nazywają się „Braćmi Prawdy”. Wprowadzają oni wolność do ludzkich umysłów i serc. Wprowadzają tę wolność, która czyni ludzkiego ducha, ludzką duszę, ludzki umysł i serce wolnymi – wolnymi w pełnym sensie tego słowa. Inni nazywają się „Braćmi Sprawiedliwości” – przynoszą ludzkości sprawiedliwość i rozporządzają tymi niewidocznymi darami, których współcześni ludzie potrzebują. Piątych nazywają „Braćmi Cnoty”, szóstych „Braćmi Piękności”, na końcu zaś idą ci, których zwą „Jechowistami”. To jednak nie są prawdziwe imiona tych Braci. Prawdziwych nie mogę wymówić, ponieważ są one święte. Ci Bracia nie są tak zwykli, jak ludzie sobie myślą. Każdy z nich może podnieść Ziemię jedną ręką i jak piłkę rzucić w przestrzeń! A mogą to zrobić, ponieważ za nimi stoi coś jeszcze mocniejszego, większego, czemu oni służą. I gdy niektórzy myślą, że mogą przeciwstawić się tym Braciom, pokazują tym samym, że nie rozumieją głębokiego sensu, zawartego w pojęciu „Biały brat”. Jeśli chodzi o siłę, Bracia dysponują najpotężniejszą. Tak dobrze znają funkcje ludzkiego mózgu, że w ciągu jednego dnia mogą uśpić całą ludzkość. Co stanowiłoby najmocniejszą nowoczesną broń przed siłą tych wielkich Braci? Oni nie chcą jednak stosować okrutnych środków – zostawiają ludzi, aby sami spróbowali każdej rzeczy, choćby za cenę tysięcy cierpień, ponieważ tylko cierpienia mają siłę, by uszlachetnić ich i sprowadzić na prostą drogą. I ludzie zrozumieją pewnego dnia, że istnieje na świecie wielkie praworządne państwo, którego obywatele – synowie Boży – są najrozumniejszymi istotami, które żyją według Boskiego Prawa i wykonują Jego Wolę. Nie pozostanie na świecie naród, który nie wypróbuje siły i potęgi tego praworządnego państwa. Ale jeśli ludzie dziś nie idą prostą drogą, przyczyną tego jest fakt, że w przeciwieństwie do Wielkiego Białego Bractwa działa druga loża inteligentnych istot, które nie zrozumiały głębokiego sensu życia i pojmują go diametralnie przeciwnie. Tworzą oni tak zwane Czarne Bractwo. Czarne Bractwo jest hierarchią istot, które zajmują różne stopnie w zależności od swojej inteligencji. Aby jasno przedstawić ich funkcję, powiem, że podczas gdy Białe Bractwo działa w gałęziach i kwiatach życia metodami gałęzi i kwiatów, Czarne Bractwo działa w korzeniach życia. Podczas gdy Białe Bractwo działa w głowie i piersiach Kosmicznego Człowieka, Czarne Bractwo działa w żołądku, wątrobie i jelitach. Białe Bractwo jest związane więc z pozytywnymi siłami, z dobrem, a Czarne Bractwo – z negatywnymi siłami, ze złem, w najszerszym sensie tego słowa. I pierwsze, i drugie siły są na razie potrzebne, by przejawiało się życie. Ich służba jest ściśle podzielona. Poza tymi dwiema szkołami, jest jeszcze trzecia szkoła - szkoła Wielkich Nauczycieli, którzy stoją wyżej w hierarchii i kierują działalnością pierwszych dwóch. Posługują się metodami jednych i drugich dla swoich wielkich celów, ale nie zaliczają się ani do pierwszej, ani do drugiej szkoły. Są oni tymi Wielkimi Nauczycielami Wszechświatowego Bractwa, którzy kierują całym kosmosem i którzy po zakończeniu każdej ewolucji, tworzą nowe ewolucyjne fale, zgodnie z innym planem i innym rytmem. Pod kierownictwem ich mocnego ducha kiedyś z wysokich szczytów Bytu zeszły te wywyższone duchy, które stworzyły układy słoneczne – w tym również nasz. Stworzyli oni i urządzili pierwotną „kosmiczną” ziemię, dawny „raj”. Na tej „kosmicznej ziemi” do tej pory żyją ci doskonali praludzie, którzy zakończyli swój rozwój. Są oni wielkimi Przodkami ludzkości. Ci Twórcy przeszłości, ci wielcy przodkowie, dziś ponownie schodzą na naszą Ziemię. Przekształcają ją w raj. Z nimi przyjdzie sto czterdzieści cztery tysiące osób, o których mówi się w Objawieniu i wśród których są przedstawiciele wszystkich narodów w przeszłości i teraźniejszości. Przyjdą święci, adepci i Nauczyciele wszystkich czasów. Zaprzęgną za pomocą swojego mocnego ducha wszystkie przebudzone dusze z czterech stron Ziemi i wszyscy razem wprowadzą prawdziwy porządek i ład na świecie. Po zakończeniu swojej pracy wycofają się i zostawią ludzi, aby żyli i pracowali w nowych warunkach. W ten sposób odnowi się łączność pomiędzy widzialnym i niewidzialnym światem. W ten oto sposób pracowało, pracuje i będzie pracować Wielkie Wszechświatowe Bractwo na świecie. I będzie ono pracować tak długo, aż jednomyślna Miłość, jednomyślna Mądrość i jednomyślna Prawda ogarną cały byt. Wtedy każdy oddech będzie chwalił Boga w świętym pokoju i harmonii.
  6. Żywa Przyroda Żywa Przyroda w swojej całości jest przejawem rozumnych sił, rozumnych istot z różnych gradacji, które żyją w pełnej harmonii, obcowaniu i zjednoczeniu. Wszystkie one mają jeden wyższy cel, który nazywamy Bogiem, to znaczy tym, co bezgraniczne, tym, co bez początku, w którym wszystko istnieje, porusza się i rozwija. Oczywiście, mówiąc o „żywej przyrodzie”, nie mamy na myśli tego samego, co przyrodnicy. Dla nas Przyroda jest czymś wielkim, nie tylko w swoim ustroju, ale też w inteligencji oraz nadrzędnej rozumności, którą ona przejawia. Żywa Przyroda jest zbiorem myślących istot, który stanowią ‘atomy’ wielkiego, dużego świata. Cała przestrzeń, w której żyjemy i poruszamy się, pełna jest istot z różnych kategorii i kultur. Więc, gdy mówimy o wszechświecie, mamy na myśli zbiór rozumnych istot, pomiędzy którymi stosunki są absolutnie harmonijne. Właśnie te istoty nadają wartość całemu kosmosowi. Oto dlaczego przed spojrzeniem tych, którzy posiadają kosmiczną świadomość, cały kosmos i jego przyroda stanowi jedną żywą istotę, w której wszystko się jednoczy. I ten kosmos może być „bezgraniczny” i „ograniczony”, duży i mały: wielką właściwością tego, co Wieczne, jest to, że może ono przyjmować formy, jakie zechce. Przed duchowym spojrzeniem wielkich Oświeconych ze wszystkich czasów i epok, cały wszechświat, cały, tak zwany w starożytności „makrokosmos”, jawi się pod postacią człowieka - wielkiego Niebiańskiego Człowieka. Wpatrując się w obraz tego Kosmicznego Człowieka, odkryli oni współzależności, które istnieją pomiędzy nim a małym człowiekiem - „mikrokosmosem”. Dlatego wam mówię, że człowiek, którego każda komórka ciała jest czujna i świadoma, może obcować z całą Żywą Przyrodą. Wy widzicie gwiazdy jako odległe, błyszczące punkty na niebie. Ale każda gwiazda z Drogi Mlecznej lub z któregokolwiek układu galaktycznego ma swoje odbiorniki w ludzkim mózgu. Człowiek momentalnie może przyjąć drgania, nadchodzące z różnych gwiazd. W tym sensie mówię, że człowiek może się porozumiewać z całym kosmosem. Jeśli dla ludzi na Ziemi gwiazdy są tylko jasnymi punktami, dla anioła są one całymi światami, zamieszkanymi przez miliony istot. Te istoty mają kulturę o wiele wyższą niż ludzka. A więc nazywamy rozumną, Żywą Przyrodą to, co jest przejawione. To, co jeszcze nie jest przejawione, nazywamy ideową duszą bytu. To, co ideowe, to, co wieczne, to, co święte, to, co nieprzejawione – jest Bogiem, wielkim Początkiem życia. Jest ono związane z tym, co przejawione. Dlatego niektórzy nazywają Przyrodę ciałem Boga. To jest jednak tylko pewien obraz. Ale wielu tak bardzo poddaje się temu obrazowi, iż utrzymują, że Przyroda i Bóg są tą samą rzeczą. Lecz gdyby Przyroda i Bóg byli tą samą rzeczą, Bóg byłby ograniczoną istotą. Jedno wiemy na pewno: że Przyroda jest tym, co przejawione, a Bóg jest tym, co nieprzejawione, tym, co bezgraniczne, co wiecznie przejawia się i zawsze pozostaje nieprzejawione. Zwykli ludzie, którzy widzą tylko mały rzut tego świata, myślą, że Przyroda jest czymś mechanicznym, nierozumnym, w którym rządzi prawo przypadku. Oczywiście oni sami siebie rzutują na Przyrodę. W istocie w Przyrodzie nie ma nic przypadkowego, nic samowolnego. W niej wszystko zbudowane jest i urządzone zgodnie z prawami boskiej i niezmiennej matematyki. Oto dlaczego wszystkie jej czynności są rozumnie i ściśle określone. Rozumność Żywej Przyrody widać wszędzie. Biorąc którykolwiek organizm i badając dogłębnie i wnikliwie jego ustrój, jego funkcje w całej ich prawidłowości i celowości, przekonamy się o wielkiej rozumności Przyrody, która wszystkim kieruje. Zrozumiałe jest, że tylko umysł przenikliwy, o wysokiej inteligencji, dobrze rozwiniętych zdolności i talencie ścisłej i wnikliwej obserwacji może pojąć subtelności tego, co rozumne, tego, co przejawia się w Przyrodzie. Żywa Przyroda ma swój język i jeśli człowiek chce ją dobrze rozumieć, musi dążyć do opanowania jej języka. Przyroda zawsze posługuje się obrazami. Zawsze mówi za pomocą obrazów i symboli. Jej język nie brzmi jak język współczesnych ludzi – suche pojęcia, nagie logiczne formy analitycznego intelektu. Język jej jest żywy, obrazowy, symboliczny, o wielkiej i pięknej różnorodności. W ogóle Przyroda nie cierpi jednostajności i powtarzalności. Lubi różnorodność w potędze postępowej i rosnącej. I dlatego, gdy ludzie chcą w życiu sprowadzić wszystko do mechanicznej jednostajności, tworzą zło. Gdy działają według prawa różnorodności i harmonii tak, jak Przyroda, wtedy tworzą dobro. Żywa Przyroda lubi różnorodność i obfitość, ale nie cierpi nadmiaru. Jeśli nie używa się jej energii rozumnie, jeśli hamuje się ich nieustanny bieg i zmiany, jeśli zamyka się je w kręgu jednostajności, Przyroda natychmiast temu przeciwdziała. Przyroda nie lubi zastoju. Jest w niej wieczny ruch, nieustająca twórczość, kierująca się rozumnymi prawami. W tych prawach odkrywamy rytm, periodyczność, utajnione głęboko w samej istocie bytu, w sposobach, w których się przejawia. Na tym kosmicznym rytmie opierają się dwa wielkie procesy Żywej Przyrody – inwolucja, przy której mamy ruch od centrum ku peryferiom i ewolucja, która przedstawia ruch życia od peryferii ku centrum. Procesy te stwarzają warunki, dzięki którym może się przejawić światowe życie. Istnieją dwa wielkie prądy – jeden to stopniowo zmniejszający się, od tego, co nieograniczone, do tego, co nieskończenie małe, do komórki, drugi to stale wzrastający, od tego, co nieskończenie małe, od komórki, ku temu, co wielkie, bezgraniczne. I gdy te dwa kosmiczne prądy spotkają się w człowieku, rodzą się wielkie zdolności i cnoty w duszy człowieka. Żywa Przyroda obejmuje wszystko swoją aurą. Ta aura jest jasna, czysta, rozumna i dobra. W człowieku wszystko pochodzi od Żywej Przyrody, która w każdej chwili pomaga mu w pielęgnowaniu zarodków zasadzonych w jego duszy. Jak troskliwa matka stale trzyma czujną jego świadomość, zwracając mu w różnych sytuacjach i na różne sposoby uwagę na wszystko, co dzieje się wokół niego. Współcześni ludzie są w błędzie, myśląc, że mogą zawładnąć Przyrodą. Jeżeli naprawdę udałoby im się tego dokonać, cała Ziemia byłaby zrujnowana i nie pozostałaby na niej ani jedna żywa istota. Żywa Przyroda jednak nie pozwala siebie opanować. Jedyne, na co pozwala, to zaprząc jej siły do pracy. Ale tylko rozumny człowiek, który dostosowuje się do jej praw, może to czynić bezkarnie. Ten, kto nie dostosowuje się do jej praw, zostaje zniszczony. Doświadczenie również pokazuje, że wszyscy ci, którzy wyobrażali sobie, że panują nad Przyrodą, zostali zasypani pyłem swoich zrujnowanych fantazji. Ludzie, którzy myśleli, że muszą walczyć z Przyrodą, aby ją podbić, gdy osiągali szczyt swojego przedsięwzięcia i przygotowali się do zebrania plonów swej pracy, zawsze bywali bezlitośnie oszukiwani w swoich nadziejach. Przyroda pozbawiała ich w ostatniej chwili owocu ich wysiłku i zostawiała ich, aby znowu pracowali i trudzili się, aby naprawili wszystkie swoje pomyłki i złudzenia. Człowiek nie powinien walczyć z Przyrodą, ponieważ zawsze będzie skazany na klęskę. A czy wiecie, jaka jest jego porażka? – Jest nią śmierć. Przyczyną śmierci człowieka jest to, że znajduje się w nieustannej walce z żywą, rozumną Przyrodą, którą na wszelkie sposoby usiłuje podbić. Dlatego niech nie zapomina się, że Przyroda tak łatwo nie wybacza. Człowiek może dziesięć razy się pokajać, a jego grzechy nie zostaną wybaczone. Przyroda wybacza człowiekowi tylko wtedy, gdy zacznie on żyć według jej praw, i nie mechanicznie, a świadomie. Jeśli spojrzymy wnikliwie, stwierdzimy, że wszyscy, którzy dążą do opanowania Przyrody, wszyscy którzy z nią walczą, którzy się jej sprzeciwiają, stoją poza nią. To alegoria. Przyroda jest dla nich zamknięta, pozostaje dla nich zamkniętym światem. A czy wiecie, jakie piękno jest na tym świecie, jakie istoty żyją na nim? Ludzi, którzy dziś wędrują po Ziemi, można nazwać „upadłymi uczniami” Przyrody, jej więźniami. W tym sensie są oni rzeczywiście „na zewnątrz” niej. Dla tych ludzi Przyroda przygotowała swoje „domy poprawcze”. I często wchodzi tam ze swoją rózgą! Ale dla rozumnych ludzi Żywa Przyroda jest wspaniale urządzonym światem – światem harmonii, muzyki i piękna. I gdy pewnego dnia ludziom otworzą się uszy, usłyszą oni wszędzie na świecie wielką muzykę Przyrody. Istnieje pewna szczególna muzyka w Przyrodzie. Ona jednak nie zawsze brzmi. Czasami też milczy. Panuje wtedy w jej wnętrzu niewypowiedziane milczenie. W milczeniu tym ukrywa się jednak głęboki sens – w jej wnętrzu kiełkuje wtedy wielka idea i dopóki ona kształtuje się i rodzi, wielka Przyroda milczy. Gdy narodzi się, Przyroda zaśpiewa nową pieśń. I jeśli wy prowadzicie świadome życie, jeśli wasza dusza jest czujna i miłośnie nastawiona ku wszystkim żywym istotom, będziecie przyjmować boską muzykę Przyrody, która przejmie jako żywe drżenie całą waszą istotę. Przez tę muzykę zostaną wam przekazane myśli wszystkich rozumnych istot. Życie wszystkich rozumnych istot w Żywej Przyrodzie będzie wam przekazywane z prędkością o wiele wyższą niż prędkość światła i poczujecie się obywatelami jej wielkiego królestwa.
  7. Jądro nauki Boskiej Pytacie mnie: „Co stanowi jądro nauki?”. Mówiłem wam i znowu powtarzam: „Jądrem nauki Boskiej jest Miłość, Mądrość i Prawda”. Wiem, że znów mnie spytacie: „A czym one są?”. Słuchajcie wy, którzy już zrobiliście błąd nie do naprawienia - rozłamaliście skorupę życia, aby skosztować jego jądra. Jądro, z którego wszyscy jedzą, a które nigdy nie zostanie zjedzone. Kontynuujcie swój błąd – jedzcie z jądra! Ale nie potykajcie się o skorupy. I ja wam mówię: Jedzcie z niego, skosztujcie prawdy, lecz nie potykajcie się o skorupy – nie żądajcie „dowodów”. Posłuchajcie więc odpowiedzi na wasze pytanie! Miłość jest tym, bez czego nie może istnieć żadne życie. Mądrość jest tym, bez czego nie istnieje żaden ruch. Prawda jest tym, bez czego żadna granica nie istnieje. Miłość jest początkiem życia. Prawda jest końcem życia. Są to dwie granice tego, co Wielkie na świecie. Tym, co porusza się w środku (między granicami) i kształtuje rzeczy, jest Mądrość. Mądrość nie może działać, jeżeli nie ma określonego początku i określonego końca. Pomiędzy nimi działa Mądrość – szczelina, stworzona z początku i końca, którą uzupełniają wszystkie wieczności i nie mogą jej wypełnić. Wewnątrz tej szczeliny porusza się Mądrość i wyjaśnia, co to są Miłość i Prawda. Mądrość mówi: Ja, która się poruszam pomiędzy początkiem a końcem, mówię wam: Miłość jest początkiem każdego bytu. Prawda jest krańcem bytu, jego najwyższym celem. A poza Prawdą? – Poza Prawdą nie ma nic. Poza granicę Prawdy nie można wyjść. Każda stworzona rzecz porusza się i zatrzymuje wreszcie na Prawdzie. Rzecz ta może poruszać się miliony i miliardy lat, ale gdy dotrze do Prawdy, zatrzymuje się. I wtedy ma dwie możliwości – albo będzie się kierowała prawem Prawdy i żyła zgodnie z nim, albo stanie się prochem i popiołem. Ty mówisz: „Powiedz mi Prawdę”. Prawdy nie można opowiedzieć. Trzeba jej doświadczać. Prawda stanowi owoc całego życia. Obejmuje to, w czym przejawia się Bóg. Obejmuje to, w czym przejawiają się wszystkie doskonałe istoty. Obejmuje całą wieczność, która jest złożona z tysiąca[tysięcy?] i milionów „wieczności”. Istnieją bowiem wieczności graniczne. Są też wieczności bezgraniczne. A wiec pamiętaj: Jeśli ty z twoją miłością nie możesz przejść od początku do końca – dotrzeć do Prawdy i jeśli z twoją prawdą nie możesz powrócić od końca do początku, nigdy nie zrozumiesz, co to jest życie. Musisz połączyć początek z końcem. Jeśli nie możesz tego zrobić, niczego nie możesz zrobić, ani zrozumieć. A co może połączyć początek i koniec? Tylko Mądrość.
  8. Światło Światło – to twórczy akt wielkiej przyrody. Rozgranicza byt od niebytu, to, co doczesne od tego, co wieczne, to, co realne od tego, co złudne. Światło – to pierwszy akt przebudzenia w żywej przyrodzie. A przez przebudzenie rozumiemy przejście przyrody od stanu nieograniczoności do stanu ograniczonego. Jeśli poprosicie współczesnych fizyków o opinię na temat światła, określą je jako ciąg drgań, w których skład wchodzi siedem kolorów – od czerwonego do fioletowego. Jest to dolna i górna granica, pomiędzy którymi światło przejawia się w fizycznym świecie. Lub dokładniej – są to granice, w których człowiek widzi światło. Ale czy światło samo w sobie jest drganiem? Tak naprawdę drgania stanowią element przejawu światła, ale samo światło nie jest drganiem. Pytanie o światło jest pytaniem dla ludzi wysoko zaawansowanych, którzy są inaczej zbudowani niż współcześni ludzie. Dużo czasu upłynie, zanim ciała ludzi osiągną taki stopień rozwoju, aby mogły odbierać żywe zjawiska w przyrodzie, w ich prawdziwej postaci. I jeśli spytacie tych wysoko zaawansowanych ludzi o pochodzenie światła, które odbiera średnio zaawansowany człowiek, odpowiedzą wam, że z przestrzeni kosmicznej idą ku Ziemi świetlne wibracje innego typu, które docierając do niej, przekształcają się, tworząc zwykłe światło. Za tym zwykłym światłem jednak, które jest tylko odbiciem, stoją inne rodzaje energii, wyższego rzędu, za nimi zaś – coś rozumnego. Dla widzących, wszystko w żywej Przyrodzie jest światłem. Wszystkie przedmioty na Ziemi, wszystkie minerały, rośliny, zwierzęta, jak i ciała ludzkie, nie są niczym innym poza światłem, przekształconym na najrozmaitsze sposoby. Dla widzących światło nie jest martwe, nie składa się tylko z drgań, jak się dziś twierdzi. Światło pochodzi z życia. Gdy przejawi się Miłość, rodzi się życie. A kiedy pojawi się życie, pojawia się też światło. Więc wielką zasadą życia jest to, że ono tworzy światło. A światło ze swojej strony tworzy wszystkie żywe formy w Przyrodzie. Jest ono największym działaczem w jej twórczej pracy. I dlatego jest powiedziane: „Bóg jest światłem”. Bóg sam w sobie nie jest światłem, ale wytwarza światło i przejawia się w nim. Jego Duch niesie pełnię światła. Dusza kojarzy Boga jako niezmierzone światło bez cienia. Rozumie Jego jedność w tym świetle. Światło to przejawia się na wiele różnych sposobów. Dlatego światło, które przyjmujemy na świecie fizycznym, różni się od światła, opromieniającego świat duchowy i od światła, które opromienia Boski świat. Żeby człowiek mógł przyjąć i zrozumieć duchowe światło, czyli światłość, musi mieć duchowy wzrok. Wtedy odkryje się przed nim wspaniały świat, w którym króluje światłość. Światłość ta jest żywa i rozumna. I wszyscy wielcy mistycy, którzy mają tę światłość w sobie, widzą niezmierny świat, drgający najbardziej miękkimi, najsubtelniejszymi, najpiękniejszymi kolorami, które wypełniają ich dusze jak żywe strumienie. Oto dlaczego dla tych, którzy widzą światłość, jest ona tysiąckrotnie bardziej realna niż ten świat. Światło, które przyjmujemy w świecie fizycznym, jest tylko odbiciem światłości. Żywe światło jest tą wielką siłą twórczą przyrody, która tworzy formy ludzkiej myśli, ludzkich pragnień i uczuć. Jest ono powłoką ducha człowieka i jego umysłu. Bez niego nikt nie może myśleć ani odczuwać. To światłość rozjaśnia rzeczy. Jest tą, która pobudza umysł, aby myślał i rozumował logicznie. Jest ona tą, którą intuicja rozumie bezpośrednio. I dlatego bez obecności światła nie jest możliwa żadna działalność umysłowa, nie może się dokonać żaden organiczny proces. Stopień rozwoju każdej istoty zależy od jakości i ilości światła, które ona posiada. Ta miara dotyczy również człowieka. Ludzie różnią się między sobą stopniem swojego światła. O charakterze człowieka, o jego inteligencji, o jego wyższości duchowej świadczy jakość i ilość światła, które on przyjmuje i przejawia. Oto dlaczego człowieka poznaje się po świetle jego życia. Gdy człowiek wejdzie do rozumnego świata, po jego świetle poznaje się, skąd przychodzi i jakie życie prowadzi. Jeśli ten człowiek wykonywał wolę Bożą, gdy wejdzie do rozumnego świata, ogarnie go taka światłość, taka radość, taka błogość, jakby posiadał cały świat. Gdziekolwiek by nie spojrzał, wszędzie zobaczy tylko światło, niezmierne światło – żadnego innego obiektu. W tym nieskończonym świetle nie ma żadnego cienia. Jest ono nieprzerwaną i bezgraniczną zorzą. Przejawy rozumnego życia można poznać po tym, że towarzyszy im pojawienie się światła. I my wyróżniamy stopnie rozumności zależne od stopnia intensywności światła. Światło, które pochodzi od rozumnej istoty, im jest jaśniejsze i intensywniejsze, im jest subtelniejsze i bardziej miękkie, im mocniej oświetla i uzmysławia życie, tym wyższej inteligencji jest ono nośnikiem. Z tego punktu widzenia światło, które istnieje w przestrzeni, pokazuje, że w przyrodzie istnieje rozumność. Wszystkie jasne ciała, które widzimy w przestrzeni, są żywymi rozumnymi istotami, które wysyłają swoje światło. Światło słońca również jest dziełem mnóstwa rozumnych istot, które wysyłają swoją rozumność w postaci światła. Człowiek też sam w sobie jest światłem. Wszyscy dobrzy ludzie jaśnieją, a wszyscy źli ludzie, którzy zgubili sens życia, są go pozbawieni. Od nich bije tylko słaba poświata. Wszyscy dobrzy ludzie mają „gwiazdy”. I to nie jest tylko forma słowna, lecz realność. Całe obecne życie człowieka, wszystkie jego przyszłe istnienia zależą od światła jego „gwiazdy”. Ta gwiazda jest skarbem jego życia. Gdy Chrystus przyszedł na Ziemię, jego gwiazda przybyła razem z nim. Ale zobaczyli ją tylko trzej mędrcy ze Wschodu. Gdy Chrystus znowu przyjdzie na Ziemię, jego gwiazda będzie dziesięć razy jaśniejsza niż dwa tysiące lat temu. Ale będzie ona widoczna tylko dla tych, którzy są przygotowani, aby zobaczyć boskie światło. Ponieważ Chrystus przybędzie jako wewnętrzne światło w umysłach i sercach ludzi. To światło przyciągnie ludzi do siebie i zjednoczy ich wewnętrznie. Ci ludzie będą ludźmi światła, ludźmi posiadającymi „gwiazdy”. Apostołowie byli kiedyś takimi ludźmi posiadającymi „gwiazdy”. Gdy Chrystus zmartwychwstał, zjawiło się wiele „gwiazd”. To są owe „języki ognia”, o których mówi się dosyć mgliście w Ewangelii. Te gwiazdy wypromieniowały tak dużo światła, że zaistniało połączenie pomiędzy widzialnym a niewidzialnym światem, pomiędzy apostołami a rozumnymi, jaśniejącymi istotami – mieszkańcami nieba. Gdy to światło ogarnie jakąś duszę, ta już przestaje się wahać i wątpić. To jedna z najwznioślejszych chwil, które człowiek może przeżyć. Cicho i nieprzerwanie pojawia się w nim i zaczyna jaśnieć szlachetne, subtelne uczucie. To uczucie, choć subtelne i delikatne, jest intensywne. Daje ono taką wewnętrzną moc i siłę, że człowiek staje się niezwyciężony. A więc jeśli chcesz zrozumieć światło, idź tam, dokąd idzie światło. Czy światło dociera jedynie do królewskich pałaców? Wchodzi ono do czystego i do nieczystego miejsca. Zabrudzone są ręce żywego światła. Ale jeśli światło, które stoi tak wysoko, schodzi ku nam i kala swoje ręce grzechami ludzkimi, o ile częściej ludzie na Ziemi muszą to robić? Światła nic nie może zatrzymać – przenika do najmniejszych zakamarków, aby je oświecić i ożywić. To jest wielka pokora. Od światła człowiek musi się uczyć pokory. Jeśli ty nie masz pokory jak światło, nic z ciebie nie wyrośnie. Bądź jak światło! Światło dociera wszędzie, przebija się przez wszystko, lecz nigdzie się nie zatrzymuje. Ani jedna cząsteczka światła nie zostaje w miejscu, do którego dotarła. Światło stale okrąża świat. Jak wielkie jest serce światła! Idź drogą światła! Droga światła jest drogą, której nie pokrywa żaden kurz. Jeszcze jednego nie zapominaj: Jeśli na drodze, po której idziesz, twoja gwiazda stale wschodzi, jesteś na drodze światła. Jeśli na drodze, po której idziesz, twoja gwiazda stale zachodzi, jesteś na drodze ciemności. Gdy stracisz sens życia, szukaj tego, co świetliste. A tym, co wiecznie świeci, nie gasnąc, jest Mądrość! Przyjaźnij się z tym, co świeci – z Mądrością! Ona da ci wiedzę. Wiedza przyodzieje cię w najpiękniejszą szatę – światło. Ponieważ światło jest szatą wiedzy. Jeśli chcesz być nieuchwytny, bądź jak światło. Światło jest tym, co nieuchwytne. Jeśli chcesz być silny, myśl o świetle. Światło jest silne i żywe. Kochaj światło i bądź wolny!
  9. Wolność To, co niesie wolność dla duszy człowieka, to Prawda. Dążeniem i tęsknotą duszy człowieka jest bycie wolną. To jest wielkie, wewnętrzne pragnienie – nie zwykłego człowieka, lecz człowieka, w którym przebudziła się boska świadomość. Słyszeliście, że jest powiedziane: „I poznacie Prawdę, a Prawda was wyzwoli”. Prawda – to Światło boskiego świata. Wolność wypływa z jego nieograniczoności. Zatem, gdy mówimy o boskiej wolności, która pochodzi z Prawdy, mamy na myśli nieograniczoność, tzn. dążenie duszy, by żyć w tym, co nie ma granic. Wolność, w pełnym znaczeniu tego słowa, należy do boskiego świata. Tylko Bóg jest absolutnie wolny. Oto dlaczego dusza człowieka, która żyje w Prawdzie, poznaje Boga jako wolność bez ograniczeń. I gdy człowiek poczuje tę wolność, cały ciężar, wszystkie ograniczenia, które go przytłaczają, znikną. Odczuje pokój, przestrzeń, poszerzenie. Dla jego świadomości nie będzie wtedy granic – on swoim jednym spojrzeniem będzie przenikać rzeczy. Stopi się cały lód pod nim i wokół niego. Słońce zacznie świecić i wszystkie szlachetne zarodki, które są włożone głęboko w jego duszę i czekają od tysięcy lat, by wyrosnąć, zaczną rozwijać się i wzrastać. Wolność jest potrzebna, by osiągnąć wyższy ideał, do którego człowiek dąży. Dziś człowiek nie jest wolny. Dąży do wolności, ale szuka jej na zewnątrz siebie. Wolność jednak nie może przyjść z zewnątrz. Nie można jej narzucić prawem. Każda wolność – polityczna czy religijna – którą narzuca się z zewnątrz, jest tylko cieniem wolności. Idealna wolność, wolność pochodząca z Prawdy, nie jest oparta na żadnej przemocy. Nie zależy od ludzkiej wiedzy ani od ludzkiego porządku prawnego. Nie osłania jej zewnętrzne prawo i siła. I doprawdy, czy wolność, której trzeba bronić z bronią w ręku, jest wolnością? Ludzie dziś są niewolnikami i aby odzyskać wolność, muszą narodzić się powtórnie. Powtórne narodzenie stanowi rozerwanie tych połączeń, które teraz nas przytrzymują. Oznacza to zerwanie kajdan losu i konieczności. Oznacza odbudowanie tej pierwotnej łączności człowieka z Bogiem, która istnieje od chwili, gdy pojawił się na świecie. Oznacza to odnowienie jego wolności. Ponieważ początkowo wszystkie istoty zostały stworzone wolnymi. A jeśli wolność później zniknęła ze świata, przyczyną tego jest sam człowiek. To on sam zerwał swoją początkową łączność z Pierwotną Przyczyną. Stworzył wiele innych połączeń, które go ograniczyły i źle naprowadziły. Boski początek wciąż uwalnia go od ograniczeń starego porządku, ale po krótkim czasie człowiek znów powraca na starą drogę. Zatem, jeśli człowiek chce być wolny, musi mieć tylko jedno, jedyne połączenie – z Bogiem, a ze wszystkimi pozostałymi istotami musi mieć tylko relacje. Ponieważ Bóg to jedyna istota, która jest wolna. I Bóg jest jedyną istotą, która może uczynić człowieka całkowicie wolnym. Bóg chce, aby wszystkie istoty były wolne jak On. I muszą one być wolne, ponieważ są składnikami boskiego organizmu. Tylko wtedy, gdy w człowieku żyć będzie żywy Bóg Prawdy, gdy zacznie w nim działać boski duch i siła, tylko wtedy człowiek będzie naprawdę wolny, tylko wtedy będzie znał Boga i sam będzie Mu znany, tylko wtedy będzie mu swobodnie służyć w Duchu i w Prawdzie. Wolność bowiem wymaga, aby w każdej chwili człowiek był przygotowany na wykonanie tego, czego Bóg od niego chce. A wolny człowiek może to wykonać, bo żadne inne połączenie go nie ogranicza. I na tym właśnie polega jego wolność. Dziś ludzie spierają się o to, czy człowiek ma wolną wolę. Tylko człowiek, który żyje na tym istotnym, niezmiennym świecie, w którym Bóg żyje, tylko człowiek, który rozumie Jego prawa oraz służy Mu w Duchu i w Prawdzie, tylko on jest wolny, tylko on ma wolną wolę. I naprawdę wolność polega na woli człowieka. Dlatego wolność zawsze oznacza nie samowolę, a rozumną wolę. Tylko rozumny człowiek może być wolny. I Żywa Przyroda daje wolność tylko rozumnym. Nierozumnych zaś, których wola jest w istocie samowolą, ogranicza. Tysiące, miliony istot zamkniętych jest w królestwie Żywej Przyrody, czekają one na swoje uwolnienie. Dlaczego? – Ponieważ jest w nich nieskrępowane pragnienie swobodnego poruszania się, w którymkolwiek kierunku. A wolność oznacza ruch tylko w jednym kierunku – ku Prawdzie. Nie zapominajcie, że Prawda jest kierunkiem, w którym poruszają się wszystkie rzeczy Bytu. A więc tylko w Prawdzie człowiek może być zawsze wolnym. Wszystkie nasze ograniczenia i przeszkody pochodzą z tego, że nie mamy kontaktu z Prawdą. A nasza wolność zależy właśnie od stopnia styczności z Prawdą. Nie istnieje żadna inna miara. Możemy tłumaczyć sobie nasze ograniczenia w ten lub inny sposób – to są nasze poglądy. Jedno zaś jest prawdą: nasze ograniczenia, przeszkody, które napotykamy, dręczące nas sprzeczności mówią, że w danym przypadku nie jesteśmy w styczności z Prawdą. W Prawdzie – tak mówi doświadczenie wolnego człowieka – znikają wszystkie sprzeczności. Jeśli pojawią się jakieś sprzeczności, jakkolwiek małe one będą, oznacza to, że znajdujemy się poza obszarem Prawdy. Nie zapominajcie również: wolność nie przyjdzie z zewnątrz. Każda wolność narzucona z zewnątrz jest tylko cieniem wolności. Nie idźcie za cieniami! Prawdziwa wolność jest wolnością ducha. Pochodzi ona od wewnątrz. Będąc wewnętrznie wolnym, człowiek sam siebie ocenia. Będąc wewnętrznie wolnym, człowiek sam siebie osądza. Takie jest prawo. Będąc wewnętrznie wolnym, człowiek sam siebie ogranicza – on ogranicza się dobrowolnie. Kiedy? Tylko wtedy, gdy czyni dobro, ponieważ szlachetność duszy i miłosierdzie serca człowieka sprawdzane są na drodze ku wolności. Czyniąc dobro, człowiek zawsze początkowo się ogranicza. A ogranicza się dlatego, że daje. Uczyniwszy jednak dobro, znowu staje się wolny. Oto dlaczego każda rzecz, która na początku ogranicza człowieka, pozbawiając go wolności, a która w końcu zwraca mu wolność, jest dobrem. A każda rzecz, która na początku daje człowiekowi wolność, a na końcu mu ją odbiera, jest złem. Na tym polega głębokie powiązanie pomiędzy dobrem a wolnością, pomiędzy złem a zniewoleniem. Jeśli chcesz zachować wiarygodną miarę, pamiętaj: Każda rzecz, poprzez którą człowiek traci wolność, jest złem. Każda rzecz, dzięki której człowiek zdobywa wolność, jest dobrem. Włóż Prawdę w duszę swoją, a zdobędziesz wolność, której poszukujesz!
  10. Dobro Miłość rodzi dobro. Dobro jest podstawą życia. Dobro jest gruntem życia i zarazem jego pokarmem. Tylko dobro może podtrzymywać życie, tylko dobro może je dokarmiać. Gdy Bóg ogranicza się, rodzi się dobro na świecie. Gdy człowiek ogranicza się, rodzi się zło, zaś gdy uwalnia się od ograniczeń, pojawia się dobro. Innymi słowy: gdy w duszy człowieka narodzi się wielkie pragnienie służenia Bogu, wtedy pojawiają się warunki dla dobra. Człowiek chce zbudować dobro w sobie. Dobra jednak nie można zbudować, ono się rodzi. Ono istnieje (włożone jest) od początku w każdym człowieku, który powinien tylko uświadomić sobie jego obecność i wyrazić je. Człowiek powinien być dobry, ponieważ dobro jest podstawą życia. Bez dobra życie człowieka pozbawione jest swej podstawy. Jeśli człowiek nie czyni dobra, rodzi się zło. Zło, które jest obecne na świecie, jest niewykorzystanym dobrem w przeszłości. Zło pochodzi z pewnego nieustalonego porządku. Jest ono światem samowoli. W odniesieniu do organicznego świata można je określić jako rozmnażanie bez prawa. Zło jednak jest pewną koniecznością w świecie stosunków pomiędzy siłami i istotami. Zło i dobro w żywej przyrodzie są siłami, którymi operuje ona w jednakowym stopniu. Za dobrem i złem stoi wielka rozumność, która korzysta ze wszystkiego. Człowiek nie musi walczyć ze złem. Musi go tylko unikać. Nie musi walczyć ze złem, lecz złu przeciwstawiać dobro. Ten człowiek, który najsilniej walczy ze złem, najbardziej grzeszy. Jedyną istotą, która może zaprzęgać zło do pracy, jest Bóg. Musicie wiedzieć, że istnieje zbiorowa świadomość dobra i zbiorowa świadomość zła. Tworzą one dwa wielkie bieguny Bytu. Życie człowieka porusza się pomiędzy tymi dwoma biegunami. Gdy zło jest wewnątrz i uzyskuje przewagę, a dobro jest na zewnątrz, wtedy zło panuje na Ziemi. Innymi słowy „piekło” panuje na Ziemi. Gdy jednak dobro jest wewnątrz i przeważa, a zło jest na zewnątrz, wtedy „niebo” rządzi i dobro króluje. „Piekło” to miejsce, gdzie zło jest wewnątrz i na zewnątrz. „Niebo” to miejsce, gdzie dobro jest wewnątrz i na zewnątrz. A życie człowieka to „miejsce”, gdzie czasami wewnątrz jest dobro, a na zewnątrz zło, czasami – na odwrót. Każdy człowiek zgodnie z życiem, które wiedzie, znajduje się albo na biegunie dobra, albo na biegunie zła. Człowiek, w którym panuje zło, żyje w nieustannym niepokoju. Na zewnątrz może on dysponować dużym bogactwem, może cieszyć się szacunkiem ludzi, ale wewnątrz jest niespokojny. Stale dręczą go złe przeczucia i strach. Stopniowo zaczyna tracić swoje zdrowie i siły. Gdy jednak dobro jest w sercu człowieka, może on nie posiadać ani bogactw, ani władzy, a mimo tego to jest spokojny i wesoły. Warunki zewnętrzne są złe, wewnętrzne jednak - dobre. Ten człowiek ma w sobie coś mocnego i z tego powodu wszyscy go kochają. Dobrzy ludzie na świecie są prawdziwie silnymi ludźmi. Ludzie jednak uważają, że zło na świecie jest silne. Zło jest silne tylko dlatego, że ludzie je lubią. Miłość do zła dodaje im siły. Zło czerpie siłę z miłości. Jednak dążenie ku dobru nigdy nie może się zatrzymać. Proces dobra jest wieczny. Jest on twórczym procesem życia. Dlatego dobro można nazwać drogą życia. Jest ono tym, co wprowadza nas w życie. Zło jest drogą wiodąca ku śmierci. Jest ono skazane na wieczną niepłodność. Przy rozróżnianiu dobra od zła, pamiętajcie: Dobro i zło to wyższość i niższość na świecie. Zło to możliwie najsłabsze wibracje dobra. Oto dlaczego dobro jest ceną rozumności, a zło – ceną tego, co bezrozumne. Dobro podnosi wartości świadomości człowieka, Zło je obniża. Obecność dobra wzmacnia uzdolnienia, przy udziale zła słabną one i ciemnieją. Dobro zaczyna się od znikomych, małych rzeczy. Ale one stale rosną, powiększają się, mnożą, organizują się i łączą w całość. Zło zawsze jest przyczyną rozpadu, rozłączenia. W ogóle dobro można porównać do źródła, które bije nieustannie. Zło zaś podobne jest do wyschniętego źródła, które ledwie kropi. Zło składa wiele obietnic, lecz żadnej nie dotrzymuje. Dobro, choć nie obiecuje, daje wszystko. Czy źródło ma obiecywać, że będzie płynąć? Z niego woda po prostu bije. Tak samo jest z dobrym człowiekiem. W nim dobro jest jak źródło. Dlatego on zawsze, niezależnie od okoliczności, pozostaje dobry. Błędem jest myślenie, że okoliczności mogłyby go zmienić. Dobro przenika całą jego istotę, leży u podstaw całej jego budowy. Budowa dobrego człowieka całkowicie różni się od budowy złego. Układ nerwowy dobrego człowieka jest bardziej złożony i subtelniej zorganizowany. Jego mózg ma więcej komórek, więcej fałd, ma inną budowę. Układ krwionośny tak samo tworzy bogatszą i gęstszą siatkę. Skóra dobrego człowieka ma więcej komórek, bardziej precyzyjne wykonanie niż skóra złego człowieka. Dobry człowiek ma w ogóle doskonalszą budowę. Jest on wysoko zaawansowaną istotą. Oto dlaczego każdy człowiek, który opóźnia się na drodze swego rozwoju, staje się zły. W tym sensie mówimy, że zło jest niewykorzystanym dobrem. Zła nie można wykorzenić ze świata. I gdy Chrystus mówi, aby nie zbierać kąkolu aż do żniw – „dokonania świata” – ma on na myśli, że nadejdzie w przyszłości nowa fala i wtedy to, co teraz na świecie jest złe, wejdzie w nową fazę rozwoju. Gdy mówimy o dobru, o dobrym uczynku, zawsze mamy na myśli zdrowego człowieka. Chory człowiek nie może czynić dobra. Oczywiście nie ma tu mowy o zwykłej „dobroci” tak, jak ludzie ją rozumieją. Prawdziwe dobro z punktu widzenia Boskiej nauki określa się na podstawie trzech właściwości: niesie ono życie, światło i wolność. Jeżeli nie posiada tych trzech właściwości, nie jest ono dobrem. Życie przychodzi poprzez Miłość, światło przychodzi poprzez Mądrość, a wolność – przez Prawdę. Ten, kto chce czynić dobro, musi być połączony z tymi trzema boskimi światami. Aby jakiś nasz uczynek był naprawdę dobry, musi być żywy, by iść za nami. Dobro musi nam towarzyszyć. Jeśli dobro nie może iść za nami, nie jest ono dobrem. Moje dobro musi iść za mną. Aby mogło iść za mną, musi nieść życie, światło i wolność, tak samo dla mnie, jak i dla tego, któremu czynię dobro. Ponieważ Boskie prawo jest zbiorowe, obejmuje ono wszystkich naraz. Jeśli uczynisz dobro jakiemuś człowiekowi, dotyczy ono całego świata. Czy ludzie będą wiedzieć o tym, czy nie, dla Boskiego świata jest to obojętne. Faktem jest jednak, że z tego dobra będą korzystać wszyscy. Dlatego mówię: czynienie dobra jest świętym aktem, ponieważ w ten sposób zachęcasz Boga, aby przejawił się przez ciebie w swej dobroci, w swej miłości, mądrości i prawdzie. Nie ma większego aktu, niż byś uczynił dobro. Jakkolwiek mikroskopijne byłoby to dobro, będzie ono szlachetnym aktem, dla którego wszyscy w niebie wstają na nogi, ponieważ w dobru ukryty jest Bóg. Przyroda jest bardzo troskliwa nawet wobec najmniejszej zdobyczy. I gdy człowiek uczyni jakieś dobro na tym świecie, gdy wykona jakiś rozumny akt, w niewidzialnym świecie następuje wielkie święto. Gdy Chrystus poleca ludziom zbierać dla siebie skarb w niebie, ma on na myśli dobro. Skarb to dobro, które człowiek uczynił na Ziemi. Uczynić dobro – to oznacza wezwać Boga, aby działał przez ciebie. A gdy Bóg działa, nie robi tego tylko dla jednostki – On działa dla wszystkich. Oto dlaczego, gdy dokonuje się jakieś dobro, wszystkie doskonałe istoty biorą w nim udział. I tak, każdy czyn, w którym niebo nie bierze udziału, jest ludzki, a każdy czyn, w którym bierze udział – boski. Dobro musi być uczynione we właściwym czasie. Nie zajmie ci dużo czasu, ale gdy je czynisz, wymaga ono od twojego umysłu, twojego serca, woli twojej, duszy twojej i ducha twojego, całkowitego skupienia przez te minuty, gdy czynisz dobro. Dobrych uczynków nie można odkładać. Jeżeli postanowiłeś uczynić dobro, musisz to zrobić natychmiast, bez odkładania na później. Jeśli to odłożysz, właściwy moment zostanie zaprzepaszczony. Nie myśl przy tym, że trzeba czynić dobro tylko wtedy, gdy masz dobrą kondycję. Dobro może być uczynione i przy braku kondycji. Brak kondycji fizycznej jest czymś, co dotyczy ciała. Nie dotyczy ducha człowieka. Ludzie myślą, że dobro jest czymś martwym. Tak nie jest. W tej świętej idei, która natchnęła cię, by czynić dobro, działa pewien wywyższony i święty duch, który uświęci twoje dzieło i pokaże, że życie tego, który służy Bogu, zawsze się realizuje. Dobro jest pierwszym połączeniem w życiu. Dobro jest pierwszym połączeniem pomiędzy ludźmi. Jest ono jedynym materialnym połączeniem, które naprawdę łączy ludzi. Więcej – dobro to pierwsze prawdziwe połączenie pomiędzy duszami wszystkich ludzi, wszystko jedno, czy są one na Ziemi, czy w niebie. Bez dobra nie możecie osiągnąć żadnej wiedzy. Poznanie dobra jest punktem wyjścia dla każdej wiedzy. Uczynionego dobra nigdy się nie zapomina. Jest ono zapisane w Boskiej księdze, ponieważ jest aktem miłości i jako takie, zostanie zapamiętane w Boskim świecie po wieczne czasy. Każdy, kto czyni dobro, staje się ideałem dla pozostałych. Nie myślcie, że jeśli czynicie dobro, to pozbawia was ono jakiegoś bogactwa. Przeciwnie, dobro podniesie was w oczach ludzi. Dlatego, gdy powinniście uczynić jakieś dobro, nie ustępujcie przed żadnymi trudnościami. Bądźcie śmiali, zdecydowani. Uczyńcie dobro i niech to dobro niesie życie, światło i wolność dla waszych bliźnich. Wszyscy możecie czynić dobro, ponieważ w sercu każdego jest dobro. Każde dobro, które uczyniliście, jest połączeniem, które stopniowo się wzmacnia. Stale powinniście tworzyć takie połączenia – nie tylko raz. Nie zapominajcie przy tym, że człowiek musi pozostać anonimowym w czynieniu dobra tak, jak dąży do tego, by zostać anonimowym w czynieniu zła. Nie spieszcie się, by stać się dobrymi. Dobro jest koniecznym warunkiem doskonałości człowieka, ale człowiek w ciągu jednego dnia nie staje się dobry. Skoro jednak dąży on do doskonałości, dobro mu pomoże. Aby być doskonałym, musisz być silny w czynieniu dobra. Jedyna rzecz, która wyróżnia kogoś jako człowieka, to dobro, które żyje w nim. Dobro jest drogą do znalezienia Boskiej Miłości.
  11. Duch Bóg w swoim bycie jest Duchem. Duch jest objawieniem Boga. On istniał wiecznie i wiecznie będzie istnieć. Duch jest początkiem wszystkich rzeczy. Powiedziane jest: „Na początku było Słowo”. Słowo to pierwszy przejaw Miłości w świecie materialnym. A Miłość to pierwszy owoc Ducha. Głową Twego Słowa jest Prawda. A głową Prawdy jest Boski Duch. Jest on Początkiem początku wszystkich rzeczy. Zatem, pierwszą rzeczą, od której człowiek musi rozpocząć, jest Słowo. I to, co czasami przemawia do człowieka, nie jest jeszcze Duchem Boskim, lecz Słowem. Potem człowiek dojdzie do Prawdy. I na końcu – do Boskiego Ducha. Kto nie rozumie Słowa, nie może zrozumieć Prawdy, a kto nie zrozumie Prawdy, nie może też zrozumieć Ducha. Ponieważ Duch zstępuje poprzez Prawdę, Prawda zaś poprzez Słowo. I to Słowo mówi: „Duch jest tym, który ożywia”. Życie istnieje, ponieważ istnieje Duch. Duch wniósł Życie. Prawdziwym życiem jest tylko to, które pochodzi od Ducha. Jest również życie, które nie pochodzi od Ducha. Życie, które pochodzi od Ducha, jest absolutnie rozumne. W nim nic nie umiera. Z niego wyłączone są wszystkie cierpienia, wszystkie choroby, wszystkie sprzeczności, wszelki niedostatek. Duch jest wieczną, nieśmiertelną podstawą tego właśnie życia. On kryje w sobie wszystkie pierwotne formy, poprzez które życie się przejawia. Zaś pierwotne formy to te, które pochodzą prosto od Ducha. Każda forma Ducha (w której on się przejawia) jest zapisaną kartą w wielkiej księdze życia. Duch w swojej istocie jest jeden, ale w swoich przejawach jest mnogością. Bycie pojedynczym lub mnogością – to własności Ducha. W swych przejawach Duch jest mnogością od jednego swojego bieguna do drugiego. Dlatego mówię: Jeden jest Duch, wiele jest duchów. Duchy to tchnienia zrodzone z jedynego Tchnienia. W mnogości Ducha przejawia się jego niewyczerpalna różnorodność. Wielkość Boskiego Ducha wyraża się w tej różnorodności. Duch odkrywa przed nami wszystkie niezliczone bogactwa widzialnych światów, jak i to, czym jest Bóg. Bóg schodzi do nas, posyłając Ducha swego tak, jak Słońce wysyła swoje światło. Boski Duch każdego dnia wschodzi. Każdego dnia, choć tego od niego nie wymagamy, niesie on nam swe dary dobrowolnie, nie oczekując niczego w zamian. Wszystko, co posiadamy, jemu zawdzięczamy. Ludzie w mniejszym lub większym stopniu zawsze to sobie uświadamiali. Określali tę rozumną siłę, która pochodzi od Boga i przejawia się w świecie na różne sposoby. Nazywali ją najrozmaitszymi imionami: pierwotna substancja, pierwotna energia, prawa Przyrody itd., itd. Prawa jednak tworzy Duch. Związane są one z ową wielką energią w świecie. Wyszła ona ze swego pierwotnego stanu i weszła na drogę ewolucji, mnożąc się, aby przejawić się w swojej nieskończonej różnorodności. I właśnie ta droga rozwoju to krążenie Ducha we wszechświecie, będącym realizacją pewnego ogólnego, kosmicznego planu. Duch jest największą rzeczywistością. Z punktu widzenia świata fizycznego jest on niewidoczny, ale z punktu widzenia świata boskiego jest tak obiektywny, jak ciało w świecie fizycznym i jak dusza w świecie duchowym. Wszystko, co wielkie, wywyższone, mocne w świecie, z Ducha pochodzi. Duch wydał w życiu największe owoce. Tymi owocami są: Miłość, Radość, Pokój. Wytrwałość, Błogość, Miłosierdzie. Wiara, Łagodność, Wstrzemięźliwość. To są trzy wielkie trójkąty, które funkcjonują w trzech światach: boskim, anielskim i ludzkim. Miłość, Radość, Pokój to boski trójkąt. Miłość jest ojcem, radość – matką, pokój – ich dzieckiem. W trójkącie świata anielskiego wytrwałość jest ojcem, błogość – matką, a miłosierdzie – dzieckiem. Osiągnijcie te cechy, a będziecie pośród aniołów. W trzecim trójkącie, wiara to ojciec, łagodność – matka, wstrzemięźliwość – dziecko. Osiągnijcie te cechy w ich głębokim, mistycznym wymiarze, a wejdziecie do kręgu świętych. Aby człowiek zrozumiał, czym jest Duch, jego dusza musi się przebudzić. Ponieważ tylko dusza bezpośrednio obcuje z Duchem. Gdyby nie dusza, nie mielibyśmy żadnego pojęcia o Duchu. I można powiedzieć, że kiełkujące ziarenko ma się do słońca, jak ludzka dusza do Boskiego Ducha. Ludzka dusza odczuwa święte drżenie przed Boskim Duchem, ponieważ jej życie i rozwój zależą od niego. Dusza nie zakończyła swego rozwoju, dlatego przybierze ona jeszcze miliony form. Kiedy zakończy swój rozwój, zleje się z Duchem i wtedy nie będą istnieć oddzielnie dusza i duch. Wtedy wieczne życie przejawi się. Duch może żyć tylko z duszą. Z naszym umysłem nie może żyć, ponieważ nasze myśli stale się zmieniają. Jedno pamiętajcie: to, co pierwotne w człowieku - to jego duch. Pierwszym przejawem człowieka jest jego duch. Duch jest tym absolutnym punktem, w którym człowiek przejawia się w bycie. Dusza to możliwości ducha. Duch człowieka jest wieczny. On nieustannie zstępuje, objawia się i znów wstępuje. Gdy Boski Duch zstąpi w ducha człowieka, ten budzi się i przejawia się. Duch zstępuje i potem znów wznosi się ku Bogu. W tym zstępowaniu i wznoszeniu się duch człowieka porusza się jednocześnie w trzech kierunkach, z których rodzą się trzy dążenia: Pierwszym dążeniem ducha jest dążenie do życia. Drugim dążeniem ducha jest dążenie do wiedzy. Trzecim dążeniem ducha jest dążenie do wolności. Duch człowieka uczy człowieka wszystkiego. On pobudza duszę człowieka, by wzrastała i rozwijała się. Dusza jest skarbcem ludzkiego ducha. Przechowuje ona wszystko to, co on zdobył od niepamiętnych czasów do dziś. Duch człowieka jest autorem wszystkich rzeczy na Ziemi. Wszystkie nauki, wszystkie sztuki, wszystkie religie, wszystkie epoki i kultury, które przeszła Ziemia, zostały stworzone właśnie przez ducha człowieka, który wciąż nie przejawił się w całości. Samo ciało fizyczne człowieka, wraz ze wszystkimi organami, z całym jego ustrojem, zostało stworzone przez jego ducha. I kiedy ciało jakiegoś człowieka kształtuje się w łonie matki, duch człowieka razem z duchem matki bierze udział w jego kształtowaniu. Ponieważ wszystkie energie, wszystkie siły, które działają w kosmosie, są we władaniu ducha człowieka. Operuje on swobodnie materią – może ją zagęszczać, rozrzedzać, modelować. Na przykład, gdy duch chce zmniejszyć drgania światła, zagęszcza materię wokół siebie. Materia stale zmusza ducha do tworzenia nowych, coraz doskonalszych form. Duch stwarza formy, a materia indywidualizuje ducha. I to, co nazywamy walką pomiędzy materią, która sama w sobie jest martwa i bezwładna, a Duchem, który jest pełen życia, stanowi dążenie tego ostatniego, by uczynić materię bardziej plastyczną i bardziej podatną na jego twórczą pracę. Człowiek szuka w życiu szczęścia, wiedzy, bogactwa. Te rzeczy jednak mogą być zdobyte tylko przez Ducha. Tylko Duch jest nosicielem tych wszystkich darów. Jest nosicielem wszystkich uzdolnień, wszystkich talentów. Jest nosicielem inteligencji, genialności. Gdy Duch przyjdzie, rodzi się wszystko, co wielkie. Gdy Duch przyjdzie, uaktywnia wszystko to, co zgromadziło się w człowieku przez miliardy lat. Ono budzi się i człowiek zaczyna się rozwijać. Gdy Duch przyjdzie, poszerza się i rozjaśnia horyzont człowieka, znikają sprzeczności i zaczyna on widzieć jaśniej. Jeśli człowiek chce, by przejawiła się w nim boska Miłość, z pewnością musi być w nim Duch. Ale Duch jest bardzo delikatną istotą. Jest bardzo czuły dla słabości ludzkich i przychodzi do tych, którzy są w drodze. Nie puka głośno. Zastuka bardzo cichutko do waszego serca i jeśli mu otworzycie, od razu zmieni całkowicie wasze życie. Pokaże wam, jak należy żyć, co czynić i jak czynić to świadomie. Boski Duch zstępuje, by pracować w nas tylko wtedy, gdy nasze serce i umysł pracują prawidłowo. Działa najpierw jako intuicja, lecz gdy człowiek zrobi postępy, przemawia do niego jasno i wyraźnie. Przejawy jego stają się coraz bardziej jasne i konkretne. Gdy Duch wstąpi do człowieka, jego obecność przejawi się na pewno. Nie ma siły na świecie, która mogłaby mu przeszkodzić. Ale bez czystości duch człowieka nie może się przejawić w całej swej mocy. Słuchaj swego Ducha! I pamiętaj, że jest on wielkim autorem wszystkiego, co istnieje na Ziemi. Nauka, którą czasami ludzie ubóstwiają, to twór ludzkiego ducha. Duch człowieka zaś stoi ponad każdą nauką. Oto dlaczego nie kłaniaj się temu, co duch człowieka stworzył, co ty stworzyłeś! Czcijcie ducha swego jak wielkiego twórcę, jak wielkiego interpretatora i wykonawcę Boskiej woli. Ponieważ duch człowieka zawsze wypełnia Boską wolę. Czyni to, czego nauczył się od Boga. Jeśli chcesz iść drogą Prawdy, daj wolność Duchowi swemu. Pozwól, by tobą kierował i wskazywał ci drogę. Na zewnątrz lub wewnątrz ciebie Duch śledzi i obserwuje wszystko, co czynisz. Teraz Duch prowadzi ludzkość na nowe drogi. Cały Układ Słoneczny wszedł w nowe obszary. Po pewnym czasie uczeni udowodnią, że Ziemia również weszła w nowe połączenie ze słońcem. My wchodzimy w kontakt z dziewiczą materią i ci, którzy są gotowi, przyjmą nowe życie, które się w niej ukrywa, i zmartwychwstaną. Ci, którzy nie są przygotowani, będą czekać na chwilę, gdy zostaną ogarnięci w przyszłości przez nową falę. Przygotuj się na przyjście Ducha! I nie zapominaj, że gdy Duch przychodzi, drzwi twojego serca muszą się otworzyć. Kiedy duch wejdzie, drzwi twojego serca muszą się zamknąć. Nie otwieraj drzwi przed przyjściem Ducha. Nie zamykaj drzwi przed wejściem Ducha. Pracuj tam, gdzie Duch pracuje.
  12. Człowiek Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: „Oto Człowiek!”. Czy ludzie, kiedy wyjdziecie na świat, mogą powiedzieć o was: „Oto człowiek!”. Aby móc zaszczycić człowieka, nazywając go tym imieniem, musi on posiadać cztery cechy: musi być bogaty, musi być silny, musi być mądry, musi być dobry. Bogatym człowiekiem jest tylko ten, który ma bogatą duszę, bogaty umysł, bogate serce i silną wolę. Tylko człowiek, który służy Bogu, jest w pełnym sensie tego słowa bogaty. Silny jest tylko człowiek miłości, człowiek prawdy. Silny stoi ponad wszelkimi uwarunkowaniami. Ja nie nazywam silnym człowiekiem tego, który zabija innych. Silnym człowiekiem jest ten, który potrafi czynić swych nieprzyjaciół przyjaciółmi. Oto dlaczego on się nie broni, nie walczy o swoje prawa. Tylko słaby walczy o swoje prawa. I kiedy silny człowiek, człowiek-bohater, będzie przykuty do pręgierza dla Prawdy, ze wspaniałomyślnością znosić będzie hańbę i pomówienia, złośliwości i oskarżenia. Oto człowiek! Oto Jezus! W pierwotnie danym języku, w którym imię to zostało wypowiedziane, oznacza ono: człowieka, który przychodzi na ziemię, brata cierpiących. Oto dlaczego w szerszym znaczeniu tego słowa, „Jezus” to każdy, kto cierpi i jak bohater znosi swoje cierpienie. „Jezusem” jest każda cierpiąca dusza ludzka, która pracuje nad swoim zbawieniem. „Jezus” to pierwszy punkt oparcia człowieka. „Chrystus” to znaczy człowiek, który pokonał i zatriumfował nad śmiercią, który zmartwychwstał, który służy Bogu i jest gotowy złożyć swoją duszę za pozostałych – to drugi punkt oparcia człowieka. Człowiek, tak samo jak „Jezus”, uczy się głębokiego sensu cierpienia – boskiego procesu, za pomocą którego doskonali on swój charakter. Ponieważ najcenniejszy w człowieku jest jego charakter. Człowiek koniecznie musi przejść próbę ognia i tylko wtedy, gdy przejdzie przez ten ogień i wytrzyma wszystko, osiągnie charakter cenny, trwały, niezachwiany. Tylko wtedy będzie miał wieczny dom, w którym może żyć. Poprzez charakter, w głębokim znaczeniu tego słowa, pojmujemy wszystko to, co rozumne, co duch człowieka zapisał, co głęboko zaszczepił w duszy człowieka. Charakter jest połączeniem cnót. Jedno pamiętajcie: naturalną siłą człowieka, która może uczynić go mocnym, jest siła jego cnót. Cnoty to wielki kapitał, wokół którego zaczynają krążyć wielkie siły Żywej Przyrody. Oto dlaczego słowo „człowiek” oznacza zbiór wszystkich cnót. Tego, który nie posiada takiego zbioru cnót, nie można nazwać prawdziwym człowiekiem. Dzisiejszy człowiek nie doszedł jeszcze do poziomu prawdziwego człowieka. Zwierzęca istota ma w nim większy lub mniejszy udział. Prawdziwy człowiek od tej chwili będzie się przejawiał. Teraźniejszy człowiek nie posiada jeszcze zdolności opanowywania się. Jest w nim wiele zwierzęcych zachowań. Wszystkie przestępstwa, które człowiek dziś popełnia, spowodowane są tym, co jest w nim zwierzęce. I musi on podjąć wielki wysiłek, aby uwolnić się od tego, co zwierzęce, aby to pokonać. Człowiek jednak jest połączeniem cnót, a nie przestępstw. Człowiek sam w sobie, przez swe pochodzenie, przez swoją naturę jest czymś wielkim. Gdy Bóg ograniczył sam siebie, stworzył człowieka. Ale wraz ze stworzeniem człowieka pojawiło się cierpienie w kosmosie. Ponieważ tam, gdzie jest ograniczenie, jest cierpienie. Człowiek jest coś wielkiego![człowiek to coś wielkiego/ człowiek jest czymś wielkim] Gdybyście rozumieli człowieka, gdybyście wierzyli w niego, a nie w to, co widać na zewnątrz i co przejawia się na zewnątrz, zobaczylibyście, jaki jest wielki. Ponieważ to, co widać na zewnątrz, jest tylko wyrazem pewnych myśli, uczuć i działań. Człowiek nie jest takim, za jakiego się go dzisiaj uważa. Nie jest tylko jakąś materialną istotą, która znika wraz ze śmiercią. To, co umiera, nie jest człowiekiem. Gdyby człowiek znikał wraz ze swoją śmiercią, nie byłoby po co tyle filozofować o nim. W takim wypadku byłby on tylko jakąś rzeczą, przedmiotem, automatem, który jutro rozpadnie się w proch. To, że człowiek umiera i znika, jest pierwszym kłamstwem, wprowadzonym w świat. Jest w człowieku coś, co nie umiera – i na tym, i na tamtym świecie. To, co nie umiera, co nie ulega rozkładowi, co nie znika, jest człowiekiem. To się nie starzeje i nie odmładza się. Gdy mówimy o człowieku, mamy na myśli duszę. Jeżeli istnieje coś boskiego w człowieku, jest to jasna dusza, która myśli. Oddzielcie od człowieka jego rozumną, jasną duszę i staje się on prawdziwym zwierzęciem. Niczym nie różni się od niego – je, śpi, jednym słowem, ma wszystkie potrzeby i słabości zwierzęcia. Człowiek jest żywą duszą, która ma wszystkie możliwości wiecznego, nieśmiertelnego życia. Dusza ta posiada w sobie wszystkie umiejętności, wszystkie metody pracy, ona wkłada je do mózgu i w ogóle w całe ciało, przez które się przejawia. Oto dlaczego my mówimy: człowiek posiada w sobie wszystkie możliwości rozumnego życia. Człowiek posiada w sobie wszystkie możliwości życia w miłości. Człowiek posiada w sobie wszystkie możliwości życia w prawdzie. Kiedy człowiek zaczyna realizować wszystkie te możliwości, stopniowo zmienia się i przechodzi z jednego stanu do drugiego. Stopniowo wspina się stopień po stopniu: ze zwykłego człowieka staje się utalentowanym, następnie genialnym, potem świętym i na koniec staje się Nauczycielem. Istnieją stopnie, na które może wspiąć się człowiek. Za „człowieka” my uznajemy nie tylko istoty, które żyją na Ziemi. Człowiek istnieje nie tylko na Ziemi, nie tylko w Układzie Słonecznym. Zamieszkuje on cały wszechświat gwiezdny – wszystkie słońca i planety. Planety i słońca są zamieszkane przez istoty o różnych stopniach inteligencji. Nie jest ważne, jakie ciała posiadają. Są rozumnymi istotami i należą do tej samej ludzkiej rasy. Ta rasa stopniowo się rozwija. Wiele spośród ludzkich istot z innych układów daleko wyprzedziło człowieka, ponieważ istoty te wyszły wcześniej z wielkiego praźródła życia. Ich mądrość jest tak wielka, że kultura ludzka, w porównaniu z tą na Syriuszu na przykład, jest wciąż w powijakach. Współcześni ludzie, porównywani z istotami z Syriusza, nie są nawet dziećmi. Człowiek jest wiecznym podróżnikiem. Ziemia nie była i nie będzie jedynym jego domem. Ziemski człowiek, po skończeniu swego rozwoju na Ziemi, nie pójdzie do „nieba”. Będzie podróżował od układu do układu fizycznego wszechświata, dopóki nie rozwinie się w swojej pełni. Następną stacją jego rozwoju będzie właśnie Syriusz. Ludzki duch zszedł na ziemię około dwieście pięćdziesiąt miliardów lat temu. Nie był on w tym stanie, w którym się dzisiaj znajduje. Przez te dwieście pięćdziesiąt miliardów lat przebrnął przez wiele form i wiele faz rozwoju. I cały, prawie nieskończony ciąg form organicznych, które Przyroda stworzyła, przedstawia różne stadia, które duch człowieka przebył. Są one wielką szkołą, w której się uczył. Cała wiedza człowieka, zdobyta w ciągu tych dwustu pięćdziesięciu miliardów lat, zapisana jest w jego małej głowie, w jego mózgu. Jednak z punktu widzenia bardziej zaawansowanych istot, z punktu widzenia aniołów na przykład, człowiek wciąż jest małym dzieckiem. Te dwieście pięćdziesiąt miliardów lat dla nich są jak dwa i pół roku. Z ich punktu widzenia człowiek jest tylko dzieckiem, które ma dwa i pół roku. Człowiek musi się jeszcze wiele nauczyć! Dlatego przeszedł i będzie przechodzić przez nieskończoność form i stopni życia. Ludzie, którzy mają żałosne pojęcie o życiu, myślą, że człowiek rodzi się raz, a potem wszystko jest skończone. Nie, narodziny to wieczny, nieprzerywalny proces. Niezliczoną liczbę razy człowiek rodzi się, przechodząc z jednej fazy rozwoju do drugiej. Miejcie jedno na uwadze: pytanie o narodziny i reinkarnację jest pytaniem dla oświeconej ludzkiej duszy, dla oświeconego ludzkiego ducha, dla oświeconego ludzkiego umysłu – nie jest to pytanie dla zwykłych umysłów. Człowiek uczy się jednocześnie w trzech szkołach. Na Ziemi uczy się jego ciało. Wszystkie komórki w organizmie służą mu w pewien sposób, ale dzięki temu jednocześnie uczą się. W duchowym świecie uczy się dusza. W boskim świecie uczy się duch. Oto dlaczego, ideałem człowieka jest zrozumieć siebie, zrozumieć anioły, które się w nim przejawiają jako jasna i czysta myśl, by w końcu pojąć i zrozumieć Boga, tzn. Miłość. Ponieważ człowiek jest połączony z aniołami, które stworzyły myśl, dlatego nazywają go one istotą umysłu – „manas” [manasem/manasu ?]. Rozum jest darem aniołów dla człowieka. To, co odróżnia go od zwierząt, to, co postawiło go na dwie nogi – to jego rozum. Ja wam mówię, że człowiek jest czymś więcej niż to, co o sobie myśli. Nie można całkowicie określić tego, co wielkie na świecie. Jedno pamiętajcie: pierwszą cechą prawdziwego człowieka jest miłość. Miłość jest tym, co boskie w człowieku. Bez miłości człowiek przekształca się w zwierzę. Bez miłości jest on narażony tylko na grzechy i przestępstwa. Kto nie pokochał Boga, nie jest jeszcze prawdziwym człowiekiem. Nie stał się jeszcze na „obraz i podobieństwo Boże”. Człowiek dziś nie stał się „na obraz i podobieństwo Boże”. I rzeczywiście, czy ten, który cię okrada, gwałci, oczernia, jest człowiekiem? Czy człowiekiem jest ten, który na początku był twoim przyjacielem, a potem cię oczerniał? Zresztą, kiedy mówi się o człowieku jako o obrazie i podobieństwie Bożym, rozumie się przez to człowieka w jego pierwotnym przejawie – tak zwanym Kosmicznym Człowieku. Każdy człowiek, każda ludzka dusza jest pewnym pierwotnym elementem wielkiego Kosmicznego Człowieka. Będąc takim, zajmuje on dokładnie określone miejsce w Żywej Przyrodzie i gra określoną rolę. Bez niego wszechświat nie może się przejawić w swej pełnej harmonii. Oto dlaczego każdy człowiek tu, na Ziemi, ma swoją określoną rolę: bez niego życie nie mogłoby istnieć. Pojawienie się tylu milionów dusz na świecie nie jest czymś przypadkowym. I dlatego stale utrzymuj w swoim umyśle myśl: Człowiek jest najwyższym stworzeniem na Ziemi. Raduj się, że masz na imię Człowiek! Dąż do tego, by być godny tego imienia. Nie zapominaj, że twój duch, twoja dusza, twój umysł i twoje serce są ważnymi elementami wszechświata – bez nich nie mógłby on osiągnąć swej harmonii. Ty wciąż nie wiesz, czym jesteś. Siły ukryte w człowieku znajdują się w stanie uśpienia i dlatego musi on pracować, aby je przebudzić i następnie prawidłowo wykorzystywać. Gdy człowiek połączy się z Bogiem, budzą się w nim wszystkie uśpione siły i możliwości. Po czym poznać człowieka, który jest połączony z Bogiem? Po tym, że jest on gotowy ofiarować wszystko dla Niego. Człowiek, który chce z godnością nosić to imię, musi być absolutnie uczciwy, absolutnie dobry, absolutnie inteligentny i rozumny, absolutnie szlachetny. Uczciwym, szlachetnym człowiekiem jest tylko ten, który raduje się z cudzego szczęścia, jakby było jego. Prawdziwy człowiek nie walczy w sposób zewnętrzny, by przywrócić swój honor. On wie, że według wielkiej moralności na świecie honoru w sposób zewnętrzny nie można przywrócić. Żaden sąd, żadna społeczność, żadna religia nie są w stanie przywrócić honoru człowieka, poza nim samym. Czym wyróżnia się rozumny człowiek? – Nigdy nie zajmuje się przeszłością ani nie zajmuje się przyszłością. Pracuje z teraźniejszością. Przez teraźniejszość ja rozumiem to, co wiecznie boskie. Rozumny człowiek nie myśli o tym, co mu do głowy przyjdzie, lecz o tym, co jest prawidłowe. Tylko głupi myśli, co mu przyjdzie do głowy. U rozumnego człowieka panuje szczególny duchowy nastrój – nikomu nie życzy źle. Życzy dobrze wszystkim ludziom i nigdy się nie mści. Ponieważ wie, że człowiek nie mógłby być absolutnie rozumny, gdyby nie posiadał jednej absolutnej moralności. Wie, że moralność jest ostoją, jest punktem oparcia, z którego rozum projektuje się na świat. Rozumny człowiek zawsze ufa swemu rozumowi. Ceni go jak wielki dar, który jest mu dany przez anioły jako poparcie życia. I wie, że tylko ten, kto jest prawdziwie rozumny, może być wolny. Rozumność, w głębokim znaczeniu tego słowa, jest cechą świętego, genialnego człowieka. I dlatego pamiętajcie: mądrym człowiekiem może być tylko człowiek cnotliwy. A wszyscy cnotliwi ludzie są ludźmi pokornymi – w znaczeniu, w którym Chrystus rozumie to słowo, a ci ludzie są najwięksi, najsilniejsi. Według mnie pokora jest największą cnotą, którą człowiek może posiadać. Nie jest ona słabością. Pokorny człowiek jest najbardziej elastyczny, najbardziej plastyczny na świecie. Może on wszystko wytrzymać – i choroby, i ubóstwo, a nawet śmierć. W istocie, dla pokornego człowieka to wszystko nie istnieje – cokolwiek się zdarzy, on pozostaje cichy i spokojny. Mówi: „Bóg, który żyje we mnie, nie umiera. Bóg, który żyje we mnie, biedakiem nie zostanie”. Słaby, małoduszny człowiek nie jest pokorny. Tylko cnotliwy człowiek jest pokorny. I jest on prawdziwie silnym człowiekiem. Pokornym człowiekiem, w prawdziwym znaczeniu tego słowa, jest człowiek obdarzony mocnym duchem. Pytacie, dlaczego przyszliście na Ziemię. Mówię wam: Aby przejawić Boską Miłość. Aby przejawić Boską Mądrość. Aby przejawić Boską Prawdę. Aby przejawić Boską Sprawiedliwość. Aby przejawić Boską Cnotę. Przybyliście, aby przejawić te wszystkie cnoty, aby przejawić to, co włożone jest do waszych dusz od wieczności. I pamiętajcie, że wielkie jest przeznaczenie człowieka. Człowiek urodził się, aby kierować wszystkimi istotami, aby regulować wszystkie elementy, aby urządzić Ziemię. Musi stać się dobrym gospodarzem. A może stać się takim tylko wtedy, gdy zrozumie to, czym go Bóg obdarzył wewnętrznie. Musi wiedzieć, jakie są jego ciała, jego ubrania. Musi wiedzieć, jaka jest ta pierwotna materia, w której funkcjonuje jego myśl. Musi panować nad wszystkimi elementami. Panować nad ziemią, powietrzem, wodą, ciepłem, światłem. Musi kontrolować wszystkie „złe duchy”. A może kontrolować je tylko wtedy, gdy pokona ich słabości. Teraz Chrystus chce, aby pomagali mu ludzie, którzy wiedzą, jak budować według wszystkich reguł Boskiej nauki. Ludzie, w umysłach których bogactwo „Królestwa Bożego” jest na pierwszym planie. Wielkie życie potrzebuje ludzi, „narodzonych powtórnie”, którzy zobaczyli „Królestwo Boże”. Nie zapominajcie, że oczy tego, który chce ujrzeć Królestwo Boże, muszą być czyste. Czyste oczy oznaczają czyste serce. Czyste serce oznacza jasny umysł. Jasny umysł oznacza szlachetną duszę. A szlachetna dusza oznacza kochającego ducha, który pochodzi od Boga Wieczności. „Narodzony powtórnie” jest złączony ze wszystkimi wyższymi światami, ze wszystkimi istotami z wyższych hierarchii. Wielbi on prawdę jak sama Prawda, mądry jest jak sama Mądrość, kochający jest jak sama Miłość. O tym człowieku, o „urodzonym z Boga” jest powiedziane w Piśmie świętym, że „grzechu nie czyni”. I doprawdy, urodzony z Boga ma taką miłość w duszy, bije w niej tak wielkie źródło miłości, że nie istnieją dla niego żadne sprzeczności. Czy byliście u takiego człowieka, aby zobaczyć jaki pokój, jaka cisza, jaka radość panują w nim? Serce, umysł, dusza i duch takiego człowieka są w pełnej harmonii z Bogiem. Taki człowiek, głęboko patrząc, skupia w sobie wiele rozumnych, genialnych dusz. To samo dotyczy wielkich poetów, muzyków, malarzy. By mógł przejawić się wielki poeta, wielki muzyk czy malarz, muszą się zjednoczyć tysiące rozumnych, genialnych dusz. W ten sposób człowiek z „syna umysłu” staje się „ukochanym synem Miłości”. W ten sposób staje się on Synem Bożym. A najwyższym miejscem, które człowiek może zajmować względem Boga, jest bycie Synem Bożym. Być Synem Bożym, sługą Wielkiego, który wszystko stworzył, oznacza dla człowieka odczuwać tętno całego wszechświata, widzieć całą jego piękność, słyszeć jego wspaniałą harmonię. Ty, który dążysz do tego, by stać się Synem Bożym, ideałem twoim niech będzie posiadanie: Serca czystego jak kryształ. Umysłu jasnego jak słońce. Duszy bezmiernej jak wszechświat. Ducha mocnego jak Bóg i jedności z Bogiem!
  13. Bóg Jest Jedyny, który przejawia się jako Miłość, jako Mądrość i jako Prawda. Jest Jedyny! I cała żywa Przyroda mówi o tym Jedynym, Wielkim. Nazywają go Bogiem, Panem, Ojcem. On wypełnia wszystko, wypełnia cały byt, wszystkie światy, wszystkie układy słoneczne, a mimo wszystkiego zostaje nieobjawiony. I w całej wieczności nie może się On w pełni objawić. Nie ma w niej wszystkich form, poprzez które mógłby się On całkowicie przejawić. Sam w sobie Absolutny, Nieosiągalny, jest bezpostaciowy. On jest „niczym”. Ale to „nic” zawiera w sobie wszystko. Ogranicza się, nie ograniczając siebie. Zmniejsza się, nie zmniejszając siebie. Stwarza, ale nigdy się nie wyczerpuje. Przejawia się we wszystkim, ale On sam nie jest w tym, co przejawione. Trzyma wszystko – i od wewnątrz i od zewnątrz, ale On sam nie bierze udziału w niczym. Utożsamiamy go ze Światłem, z Rozumem – Logosem. Ale sam w sobie nie jest On ani Światłem, ani Rozumem. Światło, Rozum – to są Jego przejawy. Bóg na świecie nie jest obecny w sposób materialny. I doprawdy, kiedy malarz namaluje jakiś obraz, czy jest on w obrazie? Kiedy rzeźbiarz wyrzeźbi jakąś statuę, czy jest on w statule? Gdy wielki Nieznajomy objawia się nam, objawia się On jako Światło bez cienia, Życie bez przerw, Miłość bez zmian, Wiedza bez błędów, Wolność bez ograniczeń. I kiedy mówimy, że Bóg jest Miłością, myślimy o jednym z objawień Boga. Ponieważ tam, gdzie jest Miłość, gdzie jest dobro, które jest jej owocem, tam przejawia się Bóg. Gdy mówimy o Bogu jako o Miłości, mamy na myśli Istotę, z której pochodzi wszelkie życie we wszechświecie, która łączy wszystkie żywe dusze w jedną całość, nie zmieniając siebie. Istnieje tylko jedna istota na świecie, absolutnie dobra w całkowitym sensie tego słowa – jest nią Bóg. On zawsze jest dobry. W tym stanie błogości nie ma w Bogu absolutnie żadnego pragnienia, aby uczynić komukolwiek nawet najmniejsze zło. I gdy Pan „przejdzie” obok najmniejszej muszki, uśmiechnie się do niej oraz stworzy jej wszystkie warunki do życia i rozwoju. Bóg nikogo nie osądza. Nikogo nie powstrzymuje, nikogo nie ogranicza. Piękne w Bogu jest to, że pamięta On tylko to, co dobrego zrobiliśmy. Złego nie pamięta. Bóg pozostawia wszystkie istoty absolutnie wolnymi. On nigdy, do tej chwili, nie powiedział żadnej istocie we wszechświecie, choćby najmniejszej: „Zrób to!” lub: „Służ mi!”. On wskazuje jej drogę, ale pozostawia wolną, aby sama dokonała swego wyboru – by zrobiła to, co uważa za słuszne. I doprawdy, jaką korzyść ma Bóg, gdy Go szanujemy, gdy Mu służymy? Czy ma On z tego korzyść? Czy możemy dać Mu wiedzę? – Nie, On wszystko wie. Czy możemy dać Mu siłę? - Nie, On jest najsilniejszy. Wszystko może przeminąć, wszystko może się zachwiać, ale On nigdy się nie zawaha. Jedyną rzeczą, którą przyciągamy Boga do siebie, jest nasza niemoc, nasza niższość. Kiedy On patrzy na nas, tak małych, tak cierpiących i tak nieświadomych, w Nim, w Jego wielkości rodzi się pragnienie, by opuścić rękę i powiedzieć nam: „Teraz w górę!”. Dążeniem Boga jest uwolnić nas i oczyścić nas, oświecić nasze umysły, uszlachetnić nasze serca, wnieść w nasze dusze to światło, dzięki któremu zrozumiemy, że jest on Miłością. W Boskim sercu jest coś wielkiego. On jest tym, który wywyższa zarówno całe narody, jak i poszczególne jednostki. Wszystkie dobra zawdzięczamy Jemu - i wiedzę, i mądrość, i prawdę, i wolność. On wywyższył wszystkich wielkich ludzi. I ukazują oni działanie Boskiego ducha. Bóg jest tym, który chce przez nich wprowadzić na świat Miłość, Mądrość i Prawdę. A w Boskiej Miłości, Mądrości i Prawdzie zawiera się całkowite życie przez całą Wieczność, jak i dobro wszystkich dusz. Gdy przejawia się Miłość, Mądrość i Prawda, Boski Duch obecny jest pomiędzy ludźmi i wtedy życie przejawia się w swojej rzeczywistej istocie. Człowiek musi wiedzieć, że jest tylko jeden Bóg i jedna Miłość, jedna Mądrość, jedna wiedza, jedna Prawda i jedna wolność, jedna Sprawiedliwość, jedna absolutna miara, jedna Cnota i jedno źródło dóbr dla wszystkich. Poza tymi jednostkami miar nie ma innych miar względem wielkiej rzeczywistości. A rzeczywiste jest tylko to, co należy do Jedynego, żywego Boga. Wielu jednak pyta: „Czy istnieje Bóg, a jeżeli istnieje – gdzie On jest?”. Cały wszechświat jest ”Miastem Bożym”, w którym Bóg przebywa. Jego świadomość, Jego umysł są tak wielkie, że obejmują nawet najmniejsze istoty i określają ich życie. Wszystkie anioły, wszystkie wielkie istoty, które żyły miliony lat przed nami na Ziemi, wiedzą, kim jest Bóg. Stoją oni w świętym drżeniu przed tą wielką Istotą, z której serca wypływa Miłość, która unosi i podtrzymuje cały kosmos. I jeśli ich zapytacie, kim jest i gdzie jest Bóg, odpowiedzą wam w waszym języku: „Nie ma istoty, która jest bliżej was niż Bóg. Nie ma istoty, która ma bardziej czujny umysł, bardziej współczujące serce i mocniejszą wolę, dla której nie ma nic niemożliwego. Nie ma istoty szlachetniejszej, świętszej, czystszej, mądrzejszej, silniejszej, potężniejszej niż Bóg. On wszędzie jest. I na niebie – we wszystkich słońcach, i na Ziemi, we wszystkim: w powietrzu, w wodzie, w kamieniu, w roślinach, w zwierzętach, w ludziach. Nie ma niczego na świecie, w czym nie byłoby Boga”. Wszystko, co jest w nas i poza nami, co nas otacza, przedstawia tło, za którym ukrywa się Bóg jako wielki malarz. Jest On głęboko ukryty, ponieważ chce pozostawić nas wolnymi. I ponieważ Bóg jest tak głęboko ukryty, ludzie ciągle szukają Go w świecie zewnętrznym i chcą zewnętrznym sposobem dotrzeć do Niego, wykazać jego istnienie. Bóg jednak nie jest istotą, której istnienie można udowodnić. Pragnienie dowodu na istnienie Boga oznacza w swej istocie twierdzić[założenie], że Boga nie ma. Każdy dowód na istnienie Boga to procedura mechaniczna. Jeżeli człowiek chce dowodów na istnienie Boga, oznacza to, że przerwał – w swej świadomości – własne z Nim połączenie. Kiedy odbuduje się to powiązanie, życie zaczyna nieprzerwanie płynąć od Boga do człowieka i od człowieka do Boga. W umyśle, sercu i woli człowieka następuje wtedy nieustanny przepływ Boskiej świadomości. I wówczas zbędne stają się wszystkie te puste i niezręczne pytania: czy jest Bóg, czy Boga nie ma, czy Bóg nas kocha albo czy o nas zapomniał. Ponieważ miłość do Boga, z której wynika żywe powiązanie pomiędzy Nim a człowiekiem, jest mistycznym, wewnętrznym doświadczeniem, które przejawia się w najrozmaitszych formach i stopniach. Magiczna siła tego doświadczenia ukryta jest w tym momencie, w którym człowiek skieruje swój umysł, serce swoje, duszę swoją i ducha swego ku temu wiecznemu Początkowi, bez żadnego wahania, bez żadnych wątpliwości. Gdy dojdzie do tego momentu, człowiek może osiągnąć wszystko. Tylko wtedy może zrozumieć sens życia. I tylko Bóg może mu ten sens odkryć. Wtedy człowiek zrozumie, że urodził się po to, by kochać Boga i przypieczętować swoje życie tą miłością, a nie po to, by być sługą ludzkich koncepcji. To właśnie podszeptuje mu też jego dusza. Ponieważ – nie zapominajcie tego – umiłowanym duszy ludzkiej jest tylko Bóg. Oto dlaczego ja nazywam człowiekiem tylko tego, który pokochał Boga. Moment, w którym on sam określił siebie i pokochał Boga, określa go jako człowieka. Taki człowiek przyciąga uwagę wszystkich dobrych i rozumnych ludzi, i mówią oni: „Dziś stało się coś boskiego”. Pokochanie Boga przez człowieka jest najsławniejszym momentem w jego życiu. Oznacza to: rozkwitnąć i roznieść daleko swój aromat. Oznacza to: bić ciągle jak źródło, które umie dawać. W tym stanie wszystkie rozumne pragnienia człowieka są osiągalne. Tylko wtedy człowiek staje się naprawdę wolny. Posiada on wolność, która niesie Prawdę. A poprzez Prawdę rozumiemy połączenie, które Bóg stworzył pomiędzy sobą i nami. Poza tym nie istnieje żadna wolność. Współcześni ludzie, którzy stracili swoją łączność z Bogiem, wyobrażają sobie, że mogą robić, co chcą. Sądzą nawet, że mają prawo krytykować Boga. I słusznie można powiedzieć, że nie ma istoty, która zniosła większe zniesławienie niż Bóg. Ale On – mówiąc w ludzkim języku – nawet brwi nie zmarszczył. Patrzy milcząco i spokojnie – w świetle swej niezmiennej błogości. Tylko ten, który żyje w tym istotnym, niezmiennym świecie, gdzie obecny jest Bóg, tylko ten, który służy Bogu, rozumie jego rady oraz prawa, jest wolny i tylko on posiada „wolną wolę”. Jedno pamiętajcie: Jedyna istota, która nas kocha, jest Bóg [Jedyną istotą... jest Bóg / Jedyna istota ... to Bóg]. I kiedy cierpimy, i kiedy się radujemy, On jest taki sam. I w cierpieniach, i w radościach, to Bóg do nas mówi. Nie zapominajcie także: Abyście mogli zapytać, kim jest Bóg, powinniście uczyć się nie przez jedną, lecz przez wiele wieczności. I po zakończeniu wszystkich nauk w niebie i na Ziemi będziecie mieli prawo, by zadać to pytanie. I czy wiecie, co wam odpowiedzą? Jasno i prosto: „Bóg jest Miłością, której trzeba doświadczyć w sobie”. Ale przed tym, dopóki jeszcze błądzicie w poszukiwaniu dowodów wielkiej rzeczywistości, pamiętajcie te proste prawdy: Kiedy zapytasz siebie, gdzie jest Bóg, wiedz: tam, gdzie jest życie, gdzie jest myśl, gdzie jest uczucie, tam jest Bóg. Jeśli zwątpisz w Boga, wiedz, że w siebie zwątpiłeś. Ponieważ nie ma w Bogu zmiany, ani zdrady, procesy zmian nie istnieją. W Miłości Boga nie istnieją absolutnie żadne wyjątki. Oto dlaczego, dokądkolwiek pójdziesz, w jakimkolwiek stanie będziesz, możesz zwątpić we wszystko, ale w Boga – nigdy! Wiedz, że jest On wszędzie i gdy Go przywołasz, pomoże ci. Jeśli usłyszysz ludzi mówiących, że nie wierzą w Boga, wpatruj się w nich, a zobaczysz – oni sami siebie uważają za bóstwa. Nie służ takim bóstwom! I jeszcze pamiętaj: Tam, gdzie jest sens, tam jest i Bóg. Gdzie sensu nie ma, tam Bóg jest nieobecny. A gdzie Bóg jest nieobecny, tam jest „piekło”. Pytasz, kiedy człowiek jest dobry? W chwili, w której Bóg przejawia się w nim, człowiek jest dobry. W chwilach, w których Bóg nie przejawia się w nim, człowiek jest zły. Gdy Bóg przychodzi do człowieka, staje się on radosny i wesoły, gotowy do każdej służby. Jeśli odmówi służenia Bogu, On opuszcza go. Pytajcie siebie nie o to, czy Bóg was kocha – On od pierwszego do ostatniego dnia nie przestawał was kochać – ale o to, czy wy kochacie Boga? I sprawdzajcie swoją miłość jedyną pewną miarą: co jest silniejsze w was, czy wasze pragnienia, czy miłość do Boga? Jeśli wasza miłość do Boga jest silniejsza, jesteście na dobrej drodze. Jeśli jednak wasza miłość do Boga jest słabsza niż wasze pragnienia, wtedy cierpienia i sprzeczności w waszym życiu nie ustaną. Jeśli człowiek posiadł Boską miłość, cokolwiek mu się wydarzy [cokolwiek mu się przydarzy/ cokolwiek się wydarzy], wszystko stanie się dobrem. Gdy nie ma tej miłości, jego droga jest długa, trudna, a pragnienia – nieosiągalne. Droga do Boga wiedzie przez doskonałość. Doskonały człowiek ma tylko jedną ideę – dążenie do Boga! Bez doskonałości Bóg pozostaje przez nas niezrozumiany. Jeśli człowiek dąży do doskonałości, pozna Boga jako Miłość. I wtedy poczuje on tętno wszystkich żywych istot na świecie. A nie ma większej przyjemności niż ta, żeby człowiek poczuł to tętno. Wtedy człowiek zrozumie wielki sens najważniejszych słów, które Chrystus wypowiedział: „Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie”. „Jestem w Ojcu” to znaczy, że Bóg jest „na zewnątrz”. „A Ojciec we Mnie” to znaczy, że Bóg jest „wewnątrz”, a ja człowiekiem jestem „na zewnątrz”. Oto dlaczego, kiedy Bóg jest w tobie, nie ograniczaj Go. Daj mu absolutną wolność wewnątrz ciebie, aby On dał ci też absolutną wolność w sobie. „Diabeł” to istota, która ograniczyła Boga w sobie i dlatego Bóg ograniczył go na zewnątrz. Daj absolutną wolność Bogu w sobie. I wtedy przed tobą ukaże się bezkresny świat.
  14. Sprawiedliwość „Wtedy Sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w Królestwie Ojca swego”. Nie na ziemi, ani w niebie, ale „w Królestwie Ojca swego”. To królestwo nie jest królestwem przyrody. Królestwo przyrody jest domem, w którym wychowują się małe dzieci. I ci sprawiedliwi nie są zwykłymi sprawiedliwymi na Ziemi, a Sprawiedliwość, o której wam mówię, nie jest zwykłą sprawiedliwością. Mówię o tej Sprawiedliwości, w której jest światło. „Wtedy Sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w Królestwie Ojca swego”. Jeżeli jaśniejesz jak słońce tego królestwa, jesteś sprawiedliwy. Jeżeli nie jaśniejesz, żadnej sprawiedliwości nie ma w tobie. Wśród zwykłych sprawiedliwych na Ziemi, w których nie ma światła, każdy może być uważany za sprawiedliwego. „Sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w Królestwie Ojca swego”. Wielu, być może, powie: „Co to nas interesuje, że sprawiedliwi jaśnieć będą w jakimś królestwie?”. To jest bardzo ważne. Bez światła na świecie nie może być żadnego postępu i rozwoju. Miliardy miliardów lat temu, owe istoty - Sprawiedliwi, weszli do królestwa swego Ojca i posiedli to światło. Dzięki niemu świat teraz widzi. Światło, w którym żyjemy, jest światłem Sprawiedliwych. Wypływa z ich sprawiedliwości. Jacy[Kim] są Sprawiedliwi, którzy jaśnieć będą? Światłymi aniołami służącymi Bogu. Jeśli oni przestaliby świecić i żyć w sprawiedliwości, byłby z nami koniec na Ziemi. I jeśli mnie pytacie, do czego potrzebna jest Sprawiedliwość, odpowiem wam: „Aby przyszłe pokolenia mogły żyć w waszym świetle”. Światło, pochodzące od Sprawiedliwości, jest esencją tego światła, które daje życie, które niesie w sobą życie. Miłość przejawia się tylko u tych, którzy są sprawiedliwi i „jaśnieć będą jak słońce w Królestwie Ojca swego” - w tym wielkim, rozumnym, Boskim świecie, gdzie Sprawiedliwi pojmują głęboki sens rzeczy. Sprawiedliwość jest cechą ludzkiej duszy. Każda dusza jest urodzona, by być sprawiedliwą. I na początku była ona sprawiedliwa. Osiągnijcie tę cechę, to dziedzictwo, które jest wam dane - bycie sprawiedliwym. Każda dusza musi być sprawiedliwa. Dlaczego? - Aby wypłynęło z niej wielkie światło. A w świetle, które wypływa ze Sprawiedliwości, ujawni się Miłość. Sprawiedliwość jest podstawą, dzięki której Miłość objawia się i opromienia duszę człowieka. Wszystkie dusze mogą być sprawiedliwe i ujawniać światło. Dusze, które nie chcą jaśnieć, są duszami walczącymi z Bogiem. Nie walcz z Bogiem! Wejdź w światło Sprawiedliwości i uświadom sobie, że nie żyjesz, jak powinieneś. Nie walcz z wielkim Ojcem Miłości, który jednoczy cały wszechświat, wszystkie istoty w swej harmonii. Sław imię Jego, ponieważ On jest tym, który poświęcił siebie niezliczoną liczbę razy za wszystkie istoty. Gdy raz usłyszysz Jego głos, narodzi się w tobie pragnienie aby też ofiarować się dla Niego. Narodzi się w tobie gotowość oddania wszystkiego bez kropli żalu. Powiesz wtedy sobie: „Bardzo mało dałem, chciałbym jeszcze miliony lat żyć, aby dawać”. Absolutna Boska Miłość wymaga absolutnej Sprawiedliwości. Tam, gdzie nie ma Sprawiedliwości, nie ma też Miłości. Fizyczną stroną Miłości jest Sprawiedliwość. Aby przejawiła się Miłość w świecie fizycznym, na pewno musi istnieć Sprawiedliwość. Gdy nie ma Sprawiedliwości, wszystkie słodkie słowa są puste. Ludziom potrzebna jest absolutna Boska Sprawiedliwość - Sprawiedliwość stosowana jednakowo wobec wszystkich, bez żadnego wyjątku, która skierowana jest nie tylko do ludzi, ale do wszystkich żywych istot, od najmniejszej do największej. Według wielkiej Sprawiedliwości prawo musi być jednakowe dla wszystkich - i wobec wołu, i wobec człowieka, i wobec prostego, i wobec uczonego, i wobec zwykłego obywatela, i wobec króla. Gdy dojdziemy do tego świętego prawa, wszyscy musimy odczuwać głęboki szacunek wobec niego. Ponieważ, gdy zwykły obywatel popełni błąd, i gdy król popełni błąd, są oni tym samym w obliczu prawa Sprawiedliwości. To Sprawiedliwość tworzy prawdziwe relacje pomiędzy ludzkimi duszami. Gdy przyjdzie, pojawi się prawdziwy szacunek, jaki muszą mieć ludzie jeden względem drugiego. Nie będziemy wtedy patrzeć z pogardą na nikogo, ale będziemy świętymi, jeden dla drugiego. Oto dlaczego, aby osiągnąć doskonałość, na pierwszym planie waszego życia postawcie boską Sprawiedliwość, poprzez którą wyraża się Miłość do wszystkich istot – ludzi, zwierząt, roślin. Jeśli osiągniecie to, gdziekolwiek popatrzycie, będziecie widzieć tylko dobro. Ujrzawszy dobro, poczujecie w waszych duszach święte drżenie. Sprawiedliwość jest czymś wewnętrznym. Być sprawiedliwym oznacza, że będziesz wiedział, jak postąpić przy każdej swojej myśli, każdym swoim uczuciu i każdym swoim działaniu. Być sprawiedliwym oznacza tyle co: wiedzieć, jak postępować: jak istota myśląca, jak rozumny, naprawdę kulturalny człowiek. Jeśli chcesz mieć poprawne stosunki ze wszystkimi istotami, bądź sprawiedliwy dla nich. Sprawiedliwość jest wielkim, wewnętrznym procesem, celem którego jest rozdzielenie wszelkich boskich dóbr pomiędzy wszystkie części organizmu: organizmu jednostki, społeczeństwa, narodu czy całej ludzkości. Jest ona krwiobiegiem, który rozprowadza krew wszędzie, aby każda komórka mogła przyjąć wszystko, czego potrzebuje i wykonać swoją służbę. Tak dzięki Sprawiedliwości, która jest wielkim krwiobiegiem, i najmniejsza komórka, i najmniejsza istota na świecie przyjmują swój pokarm. Sprawiedliwość, z drugiej strony, można porównać do wody. Tym, czym dla twardego gruntu jest woda, tym jest sprawiedliwość dla ludzkiego życia, ponieważ to ona zmiękcza twarde ciała. Ludzie, którzy są rozzłoszczeni, stają się stwardniałymi, ponieważ nie posiadają sprawiedliwości. A ci, którzy złagodnieli, posiadają sprawiedliwość. Uczyńcie jakiemuś człowiekowi sprawiedliwość, a on złagodnieje. Takie samo działanie ma woda na rośliny. Każdemu człowiekowi należy się sprawiedliwość, ponieważ tak samo, jak potrzebna jest woda do rozwoju roślin, tak Sprawiedliwość potrzebna jest do rozwoju naszych umysłów i serc. Bez jej udziału rozwój jest niemożliwy. Jeśli chcecie rozwijać się prawidłowo, musicie koniecznie czynić sprawiedliwość. I kiedy powinniście czynić sprawiedliwość, uczyńcie ją, nawet gdyby świat miał stanąć na głowie. Bojaźliwi ludzie nie mogą być sprawiedliwi. Człowiek Sprawiedliwości jest absolutnie nieustraszony. Aby panował pokój w którymkolwiek państwie, musi istnieć Sprawiedliwość. Kiedy króluje bezprawie, nastąpi w nim nieład. Otwórzcie karty historii, spójrzcie w teraźniejszość, a zobaczycie, że bezprawie zawsze było przyczyną każdego nieładu. Prawo wszędzie jest takie samo – kiedy panuje bezprawie, od razu pojawia się nieład. To Sprawiedliwość określa stosunki pomiędzy ludźmi. Ona rozdziela boskie dary – krew życia – we wspólnym ludzkim organizmie. Sprawiedliwość należy zastosować na świecie tak, aby nie został ani jeden biedny człowiek, który wzdychałby i wykrzykiwał: „Czy nie ma Boga na tym świecie?”. Dlatego właśnie, gdy się modli, prawdziwy sprawiedliwy na Ziemi powinien prosić Boga, aby ten pokazał mu jakąś cierpiącą duszę, której mógłby pomóc. Boska Sprawiedliwość wyklucza wszelkie zaszczyty, chwałę, wszelkie bogactwo i wiedzę dla osobistej korzyści. Dopóki człowiek szuka rzeczy poza sobą, będzie w doczesnym świecie i każdy może mu odebrać bogactwo, które posiada. Jeśli bogactwa te znajdą miejsce w jego sercu, znaczy to, że odnalazł już swoją ukochaną – boską Sprawiedliwość, która czyni człowieka niezachwianym i odpornym. Prawdziwi sprawiedliwi rozdają hojnie z pełni swoich serc, z obfitości tych bogactw. Są oni bogaci. Przyszli na Ziemię, aby wykonać jakieś specjalne zadanie i zdobyć doświadczenie. Przyszli z innego układu i dysponują całą Ziemią. Mogą żyć tutaj, ile chcą. Kiedy zakończą swoje zadanie, wrócą tam, skąd przyszli. Sprawiedliwi ludzie są bogaci. Są Boskimi Synami. A każdy człowiek, który jest Synem Bożym, dysponuje kapitałem całego Układu Słonecznego. Boska Sprawiedliwość, której oni są nośnikami i która przychodzi teraz na świat, rozgrzeje ludzkie serca. I w przyszłości, w nowej kulturze, w kulturze Jaśniejących świat będzie się ogrzewał i oświetlał dzięki ludzkim sercom, w których przebywa Sprawiedliwość. O tych właśnie czasach przekazuje wieść Chrystus – Chrystus, który jest Miłością w Sprawiedliwości, jaśniejącą w tych, którzy go kochają.
  15. Mądrość Bóg jest Miłością, Mądrością i Prawdą - trzema wielkimi światami, do nauczenia się których potrzebna jest cała wieczność. Istnieją trzy rzeczy, po których można poznać Boga. Są to: Boska Miłość, która niesie pełnię życia; Boska Mądrość, która niesie pełnię światła i harmonii w świecie; Boska Prawda, która niesie doskonałą wolność. I kiedy mówi się o trzech obliczach Boga, rozumiemy przez to, że: Pierwszym obliczem Boga jest Miłość, przejawiona w Życiu; Drugim obliczem Boga jest Mądrość, wyjawiona w Świetle wiedzy; Trzecim obliczem Boga jest Prawda, przejawiona w Wolności. Oto dlaczego istnieją trzy punkty styczności ducha człowieka z Boskim Duchem: pierwszym jest Miłość, drugim jest Mądrość, trzecim – Prawda. Przy pierwszym zetknięciu się człowieka z Bogiem, rodzi się w nim Miłość. Przekształca się on w źródło życia, które stale bije. I ponieważ źródło to musi znaleźć swoje ujście, pojawia się drugie zetknięcie z Bogiem – Mądrość, aby określić drogę jego ruchu. Dlatego pierwszym dążeniem Ducha człowieka jest życie. Drugim dążeniem Ducha człowieka jest wiedza. Trzecim dążeniem Ducha człowieka jest wolność. Kiedy Duch zdobywa wiedzę, w rezultacie pojawia się światło. I gdy mówimy o Boskiej Mądrości, rozumiemy przez nią całkowite światło bezgranicznej przestrzeni, które nigdy nie gaśnie. Światło jest szatą Mądrości. Fizyczne światło zaś, z którego my korzystamy, jest wynikiem nadmiernej energii, którą Kosmiczny Człowiek wytwarza przez swoją działalność umysłową. Kosmiczny Człowiek zdobył tyle wiedzy, że ma nadmiar światła. Mądrość - to świat wiecznych boskich form, utkanych przez Miłość. Miłość jest samą istotą, a Mądrość przestawia formy harmonii, które wyrażają się w muzyce i poezji. Mądrość jest światem, w którym ukrywają się od niepamiętnych czasów wszystkie rzeczy, które Bóg stworzył, wszystkie rzeczy, które wywyższone duchy stworzyły i wszystkie rzeczy, które ludzie stworzyli na Ziemi. Dlatego ten świat jest dla nas również dostępny. Z tego świata wypływa prawdziwa, istotna wiedza. I kiedy ta wiedza przejdzie przez trzy światy - boski, duchowy i fizyczny - i wyda w nich owoc, staje się ona wtedy rzeczywistością dla nas. Gdy Mądrość wschodzi w duszy człowieka, każda rzecz w umyśle człowieka znajduje swoje miejsce. Wszystkie idee stają się zrozumiałe, określone i osiągają pełną harmonię. Rozum człowieka otwiera się i widzi, że ten wielki boski świat jest piękny i że panuje w nim harmonia i porządek, że kiedy mądrość rządzi, porządek nie jest naruszany. Widzi on, że przed jego duchem otwiera się niezmierzone pole do pracy. Wtedy zaczyna budować. Ponieważ istnieje prawo: tylko Boska Mądrość zadowala ducha człowieka. Droga Mądrości jest drogą najtrudniejszą. Jest ona drogą dla Nauczycieli. Tylko doskonały człowiek, tylko Nauczyciel może przekazać Mądrość. Wejście człowieka do Bożego Królestwa zależy od jego wiedzy i mądrości, a nie od jego miłości. Do Bożego Królestwa nie wchodzi się za dobrodziejstwo. Wejście człowieka do Boskiego Królestwa oraz przydzielenia mu tam szanowanego miejsca zależy od jego mądrości. Mądrość jest największym dobrem w Niebie. Jest ona największym i trwałym bogactwem, którym duch człowieka może dysponować. Jeżeli człowiek jest mądry, posiada największy Boski dar. Gdy człowiek posiada mądrość, jest roztropny, silny i jego światło zawsze wschodzi. Człowiek bez mądrości nie jest jeszcze prawdziwym człowiekiem. I gdy mówimy o Człowieku, mamy na myśli istotę Mądrości. Człowiek jest nazywany synem Mądrości. Jest powiedziane w Piśmie Świętym: „I weseliłem się na Jego ziemi zasiedlonej, i radowałem się z ludzkimi Synami ”. Są to rozumni Synowie człowieka, w których wcieliła się Mądrość. Bóg przez Mądrość stworzył wszechświat. Stworzył go z powodu Synów Mądrości. Bóg przebywa w nich, oni rozumieją Jego Mądrość i sławią Go. Boska Sława odkrywa się tylko za pomocą prawa Mądrości. Dlatego tylko mędrzec może sławić. Mądry człowiek doświadczył i sprawdził wszystko, co zna. W mądrym człowieku jest nieprzezwyciężone dążenie ku Miłości. Jest w nim pragnienie, aby pokochać nawet najmniejszą istotę, którą zobaczy, oddać jej jakąś usługę. Ponieważ mędrzec jednakowo docenia duże i małe rzeczy. Mędrzec żyje bez prawa. Głupiec musi żyć według prawa i pod prawem. Jeśli Mędrzec żyje według prawa, jest nieszczęśliwy. Jeśli głupiec żyje bez prawa, jest nieszczęśliwy. Mędrzec żyje według tego żywego prawa, które Bóg zapisał w jego duszy. Znajduje się on poza warunkami doczesnego życia. Ty, który dążysz ku Światłu, posłuchaj słowa Mądrości: Jeśli chcesz przyswoić Boską Mądrość i tajemnice żywej Przyrody, mówię ci, nie ma innej drogi niż przez cierpienia. Dopóki osądzasz, dopóki rozpaczasz, dopóki narzekasz, jesteś daleko od Mądrości. Kiedy przestaniesz osądzać, jesteś blisko Mądrości. Dopóki filozofujesz, jesteś daleko od Mądrości, od swego Nauczyciela. Kiedy przestaniesz filozofować, jesteś blisko Mądrości, jesteś u stóp swojego Nauczyciela. Kiedy stracisz sens życia, szukaj światła. Ucz się od tego, który niesie światło. Pamiętaj: Cnota żyje tylko w tym, co nigdy nie ciemnieje. Przyjaźnij się z tym, co nigdy nie ciemnieje. Dąż ku światłu i nie zapominaj: Wiedza nie pochodzi z jednego źródła, a Światło przez jedno okno nie wpada. Niezliczone są drogi Wiedzy. Niezliczone są okna Światła. Włóż mądrość w swój umysł, a Światło przyjdzie i wiedza udzieli ci swojej pomocy. Tylko jasna droga Mądrości prowadzi do Prawdy.
  16. Miłość Miłość jest światem, w którym żyje Boski Duch. Największym światem, który poznają mędrcy wszystkich czasów i o którym Chrystus mówi, jest świat Miłości. I gdy mówimy, że Bóg jest Miłością, mamy na myśli istotę, z której wszystko pochodzi. Ze źródła Miłości pochodziły i będą pochodzić wszystkie światy przez wszystkie wieczności. Wszystko na świecie żyje w Miłości i poprzez Miłość. Wszystko, co widzimy: wszechświaty gwiazd, słońca, planety, jest przejawem Miłości. Kosmos w swojej całości, cały fizyczny świat to przejawiona, zmaterializowana miłość. To jest wielkie „ciało Boga”. Poza Miłością nie poznajemy Boga. Miłość jest związana ze wszystkimi istotami organicznymi. Nie ma żywej istoty, nie ma żywej materii w świecie, która nie odczuwałaby wpływu Miłości, w ten lub inny sposób, i która nie byłaby ściśle z nią połączona. Bóg Miłości istnieje nie tylko poza nami, we wszechświecie, ale i wewnątrz nas. Jest on żywym połączeniem wszystkiego, co jest „na zewnątrz” i „wewnątrz”. Miłość obejmuje sobą wszystko. Sama w sobie jest nieskończona, a wszystkie rzeczy poza nią są skończone. I dlatego my mówimy: Wieczna jest tylko Miłość. Z niej wypływa życie. Miłość jest tą, która niesie pełne życie. Dobro jako owoc miłości, jest jej częścią. Mądrość też zawiera się w niej, ponieważ przedstawia formy, poprzez które przejawia się Boska Miłość. Prawda też jest włączona do Miłości. Jest ona najczystszym obrazem Miłości. Sprawiedliwość też jest włączona do Miłości. Oto dlaczego absolutna Boska Miłość oznacza absolutną Sprawiedliwość. Gdzie nie ma sprawiedliwości, nie ma i miłości. Fizyczną stroną Miłości jest Sprawiedliwość. Aby ujawniła się Miłość na Ziemi, koniecznie musi istnieć Sprawiedliwość. Miłość jest wytrwała, litościwa, ale absolutna Miłość wymaga absolutnej Sprawiedliwości. I tylko człowiek, który zajaśniał w Sprawiedliwości, może przyjąć boską Miłość. Chrystus jest wyjawioną Miłością w Sprawiedliwości, która jaśnieje u tych, którzy Go kochają. Miłość jest tylko dla wielkich, silnych dusz. Ogromna energia kryje się w człowieku Miłości. Pamiętajcie: Miłość nie jest dla chorych ludzi. Miłość jest tylko dla zdrowych ludzi. Chorzy, martwi ludzie nie kochają. Tylko żywi ludzie, których wypełnia Boski duch - są tymi, których serca drżą z miłości. Nie okłamujcie siebie: chorzy, martwi duchem ludzie nie są opromienieni przez Miłość. I kiedy usłyszycie jak ktoś mówi: „Ja kieruję się chłodnym rozsądkiem, nie mogę kochać, nie mogę zajmować się takimi błahostkami”, wiedzcie, że ten człowiek jest głupi. Ponieważ najmądrzejszą, największą rzeczą na świecie jest Miłość. Najmądrzejsza istota, o której mówi się, że jest Miłością, kocha. Ten, który stworzył światy, który zrobił wszystko, który wszystko wypełnił życiem, który wszystko ofiarował, kocha, a ten dzikus, ze swoim „chłodnym rozsądkiem”, nie może kochać! Chrystus zszedł na Ziemię, by wyjawić Miłość, a ludzie „trzeźwego umysłu” nie mogli kochać! Przewędrujcie całe niebo, cały wszechświat, przejdźcie wszystkie światy, a każdy wam powie, że Bóg jest Miłością. I jeśli byście spytali jakiegoś anioła: „Czy Bóg nas kocha?”, on odpowie wam: „Zechciejcie raczej ode mnie, abym stracił całą swoją świadomość, wszystko, co zdobyłem przez wieki, aniżeli abym odpowiedział wam na pytanie, czy Bóg was kocha!”. I doprawdy, Bóg nie może zdradzać siebie. Przyjęcie, że Bóg może zdradzić siebie, zakłada, że jest jakaś zewnętrzna siła, która Go ogranicza. A to jest nie do pomyślenia. Miłość jest niezmienna. Ona zawsze opromienia nas. Przypomnijcie sobie słowa z Pisma Świętego: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął”. Znaczy to, że Bóg tak umiłował świat, iż ofiarował najlepszego, najwyższego - swego „Jednorodzonego Syna”, aby podnieść te dusze, które wierzą w Miłość. I naprawdę można wierzyć tylko w jedno: w Miłość. Każde inne wierzenie jest oszustwem. Miłość stoi ponad wszelkimi narodowościami. Miłość stoi ponad wszelkimi religiami. Miłość sama tworzy te religie. W Boskim świecie religii nie ma. Istnieje tam tylko Miłość. Atmosferą świata boskiego jest Miłość. Wszystko tam oddycha Miłością. Ponieważ Miłość nie może przejawiać się na Ziemi, pojawiają się religie. Jeżeli chcecie jednak wykonać wolę Boską, powinniście koniecznie zastąpić religie Miłością. Wtedy każdy, kto was kocha, będzie księdzem i sługą w waszej świątyni. Największą rzeczą na świecie jest poznanie Boga jako Miłości. Piękno życia istnieje w naszym powiązaniu z Bogiem Miłości. Miłość zawiera w sobie wszystkie warunki, wszystkie metody, wszystkie możliwości, za pomocą których dusza człowieka może rozwijać się i osiągnąć swoją pełnię. Jedynie ona może przebudzić ukryte w duszy możliwości. Nauka, sztuka nie mogą być bodźcami przebudzenia duszy człowieka. Są one tylko doczesnymi zajęciami. Jedyna prawdziwa praca na świecie - to nauka o Miłości. Jest ona wielkim obiektem poznawczym dla duszy. Jeśli człowiek zacznie od Miłości jako wielkiej i mocnej siły, jego dusza i duch obudzą się i wejdzie on w rzeczywisty związek z fizycznym, duchowym i boskim światem. Tylko przez Miłość człowiek może zrozumieć zarówno stosunki, które istnieją pomiędzy tymi światami, jak i sens całkowitego życia. Jednego nie zapominajcie: w życiu człowieka jest tylko dziesięć możliwości, by rozpocząć od Miłości. Co każde dziesięć lat istnieje możliwość, by zadziałała ta mocna siła. Pozostały czas życia człowieka jest przeznaczony na zajęcia. Gdy człowiek wykorzysta jedną z tych możliwości, jeden z promieni wielkiego słońca, które opromienia cały kosmos, wtedy wszystko wywyższone i szlachetne w jego duszy zacznie kwitnąć, zawiążą się owoce i zaczną dojrzewać. Owoce duszy dojrzewają tylko w promieniach tego słońca. Kiedy rozbłyśnie pierwszy promień Miłości, czuć będziecie w duszy swojej błogość tak nieopisaną, takie światło, tak mocny bodziec w umysłach, takie dążenie waszej woli, że wszystkie przeszkody na świecie zaczną się topić. Kilka chwil przeżytych w Boskiej Miłości warte jest o wiele więcej niż tysiące lat zwykłego ludzkiego życia, spędzonego wśród największych przyjemności i rozkoszy. Gdy kochamy, szukamy Boga. My musimy kochać Boga, aby Go przyjąć i skosztować. A gdy przyjmujemy Go, próbujemy Jego mądrości. Jest powiedziane w Piśmie Świętym: „Będziesz miłował Pana Boga swego, z całego serca swego, i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej. Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego”. Istnieje jedno, jedyne prawo, które przejawia się w trzech światach. Miłość do Boga - jesteś w Boskim świecie. Miłość do siebie, do swojej duszy - jesteś w duchowym świecie. Miłość do bliźnich - jesteś w świecie fizycznym. Jeśli człowiek zastosuje te prawa, nie znajdzie się na świecie taka siła, która mu się przeciwstawi, nie będzie myśli, która mu się nie podporządkuje i nie przyjdzie, by służyć jego ideałowi. Pamiętajcie jednak jedną wielką prawdę: Tylko Bóg kocha, ponieważ Bóg jest Miłością. Nie ma takiego człowieka, który sam z siebie może kochać. Człowiek może być tylko przewodnikiem Miłości, ale kochać sam z siebie - nie może. Jeżeli chcesz, aby cię ktoś kochał, to oznacza, że chcesz, aby cię Bóg kochał. Aby Bóg przejawił swoją Miłość do ciebie na Ziemi, musi wybrać jakiegoś człowieka jako przewodnika i przez niego objawi się tobie. Jeśli na Ziemi jest tylko jeden człowiek, który cię kocha, to wystarczy. Miłość, w boskim sensie, jest rozumnym przejawem pomiędzy dwiema wywyższonymi duszami, które stoją na tym samym poziomie pod względem umysłu, serca i dążenia - duszami jednakowo szlachetnymi, jednakowo duchowo wysokimi. Tylko takie dwie dusze mogą się porozumiewać. I wtedy Miłość pomiędzy tymi dwoma duszami jest jak muzyka. Ponieważ tylko dwaj prawdziwi wirtuozi mogą grać razem. Często pytacie: „Kto nas kocha?”. W obecności tego człowieka, który was kocha w boski sposób, jakkolwiek byście się nie smucili, jakiekolwiek rozczarowanie przeżywacie, ono od razu zniknie. Zrobi się wam lżej i rozjaśni się. Miłość rozpoznaje się poprzez następujące uczucie: kiedy człowiek pokocha kogoś, współczuje mu i odnosi się do niego tak, jak do siebie. Jeśli to uczucie nie pojawi się, Miłość nie przejawia się w rzeczywistości. Z Miłości pochodzi również uczucie wybaczenia. Tylko Miłość wybacza. Prawdziwa Miłość jest silniejsza od śmierci. Kto kocha, nie umiera. Miłość niesie nieśmiertelność. Ludzie umierają z braku miłości. Jeśli matka jest silna i niezachwiana w miłości do swoich dzieci, śmierć nie może ich jej odebrać. I nie tylko śmierć, żadna siła na świecie nie jest w stanie rozłączyć dwóch istot, które Miłość połączyła. Miłość tworzy najtrwalsze połączenia w życiu. I kiedy dwie dusze stworzą taki jeden trwały związek poprzez siłę Miłości, stają się podwójnie mocniejszą i jaśniejszą duszą, posiadającą dwie świadomości. Te dwie dusze, gdy spotkają inne dwie dusze, związane w ten sam sposób, łączą się z nimi, tworząc mocniejszą duszę. Cztery dusze łączą się z czterema nowymi duszami i tworzą jeszcze bardziej mocną, zbiorową duszę. W ten sposób ciągnie się ten boski proces Miłości, który jako jedyny jest w stanie tworzyć trwałe, nierozłączne związki pomiędzy duszami. W ten sposób w Boskiej Miłości wszystkie dusze łączą się w całość, tak mocną, tak trwałą, że żadna siła na świecie nie jest w stanie rozerwać takich związków. W tej całości każda dusza żyje w pozostałych duszach i one żyją w niej. Tak urzeczywistnia się jedność w wielości i wielość w jedności. Zbawienie człowieka zależy wyłącznie od Miłości. I kiedy Miłość przejawia się w człowieku, nawet „upadłym”, on może od razu wznieść się ponad swoje warunki życiowe. Szczęście człowieka też zależy od niej. W szczęściu człowiek czuje rozszerzenie i pełnię, dzięki Miłości, która go odwiedziła. Wtedy człowiek słyszy głos wszystkich żywych istot i czuje tętno ogólnego życia. Ponieważ Miłość jest wspólnym przejawem wszystkich rozumnych istot, które zakończyły swój rozwój i stały się jednością z Bogiem. Miłość każdej z tych istot jest zbiorową miłością wszystkich. I jeżeli miłość pewnej istoty nie jest wspólnym przejawem wszystkich rozumnych istot, nie jest ona miłością. Oto dlaczego, wyższa, ideowa miłość przejawia się jako miłość do wszystkich ludzi, którzy nawet nie podejrzewają jej źródła. Kochanie ludzi, nawet wtedy, kiedy cię oni nienawidzą i życzą ci źle oraz stałe służenie im, gdy oni nie wiedzą o tym - oznacza ideową miłość, oznacza służenie Bogu. Jest to bowiem jedna z podstawowych cech Boskiej Miłości - idzie ona ku nam niezależnie od tego, czy jesteśmy grzeszni, czy nie. Siła magiczna ukrywa się w Miłości. Jest ona kluczem, który otwiera wszystko, co zamknięte. Miłość ma swoje święte imię - zagubione słowo magiczne, którego poszukują kabaliści wszystkich czasów. Święte imię miłości to magiczny klucz do nieśmiertelnego życia. Poprzez niego wszystkie negatywne energie przekształcają się w pozytywne. Człowiek może zrobić z nim wszystko. Dlatego mówi się, że dla miłości wszystko jest możliwe. Jedyną siłą, która może magicznie przekształcić całą istotę człowieka, jest Miłość. I musi ona przenikać wszędzie, w najmniejsze zakamarki jego duszy, aby go przemienić. Miłość musi wypełnić ducha człowieka. Musi przejawić się całkowicie, doskonale, bezgranicznie w duszy człowieka. Musi trwać w sercu, w istocie i zawartości. Musi też działać w umyśle jako sakralna siła. Cztery są przejawy Miłości w człowieku. Działa ona jako dążenie w sercu. Jako uczucie w duszy. Jako siła w umyśle. Jako zasada w duchu. A jest to cały cykl rozwojowy od początku do końca. Miłość jako dążenie porusza się w kierunku centrum Ziemi. Są to korzenie Miłości. Miłość jako uczucie porusza się ku Słońcu - to są gałęzie. Miłość jako siła przejawia się tylko u geniuszy i świętych. Przejawia się u tych wszystkich, którzy poświęcają się za boską sprawę. Samopoświęcenie zalicza się do miłości wyrażonej jako siła. Tylko człowiek, który ma umysł, może urzeczywistnić miłość jako siłę. Miłość jako zasada dopiero teraz pojawia się w świecie. Obejmuje ona wszystko. Miłość, wyrażona jako siła, przyciąga albo odpycha, istnieją wtedy sprzeczności. W miłości pojętej jako zasada wszystkie sprzeczności znikają. Człowiek musi przejść przez wszystkie stopnie miłości. Musi on przejść przez miłość jako dążenie - przez jej korzenie, musi przejść przez miłość jako uczucie - przez jej gałęzie, musi przejść przez miłość jako siłę - przez jej kwiaty i wejść do miłości jako zasady - skosztować boskiego owocu miłości. Dopóki Miłość nie wejdzie do świata, on nie przemieni się. Jest ona wielkim ogniem, który niesie życie. Nie ma zaś straszniejszej siły od Miłości dla tych, którzy są w niezgodzie z nią. Zaczynają się dla nich wtedy piekielne udręki. Ogień Miłości przychodzi teraz na świat jako wielka fala. Roztopi on wszystko to, co nie może wytrzymać wyższych wibracjach Miłości. Gdy Miłości nie przyjmuje się prawidłowo, jej słodkie soki pod wpływem szczególnego rodzaju astralnych fermentów przekształcają się w szczególny rodzaj wina. Tym winem ludzie upijają się, gdy narodzi się w nich dążenie do miłości i popełniają tysiące grzechów i przestępstw. Ale ty, który myślisz, odróżniaj to wino ludzkiej miłości, wytworzone dopiero ze słodkich soków miłości. Opuść się śmiało do korzeni Miłości. Rozciągnij się szeroko w jej gałęziach. Rozkwitnij jako kwiat Miłości. Powstań tak, jak owoc Miłości. I kiedy wschodzisz ku światu, gdzie dojrzewają jej owoce, będziesz śpiewać pieśń człowieka, który przeszedł wielki krąg Miłości - od korzeni do owocu. Posłuchaj tej pieśni: Bóg jest Miłością, wieczną, bezgraniczną, pełną życia - życia błogiego Boskiego Ducha, Duch świętości, Duch błogości, Duch pełen pokoju i radości dla każdej duszy. I usłyszysz odzew kochających dusz: „My będziemy iść tą drogą Światła, na której króluje Boska Miłość”.
  17. Prawda Na określenie Boga mamy dwa pojęcia. Kiedy wychodzimy z Niego, rozumiemy Go jako coś, co ogranicza się samo w sobie. A gdy zaczniemy już swój rozwój, wychodząc ze skrajnego oraz tego, co graniczne, i idąc ku temu, co bez początku i bez końca, pojmujemy Boga jako nieograniczonego i nie mającego początku. Prawda, która pochodzi z tego, co nieograniczone, uczyniła rzeczy ograniczonymi. To ona wyraziła to, co nieograniczone. Bóg jako Prawda przyciąga nas, a Chrystus pokazuje prawdziwą drogę naszego wewnętrznego ruchu ku Bogu. I dlatego Prawda jest kierunkiem do tego, co nieograniczone i bez początku, co ma związek z tym, co ograniczone. Jest powiedziane: „Głową Twego Słowa jest Prawda”. A my wiemy, że wszystkie ruchy wychodzą z głowy i wracają znów do niej. Głowa wskazuje kierunek. I kiedy mówimy, że ktoś ma głowę, rozumiemy, że ma on kierunek i cel, do którego dąży. Tylko człowiek, który posiada Prawdę, zna kierunek swojego życia. We wszechświecie wszystko się porusza. Ziemia porusza się wokół Słońca. Słońce porusza się wokół innego słońca - staje się zachodzi ruch w ruchu. Ale wspólny kierunek tych wszystkich ruchów wyznaczany jest przez Prawdę. Jednak nie tylko ciała niebieskie poruszają się. Wszystkie pragnienia, uczucia i myśli człowieka tworzą miliardy światów i układów, które poruszają się ku wielkiemu celowi - Prawdzie. Człowiek musi znać drogę swojego ruchu pod każdym względem. I nie powinien on w żaden sposób zatrzymywać tego ruchu. W Prawdzie nie dopuszcza się nawet chwili na wahania. Wszystko w niej jest ściśle określone. Każde wahanie to kwestia życia i śmierci, ponieważ nawet najsłabszy ruch poszczególnego człowieka jest tak związany z innymi ruchami, że przy najmniejszym zawahaniu się może go spotkać katastrofa - następuje krzyżowanie dróg we wszechświecie. Wszystkie istoty, które nie żyją według Prawdy, pragną poruszać się chaotycznie. I dlatego przyroda je ograniczyła. A Prawda oznacza ruch w określonym kierunku - kierunku, w którym porusza się wszystko we wszechświecie - od tego, co ograniczone, do tego, co nieograniczone i nie mające początku. „Prawda was wyzwoli”. Dążeniem i tęsknotą duszy człowieka jest bycie wolną. Jest to silne dążenie, ale nie dla zwykłego człowieka, lecz dla takiego, którego świadomość jest przebudzona. Wolność jest wielkim pragnieniem człowieka, w którym budzi się to, co boskie. Prawdę należy rozumieć jako to, co w człowieku wyższe. „Pokochałeś Prawdę w człowieku”. Całe życie człowieka opiera się na Prawdzie, która przynosi wolność. Kiedy mówimy o wolności w absolutnym znaczeniu tego słowa, mamy na myśli ducha człowieka - najwyższego w nim - nie umysł! Poprzez Prawdę możemy wyjść poza ramy doczesnego życia, śmierci i wejść do wiecznej wolności. Mówią, że Prawda jest niekonkretna. Nie, Prawda jest rzeczywistością, która leży u podstaw naszego życia. Jest ona światem piękna nie do opisania, który ma swoje kolory, tony, muzykę. Jest ona światem, który istnieje i będzie istniał zawsze. W świecie Prawdy rzeczy są ściśle matematycznie określone. Nie ma nic nieprzewidzianego, nic przypadkowego. Prawda jest niezależna od osobistych przekonań ludzi. Czy będziecie myśleć w ten czy inny sposób o niej, czy będziecie przybliżać się, czy oddalać od niej, nie zmieniacie jej istoty. Miłość zawsze dąży ku Prawdzie. Prawda jest obiektem Miłości. Miłość nie może się przejawić bez Prawdy jako obiekt. Piękno też jest wyrazem Prawdy. Tym, czym jest piękno w stosunku do człowieka, tym jest Prawda w stosunku do Boskiego świata. Prawda jest jego światłem. Ponieważ Prawda należy do świata nieśmiertelności, dla grzesznych ludzi jest ona niedostępna. Mówić grzesznym ludziom o Prawdzie to tak, jakby matematyk mówił do nieuczonego człowieka o wyższych matematycznych problemach. Miłość jest pobłażliwa wobec błędów ludzi, dla ich słabości. Prawda jest jednak surowa i nieubłagana. Prawda nie cierpi nieuctwa, słabości, nieczystości. W tym tkwi jej doskonałe piękno. Właśnie dlatego ten, który jest słaby, powinien zwrócić się ku Miłości. Kto jest nieuczony, powinien zwrócić się ku Mądrości. Kto jest skrzywdzony, powinien zwrócić się ku Sprawiedliwości, a kto chce być doskonały, powinien zwrócić się ku Prawdzie. Czy myślicie, że Prawda znajduje się przy bogatych? - Nie. Czy myślicie, że jest przy biedakach? - Nie jest. Czy myślicie, że jest przy uczonych, przy filozofach, przy wierzących, przy okultystach? - Nie jest. Prawdy nigdzie nie ma. Ponieważ świat ten jest światem cierpienia i śmierci, światem nieustannych przemian. A do takiego świata Prawda nie może przyjść. Ona nie może zejść do niego. Prawda rozmawia ze słońcami. Mądrość rozmawia z planetami. A Miłość jest tak pobłażliwa, że rozmawia nawet z najmniejszymi, najbardziej nieznacznymi istotami. Ponieważ Prawda rozmawia ze słońcami, wywyższony i odległy jest jej cel. Oto dlaczego śmiertelni ludzie o Prawdzie nie mogą mówić. Mogą oni podać jakiś fakt za prawdę, ale o Prawdzie samej w sobie nie mogą mówić. Włóż Prawdę w swoją duszę, a wolność, której poszukujesz, zdobędziesz. Pokochaj Prawdę! I kiedy jesteś takim biedakiem, że nie masz ani grosza w kieszeni, wiedz, że jest coś, co stoi ponad każdym ubóstwem. Jest to Prawda. Jest coś, co stoi ponad każdym bogactwem. Jest to Prawda. Jest coś, co stoi ponad każdą władzą. Jest to Prawda. Ta Prawda otworzy przed tobą wielką przestrzeń i przejrzysz na oczy. Kiedy ona przyjdzie do ciebie, uczyni twój umysł jasnym, do twojego serca wprowadzi pokój, a twojemu ciału doda sił i zdrowia. Bohaterem na świecie może być tylko ten, w którym żyje Prawda. Tylko on może się poświęcić i kiedy poświęci się, będzie żyć w duszach ludzkich. Dlatego wam mówię: Przede wszystkim i ponad wszystko miłość ku Prawdzie!
  18. Dusza Oddzielenie duszy człowieka od Boga stanowi jeden z najważniejszych momentów Bytu. Oddzielenie to znane jest w anielskim świecie pod nazwą „świtu duszy człowieka”. Dusza wychodzi ze swojego pierwotnego źródła jako boski promień i wchodzi do nieograniczonego wszechświata, aby pewna praca została przez nią wykonana. Dusza jest wieczna. Jest wieczna, jak wieczny jest Bóg. Ale podczas, gdy Bóg jest absolutnie niezmienny, dusza nieustannie zmienia się, w ten sposób rozwija się i uzyskuje nowe cechy. Dusze ludzkie żyją i poruszają się w Bogu. Istnieją w Nim przez całą wieczność, chociaż przejawiały się w różnych momentach. Istnieją razem, chociaż nie wyszły jednocześnie z Boga. Żyją takim samym życiem, chociaż się różnią. A różnią się, ponieważ każda dusza przedstawia jeden stan Boskiej świadomości. Dusze - to różne stany, w których Boska świadomość przejawiła się w czasie i przestrzeni. Dlatego my mówimy: Jest tylko jedna wielka Boska dusza, a wszystkie pozostałe dusze są tylko jej przejawami. Wszystko na świecie może zniknąć, lecz dusze - nigdy. Nie mogą one zniknąć, ponieważ nie może zniknąć również Boska dusza, Boska świadomość. Dziś ludzie nie znają duszy. Nie uświadamiają sobie siebie jako dusze, lecz jako osobowości. Osoba to fizyczny człowiek, nie prawdziwe ‘ja’ - dusza. Ludzie poznają osobowości innych, ale nie ich dusze, które są ich prawdziwymi bliźnimi. Jeżeli ludzie nie przyjmą do swojej świadomości idei, że są żywymi, rozumnymi duszami, jeżeli wciąż uświadamiają sobie siebie jako osoby, jako umysły i serca, jako mężczyzn i kobiety, niczego nie osiągną. Wszystkie te formy świadomości są już doświadczone. Jeśli przyjmą jednak do swej świadomości, że są żywymi, rozumnymi duszami, wniosą coś nowego do swojego życia, nadadzą mu nowy kierunek. Ponieważ w teraźniejszym rozwoju człowieka nie ma wyższego stanu niż stan duszy. Niesie on ze sobą wszystkie warunki, wszelkie możliwości Boskiej miłości. Tylko w duszy Bóg może się przejawić w swojej pełni. Miłość można wyrazić całkowicie tylko poprzez duszę. Jeżeli wyrażacie swoją miłość sercem, będzie ona tylko w połowie wyrażona. Jeżeli wyrażacie ją poprzez umysł, będzie ona również wyrażona tylko połowicznie. A wszystkie słabości na świecie pochodzą z połowiczności. Dotychczas dusza człowieka pączkowała i dojrzała do tego, aby stać się pąkiem. W naszej epoce ten pąk zaczyna się otwierać. To otwieranie się pąka-duszy jest jednym z najważniejszych momentów w kosmosie i nazywa się rozkwitnięciem duszy człowieka. I wszystkie wyższe istoty na boskim świecie oczekują w drżeniu rozkwitu duszy człowieka. Wiedzą one, że w niej zapisane są wszystkie przejawy Boga, że w niej znajduje się wszystko to, co stało się przed nimi, co dzieje się teraz i co stanie się w przyszłości. Wiedzą one, że dusza człowieka jest świętą księgą, w której Bóg w pewien szczególny sposób, nieznany dla nich, zapisał rozwój całego bytu. Dlatego z takim świętym drżeniem oczekują one rozkwitu duszy człowieka. Kwiat, którym rozkwitnie ta dusza, będzie jaśnieć w całej swej piękności, a Bóg napełni go swoim światłem i swoją miłością. A w duszy człowieka jest takie piękno, jakiego nie ma w żadnej innej istocie na świecie. Tego piękna do niczego nie można porównać. Nawet Bóg, gdy patrzy na formę duszy człowieka, weseli się. Gdy tylko rozkwitnie dusza człowieka, wszystkie anioły, wszyscy słudzy Boga przybędą. Od niepamiętnych czasów oczekują oni jej rozkwitu, aby skosztować jej nektaru. A wraz ze swoim przybyciem przyniosą oni nową kulturę, którą ja nazywam „kulturą Miłości”. Chrystus zszedł na Ziemię, aby pomóc właśnie duszom ludzkim, ponieważ każda dusza, która zeszła na Ziemię, ma istotne zadanie, które sama musi rozwiązać. Są na świecie rozumne dusze, które chcą się wznieść i żyć świadomie. Dla nich schodzą na Ziemię wielcy Nauczyciele, im też pomagają wszystkie kochające i jasne dusze, które pracują w świecie. Ponieważ tylko kochające i jasne dusze mogą pomagać innym duszom. Zdały one swoje egzaminy na Ziemi. W nich boska świadomość jest przebudzona. Oto dlaczego nie chcą opuścić Ziemi. Mówią: „Teraz my będziemy żyć na Ziemi, w dowolnych warunkach, będziemy żyć tak, jak Bóg chce. Teraz rozumiemy, jak należy żyć”. Dla duszy człowieka, która chce się podnieść, nie ma nic niemożliwego. Jest silna dzięki swemu połączeniu z innymi duszami, które są jej prawdziwymi bliźnimi. I im większa jest liczba dusz, z którymi dusza człowieka jest połączona, tym jest ona silniejsza i bardziej odporna. Powodzenie duszy zależy od liczby dusz, z którymi jest ona połączona. Świadomość tych dusz, które biorą udział w ziemskim życiu jednej duszy, jest nieustannie skupiona w Miłości i dlatego pomagają one bezinteresownie i z poświęceniem. Sztuka ziemskiego życia polega na tym: Dopóki człowiek jest na Ziemi w tej małej formie, musi połączyć się z duszami pozostałych ludzi. W tym jest klucz powodzenia. Nawet gdy tylko jedna dusza was kocha, jest ona w stanie pomóc wam w trudnościach życia. A gdy wiele dusz skieruje swoją miłość ku człowiekowi, może on stać się wszystkim - poetą, malarzem, muzykiem, naukowcem. Miłość jest wielką siłą. Droga każdej duszy jest ściśle określona i nikt jej nie jest w stanie z niej zawrócić. Niemożliwe jest, aby jakaś dusza zepchnęła inną z jej drogi, gdyż Bóg uważnie czuwa nad duszami i kieruje ich ruchem w nieskończonym wszechświecie. Sama w sobie, każda dusza jest jednym małym wszechświatem, który porusza się swoją drogą w dużym wszechświecie. Ale pewną ważną właściwością duszy jest zdolność zmniejszania się - stawania się nieskończenie małą oraz poszerzania się - stawania się nieograniczoną jak wszechświat. Dusze, które kolejno wyszły od Boga, znajdują się pomiędzy sobą w takich stosunkach, w jakich znajdują się tony jeden względem drugiego. W takich stosunkach pomiędzy sobą, dusze tworzą harmonijne grupy. Tworzą one oddzielne układy, które poruszają się po spirali w nieskończonej przestrzeni. W swoim inwolucyjnym ruchu schodzą w grupach, do środowisk o różnych gęstościach, ponieważ nie wszystkie mogą pokonać ich opór. Tylko część z nich dochodzi do najgęstszej materii. W ten sposób dusze są połączone jak łańcuch, który przechodzi przez różne pola. Podczas swojej ewolucji dusze wznoszą się według tego samego prawa - różne dusze wznoszą się do środowisk o mniejszej gęstości. Pokochać duszę człowieka - w tym zawarta jest prawdziwa moralność. Ten, kto chce pracować z duszą człowieka, musi mieć wielki umysł. Musi rozumieć głębokie procesy, które w niej zachodzą. W duszy człowieka jest głębia! Głębia i bezgraniczność! Ponieważ dusza człowieka żyje poza naszym światem, w świecie o wielu więcej wymiarach. Ma ona tylko jedną małą projekcję na Ziemi. Ukazuje się tylko chwilowo, jako gość umysłu i serca. I kiedy dusza odwiedza człowieka, staje się on wielki, natchniony, szlachetny. Jeżeli dusza wycofa się, staje się on znów zwykłym człowiekiem. Wszystkie wielkie myśli i pragnienia wypływają ze źródła duszy. Dusza zaś poi się z innego źródła - z ducha człowieka. Duch człowieka czerpie z większego źródła - z Boskiego ducha. A Boski duch czerpie z największego źródła - z absolutnego, nieznanego Ducha bytu, o którym nikt nic nie wie. I tak, pamiętaj: Ty jesteś duszą, nie ciałem! Ty jesteś duszą, poczętą kiedyś w Boskim duchu, poczętą w miłości. Teraz twoja dusza jest już pąkiem, który czeka, by rozkwitnąć. Skoncentruj swoją świadomość na nim, ponieważ jest to jedną z największych chwil twojego życia! Wtedy otworzysz się na wielkie słońce, które opromienia cały Boski świat.
  19. Życie Źródłem życia jest Miłość. Miłość niesie pełnię życia. Życie staje się rzeczywiste, kiedy człowiek pozna Miłość. Jeżeli człowiek nie zrozumie Miłości, nie może zrozumieć również życia. Jeżeli nie zrozumie życia, nie może zrozumieć także czasu, w którym ono przepływa jako nieprzerwany proces. Jeżeli nie zrozumie czasu, zgubi on muzyczny rytm życia i będzie wpadał w ciąg dysharmonijnych stanów, co uczyni go nieszczęśliwym. Najwyższą wartością poza Miłością jest życie. Życie jest owocem Miłości. Lecz Miłość i życie nie są tą samą rzeczą. W życiu stale dokonują się dwa procesy: pierwszy jest procesem budowy, drugi jest niszczeniem. W Miłości oba te procesy nie istnieją. Jest ona czymś czystym i jednolitym. Natomiast w życiu istnieją, jest podział. Życie bez miłości nie ma żadnego sensu. Takie życie jest szeregiem cierpień, upadków i powstań. Życie nie może realizować się bez miłości. Nie ma życia bez miłości. Pierwszą drogą, którą życie rusza, jest miłość. Aby pokazać, że żyjesz, powinieneś kochać. W tym tkwi sens życia, by kochać i być kochanym. Życie pokazuje wysiłek Ducha, aby przejawić się w zewnętrznym świecie, na jego peryferiach. Kiedy Duch przejawi się na peryferiach i zacznie swoją działalność, mówimy, że życie wyraża się w swoim stanie elementarnym jako doczesne życie. Doczesne życie jednak jest tylko cieniem Życia lub najmniejszą projekcją całkowitego Życia. Wieczne życie zawiera nieskończone możliwości. Niesie ono wszystkie warunki rozumnego rozwoju. Przez całkowite życie rozumie się wspólną Światową Duszę, która przejawia się w całej żywej przyrodzie. Nasze dusze to części lub organy tej wielkiej duszy. Aby zrealizowała się wielka zasada życia, musi ono przyjąć jakąś formę, odpowiednią do jego dążenia i ruchu. Dążenie to jest rozumnym wewnętrznym bodźcem, a ruch jego fizycznym wyrazem. Życie nie przejawia się jednak tylko w jednej formie, przejawia się ono w nieskończonej liczbie form. Kiedy większa liczba form połączy się i stworzy jedną większą formę, mówimy, że życie jest rozumnie zorganizowane. Wtedy wszystkie formy dążą do tego, by dać wyraz tej wyższej formie. Życie nigdy nie ustaje, ono trwa wiecznie. Zewnętrzne formy ulegają zniszczeniu, lecz życie wiecznie trwa. Nic nie jest w stanie go zniszczyć - życie jest silniejsze od śmierci. Jest ono wolne, nieuchwytne, nieprzerywalne. Nie zatrzymuje się. Nieustannie wlewa się do wewnątrz i wypływa na zewnątrz. Jeżeli bowiem życie nie wpływa do środka i nie wypływa na zewnątrz, człowiek nie może połączyć się z otaczającym go środowiskiem. Życie, które jest wewnątrz nas, jest doskonałe. Przyjemności, namiętności, niewłaściwe myśli i uczucia ograniczają naturalne przejawy życia. Życie może być tylko dobre. Złego życia nie ma. I gdy mówi się, że życie musi ulec poprawie, jest to błędna idea. Samo w sobie życie nie jest ani dobre, ani złe. W życiu mogą być różne warunki, lecz ono samo ani się polepsza, ani pogarsza. Życie wychodzi od Boga i wraca do Niego. Dlatego jest ono w swej istocie absolutnie czyste. Zmiany jednak, które wprowadza się do życia, doprowadzają w istocie do złych skutków. I wtedy mówi się o świeckim życiu, o duchowym życiu, o doczesnym życiu i wiecznym życiu. Ale życie samo w sobie nie jest ani świeckie, ani duchowe. Gdy to, co zwierzęce żyje (dominuje) w człowieku, życie staje się świeckie. A gdy rozumność żyje w nim, staje się ono duchowe. Ponieważ życie człowieka różni się od życia pozostałych istot poprzez swoją rozumność. Wyraz „życie” w istocie kojarzy się z rozumnością. Gdzie nie ma rozumności, nie ma życia. Gdzie jest rozumność, nawet najsłabiej dostrzegalna, tam jest też życie. Rozumne życie jest życiem nieśmiertelnym, życiem bez cierpień i męczarni. Takie właśnie życie jest częścią duszy człowieka. W nim wszystko realizuje się w swoim czasie. W takim życiu nie ma niepokoju, lecz stała praca. Życie samo w sobie jest jedno. Fizyczne życie, duchowe życie i boskie życie są trzema wielkimi przejawami całkowitego, jednego Życia. Różnią się one swoim początkiem, swoim obiektem i swoimi celami. Fizyczne życie ciągle się zmienia wewnętrznie i zewnętrznie. Jest to życie na powierzchni wody, na falach morskich. Duchowe życie zmienia się wewnętrznie, a nie zewnętrznie. Jest ono życiem w morskiej głębi, jest wewnętrznością morza. Boskie życie nie zmienia się ani wewnętrznie, ani zewnętrznie. Wszystkie te przejawy życia są ściśle ze sobą powiązane. Są one częściami jednej całości - całego bezgranicznego Życia. Aby człowiek zrozumiał życie oraz był pożyteczny dla siebie i dla innych, musi zacząć od fizycznego życia i stopniowo przejść do duchowego i boskiego życia. Kto nie kocha życia fizycznego, nie może mieć żadnego powiązania ze światłem. Ponieważ w fizycznym świecie zmagazynowana jest energia światła - w roślinach, w owocach. Higiena fizycznego życia zaczyna się od prawidłowego wykorzystywania światła zmagazynowanego w roślinach i owocach. Innymi słowy, zaczyna się ona od prawidłowego jedzenia. A jedzenie jest wstępem do fizycznego życia. Tak samo jak wstępem do duchowego życia jest muzyka, a wstępem do boskiego życia jest modlitwa. Życie jest skarbem, którego należy strzec. Strzeż go za pomocą Mądrości i niech prawdziwa wiedza, która z niej pochodzi, będzie jego ochroną! Pozostaw je, aby płynęło swobodnie z wielkiego źródła - Miłości. Oświetl je poprzez Prawdę, świat absolutnej rozumności. Oświetl je poprzez Prawdę, która daje wolność życia w każdym jego wymiarze. Życie ma bowiem swój świt, swój wschód i swoje popołudnie. Świt życia jest Miłością. Wschód życia jest Mądrością. Popołudnie życia jest Prawdą. Uczyń świt w swoim życiu! Pączkuj! Wstań, wyprostuj się i poczuj, że jesteś powiązany ze wszystkimi istotami ziemi i nieba. Wzejdź! Rozkwitnij i zawiąż owoc! Osiągnij jego południe. Dojrzej! I kiedy osiągniesz południe życia, doświadczysz jego wielkiego sensu, jego błogiego owocu.
  20. O Ileż Wyżej Stoi Człowiek Niż Owca „O ileż ważniejszy jest człowiek niż owca! Tak więc wolno jest w szabat dobrze czynić” Mat. 12:12 Należy podziękować żydowskim faryzeuszom, że sprowokowali Chrystusa do wypowiedzenia tak wielkiej prawdy, inaczej nie powiedziałby jej. Ludzie, skrajni formaliści, którzy komara przecedzają, a wielbłąda połykają, ludzie specjaliści, wirtuozi w odkrywaniu i podkreślaniu cudzych błędów, faryzeusze, nie mogli sobie wyobrazić, jak można naruszyć szabat. Według ich przekonań, według prawa mojżeszowego, sobotę należało spędzać na odpoczynku i próżnowaniu. Żydzi rozumieli odpoczynek bardzo specyficznie, właśnie tak, w jaki sposób Bułgarzy rozumieją niedzielę. Bułgar wpędzi woły do chlewa, pozostawi radło pod stodołą, pięknie się ubierze, na głowę wciśnie kołpak i pójdzie do karczmy, a tam, jeszcze z progu zawoła: „Postaw mi tu pół litra wina, dziś niedziela – sześć dni mamy pracować, a siódmego będziemy pić i się zabawiać”. Podobne przekonania mieli Żydzi o sobocie. Chrystus ich demaskuje, dokonując porównania: „Jeśli wasza owca, tak im powiada, w dół wpadnie w szabat, przecież ją wyciągniecie, i to nie ze względu na miłość do owcy, oczywiście, a dlatego tylko, aby wasz interes nie ucierpiał. Ale jak trzeba uczynić dobro potrzebującemu pomocy człowiekowi, robicie z tego wielką sprawę, że jakoby w sobotę nie powinno się uzdrowić jego ręki”. Chrystus dodaje coś jeszcze: „O ileż ważniejszy jest człowiek niż owca!”, co znaczy - o ile wyżej stoi istota rozumna nad nierozumną. I jeśli wy przygotowujecie dla waszego brzucha pokarm 4-5 razy dziennie, ażeby mu dogodzić, ponieważ ciągle „beczy” i powiadacie: „Nie męczmy go, nakarmmy go”, to co dotyczy istoty rozumnej, człowieka - ażeby „nakarmić” właśnie taką myśl, serce, mówicie: „W sobotę nie wolno tego robić, jest na to czas, niech czeka”? Chrystus daje dwa warunki, mówiąc: „Tak jak wy troszczycie się o waszą owcę, tak i ja, według tego samego prawa powinienem się troszczyć o rozumnych; tak jak wy wyciągacie owcę z dołu, tak i Ja przyszedłem na ten świat aby wyzwolić istoty rozumne – wyprowadzić ich z dołu.” Ten człowiek miał uschniętą rękę. Czy wiecie co to znaczy mieć uschniętą rękę? Jego wola została sparaliżowana i Chrystus powiedział: „Chcę odnowić jego wolę, ażeby mógł działać swobodnie i wprowadzać w czyn swoje myśli oraz uczucia, ponieważ został zesłany na Ziemię aby pracować. Czy to poniedziałek, wtorek, środa czy sobota, kiedykolwiek, Ja wypełnię swoją misję.” A pracę, która nie narusza prawa bożego może wykonywać każdy, ponieważ odpoczynek jest przeznaczony tylko dla ciała, a nie dla ducha. Tylko leniwi odpoczywają na Ziemi, zresztą oni odpoczywają każdego dnia, tymczasem pracowici mówią: „Odpoczniemy sobie dopiero wtedy, kiedy powróci do nas Chrystus.” Takie przekonanie odnośnie pracy powinien mieć każdy prawdziwy chrześcijanin. Istnieje pewna podstawowa zasada, którą musimy mieć na uwadze, pewne prawa, które powinniśmy rozumieć; i nie tylko rozumieć, ale również wprowadzać w życie. Każda nauka, każda religia, jaka by nie była, bez zastosowania jest bezowocna. Roślina nie może jedynie zakiełkować, wyrosnąć, rozwinąć się, zakwitnąć, zawiązać owoc, ale jeszcze ten owoc musi dojrzeć – tylko wtedy, gdy owoc dojrzeje, wypełniony jest cel rośliny. Przeto według tego samego prawa człowiek może się urodzić, urosnąć, rozwinąć się i zawiązać owoc, ale jeśli owoc nie dojrzeje, jego życie jest bezpłodne. Chrystus uzdrowił rękę człowieka – odnowił jego wolę. Jeśli przeczytacie ten rozdział dalej, zauważycie, że do Chrystusa przyprowadzili opętanego, ślepego i głuchego, i On ich wyleczył. Te sprawy są powiązane. Kim jest opętany, ślepy i głuchy? Powiecie, że działo się to w czasach Chrystusa, ale przecież zdarza się i dzisiaj. Zrobię małą dygresję i przytoczę przykład, którym wyjaśnię sens, jaki Chrystus włożył w te słowa. Jest takie opowiadanie o królu Salomonie, w którym jest mowa o tym, jak Salomon zawołał biegłego księcia duchów, aby pomógł mu w budowie świątyni. Ten książę jednak po nauczenia króla budowy świątyni, postanowił siągnąć po jego tron. Kiedy Salomon dowiedział się o tym, schwytał ducha, zamknął go w dzbanie, zapieczętował i wrzucił do morza. Po dziesięciu latach w morzu, książę obiecał, że temu kto otworzy dzban, da najpiękniejszą kobietę na świecie – ale nikt nie otworzył. Upłynęło sto, dwieście, trzysta lat – nowa obietnica: ten, kto go wyciągnie dostanie nie tylko najpiękniejszą kobietę, ale i najlepsze dzieci – ale znów nikt nie przybył. Upłynęło dalszych sto, dwieście, trzysta lat – znów obietnica: ten, kto go wybawi, oprócz wszystkich obiecanych wyżej rzeczy, zostanie mędrcem – ale i na to szczęście nikt nie odpowiedział. Robi następną obietnicę - ten, kto go wybawi oprócz, wszystkich obiecanych wyżej rzeczy, zostanie królem świata – ale znów nikt nie przybył. Po pięciuset latach rzekł: Kto by mnie teraz wyzwolił, zabiję.” Upłynęły lata, pewien rybak poszedł łowić ryby, zarzucił sieć, złapał dzban i go wyciągnął. Pomyślał, że musi być w nim bogaty skarb, zaczął go rozpieczętowywać i kiedy już otworzył, z dzbana zaczął wydobywać się czarny dym, a po pewnym czasie wyłoniła się postać księcia, który rzekł: - Obiecałem zabić tego, kto mnie wybawi z dzbana; najpierw obiecywałem to i owo, ale nikt się nie zjawił, więc któż jest ci winien, taki już twój los.” Rybak pomyślawszy: „po cóż było mi otwierać ten dzban!”, rzekł do księcia: - Nie wierzę, że wyszedłeś z dzbana – najpierw musisz mi udowodnić, że wyszedłeś z dzbana, a potem mnie zabij. - Byłem w dzbanie. - Nie byłeś. - Byłem. - nie byłeś - byłem - Udowodnij. Duch z powrotem zaczął wchodzić do dzbana, i kiedy już cały był w środku, rybak szybko zamknął dzban i rzekł: - Jeśli wykonasz pierwsze obietnice, puszczę cię. Takie jest życie: przychodzicie na ten świat – to jest morze, rzucacie sieć, łowicie rybę i wygrywacie. Kiedy istnieją pomyślne warunki do połowu, was nie ma; rzucacie sieć wtedy, kiedy przychodzą cierpienia, nieszczęścia, i wówczas wyciągacie dzban ze złym duchem. W tej bajce ujrzycie pewne przeciwieństwo – chociaż to tylko bajka, ona pokazuje, że w każdym życiu są warunki pomyślne i niepomyślne. Powinniśmy rozumieć prawa, żeby wykorzystać pomyślne warunki. Jeśli, tak jak rybak, znajdzie-my się w niepomyślnych warunkach, spotkamy śmierć. Wróćmy do słów Chrystusa, które wypowiedział wtedy, gdy przyprowadzili do Niego opętanego, ślepca i głuchego. Opętany, ślepiec i głuchy – są w was. Tutaj wszyscy jesteście podobni do aniołów - tacy piękni, pobożni, ale jak tylko jakiś opętany wejdzie w was, zacznie się płacz i zgrzytanie zębów. Mąż i dzieci uciekają – matka oszalała; wy rozumni powinniście wyciągnąć rękę i wyleczyć opętanego, mówiąc: „Pokój wam”. Tak jak od jednego słowa Chrystusa bies wyszedł z człowieka, tak i wy możecie wypowiedzieć te słowa i uzdrowić chorego. Jeśli zaczniecie karmić wasze konie w chlewach, one zaczną kopać nie myśląc nawet, że w pobliżu mogą być dzieci. Co należy zrobić? Musicie, tak jak Bułgar szepnąć „pst!” i złapać go za juzdę. Juzda – to prawo, a każda istota nierozumna powinna mieć juzdę. Rozumnemu podaje się słowo, aby do niego mówiło. A więc powinniście wyleczyć w sobie tego głupka!. Owca stała się narwana, wściekła – musicie ją wyleczyć. Jest ślepa; ludzie powiadają: „Przecież nie jesteśmy ślepcami”, wierzę, wy może nie, ale jest pełno takich, którzy są. Spytali pewną kobietę, która nie umiała czytać, a ona odpowiedziała: „Synku, jestem ślepa, ślepa!” Jeśli możecie tej kobiecie otworzyć oczy – otwórzcie. Nauczyciele są ludźmi, którzy otwierają oczy ślepcom, są cudotwórcami – jeśli wyślecie syna do nich, po kilkunastu latach odeślą go wam z otwartymi oczyma. I głuchemu musicie przebić uszy – żeby słyszał i rozumiał. Dla człowieka to jest łatwe, możliwe, ponieważ ma rozum. Dlatego Chrystus powiada: „O ile ważniejszy jest człowiek niż owca!” Na czym polega życie owcy? Musi się paść, żeby jej grzbiet pokrył się wełną i żeby dawała mleko, a czasami zabeczała do idącego z naprzeciwka. Zapytacie, a cóż takiego mądrego jest w tym jej beczeniu? Niektórzy współcześni ludzie są jak owce, stale „beczą”: brat skarży się na brata, słudzy skarżą się na swoich panów, a panowie na sługi – trzysta sześćdziesiąt pięć dni w roku śpiewają jedną i tę samą pieśń. Czy takie życie nie jest nieustannym „beczeniem”? Chrystus powiedział: „O ileż ważniejszy jest człowiek niż owca, bo człowiek może myśleć” Jego ręka musi zostać uzdrowiona, opętany siedzący w nim musi zostać wyleczony, ślepota musi mu przejść i słuch musi mu zostać zwrócony – właśnie to chce powiedzieć Chrystus tymi słowami. Powiedział faryzeuszom: „Nie znacie podstawowego prawa bożego, a Ja wiem po co są wam potrzebni ludzie ze związanymi rękoma – wasze interesy wymagają tego, abyście mieli ludzi kalekich, wy mówicie o ślepcu: „Lepiej że jest ślepy, nie widzi naszych przestępstw”, o głuchych: „To leży w naszym interesie aby pozostał nieukiem”. I jeśli istnieją ludzie, którzy nie lubią oświaty, to tylko z wiadomych przyczyn praktycznych. Jednak Chrystus twierdzi coś wręcz odwrotnego – On mówi, że kalekom należy rozwiązać ręce, opętani, ślepcy i głusi muszą zostać uzdrowieni. On pragnie mądrych ludzi, którzy rozumieją i spełniają Wolę Bożą. Bułgarskie słowo мъж (mężczyzna) ma swoją głęboką treść, pochodzi z sanskryckiego słowa manas, które oznacza istotę myślącą; dlatego ludzie mówią “Bądź mężczyzną”, to znaczy istotą, która myśli, rozważa, która ma wolę spełniać to, co jest Dobrem – to właśnie znaczy być człowiekiem. I bądźcie pewni tego prawa, że człowiek nie może mieć woli, jeśli nie czyni Dobra. Niektórzy powiadają: „Mam wolę” Jeśli puszczę rower ze szczytu Witoszy[1] będzie spadał w dół, ale nie będzie mógł jechać pod górę; ze szczytu rzeka z impetem spada na dół, ale nie może płynąć pod górę – w ten sam sposób większość ludzi stacza się i spada w dół. A tylko człowiek, który może się wspiąć na szczyt, tylko taki człowiek ma wolę – może przemóc i przezwyciężyć pewne bariery i opory. Więc Chrystus zwraca się do Żydów, mówiąc im: „ Nie powinniście być jak te owce, nie powinniście być jak istoty, które tylko staczają się w dół, tak jak rzeki i kamienie, ale powinniście być ludźmi, którzy wspinają się do Boga, dążą do wypełniania Jego woli.” – to właśnie chciał nam powiedzieć. Rozumieli Go. I we współczesnym życiu ludzie stale schodzą, staczają się z Witoszy w dół i pytają dlaczego są nieszczęśliwi. Każdy, kto stacza się w dół jest nieszczęśliwy; szczęśliwy jest ten człowiek, który się wspina. Dopóki nie zaczniemy myśleć i rozważać, dopóty będziemy nieszczęśliwi; zaczniemy myśleć i rozważać staniemy się szczęśliwi i niemożliwe do tej pory rzeczy staną się możliwe. Skryta myśl, którą Chrystus zawarł w tych słowach ma dla nas wielkie znaczenie. Kiedy Bóg w pierwszym rozdziale księgi „Rodzaju” powiedział, że uczynił człowieka na wzór i podobieństwo swoje, chciał aby człowiek myślał i działał tak, jak Bóg myśli i tworzy; żeby miał wolę. A podobieństwo znaczy, abyśmy upodabniali rzeczy, tzn. abyśmy odróżniali Dobro od zła, żebyśmy tworzyli harmonię. Myślenie i działanie to jest boża zasada, którą w nas włożył sam Bóg. I każdy, kto nie myśli i działa tak, jak Bóg mu przykazał, nie ma w sobie obrazu bożego, jest owcą. Nie mówimy, że owca jest zła, ale że przeznaczeniem owcy jest to, aby się pasła i dawała mleko oraz wełnę, zaś przeznaczenie człowieka jest zupełnie inne – został stworzony, aby kierować wszystkimi stworzeniami, regulować atmosferę i wszystkie inne elementy, urządzać Ziemię, stać się dobrym gospodarzem, a takim może się stać, jeśli zrozumie to, co Bóg w nim założył Teraz często pytają: - Czy jesteś chrześcijaninem? - Co pod tym rozumiesz? - Wierzysz w Chrystusa? - Wierzę, że Chrystus przyszedł. Wierzę w to tak samo jak i w to, że kiedyś ruski car przybył do Bułgarii. - I co z tego? Czy wierzycie, że wasz uczeń poszedł dziś do szkoły? - Wierzę. Ale ta wiara musi pójść trochę dalej; zapytam ucznia: - słuchałeś dzisiaj o czym mówi nauczyciel? - Nie. Powiem mu: Słuchałem jego wykładu i wiem więcej od ciebie. I wtedy powiecie: „Złapałeś sens.” Ludzie mówią: „Wierzymy, że Chrystus przyszedł na świat, aby go zbawić.” Pięknie, ale mówicie to już od dwóch tysięcy lat, więc jak ma go zbawić? – „Przelał swą krew, aby zbawić ludzi.” No i dobrze, ale co robi bułgarski chłop, gdy kupi sobie na targu parę wołów? Wkłada im uździenicę, na kark chomąto, bierze radło i oścień i rusza w pole. Wierzysz w Chrystusa, ale jeśli znajdujesz się w położeniu owcy i nie zaprzęgniesz się do pracy, to czy służysz Chrystusowi? To, że wierzysz, że On przyszedł, to bardzo dobrze, ale czy ty Go słuchasz? Nie. Radzę ci, idź i słuchaj o czym Chrystus mówi w swojej szkole – zrozum Jego naukę i wypełniaj ją w swoim życiu. Nie chcę od ludzi, aby wyrzucali to, co posiadają. To, co w tej chwili macie, to to, że wciąż jeszcze jesteście w pierwszej klasie; kilkadziesiąt lat czytacie tylko jeden i ten sam elementarz, a z niego zostały już tylko strzępki. Zerwijcie z waszymi elementarzami, weźcie czytanki! Rozumiem, że człowiek może czytać elementarz jeden rok, dwa, a nawet trzy, ale żeby sto lat wciąż sylabizować elementarz, tego to już nie rozumiem. „Czytanki, mówi Chrystus, teraz weźcie czytanki.” A tym, którzy już skończyli z czytankami, mówi: „Rzućcie czytanki, weźcie gramatykę, arytmetykę, fizykę, chemię, boże prawo i ruszajcie do przodu, wystarczy już tego „beczenia!”- „Czy wierzysz, że Chrystus przyszedł na świat?” Od nas żąda się czegoś więcej – słuchajcie co mówi Chrystus i nauczcie się tego, co On wam przyniósł. Tylko wtedy pojmiecie głęboki sens tego Życia. I jeśli macie warunki do myślenia, do działania i do tworzenia, macie skrytą w sobie przewagę, macie bogactwo, kopalnię, którą należy zacząć eksploatować! – wasz rozum, wolę. Pytam was, czy pracowaliście kiedyś nad waszym rozumem, wolą, czy też do tej pory traciliście czas nad waszym elementarzem? Jeśli Chrystus, kiedy przyjdzie, zrobi rewizje waszych domów, to sprawdzi, czy zajmowaliście się tym. Nie mam na uwadze zwykłych domów, które zbudowaliście, a te, w których mieszkacie, z którymi przybyliście tutaj. Chrystus zobaczy czy w tych celach, które sobie zrobiliście, czy w tych pokoiczkach jest jakaś rozumna ludzka myśl i działanie, czy tylko barani nawóz. I on jest dobry, ale to grzech, aby człowiek, którego ojciec posłał do szkoły, dał mu wszystkie warunki stania się rozumną istotą, aby ten pozostał na zew-nątrz i „beczał”. I kiedy aniołowie zejdą na Ziemię i powrócą do Nieba złożyć sprawozdanie o ludziach, to co powiedzą? – „Tam na dole jeszcze „beczą.” Kiedy to „beczenie” zmieni się w mowę? I teraz Chrystus chcąc uczynić tę owcę rozumną, ponieważ ma wszelkie warunki, aby była taką, daje te dwie zasady, jedną obok drugiej i mówi, że tę wełnę z owcy trzeba prząść i z niej zrobić płótno. Każdy może strzyc owcę, ale wełnę należy uprząść. A i wełna, jeśli nie jest ostrzyżona w porę, opadnie, jak liście z drzew. Wełnę trzeba zebrać, uprząść i utkać z niej płótno – nasze myśli i pragnienia muszą się zmienić w działania i dopiero wtedy będą się mogli w nie ubrać goli dotychczas ludzie. A właściwie, kiedy człowiek spostrzegł, że jest goły? Kiedy zgłupiał, kiedy przemienił się w owcę i zabeczał, kiedy jego rękę uschła, gdy żona jego się poddała i oczarowana blaskiem świata porzuciła bogobojne życie, a on poszedł za tym przykładem, i oboje oddali się swawolnemu życiu. Wtedy zgłupieli, zagubili wzrok swój, prawidłowy osąd. Chrystus teraz powiada: ”Przyszedłem na świat właśnie dla człowieka, który jest stworzony na obraz i podobieństwo Boże – by rozwiązać ręce jego, by mógł wypełniać boże prawo”. Wy, którzy dotąd paśliście świnie na tym świecie i którym zakazali chleba świętojańskiego, na co czekacie jeszcze, na pieśń śpiewającego: ”Boże uspokój duszę sługi Twego”? Aby Bóg uspokoił duszę waszą, będącą wśród świń grzebiących w chlebie świętojańskim?. Nie, weźcie kij swój, weźcie torbę swoją i dalejże w drogę – do domu ojca swojego do rodzimej szkoły, którą Bóg przygotował dla was. Chrystus radzi wam, abyście odłożyli na stronę elementarz i czytankę, a wzięli gramatykę – to jest pożyteczna nauka, która uczy jak należy mówić i czytać prawidłowo, gdzie postawić e-podwójne albo ‘e’, ‘я’ albo ‘a’, ‘ъ’ albo ‘юс’[2]. Od wszystkich jest wymagany prawidłowy sposób myślenia, odczuwania, działania. Aby życie nasze było piękne i dobre – tak z treści jak i z formy (jak jest powiedziane przed dwoma tysiącami lat: “Bądźcie doskonali, tak jak doskonały jest Ojciec wasz Niebiański”) – oto dewiza Nowego życia, do którego musimy dążyć. To jest boże prawo, ale tutaj właśnie jest wymagany od nas trochę większy wysiłek. I pochwalam ludzi świeckich w tym przypadku: pewna dama, która przygotowywuje się na jakąś wieczorynkę albo na bal, albo do teatru, zauważcie, ile się trudzi w pokoju, w którym się ubiera – przez całą godzinę wykręca się to w jedną, to w drugą stronę, ogląda twarz, nos, ręce – aby wszystko było jak należy. Pochwalam ją, ale wy, chrześcijanie, ile razy siadywaliście przed lustrem, aby przyjrzeć się i poprawić swój charakter? Mówicie: “Mogę bez lustra”. Potrzebne jest wam lustro, weźcie przykład od tej świeckiej damy. Ja jestem zwolennikiem lustra, ale lustra, w którym odbija się serce i rozum – gdy przeglądniecie się w nim i wszystko będzie w porządku, dopiero wtedy możecie stanąć przed Bogiem. Nie myślcie, że Bóg przyjmie was do Nieba takich, jacy jesteście. Nie. Ludzie świeccy rozumieją to dużo lepiej i dlatego Chrystus powiada: “Synowie tego wieku są mądrzejsi”. Nie tylko, że nie powinniśmy ich osądzać, ale musimy przyjąć od nich dobrą naukę – w każdym względzie polecam ludzi świeckich, dlatego że dają doskonałe przykłady przyswajania, energii i przygotowywania się. Gdybyśmy wzięli od nich przykład i zastosowali w świecie duchowym, stalibyśmy wyżej niż teraz. Mówicie: ”Ich sprawy są głupie, tego nam nie potrzeba, tamtego nie trzeba”. Ech, co wam jest potrzebne, Niebo? Ale Niebo nie chce ludzi nierozumnych. Jeżeli nie możecie zbudować kamiennego domu, jak wobec tego ukształtujecie charakter, do czego potrzeba tyle wysiłku?. Nie masz tysiąca lewów, aby zbudować dom, a chcesz ukształtować wspaniały charakter! I kiedy Bóg powiada, aby nie zwracać uwagi na sprawy świeckie, ma na myśli to: jeżeli zbudowaliście jeden, dwa, trzy domy, powiada: “Dosyć, jesteś fachowcem, teraz chcę od ciebie, abyś zbudował twój dom dla serca; i gdy już nauczysz się, jak się buduje dom dla serca, zbuduj dom dla rozumu”. Takie samo prawo, analogicznie, musi iść z dołu ku górze. Dlatego też Chrystus powiada: “O ileż ważniejszy jest człowiek, który myśli, który może rozwijać swój charakter, niż jedna owca, która tylko się pasie i beczy” Współczesny świat żąda: “Chleba, chleba!”- ten krzyk słyszy się zewsząd. – “Owce też są nam potrzebne, bo dają nam wełnę”. Ale jeżeli cała Ziemia byłaby wypełniona tylko owcami, nie byłoby żadnej harmonii. Mam na myśli, że rozumny element naszego intelektu powinien wziąść górę nad nierozumnym, zwierzęcość musi ustąpić miejsca człowieczeństwu. Zewsząd słychać spory: “On jest zwierzęciem”. Nie jest źle, gdy człowiek jest zwierzęciem, ale istnieje coś, co jest ponad zwierzęcością. Dla owcy bycie zwierzęciem jest normalne, ale nie dla człowieka. W Piśmie jest powiedziane – żywa dusza i życiodajny Duch. Kto chce się nauczyć, uszlachetnić, zbawić ludzkość i jej uczniów powołanych do działania, niech współdziała z Chrystusem - On chce, aby Mu pomagali rozumni ludzie – ludzie, którzy dobrze wiedzą, jak tworzy się według wszystkich zasad boskiej nauki, ludzie, dla których dobro Królestwa Bożego jest na pierwszym planie. Teraz potrzebni są ludzie, którzy nie poddają się pokusom i nie dają się omamić pozornie powierzchownym rzeczom. Przypuszczam, że niektórzy kapłani nie wykonują swojego obowiązku jak należy, ale nie osądzam ich – to jest ich sposób myślenia, a ja muszę się zająć robieniem tego, co należy do mnie. Jeżeli stale stoimy w jednym miejscu i osądzamy drugich, a sami zaniedbamy swoich obowiązków, jaki pożytek z tego?- żaden. Będzie to podobne do nauczyciela, który nie wyłożył lekcji swoim uczniom i dlatego chce ich ukarać. Przejdźmy do pojęcia życia rozumnego, które ma na celu udoskonalenie wszystkich narodów, całej ludzkości. Powinniśmy mieć na uwadze duszę ludzką, dom, społeczeństwo, naród, ludzkość – wszystkie te kategorie Chrystus łączy, wszystko to tworzy jedną całość. Dom jest większą jednostką, społeczeństwo większe od domu, naród jest jeszcze większy od społeczeństwa, a ludzkość – jeszcze większa od narodu. Dlatego zdążamy od małych rzeczy ku większym, to jest od zwierzęcości do rozumnych sposobów postępowania. Kiedy Chrystus rzucił tę myśl: “o ileż ważniejszy jest człowiek niż owca”, ma na myśli, że człowiek jest zdolniejszy do budowania i tworzenia swojego Życia. Pierwszą sprawą, kiedy wrócicie do domu jest, abyście zaczęli leczyć opętanego; drugą, którą musicie zrobić, to otworzyć oczy waszego ślepca; trzecią – przetkać uszy waszego głuchego; czwartą – rozwiązać rękę tego, który ma ją związaną – zmuście wasz rozum do działania. To jest jedno poważne zadanie – skoro znacie zasady, znajdziecie rozwiązanie. Zrozumiałym jest, że może minąć dzień, dwa, trzy, ale jeżeli jesteście wytrwali, rozwiążecie go. I w czasie rozwiązywania, wyniki pokażą, w jaki sposób należy pracować. Jeżeli zawsze nauczyciel rozwiązywałby zadanie uczniowi, ten ostatni nigdy nie nauczyłby się liczyć. Nauczyciel zada jedno, dwa, trzy, cztery, pięć zadań i powie: “Następnym razem przynieście mi te zadania rozwiązane ”. Cały świat wokół nas to właśnie zadania, które Bóg dał nam do rozwiązania. W rozdziale, który przeczytałem, Chrystus postawił wiele zadań. Zatrzymałem się na jednym, drugie są dużo cięższe – bardziej skomplikowana potrójna reguła. Teraz zadam wam zadanie tylko z czterema prostymi działaniami – dodawanie, odejmowanie, mnożenie i dzielenie. Jeżeli wejdziecie w skomplikowaną potrójną regułę, tam praca jest trochę trudniejsza, ale czterema prostymi działaniami możecie go rozwiązać bardzo dobrze. Niektórzy z was mówią: “Nie umiemy dodawać”. Nauczycie się: - dwa jabłka i jeszcze dwa - to cztery. Nie wiecie z kim macie się zebrać – mężczyzna nie wie, z którą kobietą ma się połączyć. Potem przychodzi odejmowanie: mężczyzna żeni się z jedną kobietą, nie podoba mu się, chce ją porzucić – nie wie jak się odejmuje. To nie jest czas na odejmowanie. Narodzą mu się dzieci, chce je wypędzić, bo jakoby nie są mądre – musi je nauczyć. Jakie wielkie prawo zawarte jest w tych czterech regułach – trzeba wiedzieć jak się dodaje, jak odejmuje i tak dalej. Jest to głęboka nauka, która tysiące lat stoi przed ludźmi. Nauczyliśmy się tylko mechanicznej strony rachowania. Gdy zaczniemy łączyć się ze świętymi, z aniołami, kiedy spotkamy się z Bogiem, wtedy nauczymy się, jak się naprawdę dodaje. Jeden grosz i jeszcze jeden grosz równa się dwóm groszom, ale jeżeli w dodawaniu jest i minus i plus? Ktoś powiedział: Mogę dodawać. Ale jak – z plusem czy z minusem? Mam – mówi – minus dwa tysiące lewa. Jak długo musisz pracować aby je spłacić? Mam plus dwa tysiące lewa. O, ty jesteś bogatym człowiekiem, możesz nimi rozporządzać i robić dobro dla drugich. Jest to podstawowe prawo Chrystusa. Tę owcę dodacie i odejmiecie, ona da wam części. Jeżeli odwiedzicie jednego pasterza, on was nauczy podstawowej zasady przy dodawaniu i odejmowaniu – gdy zaprawi mleko podpuszczką, jedną część zbierze, drugą wyrzuci. Jeżeli wie, w jaki sposób ma usunąć niepotrzebną część, wtedy zarobi, jeżeli nie wie, straci. I wy, jeżeli wiecie jak zaprawić wasze mleko, jak zbierać jedno i jak odejmować drugie, gdy przyjdzie moment na sporządzenie bilansu, powiecie: “Teraz zarobiliśmy”. Jeśli ponieśliście stratę, to oznacza, że nie wykorzystaliście rozumnej zasady Chrystusa, a byliście owcą, która przez cały ten czas tylko się pasła i beczała. Owca, która zobaczy wilka, tupie kopytkiem, chce mu powiedzieć: “Wynoś się stąd, czy nie wiesz, że się pasę?”. Ale on rzuca się i ją zjada – taka jest “mądra” ta owca. A wy, gdy zobaczycie diabła, nie tupcie nogą, on się nie przestraszy; boi się tylko tych ludzi, którzy mają rozum i wolę, których ręce są rozwiązane. Dlatego też Chrystus przyjdzie rozwiązać rękę człowiekowi i da mu siłę, aby walczył z wilkiem – z diabłem. Wilki również mają prawo chodzić po świecie, aby próbować siły swoich zębów, ale i my mamy prawo użyć przeciw nim swojego rozumu i swojej woli. Oni mają prawo jeść, ale my z kolei mamy prawo powybijać im zęby; oni mają prawo do użycia swoich pazurów, a my mamy prawo je obciąć. Wykorzeńcie zęby temu diabłu i wyrwijcie mu pazury. A gdy przemienicie diabła w owcę, aby wam dawała wełnę i mleko, nie bójcie się, może następnym razem przemienicie go w woła, założycie mu uździenicę i zmusicie do orania. I powiada Chrystus w drugim zadaniu, że duch, kiedy wychodził z człowieka, był bardzo niespokojny i jeżeli wróci z powrotem, jest siedem razy gorszy niż przedtem. Wszyscy ci niemądrzy ludzie także stają się siedem razy gorsi. Więc dlatego powiada Chrystus: “Przyszedłem, aby zbawić mądrego człowieka” – nie dla zwierząt, a dla człowieka (przyszedłem). Właśnie ratowanie tej głęboko chrześcijańskiej nauki musimy zastosować w naszym życiu, abyśmy dawali przykład swoim rozumem i swoim sercem, aby dom nasz był idealnym ogrodem – to jest celem naszego życia. Dlatego też zacznijcie pracować i niechaj każdy pracuje nad sobą samym. Gdy jakiś przyjaciel przyjdzie w gości do Bulgara, ten pokazuje mu, co posiada w swoim gospodarstwie, jak jest urządzony, a przyjaciel go chwali i się raduje. Przyjdzie dzień, gdy Bóg zejdzie z Nieba, gdzie Go wtedy zaprowadzicie?. Plewnik wasz, stodoła wasza są zburzone, kościół i szkoła także. Jeżeli On zastanie każdą rzecz tutaj w porządku, wtedy powie: “To jest człowiek, który pracował mądrze”. To jest myśl, którą Chrystus przedstawia przed wami tego ranka: “O ileż ważniejszy jest człowiek niż owca”. 11 październik 1914 r. Sofia -------------------------------------------------------------------------------- [1] *Witosza – łańcuch górski na południe od Sofii [2] Mowa o znakach z Cyrylicy.
  21. Istotność małych rzeczy „Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie”. Ewangelia Mateusza 18: 10 W ogóle ludzie obu płci dążą do wielkich rzeczy, wielkich spraw. Każdy poprzez wewnętrzne słabości nienawidzi małych spraw. Dają wam piątaka, mówicie: „Nic nie warty; jakby był tysiąc, dziesięć-, sto tysięcy to byłoby fajnie, ale nie jeden zwykły piątak – ja nie jestem żebrakiem.” Dają wam orzecha włoskiego: „Obrażasz mnie – jakbyś dał mi pięć-dziesięć kilogramów, byłoby fajnie lecz tylko jeden orzech, panie chyba się ze mnie nabijasz?” Dążąc do wielkich spraw, chcemy zapoznać się z wysoko postawionymi ludźmi – z królami, premierami, szefami, naukowcami, filozofami; o niżej stojących socjalnie ludziach, mówimy: „On jest niedouczonym prostakiem” Od jednego do drugiego końca naszego życia widać tylko nienawiść do małych spraw i poszukiwanie tylko wielkich rzeczy. Chrystus jednak zwraca się do swoich uczniów i uprzedza ich, by nie gardzili małymi sprawami. Dlaczego? – „Nie gardźcie nimi, bo obrażacie ich Aniołów, którzy im służą w Niebiosach – gardząc tymi małymi, gardzicie Aniołami, którymi mają te małe dzieci”. Chcąc rozszczepić drewno najpierw przygotowujemy małe ostre kliny i dopiero jak one wbiją się w drewno, robi się miejsce dla większych. Jeśli kliny są za duże i stępione, to jak się wbiją? Zatem małe rzeczy otwierają drogę większym. Na świecie każdy proces rozwoju rozpoczyna się od tych małych rzeczy, którymi tak gardzicie – im zawdzięcza się cały postęp Wszechświata. Mówimy, że pługwykarmia cały świat, że gdy oracz zaorze i zasieje pole, daje ono obfity urodzaj. To jest prawda, lecz nie należy zapominać o roli, jaką spełniają te miliardy robaczków, które również orzą ziemię. Przez to, że jesteśmy wychowani tak, by gardzić słabymi, my, nawet wstępując do chrześcijaństwa, pod swoją owczą skórą nosimy instynkt wilka i czasami spod tej niewinnej odzieży pokazujemy swoje pazury – nie zapominamy swoich starych nawyków. Gdy ktoś zabierze nam jeden grosz – od razu dajemy go do sądu; a gdy ukradnie pięć-dziesięć tysięcy lewa, mówimy do niego „Brawo”. Jednak ten, kto kradnie dużo, nie nabrał tego nawyku od razu; najpierw on zabrał piątaka swojemu ojcu, potem ukradł jeden gologań[1], potem – grosza, pięć groszy, dziesięć groszy itd. To prawo jest prawdziwe pod każdym względem. Gardząc małymi przyczynami, przegapimy duże skutki w pracy. Mogę powiedzieć, że wszystkie obecne nasze nieszczęścia, ogólne i osobiste, zawdzięczają się tej pogardzie małych rzeczy w przeszłości. Dlatego Chrystus zwraca się do swoich uczniów i mówi im, by nie gardzili małymi. Teraz, które są te małe? Może ktoś odpowie: „Są to nasze dzieci”. To prawda, że są naszymi dziećmi, lecz jeśli zastosujemy całkowicie Chrystusowe polecenia, przekonamy się, że jest wiele innych rzeczy, którymi nie należy gardzić. „Nie gardźcie tymi małymi!”; wyjaśnię wam sens ukryty w tych słowach. Pewien Hindus dał swojemu synowi orzech włoski i polecił mu zbadanie go; syn rozłupał orzech i zjadł go. – Co zawiera orzech? – zapytał później ojciec. – Nic szczególnego – trochę jądra o przyjemnym smaku. Hindus znów zapytał swojego syna: – Czy nie znalazłeś w tym orzechu coś więcej? – Niczego. – Synu, w tym orzechu ukryta jest wielka siła i jeśli zamiast zjeść tego orzechu, posadziłbyś go w ziemi, wyrosłoby z niego wielkie drzewo i zobaczyłbyś wielkość tego małego, co jest zarodkiem czegoś wielkiego. Pan prześle wam jedną małą myśl, jedną pestkę jabłka, a wy powiecie: „To jest nic”. I porzucacie ją. Lecz Pan mówi: „Sprawdźcie jaką siłę ona zawiera – posiejcie ją i zobaczycie jakie drzewo z niej wyrośnie”. Właśnie przez to pogardzanie małych myśli doszliśmy do tego stanu, by stwierdzać, że świat jest zły a my jesteśmy najmądrzejsi. Chrystus mówi: „Nie gardźcie żadną z tych małych rzeczy, nie dążcie do wielkich, nauczcie się rozpoznawać, jaka siła ukrywa się w małych rzeczach i wykorzystujcie je – one wam pomogą w zdobyciu wielkich”. Przecież wasz dom jest również zbudowany tylko z małych, zagęszczonych ziarenek. Właśnie na tych małych rzeczach, takich jak żytnie ziarenko, owoce i innych drobinach, spoczywa nasze życie codzienne. To jest w stosunku do ciała. Jednak również w stosunku do umysłu, właśnie małe myśli i pragnienia powodują radości i wesołości w Życiu. Czasami naśmiewamy się z dzieci, że zajmują je małe myśli; to nie myśli, ale ziarenka, które wspomagają rozwój wielkich rzeczy, są drobnymi/małymi. Dlaczego nie powinniśmy gardzić małymi, czemu nie powinniśmy przekroczyć drugiego Boskiego nakazu: „Kochaj swojego bliźniego”? Nie powinniśmy gardzić żadną żywą istotą, która posiada jakieś relacje wobec kogoś, która przynosi jakiś pożytek. Ta istota może być gołębiem, kurą, owcą, wołem, koniem, osłem – dla każdej z nich jest księga, do której wpisywane jest: „Dziś załadowaliście osła tyloma a tyloma ciężarami, jutro – tyloma”; Tam jest wpisywane i jak przeliczy mu Pan stawkę po pięć lewów dziennie, to po stu latach, powiedzmy, że osioł służył wam przez całe życie, jaki kapitał będziecie mieli mu zapłacić? Pewnego dnia znajdziecie się w stanie dłużnika i wyjdze na to, że jesteście mu winni dziesięć tysięcy talentów. Powiecie: „Niczego nie pamiętam”, lecz Pan zapisał w księdze to, że tyle jesteście mu winni. Tak że wszyscy my jesteśmy dłużnikami tych małych. Obecny nasz rozwój, obecne nasze myśli, obecne nasze pragnienia zawdzięczamy tym małym, o których mówi Chrystus. Zatem, skoro jesteśmy im winni, powinniśmy mieć dla nich Miłość, wiedzieć że oni pracowali dla nas i teraz my powinniśmy pracować dla nich. Wspomnę przy okazji o jednej zagadce: często mnie pytali czemu Anioły interesują się ludźmi, co wspólnego mają z nimi. Kiedyś, gdy Aniołowie byli w naszym stanie – jak ludzie na Ziemi, my wtedy byliśmy w stanie zwierząt i służyliśmy im – nawet teraz oni są naszymi dużymi dłużnikami i Pan ich zmusza do odpłacenia się nam. Tak samo wielcy Aniołowie, nie gardzą swoimi małymi współ)braćmi, ponieważ ci ostatni pracowali dla nich. Może posiadacie służącego, ignoranta, lecz nie wiecie jakie są połączenia tego służącego z wami – ponieważ to Bóg go sprowadził do waszego domu. Wasza relacja z nim nie jest od teraz – ten służący wielokrotnie bywał w waszym domu, wy tego nie wiecie, lecz Pan o tym wie; możliwe, że on wielokrotnie ratował wasze życia z pewnej śmierci. Zatem, powinniście posiadać pełną miłość i pobłażliwość dla niego. I wtedy możemy sobie wyjaśnić to wielkie Boskie prawo – mieć Miłość do mniejszych. Miłość nie jest dla wielkich ludzi, dla Aniołów, dla świętych – jest ona dla małych, drobnych, biednych, upadłych braci. Dlatego właśnie u matki rozwija się taka silna miłość do dziecka – ona go kocha na mocy tego Boskiego prawa, że powinna go kochać. Kocha go tak z powodu wewnętrznego ognia, bo Pan incognito wszedł do tego dziecka. Chcecie zobaczyć Pana, a kiedy On przyjdzie w tym dziecku, mówicie: „Panie, czemu dałeś mi to dziecko?” – każdego dnia wołacie Pana i każdego dnia wypędzacie Go, na dodatek uchodzicie za mądrych ludzi. Nie tylko wy zachowujecie się w ten sposób lecz również cały świat. Pan każdego dnia sprawdza wasz umysł, aby zobaczyć na ile Go kochacie i na ile mówicie Prawdę. Kiedyś, gdy świat się popsuł, rozniosło się, że Pan wyruszył na Ziemię, aby zobaczyć jak żyją ludzie, a ci ostatni rzekli: „Nie ma Pana teraz w Niebie, nie ma kto nas kontrolować, będziemy żyli wolniej”. W pewnym miejscu Pan widzi, że ktoś sprzedaje ślepego konia i mówi do kupca: – Wierz Bogu, że nie jest ślepy. – Skoro na Boga się powołujesz, kupię – i kupił konia. Pan przeszedł koło pewnego domu i zobaczył że mąż bije swoją żonę. –Wybacz mi w imię Pana! On wybacza i potem ci dwaj zjawiają się w Nieba i mówią: – Panie, my głosiliśmy twoje Imię na Ziemi. Współcześni ludzi tak samo wołają Pana wtedy kiedy chcą sprzedać ślepego konia i kiedy chcą pobić swoją żonę. Duchowni wołają: „Wierzcie w Pana”, lecz co im Pan powie? – „Nie znam was, bo używaliście mojego Imienia nie dla mojej chwały, lecz by kłamć ludźmi – popełniać przestępstwa i tuszować je”. Właśnie te małe sprawy stwarzają cierpienia. Posiadacie ślepego konia i chcecie go sprzedać w Imieniu Boga, lecz uważajcie i liczcie się z tym, co robicie. Czy wiecie kim jest ten ślepy koń? Jest on waszym ciałem. Ludzie ciągle gadają przeciwko niemu, ciągle go karzą – wszyscy mówią, że jest ono najbardziej winne. Nie, ciało nie jest winne. Ktoś upił się w karczmie i powiedział: „Nie dawajcie koniowi jeść”; on grzeszy, a karze konia. Nie gardźcie ciałem i nie mieszajcie ciała z waszymi pragnieniami z waszymi żądzami ciała. To ich musicie się wyrzec a nie ciała, bo inaczej oznaczałoby to wyrzeknięcie się wszystkich myśli i dzieł, które (czynią/dzieją/stają się przez)/(mają miejsce za sprawą) tego ciała. Nie należy zamęczać waszego ciała – to świątynia, którą stworzył Pan. Zatem, powinniście być bardzo łaskawi dla waszego ciała, ponieważ możecie pracować tylko dopóki jest ono zdrowe. Teraz, kiedy Chrystus mówi „ich Aniołów”, ma na myśli tamte rozumne Istoty, które zanotują wasze uczynki. To co nazywamy sumieniem, to są ci Aniołowie, którzy żyją w nas i którzy notują każdy nasz uczynek, dobry czy zły, którzy mówią: ”Postąpiłeś dobrze” lub „Postąpiłeś źle”. Obrazisz kogoś; jego Anioł mówi do ciebie: „Twój uczynek nie jest dobry”. Zaczynasz przepraszać: „Ależ byłem trochę nerwowy, nie byłem w odpowiednim stanie, takie są warunki”. To, że byłeś w takim stanie nie ma nic wspólnego z regułą, że nie wolno gardzić małymi, na których opierają się Boskie prawa. Te małe sprawy czasami powodują wielkie pożytki lub wielkie szkody. Pewien wilk opowiadał, że jest bohaterem i że wśród zwierząt jest on królem. Lis powiedział mu: – Nie chwał się za bardzo, bo jeśli komar wejdzie ci do nosa, ukąsi cię i nic nie będziesz mógł mu zrobić. – Dmuchając przez nos, wyrzucę go – odpowiedział wilk. Pewnego dnia do jego nosa wleciał komar, ukąsił go, zaraził chorobą i wilk zdechł. Również w naszym życiu małe przyczyny pod pewnym czy innym względem mogą sprzyjać naszemu rozwoju, lecz również mogą też go utrudniać. Złe czy dobre przyczyny, które one nam sprawiają, same w sobie nie są złe – złe jest ich wykorzystanie. Weźcie na przykład powietrze: wciągnięte do płuc, oczyści krew i będzie człowiekowi przyjemnie z tego oczyszczania, jeżeli jednak wpuścicieje do żołądka, zacznie boleć was brzuch. Ta sama rzecz w obu przypadków powoduje dwa sprzeczne działania. Jeśli wprowadzicie do żołądka węgiel jako roztwór, spowoduje to przyjemność, jeżeli jednak wstawicie go do płuc, on was zatruje. Zatem, kiedy Chrystus mówi o małych, którymi nie powinniśmy gardzić, ma On na myśli całkowite ludzkie Życie, z którym jesteśmy ściśle powiązani. Na przykład czy jesteście w stanie odpowiedzieć, jeśli zapytałbym was, jak zostało ukształtowane wasze ciało, serce, umysł, jak się to stało? Pierwotnie, kiedy człowiek pojawił się na Ziemi, nie był wielki lecz mikroskopijny i przy pewnych warunkach rozwinął się i stał się człowiekiem, który jest obecnie miliony razy bardziej wielki, niż był. Pierwotnie jego siła była ukryta w zarodku. Tak samo (ma miejsce)/jest w naszym życiu, myśl zawiera wielką Boską zasadę i jeśli ona trafi na dobry grunt, może odrodzić nasze życia. To co my nazywamy odrodzeniem, istnieje jako prawo Ducha. Jest to wewnętrzny Boski proces, wywyższający i odnawiający ludzkie serca, umysł, duszę i Ducha. Jest to proces wstąpienia od dołu do góry i w tym Boskim dążeniem wypracowuje się nasze wywyższenie, uwolnienie i zbawienie. Dlatego właśnie wszystkie istoty – od największych do najmniejszych – dążą do odnowienia siebie, do wywyższania siebie. W młodości ukryte jest rozkwitnięcie duszy człowieka. To, że mówimy o byciu pobłażliwym wobec małych, pochodzi z zasady nie ograniczania Pana. Ponieważ ograniczając pewnego człowieka, nie ograniczamy go osobiście, lecz Pana, który jest w nim. Tak samo, wtedy gdy czynimy dobro, pomagamy Panu. Kiedy pomożemy komuś, jego Anioł, który jest w Niebie usłuży nam. Zatem jeśli chcemy mieć przyjaciół w Niebie, powinniśmy służyć małym. Wtedy ich ojcowie, Anioły w Niebie, przyjmą nas do swojego domu i będą tam gościć nas i będziemy czuć się tam jak u siebie w domu - przysługa za przysługę, miłość za miłość – taki jest świat. Teraz, czy wiecie czemu Chrystus zwrócił się z tą myślą do Swoich uczniów? Pogardzenie – powinniście wypędzić ten stan ze swojej duszy. Na przykład spotykacie nieznajomego człowieka – powstaje w was pogarda, że pewnie on stoi niżej od was; jeżeli tylko stwierdzicie jego ignoranctwo i pomożecie mu, to już co innego, jeżeli jednak pogardzicie nim, tylko zatruwacie (siebie i jego). Z pogardy zrodził się współczesny arystokratyzm, kasty – niektóre szlachetne, inne nieszlachetne, niektóre bogate, inne biedne. Jeśli zrozumiemy relacje pomiędzy rzeczami, zobaczymy, że nie powinniśmy wstydzić się ubóstwa, ponieważ jest ono rodzajem służby, przydzielonej nam do spełniania/wykonania. Powinnyśmy najpierw być małymi, powinnyśmy najpierw być biednymi, byśmy stali się bogaci – są to dwa przeciwlegle bieguny, pomiędzy którymi znajduje się rozwój. Zawsze ruch jest od wielkich do mniejszych, czyli Pan zawsze dąży do małych, nie zajmuje się on wielkimi sprawami. On stworzył świata, lecz kierowanie całego wszechświata nie stwarza Mu tyle przyjemności, co zajmowanie się dziećmi. Jego pracą jest uczenie ludzi, kiedy zobaczy że grzeszą. Przez to daje On nam przykład nie gardzenia małymi, lecz wznoszeniai ich i pouczania – to nasz odpoczynek. Kiedy nauczyciel zajmuje się swoimi uczniami, daje mu to przyjemność i pochwala on uczniów, kiedy oni się uczą. Święci, duchowni, zajmują się grzesznikami, by nawrócić ich do Pana. Zadaniem dla nas wszystkich jest skierowanie swojego spojrzenia na słabych ludzi i na małe rzeczy. Kiedy ktoś powie: „Nie mogę sobie odpocząć”, rozumiem, że on zajmuje się wielkimi sprawami, wielkimi myślami. Jak odpocznie sobie, skoro założył na siebie plecak warzący dziesięć, dwadzieścia, pięćdziesiąt kilogramów złota? Niech pozostawi w swoim plecaku tylko jednego napoleona i wtedy sobie odpocznie. Teraz Pan nadchodzi, aby powiedzieć: „Zdejmujcie plecaki!” – wyzwólcie świat od nich; „Zdejmujcie broń, która niszczy wasze umysły i serca! Wszyscy powinniście stać się jak dzieci – nie gardzić małymi sprawami, które Ja stworzyłem”. Pan chce przywrócić ludzi do tamtego czystego, pierwotnego stanu, który ludzie nazywają stawaniem się dzikusem, lecz tak naprawdę nie jest to stanie się dzikim. Pragnę, aby ludzie stali się takimi dzikusami. Dziki[2] w sanskrycie oznacza czysty. Stańmy się czyści i zbliżmy się do Boga, zamiast stawania się grubiańskimi i złymi. Chciałbym, aby cały świat stał się jak najprędzej dziki, stał się czysty, szlachetny, nie gardzący małymi rzeczami, które kocha Bóg. By postawił Miłości, Sprawiedliwości, Mądrości, Prawdy i Siły/Mocy na wysokim miejscu, na którym powinny się znajdować – w tym jest zbawienie. 16 sierpnia 1914 r., Sofia ------------------------------------------------------------------------- [1] Piątak, gologań – drobne używane dawniej monety o nominale poniżej jednego grosza [2] Chodzi o bułgarskie słowo 'dyw’ (див)
  22. Droga ucznia Przeczytam wam teraz część 49. rozdziału proroka Izajasza, od 15. wiersza w dół. To jest nauka starotestamentowych, starożytnych ludzi. Tu są wyrażone ich ówczesne pojmowania. Przeczytam wam również 15. rozdział Ewangelii Mateusza i uczynię porównanie pomiędzy przeczytanymi rozdziałami. Rozpocznę tak samo – od 15. wiersza w dół. Ten sobór jest pierwszy w swoim rodzaju. Pierwszy dzień rozpoczyna się z dniem Miłości. My dzielimy ludzi na cztery kategorie: starotestamentowych, nowotestamentowych, sprawiedliwych – ludzi nowoczesnych i uczniów. Jakie były wasze myśli i poglądy na temat Życia w przeszłości, znajdziecie w Starym Testamencie. Jakie były wasze, jako ludzi nowotestamentowych, poglądy na temat Życia, znajdziecie w Nowym Testamencie. Jeżeli jednak poszukacie w Ewangelii Drogi ucznia, nie znajdziecie jej tam. Zatem Droga ucznia, jest to nowość, którą dziś Bóg nam daje. Ktoś mówi: „Ja tak mówię, ja tak myślę”. Nie, żaden człowiek na świecie nie może (faktycznie) mówić, żaden człowiek na świecie nie może (faktycznie) myśleć. Na świecie tylko Bóg się przejawia, a wszyscy ludzie są nośnikami wielkiej Boskiej Mądrości. Ujawnia się ona poprzez nich. A każdy człowiek, który przywłaszcza sobie to, co Boskie i mówi, że jest ono jego, nie jest człowiekiem. Jeden z najwyższych duchów pierwotnie stworzonego wszechświatu, obejrzał raz siebie w Boskim lustrze i zobaczywszy swoje piękno, które było niezrównane z pięknem innych duchów, powiedział: „To jestem Ja!”. Lecz chwili, w której to wypowiedział, zaczął się robić ciemniejszy, tracić swoje piękno. Czemu? – To piękno nie było jego. Nazywamy tego ducha Dennicą. Niektórzy pytają, co to grzech? – Grzechem jest zwyrodnienie zewnętrznego fizycznego życia, tzn. wielkiego Boskiego Życia. Mówiąc o grzechu, mamy na myśli nie duchowe życie, lecz życie materialne ludzi. We wszystkich światach materialnych grzech idzie jak cień za kołem. Jest to nieuniknione. Kiedy jest Słońce, istnieje również cień, istnieje również grzech. Kiedy brak Słońca, brak również cienia, brak i grzechu. Jednak w świecie fizycznym istnieje pewna prawidłowość – Słońce wschodzi i zachodzi. Tak naprawdę Słońce nigdy nie zachodzi, w skutek czego cień zawsze będzie za kołem. Dziś w świadomości wszystkim ludzi istnieją pewne sprzeczności. Na przykład czasami uważacie, że jesteście na dobrej drodze, że znaleźliście Pana. Jesteście wtedy radośni, weseli, uczonymi/czujecie się kompetentni, uważacie, że wszystko wiecie. I rzeczywiście tak jest. Jesteście na tyle sprawiedliwi, na ile człowiek może być sprawiedliwy. Jesteście na tyle święci, na ile człowiek może być święty. Jesteście na tyle uczonymi, na ile człowiek może być uczony. W tym wszystkim istnieją jednak ograniczenia, jest granica. Mówiąc o Wiedzy, nie mamy na myśli wszechwiedzy Boga, ani też wszechwiedzy Aniołów, lecz mamy na myśli tę Wiedzę, która jest dostępna ludzkiemu umysłowi. Mówiąc o Dobru, również mamy na myśli to Dobro, które jest dostępne ludzkiemu sercu. Kiedy mówimy o Sile, mamy na myśli tę Siłę, która jest dostępna dla ludzkiego Ducha. A więc, najpierw powinniście mieć wyraźne pojęcie o człowieku starotestamentowym, powinniście mieć wyraźne pojęcie o człowieku nowotestamentowym, powinniście mieć wyraźne pojęcie o człowieku sprawiedliwym – o człowieku nowej epoki, nowych czasów i wreszcie powinniście mieć wyraźne pojęcie o uczniu. Są to drogi, etapy, które uczeń powinien znać. Zatem, kiedy mówimy o bogactwie, o materialnych dobrach na świecie, mamy na myśli dążenia pewnej kategorii ludzi. Są to ludzie starotestamentowi. Słuszne są ich dążenia, dlatego też Bóg im daje. Dopóki są starotestamentowymi, mają prawo posiadać pola, woły, różnego rodzaju bydło, radła, gracka, by orali, kopali ziemię, by się rodzili i reinkarnowali/odradzali, by się zabijali – wszystko wolno im robić. Jest to sytuacja świata fizycznego. Garncarz robiący garnki do sprzedania, zrobi ich wiele – ładne i złe. Niektóre popękają, inne pozostaną nienaruszone, a on je posortuje według ich jakości. Zależy to od jego wiedzy i umiejętności garncarskich. Wyśle i pierwsze i drugie garnki na bazar, lecz według swojego uznania lepsze garnki przeznaczy do wyższego użytku, a gorsze – do niższego. Dla wszystkich garnków jest bazar na świecie. Jeżeli garnki posiadałyby świadomość, te gorszej jakości powiedziałyby: “Czemu ten garncarz tak postąpił z nami? Czemu tamtym garnkom nadał tak ładny kształt, a nas zrobił takie brzydkie. Czemu dał im cześć i chwałę na świecie, a nas wystawił na takie nieszczęście”. Pytam: Czy garncarz jest odpowiedzialny za to wszystko? Jest to zewnętrzna, fizyczna strona Życia. To tylko doczesne pojmowanie rzeczy. Z tego przykładu nie mogę zrozumieć tylko pozycji garncarza. Jest on wyrazem Żywej Przyrody która pracuje w nas. Dziś wszystkich czeka rozstrzygnięcie tego ważnego zagadnienia Żywej Przyrody. W tym sensie pytam was, czy żołądek zajmuje szanowne miejsce, jakie zajmują płuca? Czy grube i ciężkie jelita zajmują szanowne stanowisko jakie zajmuje mózg? Czy stopy nóg zajmują szanowne miejsce oczu? Jak wyjaśnicie wszystkie te sprzeczności w Życiu? Jednak wszystkie te organy naszego ciała, niezależnie od miejsca jakie zajmują, są wytworzone przez żywe komórki, przez żywe duszy, posiadające jedna wspólna dusza. Jeśli pewnego dnia zapewni im się sprzyjające warunki do rozwoju, staną się tak mądre, tak piękne jak wy i będą posiadać tyle samo wiedzy, ile wy posiadacie. Będą mogli zajmować w społeczności takie szanowne miejsce, jakie zajmujecie wy. Dziś jednak te komórki są miniaturowe, umieszczono je w tak niemiłych miejscach, by uczyły się pokory. Zadowalają się one tą nieznaczną służbą. Pytacie, co to jest grzech. Powiem wam: grzech rozpoczyna od wielkich spraw, a Dobro – od drobnych, małych spraw. Wielkie sprawy, gdy się pomniejszają, powodują grzech, który jest niszczycielski. I na odwrót – małe, drobne rzeczy gdy się powiększają, powodują Dobro. Różnica pomiędzy Dobrem, a złem tkwi w następującym: Gdy Dobro rośnie, komórki się rozmnażają, łączą się w jedną całość i tworzą organizm. Kiedy komórki się rozmnożą i zaczynają się znów dzielić, dochodzi do ich indywidualizacji i wraz z tym rodzi się zło. Zatem wystarczy, aby dwoje, troje, czworo, pięcioro, sześcioro lub dziesięcioro osób, którzy wcześniej byli w zgodzie, zaczęło przejawiać swój indywidualizm, wyróżniało się w czymś i obstawało przy swoim. W takim wypadku, stoją oni już na progu zła. Rozdzielają się i wskutek tego nie posiadają wspólnego celu. Grzech to odstępstwo od Boga, posiadanie różnych celów, różnych dążeń. W grzechu istnieje różnorodność ideałów, różnorodność kształtów. W życiu sprawiedliwych ludzi wyraźnie istnieje pewna zewnętrzna jednorodność/monotonność do celu, do którego podążają. Wszyscy dążą do tej samej rzeczy – bycia sprawiedliwym. Grzesznik nigdy nie mówi, że chce być grzesznikiem, lecz mówi: „Ja chcę pożyć sobie, spróbować wszystkiego na świecie, dlatego właśnie przyszedłem na Ziemię. Mój ojciec posiada wielkie bogactwo, ja muszę je wykorzystać. Na stare lata, po tym jak spróbuję wszystkiego, po tym jak zdobędę wiedzę i mądrość, zastanowię się, jak służyć Bogu z tymi osiągnięciami. Będę wtedy bardziej doświadczony i będę wiedział, jak służyć Bogu”. W ten sposób mówi ten mędrzec grzechu. Mówię zatem: jako uczniowie powinniście mieć wyraźne pojęcie o Drodze ucznia. Nie krytykujemy absolutnie nikogo z punktu widzenia tego jaka powinna być Droga ucznia, nie próbujemy nikogo zranić. Z tego punktu widzenia my nie moralizujemy absolutnie nikogo, nie mówimy że ten nie jest słuszny, a tamten jest słuszny. Absolutnie nie zajmujemy się z błędami ludźmi. Dla nas one nie istnieją. Dla nas istnieje tylko prawidłowe życie – Życie Miłości. Ja mówię: Bóg jest Bogiem Miłości, Światła, Pokoju i Radości. Zatem są to również cechy ucznia. Jeśli zapytacie mnie, jaki powinien być wasz ideał przy obecnych warunkach, odpowiem wam, że waszym ideałem powinna być Miłość, Światło, Pokój i Radość dla dusz. Nie jest to ideał na/dla wieczności (w sensie: w przyszłości będziemy mieć inne metody do rozwoju), lecz może być on osiągnięty jeszcze dziś. Nie możecie powiedzieć, że kochacie Prawdę, Mądrość, że chcecie to osiągnąć. Dla Prawdy i dla Mądrości przyjdzie inna epoka. Nie są one na teraz, nie są dla dzisiejszych czasów. Teraz na początku wam potrzebna jest Miłość, lecz nie bez Światła. Potrzebne jest wam Światło, lecz nie bez Pokoju. Potrzebny jest wam Pokój, lecz nie bez Radości. Zatem potrzeba wam Miłości ze Światłem, Światła z Pokojem, Pokoju z Radością. Wszystkie te rzeczy są zjednoczone w jednej całości. Cóż warta jest Miłość bez Światła? Przecież wszyscy starotestamentowi ludzie posiadali Miłość bez Światła? Co osiągnęli? Co warte jest Światło bez Pokoju? Przecież wszyscy nowotestamentowi ludzie posiadali Światło bez Pokoju? Co osiągnęli? Dlatego właśnie powinniście prawidłowo rozumieć wewnętrzny proces Życia. Po tym, jak zdobędziecie wiedzę, wiedza ta powinna dać wam Światło? Czy rzeczywiście tak jest? Wy posiadacie dużo wiedzy, lecz jesteście niezadowoleni ze swojego życia, nie posiadacie Pokoju w sobie. Ludzi religijni poza tym, że nie posiadają Pokoju w sobie, nie posiadają również Radości. Dlatego, kiedy ludzie religijni i naukowcy opowiadają o jakimś swoim doświadczeniu, ich poglądy i wnioski są zwyczajne. Kiedy uczeń opowiada o jakimś swoim doświadczeniu, może on opowiedzieć o doświadczeniu Miłości, w którym jest zawarte Światło. Uczeń może opowiedzieć o doświadczeniu Światła, w którym jest Pokój, uczeń może opowiedzieć o doświadczeniu Pokoju, które niesie Radość dla jego duszy. Wszyscy uczniowie Wszechświatowego Białego Bractwa żyli i pośród starotestamentowych i pośród nowotestamentowych. Dziś oni żyją również pośród sprawiedliwych. Ja nazywam sprawiedliwymi tych ludzi, którzy posiadają sądami (instytucje) z ustalonym ładem i porządkiem. Wszyscy ludzie poszukują Prawdy na świecie, pragną ją zdobyć, lecz nie posiadają metody, by ją zastosować. Również dziś wszyscy się zastanawiają, jak należy polepszyć świat. Mówiąc: „świat”, mam na myśli obecne życie we wszystkich jego przejawach: indywidualne, społeczne, ogólnoludzkie. Jak można poprawić wszystkie te rodzaje życia? – Poprzez Miłość, poprzez Światło, poprzez Pokój i poprzez Radość. W obecnym życiu Miłość nie jest dostępna, Światło nie jest dostępne, Pokój nie jest dostępny i Radość nie jest dostępna. Mówię o Nowym życiu, które teraz nadchodzi. Przyjdzie ono wraz z Nową Miłością, która już nadchodzi w świecie. To jest Droga ucznia. Powinniście wiedzieć, jak przyjmować tę Miłość. Powinniście wiedzieć, jak przywitać nowe Światło, które nadchodzi w świecie. Powinniście wiedzieć, które miejsce w swojej duszy udostępnić nowemu Pokojowi. Powinniście wiedzieć, jak przygotować najbardziej sute, najładniejsze wesele Radości, która nadchodzi na świecie – wesele może być tylko tam gdzie jest Radość. Przeczytam 15. wiersz z 15. rozdziału Ewangelii Jana: „Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego”. Ci z was, którzy mnie słuchają, powinni mnie dobrze rozumieć, by myśleć odpowiednio. Żaden z was nie powinien tracić nadziei, ani ulegać pokusie. To starotestamentowi złoszczą się, nowotestamentowi ulegają pokusie, sprawiedliwi się zasmucają, a uczeń zawsze cieszy się sprzecznością [trudnością].(Alicja: Czy sprzeczność to nie rodzaj trudności?), którą napotyka w swoim życiu. Wie on, że każda sprzeczność[trudność] jest wielkim zadaniem w jego życiu, które on powinien rozwiązać. Te sprzeczności nie są tylko faktami, jak niektórzy je określają, lecz są wynikiem wszystkich czterech rodzajów życia, płynących w naszym organizmie. Życie starotestamentowe płynie w waszych żyłach, w jelitach grubych. Nie możecie się go pozbyć. Zatem niesie ono w sobie szereg sprzeczności, których nie jesteście w stanie uniknąć. Życie nowotestamentowe płynie w waszych płucach, rozlega się w waszym układzie współczulnym, w splocie słonecznym. Życie sprawiedliwe obejmuje dolne obszary mózgu, a Życie, które towarzyszy Drodze ucznia, płynie w wyższych obszarach mózgu, zajęło ono najlepszego miejsca. Dlatego owo życie stanowi to, co idealne w człowieku. Jak poznacie ucznia? Poznacie ucznia dzięki następującej cesze: niesie on w sobie pewne delikatne światło, które nie powoduje żadnego podrażnienia dla oczu. Mówi on tak miękkim tonem, że nie drażni żadnego ucha. Może nakarmić ciebie takim pokarmem, że nigdy nie spowoduje rozstroju twojego żołądka, ani nie popsuje ci smaku. Powinniście rozumieć tych spraw nie formą/zewnętrznie tylko wewnętrznym sensem. Kiedy posiadacie Radość wyrzucającą poza was wszelkie sprzeczności, dotknęliście małej części życia ucznia. Radość ta pokazuje wam, jacy powinniście być jako uczniowie. Dotychczas wiele ludzi z różnych epok starało się pogodzić te prądy Życia i usunąć z nich sprzeczności, które pojawiają się jako ich naturalny wynik. Jednak wyniki tych żyć są same w sobie nie do pogodzenia. Nie możesz pogodzić wyników uczynku człowieka palącego dom, z wynikiem uczynku innego człowieka budującego ten dom. Nie możesz pogodzić wyników uczynku człowieka palącego świętą księgę, z wynikiem uczynku innego człowieka piszącego tę świętą księgę. Nie możesz pogodzić wyników uczynku kogoś, kto zabija człowieka, z wynikiem uczynku innego, który rodzi i wychowuje tego człowieka. Jak można pogodzić te dwa różne wyniki? Kiedy ktoś zamordował swojego bliźniego, a potem mówi o karmie, o Boskich prawach, o stworzeniu wszechświata itd., mówi tylko o ludzkich wymysłach. Skąd ten człowiek wie, iż to wszystko jest dokładnie tak, jak on opowiada, czy był on doradcą Boga? Jeżeli jest to ogólne prawo, powinno ono być wspólne dla wszystkich. Czemu dlatego/(w takim razie) sprawiedliwy nie mówi tym samym sposobem? Mówi on na przykład, że wolą Boga jest zbudować ten dom, napisać tę świętą księgę, wychować i wykarmić tego człowieka. Pytam, co jest lepsze – zbudować dom czy stworzyć ciało? I co jest gorsze – spalić dom czy zamordować ciało? Są to pytania elementarne, których nie będę rozwiązywał. Wy już przeszliście te fazy życia. Posiadacie w sobie życie starotestamentowych, posiadacie życia nowotestamentowych, posiadacie życia sprawiedliwych i teraz jesteście przy drzwiach Drogi ucznia. Są to cztery niewidome, które powinniście rozstrzygnąć. Rozważam życie starotestamentowe w skrótach, lecz powinienem je objaśnić. Jeżeli będę dysponował czasem, wyjaśnię wam, czym jest życie starotestamentowe. Mówię: „Jeżeli będę dysponował czasem”, ponieważ człowiek może mówić tylko wówczas, gdy dysponuje czasem. Wszyscy wy żyjecie w czasie i przestrzeni, a wielu z was chce czynić to, co nie jest kompatybilne z prawami Życia. Mówicie: „Jak to - nie można czynić wszystkiego, nie można mówić tego, co się chce?”. Chcecie na przykład wygłosić wykład o życiu starotestamentowym, lecz wyobraźcie sobie, że w tym samym czasie nastąpi trzęsienie ziemi, tak silne, że ściany salonu, w którym się znajdujemy zaczną się walić, Słońce na zewnątrz stanie się ciemniejsze, a wy wskutek wstrząsów ziemi znajdziecie się pół godziny drogi stąd. Pytam, którzy z was pozostaną w salonie, by słuchać mojego wykładu? Kiedy Słońce znów zaświeci, zastanę samego siebie w salonie. Wszystkie te rzeczy mogą się wydarzyć. Zatem, aby dyskutować nad taką filozofią, potrzebny jest pokój w przyrodzie, braku jakichkolwiek wstrząsów ziemi. Potem chcecie bym wam wyjaśnił, czym jest życie nowotestamentowe. Ja zaczynam mówić, lecz wyobraźcie sobie, że w tym samym czasie przynoszą wam listu, w którym informują was, że bank kredytowy „Girdap” ogłosił upadłość. Zainwestowaliście swój kapitał właśnie w tym banku. Łapiecie się za głowę, jesteście przerażeni tą wiadomością i od tego momentu cokolwiek bym wam nie mówił, moje miejsce w waszej głowie zajmuje myśl o tym banku. Jak wtedy zrozumiecie nowotestamentowe życie? Są to fakty w Życiu, które codziennie zabierają waszą uwagę. Kiedy mówią o czymś do nas, powinniśmy być szczerzy, nasze umysły i serca powinny być swobodne i otwarte na nich, a wszystko, co się dzieje na zewnątrz, nie powinno odwracać naszej uwagi. Zajmujemy się sprawami które są podobne do trzęsień ziemi w Przyrodzie. Zajmujemy się bankiem „Girdap” i szeregiem podobnych materialnych spraw mówiąc: „Przecież powinniśmy żyć, przecież powinniśmy posiadać jakieś środki”. – Oczywiście że powinniśmy żyć. Oczywiście, że powinniśmy korzystać z warunków Życia. Każdy człowiek, który przyszedł żyć na Ziemi, powinien posiadać warunki po temu. Powinien dysponować pożywieniem do jedzenia, wodą do picia, ubraniami do odziania się, powinien posiadać dom, by mógł do niego powrócić i sobie odpocząć. Niektórzy powiadają, że Bóg pomyślał o wszystkim. Tak. On od dawna pomyślał o wszystkim, lecz ty sam powinieneś pójść do źródła przynieść sobie wody. Żaden Anioł nie zejdzie z Nieba, by przynieść tobie wody. Jeden z wielkich proroków Izraelu, potężny w swojej wiedzy i sile, pozostając w osamotnieniu poczuł potrzebę pożywienia, lecz nie zeszły Anioły z Nieba przynieść mu pokarm. Przysłano natomiast wrony, by jemu służyły[1]. Przynosiły mu one okruszki chleba w dziobach. Ten wielki prorok zrozumiał prawo Boskie, był z Niego zadowolonym i podziękował (za to) Bogu. Pytam, ile pokarmu może przynieść wrona w swoim dziobie? Nie myślcie, że przyniosła ona jakiś duży kawałek chleba. Nie, przyniosła ona okruszynę, tyle ile mogła pomieścić w swoim dziobie. Prorok był zadowolony nawet z tego okruszka. Teraz zrobię małe porównanie. Jesteście w sytuacji proroka Eliasza, który pędził życie w osamotnieniu gdzieś w górach. Tam wrony przynosiły mu chleb. Wiecie, jak ciężka była sytuacja Izraelu wtedy – były lata głodu, przez trzy lata nie spadł deszcz, wszędzie panowała wielka susza, prawie wszystko było spalone, wyschnięte. Spichlerze Izraela były puste, brakowało chleba, żyto posiadali tylko bogaci, a biedni karmili się korzeniami. Wyobraźcie sobie, że również znajdujecie się w takiej trudnej sytuacji jak Eliasz. Co poczulibyście, gdyby u was zjawiła się wrona przynosząca wam trochę chleba w swoim dziobie? – Boską Radość. Pytam zatem, czym jest Boska Radość? – Jest ona małym kawałkiem chleba, który wrona przynosi w swoim dziobie. Wy jednak jako starotestamentowi bierzecie ten kawałek chleba i mówicie: „Lepiej żeby nawet tego chleba nie było, tylko podrażni mój żołądek, nie potrzebuje tak małego kawałka, mi potrzeba przynajmniej trzydzieści, czterdzieści kromek”. Jesteście niezadowoleni i protestujecie. Mówię: zaczekajcie, nie spieszcie się tak bardzo! Następnego dnia wrona znów się pojawi i przyniesie wam kolejny kawałek. Gdy tak pogłodujecie przez trzydzieści dni, przestaniecie być starotestamentowymi, stajecie się nowotestamentowymi. Otrzymując ten mały kawałek, powiecie: „Mało tego chleba, lecz spróbuję, jakoś złagodzę swój głód”. Bierzesz kawałek i zjadasz go, lecz pozostajesz nienasycony. Następnego dnia wrona przynosi ci jeszcze jeden. Dopóki jesteś niezadowolony, jesteś starotestamentowym człowiek, lecz gdy zrozumiesz wielkie Boskie prawo – bycia zadowolonym nawet z małych kawałków, które wrona tobie przynosi, przechodzisz do Nowego Testamentu, stajesz się nowotestamentowym człowiekiem, przestajesz stawać się złym i zaczynasz rozumować, usprawiedliwiasz wronę mówiąc: „Faktycznie, ile może przynieść w swoim dziobie ta mała wrona? Tyle, co może zjeść. Widzę jej skrzydełka są małe i słabe. Jestem nawet za to wdzięczny”. Teraz już nie robisz się złym, nie wypełniasz się wątpliwościami i z człowieka nowotestamentowego zaczynasz przygotowywać się do wejścia w życie sprawiedliwego. Jako taki zaczynasz cierpieć, że nie ma więcej pożywienia i mówisz: „Czy nie może znaleźć się więcej wron, przynajmniej z dziesięć, żeby przynieść mi więcej kromek chleba?”. Kiedy dojdziecie do tej sytuacji, sprawa jest już łatwa do rozstrzygnięcia. W obecnym świecie jest wielu takich sprawiedliwych ludzi, którzy mówią: „Powinno być więcej pożywienia”. Żebrak idący żebrać w świecie mówi: „Lepiej, by było więcej sprawiedliwych ludzi na świecie, i gdy jeden da mi grosz, drugi też da mi grosz, ze stu miejsc, gdzie uzyskam po jednym groszu, pozbieram dwadzieścia lewów i to złotych”. Przedstawiam wam poglądowo/(w przykładach)/(w formach) trzech rodzajów Życia. Jakie powinno być życie ucznia? – Nie czeka on żeby mu wrony przyniosły chleb. Uczeń zdobył realne doświadczenia, posiada rozumne połączenie z światem Niewidocznym, ponieważ przeszedł przez trzech etapy Życia: życie starotestamentowe, nowotestamentowe i życie sprawiedliwego. Teraz wchodzi już na Drogę ucznia, na której powinien posiadać inne pojęcia i poglądy na Życie. Chrystus mówi: „Wy, którzy przeszliście te drogi, powinniście sami wyrzec się życia”. Którego życia? – Życia starotestamentowych. Jakiego jeszcze życia powinniście się wyrzec? – Życia nowotestamentowych. I wreszcie powinniście się wyrzec życia sprawiedliwych. Jeśli jesteś starotestamentowy, stajesz się zły. Jeśli jesteś nowotestamentowy, stajesz się wątpiący. Jeśli jesteś sprawiedliwy, robisz się smutny, cierpiący. Nie są to grzechy, są to naturalne stany, przez które przechodzą wszyscy ludzie. Są to kultury istniejące w przeszłości. Nie dysponując innymi terminami, używam określeń: człowiek starotestamentowy, nowotestamentowy, sprawiedliwy i uczeń. Jeśli przejrzymy strony Starego Testamentu, zauważymy, że są tam wypowiedziane wielkie rzeczy, lecz wielkie rzeczy nie pozostały w Starym Testamencie. Przeszły one do Nowego Testamentu. Nawet w obecnej kulturze są ludzie twierdzących, że grzeszny człowiek może być sprawiedliwym. Nie, grzeszny człowiek nigdy nie może być sprawiedliwym. Posiada on jednak możliwość naprawy swoich grzechów i stania się potem sprawiedliwym człowiekiem. Teraźniejsi ludzie, którzy chcą poprzeć swoją myśl, że nawet grzeszny człowiek może być sprawiedliwym, przytaczają następujący przykład, mówią: „Spójrzcie na tego człowieka, kiedyś tonął w długach, lecz teraz poprawił swój byt, naprawił swoje sprawy. Nosi teraz redingot, ładne modne spodnie, lakierowane buty, cylinder na głowie, ładny krawat z kolorowymi wzorkami, złoty zegarek na ładnym solidnym łańcuszku... w ręku trzyma laskę z uchwytem z kości słoniowej, idzie niczym szlachcic, dżentelmen w każdym calu – podnosi laskę i znów stawia ją na ziemi, kłania się grzecznie wszystkim znajomym. Tam, gdzie przejdzie, wszyscy mówią: „Oto szlachetny człowiek” Mówię: lepiej by nikt nie słyszał tego, co inni ludzie mówią. Przejdzie koło niego kapelusznik i mówi: „Ten cylinder jest mój”; przejdzie koło niego sprzedawca ubrań i mówi: „Te ubrania są moje, nie zapłacił mi jeszcze za nie”. Przejdzie koło niego szewc i mówi: „Te lakierowane buty są moje”. Przejdzie koło niego zegarmistrz i mówi: „Ten zegarek jest mój”. A my podziwiamy tego człowieka, że jest on dżentelmenem, że jest szlachcicem. On okradł świat, ubrał się w to, co cudze i uchodzi za człowieka wysokiego pochodzenia. Nie, jest on grzesznikiem. Grzesznych ludzi ja nazywam „ludzi obwieszonych cnotami sprawiedliwych”. Ubrali się w ich ubrania i uchodzą za sprawiedliwych. Bułgar, gdy zrozumiał tę filozofię, mówi: „To, co cudze, nawet na Wielkanoc można odebrać”. A jak? Przyjdzie czas, kiedy wszystkie zabrane rzeczy będą zwrócone. Jest do tego prawo. Przyjdą strażnicy, przyłapią przebranego dżentelmena, oddadzą go pod sąd i zabiorą mu ubrania, cylinder, lakierowane buty, złoty zegarek z łańcuszkiem – wszystko to wróci na swoje miejsce. A więc, ja chcę byście mnie dobrze zrozumieli. Jeżeli stajecie się źli, okrutni, powinniście wiedzieć, że jest to życie starotestamentowe, które płynie w waszych żyłach. Lecz życie starotestamentowe, to nie wy. Nie mieszajcie waszej osobowości, waszej indywidualności, waszego osobistego pojmowanie Życia z głębokimi wewnętrznymi dążeniami waszej duszy. Kiedy mówimy o życiu nowotestamentowym, znów mamy na myśli prądy, które zachodzą wewnątrz was. To samo dotyczy życia sprawiedliwych. Są to prądy zbiorowe ludzkiej świadomości. Są to poglądy wszystkich ludzi z przeszłości. Chrystus mówi: “Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie”[2]. Na czym polegają owe zgorszenia? – Człowiek ten nieuchronnie będzie cierpiał. W życiu starotestamentowym jest powiedziane: “Wiele nieszczęść spada na sprawiedliwego; lecz ze wszystkich Pan go wybawia”[3]. Jeśli chodzi o ucznia, Chrystus mówi: „Jeśli będziecie trwać w miłości mojej”, (tzn. jeśli weszliście w tę epokę jako uczniowie i kochacie Mnie), będziecie zachowywać moje przykazania,… Radość moja w was będzie (w waszych duszach)”[4]. Uczniowie będą nosić Radość w swoim życiu jako rozwiązanie swoich zadań. Ja nie mówię o radości, która się zmienia, lecz o Radości ucznia, której nic na świecie nie może przysłonić, której nijak nie można utracić. Jest ona najwyższym szczytem w świecie materialnym. Żadna chmura nie może dotrzeć do tego szczytu, Boskie Słońce zawsze nim opromienia. Żadnych burz nie ma na tym szczycie, króluje tam Miłość, króluje tam Światło, króluje tam Pokój, króluje tam również sama Radość. Tak rozumiemy Radość ucznia. Miłość – to najstarsza siostra, najstarsza siostra Boga, zrodzona w wieczności. Światło – to najstarszy brat, również zrodzony w wieczności. Pokój – to najlepsze mieszkanie, w którym Radość może żyć. W przyszłości, jeżeli chcecie zbudować swoje ciało, swój dom, Pokój powinien przyjść wam na pomoc. Takie jest prawo. I wtedy Radość rozpocznie życie w tym ciele. Radość to najmłodsza siostra, najbardziej ukochana siostra, którą wszyscy pieszczą. Tam, gdzie jest Miłość, jest również Radość. Tam, gdzie jest Miłość, jest również Światło, jest też Pokój, a Pokój niesie Radość. Pokój stanowi mieszkanie dla Radości. Jeżeli nie posiadacie Pokoju, Radość nigdy nie przychodzi na Ziemię. Nie przychodzi ona, jeżeli nie przygotowaliście jej mieszkania. Miłość, Światło i Pokój odstąpili najwyższy szczyt Ziemi dla Radości. W przyszłości, jeśli pozostanie więcej wolnego czasu, poruszymy zagadnienia, jak uczeń powinien się leczyć oraz jakie są prawa, według których możecie stworzyć sobie jedno nowe ciało. W tym celu powinien on studiować prawa Pokoju. Jest to prawda odnosząca się również do zwyczajnego życia. Na przykład, jakie dzieci urodzi matka, której umysł nie jest niepokojony, ani zakłócany przez jakieś burze i sprzeczności na świecie, której Duch jest cichy i spokojny. Urodzi ona zdrowe dzieci. Wszystkie matki, które posiadają Pokój w swojej duszy, rodzą zdrowe dzieci. Te matki natomiast, które się martwią ciągle podczas ciąży, bądź to z powodu warunków życia, bądź niesprzyjających okoliczności w Przyrodzie, rodzą chore, słabe dzieci. My stosujemy te prawa również do siebie. Każdy człowiek, który wstąpi na Drogę ucznia, będzie rodził, będzie stwarzał jedną nową myśl i jedno nowe uczucie nie tylko raz do roku, lecz prawie co godzinę, prawie co minutę. W jakim stanie znajdziecie się wtedy? Jak ryby rozstrzygnęły te sprawy? W przeszłości one posiadały wywyższoną kulturę, lecz co uczyniły? Wrzuciły do wody wszystkie swoje myśli i uczucia w postaci małych jajek. Wydalają naraz po dwieście, trzysta tysięcy jaj i pozostawiają je tak po prostu. My tak samo czasami zapisywaliśmy nasze myśli w postaci książek i odstawialiśmy je na bok, by wykluły się z nich tak, jak rybie jaja, lecz jest to nieprawidłowe rozstrzygnięcie wielkiego Boskiego prawa. Teraz, nie chcę swojego wykładu zbyt długo rozwijać filozoficznie i skupiać waszą uwagę na nowej myśli o życiu starotestamentowym, nowotestamentowym i życiu sprawiedliwego, ponieważ się zmęczycie. Któż by pozostał mnie słuchać? Nikt. Jeżeli zacznę mówić o życiu ucznia, powie mi on (uczeń): „Mów, Nauczycielu, ja jestem gotowy cię słuchać!” Teraz, ja rozważam zagadnienia w sposób psychologiczny. Tym, czego poszukujecie w życiu, jest szczęście. Poszukujecie również bogactwa i Wiedzy na świecie. Wasze dążenie do poszukiwania tego wszystkiego jest prawidłowe. Jest powiedziane w Piśmie Świętym: „Proście, kołaczcie, szukajcie!”[5]. Błąd nie polega na tym, że poszukujecie szczęścia, bogactwa i Wiedzy, lecz w sposobach, metodach, które wybieracie do osiągnięcia tych rzeczy, są one nieprawidłowe. W metodach istnieją zaułki. Zatem o każdej rzeczy uczeń powinien posiadać tylko jeden pogląd, nie dwa. Jeśli posiada on na tę samą rzecz dwa poglądy, zabrnie w zaułek. Przytoczę wam przykład z Pisma Świętego. Wszechświatowa Biała Szkoła rozpoczęła od dwóch uczniów. Po nich przyszło dwoje innych, Adam i Ewa, stworzeni na obraz i podobieństwo pierwszych. Oni byli drugimi uczniami posiadającymi/z/(którzy utrzymali) inicjacji w tej Szkoły, których Bóg wprowadził do Raju i dał pierwsze zadanie do rozstrzygnięcia. Przywołał ich do siebie i powiedział im: „Zajmujcie się wszystkimi drzewami w Raju, jedzcie owoce tego drzewa zwanego drzewem Życia, jak również z pozostałych drzew, lecz jest tu jedno drzewo, którym nie będziecie się zajmować i również jego owoców nie będziecie spożywać. Tego dnia, w którym spożyjecie jego owoce, wasz umysł, wasze serce i wasza dusza zatrują się, bo ukryte są w nim wszystkie trucizny życia”. Mówię do was współczesnym językiem, w Piśmie powiedziane jest innymi słowami: „Pan Bóg dał człowiekowi taki rozkaz: z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz”[6]. Nie byli to ignoranci ani też kandydaci na uczniów. Pewnego dnia towarzysz jednego z uczniów chodził sobie wśród Rajskiego ogrodu studiować drzewa, oglądał je, robił sobie notatki, robił zdjęcia. W pewnym momencie zbliżył się do drzewa poznania dobra i zła i zaczął je studiować, liczył jego liście, przeliczał owoce, ich kształt, kolor itd. W tym momencie zbliżył się do drzewa pewien dobrze wyglądający człowiek z długą czarną brodą i czarnymi wąsami, zwisającymi w dół, ubrany w długi czarnym redingot taki, jak u starożytnych uczonych. Na wierzch zarzucił szeroką czarną togę, czarny naszyjnik na szyję, z którego zwisa czarny krzyż, na głowie złota korona otoczona naokoło czarnymi diamentami, i uważnie zapytał cicho owego ucznia: ,,Czy mogę wiedzieć, czym się zajmujecie, co badacie?” – „Nasz Nauczyciel dał nam małe zadanie do rozwiązania”. – „Co wiecie o tym drzewie?” – „Nasz Nauczyciel powiedział nam, że dnia, w którym spożyjemy owoce z tego drzewa, umrzemy”. – „Nie, wasz Nauczyciel ma inny pogląd w tej sprawie. On powiedział wam tak, by sprawdzić wasze umysły, nie zrozumieliście Go dobrze. Z Jego słów można zrozumieć, że dnia, w którym spożyjecie owoce tego drzewa, staniecie się jak wasz Nauczyciel, a nawet będziecie kimś więcej od Niego” – „Naprawdę?” – „Tak, te znaki, które mam na sobie pokazują, że to wiem, ponieważ ukończyłem Szkołę, do której wy dopiero teraz wstępujecie. Ja już jestem adeptem tej Szkoły. Naszyjniki, które noszę, dano mi jako emblemat ukończonego wykształcenia. Kiedyś mnie tak samo jak was egzaminowali przy tym drzewie, lecz ja nie byłem takim ignorantem jak wy, rozwiązałem swoje zadanie prawidłowo”. – „Skoro rozwiązaliście zadanie, to łatwa sprawa”. I uczeń natychmiast ustąpił. Ten pan kontynuował dalej: „Ja jestem znany waszemu Nauczycielowi, On mnie posłał do was, by naświetlić wam tę kwestię”. Oni uwierzyli. W co? – Że człowiek, spożywając owoce tego drzewa, nie tylko nie umrze, lecz stanie się jak swój Nauczyciel, stanie nawet wyżej od Niego. I rzeczywiście obaj uczniowie jedli owoce zakazanego drzewa i zgrzeszyli. Mówię: ci kandydaci na uczniów mieli dwie idee o drzewie poznania dobra i zła. Pierwsza mówiła, iż tego dnia, w którym spożyją jego owoce, umrą. Druga – że dnia, w którym spożywają, nie tylko że nie umrą, lecz staną się jak swój Nauczyciel, a nawet jak Bóg. Która myśl okazała się prawdziwa? – Pierwsza. Pierwsza myśl, pierwszy promień na świecie, jest Boskim promieniem. Drugi promień jest odbiciem, a odbicie posiada odwrotny kierunek, nie prowadzi do celu. Skoro macie dwie idee tej samej rzeczy, to nie postrzegacie/pojmujecie Rzeczywistości, lecz jej zwierciadlane odbicie. Jeśli kierujecie się odbiciem rzeczy, nie będziecie osiągali żadnych wyników. Dojdziecie do tego samego miejsca, z którego wyruszyliście. Zatem, grzeszni ludzie również któregoś dnia powrócą do Boga, lecz do tego miejsca, z którego wyszli (od Boga). Czy znacie miejsce, z którego ludzi wyszli pierwotnie? To miejsce, przez którego człowiek najłatwiej może przejść. Niech zatem ci z was, którzy chcą być uczniami posiadają tylko jedno pojęcie o rzeczach. Możecie mieć tylko jednego Nauczyciela na świecie. Ja mówię o uczniu. Każdy może do was przemawiać, wysłuchajcie go, nie sprzeciwiajcie się. Jak powinien był postąpić uczeń, który w Rajskim ogrodzie słuchał opowiadania adepta pod drzewem poznania dobra i zła? Temu adeptowi powiedziałbym następującą rzecz: „Szanowny Panie, jesteś jednym z pierwszych uczniów Szkoły, lecz ja nie chcę być pierwszym. Ja chcę nosić białą odzież, a nie czarną jak twoja. Jeżeli ty, zajmując się tyle lat tym drzewem, uzyskałeś taki czarny kolor, to ja przełożę tę naukę na kiedyś indziej (=zaniecham jej). Dziękuję ci za twoją uprzejmość i gotowość oświecania mnie, lecz ja jeszcze nie jestem do tego gotowy. Ta Szkoła zaleca słabym uczniom zaniechanie studiowania tego zagadnienia. Zagadnienie to jest bardzo skomplikowane i ja przełożę je na przyszłość, wtedy gdy będę silniejszy. Kiedy spotkamy się drugi raz, znów porozmawiamy na ten temat. Teraz żegnam”. Wszystko to udowodniłbym mu w sposób naukowy, nie obrażając go w niczym. Chrystus mówi: „Już was nie nazywam sługami, ale przyjaciółmi”. Słuchaliście wielokrotnie wyrazu słudzy (niewolnicy). Niewolnictwo jest najniższym położeniem, które człowiek może zajmować na tym świecie. Niższego położenia niż to nie ma. Niewolnik, niewolnictwo oznacza, że cokolwiek powiedzą człowiekowi, powinien on to wykonać bez najmniejszego sprzeciwu, bez najmniejszego oporu. Nie ma wyjścia, musi to zrobić. Ja nie mówię o stanach Życia, lecz o świadomym niewolnictwie, w którym może znaleźć się człowiek. Niewolnictwo istnieje również w świecie Umysłowym – nie jesteś w wolny, by myśleć tak, jak chcesz. Niewolnictwo istnieje również w świecie Duchowym – nie jesteś wolny, by odczuwać tak, jak chcesz. Dopóki inni określają twoją wiarę, dopóki inni narzucają(w sensie: mówią ci czego masz się uczyć) tobie naukę, nie możesz być wolny. Dlaczego Pan dał wolność obojgu uczniom w Raju? Czy nie mógł On postawić dwóch Aniołów przy drzewie poznania dobra i zła, którzy nie pozwalaliby uczniom spożywać owoców tego drzewa? – Mógł, On jednak nie postawił żadnej ochrony, lecz pozostawił uczniom wolność. Jakie byłoby rozstrzygnięcie sprawy, gdyby ci Aniołowie stali przy drzewie ze swoimi ogniowymi mieczami i nie pozwalaliby nikomu go dotknąć? – Do teraz bylibyśmy sprawiedliwymi ludźmi. Lepsza jednak Wolność osiągnięta negatywnym sposobem, niż ograniczenia. Ograniczenia istnieją wszędzie. Ograniczenia istnieją na przykład w życiu starotestamentowym, istnieją również w życiu nowotestamentowym, ograniczenia istnieją również w życiu sprawiedliwych. Jednak w życiu ucznia nie ma ograniczeń. Tak każdy jego uczynek jest świadomy i rozumny. Mówię: istnieją na świecie trzy sytuacje, w których możecie się znaleźć. Pierwsza sytuacja: jesteście rozumną istotą, którą świat Niewidzialny wysyła na Ziemię i daje ciało, nie pytając, czy tego chcecie, czy nie chcecie – taka jest sytuacja człowieka starotestamentowego. Druga sytuacja: wysyłają was na Ziemię, dają wam ciało i korzystacie z dodatkowej małej wolności wybrania się tam, dokąd chcecie pójść – to jest sytuacja człowieka nowotestamentowego. Trzecia sytuacja: wysyłają was ze świata Niewidzialnego na Ziemię przy najbardziej sprzyjających warunkach do nauki, przez co korzystacie ze znacznie większej wolności – taka jest sytuacja człowieka sprawiedliwego. W życiu starotestamentowym będziecie spłacać swoje grzechy i będziecie się męczyć, w życiu nowotestamentowym będziecie siebie samodoskonalić, w życiu sprawiedliwego będziecie pomagać innym, a gdy przyjdziecie na Ziemię jako uczniowie, będziecie studiować pierwszą regułę, za pomocą której można zastosować Miłość w waszym życiu. W Miłości, ja określam sam siebie, swoje uczynki, stosunki z ludźmi oraz Doskonałymi istotami. Jeśli jakiś człowiek zbliży się do was, wasze relacje do niego są już określone, już wiecie, jak postąpić z tym człowiekiem. Możecie mówić do niego w sposób bardzo miły, przy czym wasz stosunek do niego byłby nienaturalny. Możecie mówić do niego w sposób grubiański, przy czym wasz stosunek do niego nadal będzie nienaturalny. Pytam, jaki jest najbardziej prawidłowy sposób, w jaki powinniśmy mówić do ludzi? Będziecie do nich mówić tak, jak mówicie do samego siebie. Będziecie dla nich tak pobłażliwi, jak do samego siebie. Mówię: ci z was, którzy chcą wejść na Drogę ucznia, powinni posiadać wysoki ideał. Powinni oni badać owo wewnętrzne ograniczanie siebie. Ci, którzy żyją życiem starotestamentowym, mówią: „Dość już mamy tego życia, nie chcemy więcej żyć”. Ktoś inny mówi: „Nie chcę już żyć, chcę umrzeć”. Mówię do niego: dobrze, ale czy jest ktoś, kto cię pogrzebie? Skoro chcesz umrzeć, powinieneś znaleźć kogoś, kto by cię pogrzebał. Ziarno wychodzące ze spichlerzu, powinno znaleźć człowieka, który by je posiał na niwie. Nie wystarczy je tylko wyprowadzić ze spichlerza i porzucić gdzieś, nie jest to rozstrzygnięcie sprawy. Jeżeli umrzesz i nie ma nikogo, kto by cię pogrzebał, stracisz swoje przeznaczenie na świecie. Zatem, pod słowem: „umieranie” mamy na myśli posiewanie. Chrystus powiedział: „Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity”[7]. Pytam zatem, jak chcesz umrzeć – jako żytnie ziarno, które umiera i jest pogrzebane w ziemi, czy bez umierania/pochówku? Kiedy żytnie ziarenko umrze, zakopane w ziemi, przynosi obfity plon i przechodzi z jednego stanu do innego. W każdym cierpieniu jesteście zakopani w ziemi, podczas każdej katastrofy, w wielkim smutku, gdy chcecie umrzeć, rzucić się z jakiej wysokiej skały, lub utopić się, powiesić, czy dźgnąć nożem... itd. Wszystkie te pomysły przychodzą z zewnątrz, nie są one waszymi pragnieniami. Nalezą one do waszych towarzyszy z przeszłości, którzy udzielają wam tych rad. Ktoś z nim mówi tobie: „Jeśli chcesz zakończyć swoje życie, weź jakiś rewolwer albo kielich trucizny”. Nie, nie, tak łatwo nie można zakończyć życia. Potłuczone szkło nie rozstrzyga o ludzkim życiu, ani spalone domy, czy umieranie ludzi. Ani cierpienia, ani męczarnie, ani niewiara, ani pokusy nie są w stanie rozstrzygnąć Życia. Czym jest Życie? – Jest ono starszą córką Boga, której jako jedynej możecie używać jako nauczycielki. Ona zaprowadzi was do waszego Nauczyciela. Nauczyciel ma czterech uczniów na tym świecie, których On kocha. Jeśli ci uczniowie polecą was Jemu, On przyjmie was do Szkoły. Jeśli Miłość poleci was waszemu Nauczycielowi, przyjmie On was do Szkoły. Jeśli Światło poleci was waszemu Nauczycielowi, przyjmie On was do Szkoły. Jeśli Pokój poleci was waszemu Nauczycielowi, przyjmie On was do Szkoły i wreszcie jeśli Radość również poleci was waszemu Nauczycielowi, przyjmie On was do Szkoły. Jeśli ci czterej uczniowie wspomogą was, Nauczyciel otworzy drzwi Szkoły, da wam wolne wejście, pobłogosławi was, pozna was z innymi uczniami i od tej chwili będziecie mieć dostęp do Szkoły. Jeżeli nie poleciła was Miłość, wasz Nauczyciel nie może was przyjąć. Ja nie mówię o Miłości jako rozumnej sile ani wewnętrznym uczuciu/odczuwaniem, ale mówię o Miłości jako o jednej z Rozumnych istot, pierwszej w swoim rodzaju. Jest ona najpotężniejszym Duchem, najsilniejszym Aniołem. Nie ma piękniejszej, silniejszej i szlachetniejszej istoty niż Miłość. Gdy spojrzysz na oblicze tego Anioła, każdy smutek znika. Gdy cię spotka, przytuli cię, pogłaszcze, a po jego uściskach, wszystkie twoje cierpienia, wszystkie twoje grzechy znikają. I gdy potem spojrzysz w lustro, zobaczysz, że jesteś do niego podobny. Gdybyś jednak powiedział, że to wszystko jest twoje, od razu stałbyś się na powrót ciemny. Dlatego, przytul tego Anioła, podziękuj mu i powiedz: „Pozostań przy mnie, nie pozostawiaj mnie. Od teraz będę szedł twoimi drogami. Pracuj we mnie od wewnątrz, nie pocieszaj mnie tylko z zewnątrz. Mów mi o moim Nauczycielu, ja będę cię słuchać”. I wtedy on zacznie słodko i ciekawie mówić. Ten Anioł Miłości jest najstarszą córką Boga. Mówi ona tak słodko, że gdy ktoś usłyszy jej głos, nigdy jej już nie zapomni. Mówicie: „To pierwsza Miłość”. Wszyscy mówicie o pierwszej Miłości, lecz żaden z was jej nie zatrzymał. Niektórzy z was doświadczyli pierwszej Miłości przez jedną sekundę, drudzy – przez pięć sekund, trzeci – przez dziesięć, tylko niewielu doświadczało jej przez sześćdziesiąt sekund. Miłość przejawiona to ogromna wielkość. Doświadczyć jej tylko przez sześćdziesiąt sekund, to wielka rzecz. Ponieważ jedna skala fizycznego świata jest bardzo duża, nie wiem w takim razie co nam da taki mały okruszek, przyniesiony przez wrony. Eliasz nie znał wtedy prawa pomniejszania, lecz gdy znalazł się w takich ograniczających warunkach życia, nauczył się go. Kiedy wrona przynosiła mu malutkie kawałki chleba, nie był on już wielkim człowiekiem, ale zajmował położenia małego motyla, tak że z tego pokarmu nawet coś pozostawało.[Nie rozumiem, o co chodzi Alicja wyjaśniana jest tu istotność małych rzeczy] (1 Król 17: 3-6) On mówił: „Panie, obfity jest pokarm, który mi posyłasz”. W ten sposób Eliasz się pomniejszył i zadowalał pokarmem, które nasyciłoby wrony. To prawo działa również w stosunku do Boga. Czasami Bóg przychodzi do nas, pomniejszając się, by nas podwyższyć. Boskie błogosławieństwo przyświeca nie wielkim, ale małym sprawom. Na przykład małe ziarenko pszeniczne zawiera wszystkie warunki wielkiego Życia. Tak samo wy zawieracie wszystkie warunki wielkiego Życia. Gdzie są one ukryte? – W waszym umyśle, w waszym sercu, w waszej duszy i w waszym Duchu. Do tego jednak wymagany jest czas. Abyście stali się uczniami najpierw powinniście wejść do Szkoły, potrzebny jest jednak czas, by zrozumieć Miłość, Światło, Pokój i Radość na pewnej planecie. Czasu Bóg dał, ile zechcecie. Czas jest nieskończony, nie posiada ani początku, ani końca. W stosunku do czasu czasami Pan mówi: „Zaczekasz trochę!”. Umrzesz przedwcześnie, płaczesz, Pan mówi do ciebie: „Zaczekasz trochę, jest czasu, znów cię zawołam. Wtedy dam ci do dyspozycji czasu, ile zechcesz”. Mówisz: „Panie chcę żyć sześćdziesiąt lat, kontynuować swoją pracę”. On cię pyta: „Czy chcesz więcej lat? Dam ci dodatkowo dwadzieścia lat”. Żaden z was nie wytrzymał do stu dwudziestu lat. W jakim stanie znajdziecie się, jeżeli jesteście na sto dwudzieścia lat i rozejrzycie się (dookoła) – sam na Ziemi, samotny, niekochany, wyobcowany. Wasi koledzy odeszli, nowe pokolenie nie zna was, nie szanuje, wszyscy na was spoglądają i mówią: „Czemu ten starzec nie odejdzie, co tu jeszcze robi na Ziemi? Jego umysł nie może pojmować nowych czasów”. Powiecie: „Przynajmniej ten starzec posiada jakieś doświadczenia”. Jakie tam doświadczenia? Przytoczę wam przykład z dziadkiem Stojanem Pendżurskim, który miał sto lat. Zebrał pewnego dnia wszystkie dzieci dookoła siebie i zaczął opowiadać: „Dzieci, dzieci, czy wiecie jakich rzeczy nauczył się wasz dziadek za życia? Czy wiecie, ile zniosła moja głowa? Kiedyś, gdy byłem dwudziestoletnim chłopem, poszedłem do Austrii zarobić, byłem ogrodnikiem. Pewnego dnia napisali do mnie z domu, że mnie zaręczyli. Od razu odebrałem pieniądze, które zarobiłem, i poszedłem do domu radosny i wesoły. Kiedy przechodziłem przez Starą Płaninę[8], złapali mnie tureccy rozbójnicy, okradli mnie i wróciłem do domu biedny i zraniony. Odeszła moja narzeczona. Nie mogłem się ożenić. Dzieci, czy wiecie, co to znaczy pracować za granicą całe dziesięć lat tak, jak ja pracowałem w Austrii, i utracić wszystkie swoje pieniądze w jeden dzień? Powróciłem znów do Austrii, wziąłem dwóch współpracowników do opieki nad jednym ogrodem, lecz po tym, jak przepracowaliśmy dziesięć lat, oni mnie okradli. I znów powróciłem do Bułgarii ze swoimi starymi rzeczami, nie mogąc się (nawet) ożenić. Tak stałem się człowiekiem w wieku czterdziestu pięciu lat i powiedziałem sobie: „Raz mnie złodzieje okradli, drugi raz – moi współpracownicy. Co teraz robić?” Wreszcie, na dobre czy na złe (Alicja: jakie jest polskie powiedzenie na nieokreśloność przyszłości/sytuacji) zdecydowałem się ożenić się z bogatą panną – sprzedałem swoją wolność. No i co wyszło z tego małżeństwa? Ta kobieta biła mnie dwa razy dziennie. Czy widzicie dzieci, jak się nacierpiałem przez tę kobietę? Nie dość tego, urodził mi się syn i córka, którzy zachowywali się jak swoja matka. Gdy wyrosły, syn mnie łapał za nogi, córka – za włosy, a żona biła mnie od góry drewnem. Oby was Pan nie wystawiał na takie próby!” To są doświadczenia dziadka Stojana Pendżurskiego. Pytam, jaka jest w tym filozofia, że ukradli go złodzieje, że okradli go współpracownicy, że biła go jego żona, syn i córka? Wy wszyscy macie takie doświadczenia. Kto z was nie był bity? W czym tkwi jednak rozstrzygnięcie sprawy? Zwraca się dziadek Stojan Pendżurskiego do dzieci i pyta je: „Dzieci, choć jesteście młodzi, a ja tak stary, czy nie moglibyście powiedzieć mi, co mam robić teraz? Ja nie wiem, czemu moja głowa tak dużo cierpi. Sam nie mogłem zarobić, ze współpracownikami także, z małżeństwa tylko pobicie wyniosłem. Powiedzcie mi, dzieci czy to moje grzechy spłacam, czy to grzechy mojej matki i ojca, czemu przytrafia mi się to wszystko?” – „Nie wiemy, dziadku”. – „Pilnujcie swoich umysłów, dzieci, by wasze głowy nie cierpiały tak, jak moja”. Taki był wniosek dziadka Stojana Pendżurskiego. Proszę was, jeśli pośród was jest jakiś Stojan, by się na mnie nie obrażał, że wziąłem jego imię, bo jakiegokolwiek imienia bym nie wziął, ktoś z was je będzie nosił. Ja mówię o dziadku Stojanie Pendżurskim. W tym przykładzie widać trzy życia, które człowiek powinien rozstrzygnąć na Ziemi. Sytuacja z rozbójnikami przedstawia życia starotestamentowego, ze współpracownikami – nowotestamentowego, moment, gdy córka bije swojego ojca, pokazuje jaką drogę powinien przejść sprawiedliwy. Powiedzcie mi, który sprawiedliwy nie jest bity jak dziadek Stojan Pendżurski? Który malarz nie jest bity jak należy? (W sensie nie (zostal pobity)/(cierpiał) tak jak wszyscy inny; chodzi o powiedzenia ze brak wyjatków – wszyscy cierpią) Gdy mnie zapytacie czemu tak jest, nie mogę wam odpowiedzieć, lecz mówię, że jest to faktem. Jest to zadanie, które wszyscy powinniście rozstrzygnąć. Ja nie będę się zatrzymywał i rozstrzygał kwestii należących do życia starotestamentowego i nowotestamentowego, bo uważam że jesteście wystarczająco mądrzy i sami je rozstrzygnęliście (Alicja: to ma być czas przyszły lub nieokreślony, a nie przeszły. Chodzi o to że w każdej chwili/sytuacji możemy swobodnie wybrać jak zareagować, zgodnie z którego rodzaju życia). Ja daję wam wskazówki, jaka powinna być Droga ucznia. Droga ucznia powinna być drogą Miłości, drogą Światła, drogą Pokoju i drogą Radości. Czy możecie wejść na tą drogę nie w przyszłości, lecz właśnie teraz, właśnie w tej chwili? Miłość nie zależy od waszej wiedzy. Wiedza to sprawa drugorzędna. Miłość nie zależy również od waszej siły, ani od waszej piękności. Wiedza, siła, piękność, to są tylko warunki, które wasza dusza może wykorzystywać, by rozwiązać zadania swojego życia. Z bardzo małymi wyjątkami, Miłość jest w stanie rozwiązywać wszystkie trudne sprawy. W stanie, w którym się obecnie znajdujecie, Miłość może rozstrzygnąć siedemdziesiąt pięć na sto z waszych męczarni. Męczarnie to zadania, których uczeń nie powinien unikać. Jeśli zacznie narzekać, że Pan dał mu takie zadanie, nie może on być uczniem. Przeciwnie, powinien on powiedzieć: „Panie, dziękuje Ci, że dałeś mi to trudne zadanie”. Skoro Pan czy twój Nauczyciel stawiają cię przed trudnym zadaniem, mają wysokie mniemanie o ciebie. Kiedy twój Nauczyciel nie sprawdza cię podczas lekcji, kiedy nie daje tobie zadania (do rozwiązania), właśnie wtedy nadejdzie zło. Jeśli jesteś starotestamentowy, będziesz się złościł, jeżeli jesteś nowotestamentowy, skusisz się, jeśli jesteś sprawiedliwy, zrobisz się cierpiący. Takie są stany. Jeśli znajdujesz się przed wielką próbą, co zrobisz? Jeśli życie starotestamentowe ma na ciebie decydujący wpływ, staniesz się złym/złośliwym i powiesz: „Czy to akurat ja jestem największym grzesznikiem, że Pan wysłał mi takie wielkie próby? Moja głowa posiwiała od tych cierpień”. Jeśli życie nowotestamentowe ma na ciebie decydujący wpływ, skusisz się i powiesz: „Czemu te cierpienia spadają na mnie? Oto ja modlę się trzy razy dziennie, czytam Ewangelię i gdy sprawdzają mnie podczas lekcji, po tym jak uczyłem się przez cały dzień, nauczyciel wstawia mi trójkę, a tamtemu uczniowi, który uczy się mniej, daje szóstkę. Jest jakiś powód, pewnie nauczyciel nie jest dobrze do mnie nastawiony”. Jeżeli określasz charakter swojego Nauczyciela na podstawie ocen, które ci wstawia, wtedy zrozumiałeś częściowo życie starotestamentowe i częściowo nowotestamentowe. Mówię zatem: zadanie, które macie rozwiązać w swoim życiu, jest trudne? Dlaczego? Ponieważ znajdujecie się w trudnych warunkach, lecz powinniście wiedzieć, że Bóg jest Bogiem Miłości, Światła, Pokoju i Radości. Pan panuje nad Niebem, Pan posiada Życia. Pan niesie wieczne Wesołości, Pokój dla duszy. Co pokazuje nam pogada tego ranka? Dziś ja mówię o uczniu i spójrzcie na niebo, zobaczcie, jak ładnym Pan je uczynił. To czyste, jasne i przyjemne niebo jest dla ucznia, on jest ukochanym Pana. Uczniowi, który chce się uczyć, Pan zapewnia wszystko, co najlepsze. Uczeń ten mówi: „Panie, wszystko, co mi dajesz, jest ładne. Ja się cieszę, że mogę rozwiązywać zadania, które mi dałeś”. Ten ładny dzień nie jest dla starotestamentowych, ten ładny dzień nie jest dla nowotestamentowych, ten ładny dzień nie jest również dla sprawiedliwych. Ten ładny dzień jest dla ucznia, który chce się uczyć – dla ukochanego Boga. Zatem tylko uczeń może powiedzieć: „Ładny jest ten dzień”. Nie powie on tego na głos, lecz poczuje w swojej duszy, że jest to Boska zgoda. Pokazuje to, że jeżeli wchodzicie na Drogę ucznia, zgodnie z tym, co wam mówię, wasze wewnętrzne niebo będzie tak samo jasne, wasze serce będzie tak samo czyste, jak niebo, które mamy dziś. Również wasz umysł i wasza dusza będą jak dzisiejsze niebo – bez chmur, czyste i jasne. Teraz, chcę, byście mnie zrozumieli prawidłowo. Ja uważam na swoje słowa, by nie powstały w was mylne wnioski, byście nie spodziewali się więcej, niż można wam dać. Na przykład często robiłem takie doświadczenie: dawałem komuś gruszkę, lecz on był niezadowolony, chciał większą. Daję mu większą, lecz znów jest niezadowolony, chce jeszcze jedną dla swojej córki. Daję mu również dla niej, lecz znów jest niezadowolony, chce również dla swojego przyjaciela. W ten sposób weźmie dla swojego przyjaciela, weźmie dla tego i tamtego, spojrzysz na niego, a on już ma z dziesięć gruszek. Czy rozda je tym, dla których je wziął, to już inna sprawa. Patrzę potem na niego, usiadł pod jakimś drzewem w cieniu i zajada je sobie sam, jedna po drugiej. Przedstawia/Reprezentuje on jednocześnie i swoją córkę i swojego przyjaciela. Takie jest jego pojmowanie. Zło nie tkwi w tym, że ten człowiek chce więcej, lecz w nieprawidłowym podziale otrzymanych dóbr. Nie zrozumiał on sensu rzeczy. Jednak uczeń, wchodzący w Życie, powinien zrozumieć jego sens, po to, by mógł realizować się dobrze w tym Życiu. Ktoś mówi: „Idee nowej nauki, które są teraz głoszone, nie są dla teraźniejszości, nie mogą one być zrealizowane”. Nie, właśnie teraz jest ich czas, lecz trzeba wiedzieć, jak je zastosować. Nie możesz przebić skały drewnem, lecz jeśli weźmiesz diamentowe wiertło, przebijesz ją. W Afryce są sondy, które spuszczają w ziemię na głębokość osiemset metrów i stamtąd wyciągają wodę. Takie sondy można spuszczać na głębokości nawet do dwóch tysięcy metrów, woda tam jest jeszcze lepsza. Dziś Ziemia jest bardzo mało przebadana. Istnieją pewne podziemne warstwy, do których współcześni naukowcy jeszcze nie dotarli. Dążeniem ucznia jest nie tylko przeniknąć tymi sondami na głębokość dwóch tysiący metrów w dół ziemi, lecz też wznieść w góry w przestrzeni wysokie słupy, blisko pięćset tysięcy kilometrów wysokości. Czy wiecie, jaka energia popłynęłaby w dół wzdłuż tych słupów? Stworzylibyśmy perpetuum mobile. Czy wiecie, jaki ocean energii jest ukryty w przestrzeni? Tym samym sposobem w waszym mózgu również ukryta jest wielka energia, która wymaga czasu i przestrzeni, by mogła zostać przejawiona i zrealizowana. Jedyną przyczyną tego, iż nie możecie zrealizować tego, co Bóg wam dał, jest zajmowanie się ideami, które pojawiły się później. Są to idee życia starotestamentowego. Odstawcie na bok życie starotestamentowe. Odstawcie na bok również życie nowotestamentowe. Ktoś mówi: „Ja chcę być sprawiedliwy”. Nie, odstawcie na bok również życie sprawiedliwego. Jedno starajcie się osiągnąć – życie ucznia. To jest nowością na świecie. Nie likwidujcie starego życia, lecz trzymajcie je z boku, by się nie mieszało z nowym życiem. Pierwsze trzy rodzaje żyć płyną w korzeniach całej ludzkości, lecz my nie możemy odizolować ich naraz. Ich odizolowanie powinno przebiegać stopniowo, wraz ze zdobywaniem prawdziwej wiedzy w Życiu. Czy możemy odizolować te życia póki nie zakończyliśmy życia ucznia? – Nie możemy. Nie chodzi tu o odizolowanie ich, ani o ich wykorzystywanie, lecz o wzniesienie się ponad nie. Wiedzcie zatem: jeżeli złościsz się, jest to życie człowieka starotestamentowego. Jeśli ulegasz pokusie, jest to życie człowieka nowotestamentowego. Jeśli cierpisz, smucisz się, jest to życie człowieka sprawiedliwego. To wszystko jest dlatego, bo chcesz znaleźć człowieka któryby cię kochał, chcesz zdobyć Miłość na świecie. Kto może cię kochać jeśli nie twój Nauczyciel? Może cię kochać tylko ten, który ciebie uczy. Jeśli kochasz zwierzę i wywyższasz je do swojego położenia, jaką filozofię może to wnieść do twojego życia? Jutro to zwierze może umrzeć i ty będziesz cierpiał przez nie. Zatem, to co kochasz, powinno być nieśmiertelne, nie umierać. Nie powinno ono tracić swojego piękna, nie powinno tracić swojej inteligencji, nie powinno tracić swojej błogości i dobroci. Ja nie mówię o zewnętrznej dobroci, lecz o Dobru duszy. Obserwuję: Oto pewien człowiek, który mówi źle, lecz posiada coś ładnego, dobrego, szlachetnego w swojej duszy, przez co wpływa na innych ludzi. Tacy ludzie są dobrzy, szczodrzy, nie zwracają uwagi na sprawy marginalne w życiu. Mówię: słuszne jest pragnienie ludzi, aby ich kochano. Jeśli jednak chodzi o współczesną miłość, która trwa od rana do popołudnia, co może ona nam dać? Tylko rozczarowania i cierpienia. Spróbowaliśmy już wielokrotnie tej miłości. Ktoś zapyta: „Czy człowiek może być żonaty?” Zrozumiejmy się dobrze. To prawda, że bez miłości nie można żyć, tak samo jak bez wody czy bez chleba, bez ciepła, bez światła... Światło i ciepło na świecie są prądami, które poruszają się z wielką prędkością. W takim razie, jeżeli zahamujesz światło i ciepło, one przysporzą ci największego cierpienia. Współcześni ludzie hamują te prądy i dlatego cierpią. Zatem, nie macie prawa hamować tego, co płynie. Czemu? Ponieważ wszystkie prądy są naturalne i powinniśmy je pozostawić, by płynęły spokojnie. Istnieją promienie światła, które wychodząc raz z ciebie, krążą po przestrzeni i po dziesięciu latach, gdy zatoczą koło, powrócą znów do ciebie. Ty jako człowiek, aby zatoczyć takie samo koło i powrócić do tego samego miejsca, z którego wyszedłeś, potrzebujesz przynajmniej dziesięciu milionów lat. Dlatego nie smuć się, nie płacz. Światło, które krąży w przestrzeni po dziesięciu latach znów powróci do ciebie i powie ci: „Dzień dobry”. Energie świetlne i cieplne poruszają się z ogromną prędkością, dlatego nie powstrzymujcie ich drogi, niech one płyną. Miłość płynie z taką prędkością, jakiej ludzki umysł nie jest w stanie sobie wyobrazić. Jeśli chcesz zahamować Miłość, którą Bóg wprowadza do ciebie, przysporzysz sobie największego nieszczęścia. Pozostaw Miłość, by płynęła przez ciebie! To, co Bóg zaplanował dla ciebie, jest wielką rzeczą. Przemyślał On i określił dla każdego człowieka wielkie rzeczy. Twój wielki Nauczyciel określi tobie towarzysza, z którym będziesz się uczył razem. Ten twój towarzysz będzie jednym z mądrzejszych uczniów. Nie będzie przypominał adepta, który przyszedł pod drzewo poznania dobra i zła, i przysporzył wielkiego cierpienia obojgu uczniom w Raju. Teraz są potrzebni uczniowie, którzy powinni powrócić do drzewa poznania życia. Zatem Życie pochodzi od Miłości. Dlatego każdy, kto pragnie znaleźć to właśnie Życie, nie musi wkraczać ani drogę życia starotestamentowego, ani na drogę życia nowotestamentowego, ani drogę sprawiedliwego, lecz powinien wejść na Drogę ucznia. Chrystus zwraca się do swoich uczniów i mówi do nich: „Już was nie nazywam sługami, już przeszliście tę drogę, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego”. Co usłyszał? – O potężniej, o wielkiej Wiedzy na świecie, której sami oni doświadczą. Chrystus zapoznał swoich uczniów z siłami Przyrody, dlatego przy jednej okazji Go zapytali: “Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich, tak jak Eliasz uczynił?”[9]. Chrystus odpowiedział im: „Ten ogień nie jest na teraz. Sprowadzicie ogień do serc ludzi, a nie na zewnątrz nich. Wewnątrz, do ich serc wprowadzicie ten ogień. Jeżeli sprowadzicie ten ogień zewnętrznie, stracicie swoją drogę jako uczniowie. Ja nie przyszedłem po to, aby tracić dusze ludzkie, ale żeby dać życie i to obficie”. Oznacza to: „Ja nie jestem starotestamentowym, nowotestamentowym, ani sprawiedliwym, lecz Nauczycielem”. Czyim? – Ucznia. Dlatego mówi się w Ewangelii: „Beze Mnie nic nie możecie uczynić”[10]. Potrzebny jest wzór dla świata. Teraz, jako uczniowie ściśle utrzymujcie w swoich myślach, że uczeń jest wolnym, by słuchać kogokolwiek, niezależnie od tego, czy doradza on dobrze czy źle, lecz gdy przychodzi do zastosowania, niech powie: „Bracie, ja powinienem rozpocząć najpierw od Miłości, potem od Światła, potem od Pokoju i wreszcie od Radości”. Jest to wewnętrzne połączenie ucznia z Bogiem. Nie nudząc się, ja mogę słuchać każdego człowieka, który mówi do mnie o Miłości, o Świetle, o Pokoju i o Radości, cały dzień, a nawet całe swoje życie. Niektórzy z was, którzy mnie słuchacie, powiecie: „Nasz Nauczyciel chce, abyśmy opuścili świat”. Nie, ja nie jestem z tych, którzy chcą, abyście opuścili świat. Ja nie jestem z tych, którzy chcą, abyście opuścili szkołę. Ja chcę, abyście rozstrzygnęli wszystkie trudne zadania z programu szkolnego. Ja chcę, abyście rozstrzygnęli wszystkie trudności w Życiu. Każdy kto pokona największe męczarnie, będzie miał mój szacunek. Spotkałem jednego sprawiedliwego, który uchodził za ucznia. Powiedział do mnie: „Nauczycielu, dziś moi znajomy pobili mnie. Miałem za dużo krwi, więc oddałem im trochę. Pozdrowili mnie oni w szczególny sposób, lecz dziękuję Bogu, ponieważ we mnie istniały pewne błędy, które w ten sposób zniknęły”. Potem uśmiechnął się do mnie i poszedł w swoją stronę. Potem jedna z sióstr opowiadała mi jedno swoje doświadczenie, przez które przeszła. Opowiadała: „Idę sobie między iglakami Wschodu, a w odległości dwóch, trzech kroków przede mną inna siostra spieszy się dokądś. W pewnej chwili złapała jedną z gałązek, by utorować sobie drogę i równie nagle ją puściła. W tej samej chwili ja się zbliżyłam i gałąź silnie uderzyła mnie w białko oka, skąd pociekła mi krew”. Mówię: „Podziękuj, że łatwo się spłaciłaś, gałąź mogła cię uderzyć w źrenicę oka i wtedy byłoby niebezpieczniej. Idź i przemyj swoje oko czystą wodą. Powinna byłaś iść przynajmniej dwadzieścia kroków za nią, a nie tak blisko”. Co uczyniłaby ta siostra, gdyby była z ludzi starotestamentowych? – Dogoniłaby pierwszą, by nią potrząsnąć i powiedzieć jej: „Czemu idziesz tak nieuważnie?! Czy nie mogłaś przytrzymać gałęzi, póki ja jej nie złapię”. A ona powiedziała: „Ja jestem winna, powinnam była iść trochę dalej za nią”. Wszyscy ludzie mają tę słabość – idą blisko jeden za drugim. Kiedy przechodzicie przez las, powinniście iść przynajmniej dwadzieścia kroków dalej jeden od drugiego. Puszczając w ten sposób gałęzie, wielu ludzi straciło wzrok i stawało w ten sposób kalekami. W Życiu ludzie się zbliżają, lecz ta bliskość w tym przypadku nie jest żadną cnotą. Kiedy podróżni idą przez las, powinni iść na odległości przynajmniej dziesięć metrów jeden od drugiego. Mówię: ten ładny dzień, który mamy dziś, jest dla ucznia. Pokazuje on nam jaka jest Droga ucznia. Jak widzicie Droga ta jest wielka. Chrystus mówi: „Idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, potem przyjdź i chodź za Mną!”[11]. A ja wam mówię: idźcie i rozdajcie swoje życie starotestamentowe. I ja wam teraz mówię: „Idźcie i rozdajcie swoje życie starotestamentowych, które posiadacie. Potem rozdajcie swoje życie nowotestamentowych. Wreszcie rozdajcie też życie sprawiedliwych, które posiadacie i wtedy idźcie do waszego Nauczyciela! On was powita. Jeśli jednak pójdziecie do swojego Nauczyciela z rozwartej na bok togą, naszyjnikami i swojej wielką dumą, On będzie wiedział, jak was przywitać. Uśmiechnie się do was i powie wam: „Przyjdziecie innym razem, po pewnym czasie. Na razie w Szkole brak miejsc. Kiedy przyjdziecie za rok, zjawicie się na konkurs, zobaczymy jakie będą wtedy warunki przyjęcia”. I tak rok po roku będzie wam odmawiać, aż wreszcie nadejdzie starość i powiecie: „Żałuję, że nie mogłem wejść do szkoły”. Do szkoły jednak należy wejść. Najlepsza rzecz w Życiu to wejście do Szkoły jako uczeń. Pytacie: „Kiedy, czy w następnym roku?”. – Nie, nawet dziś, nawet przed popołudniem. Jeśli teraz nie wejdziecie, czas jest już stracony. Teraz, jeszcze w tej godzinie, póki ja mówię. Kiedy przestanę mówić wszystko jest już skończone. Kiedy zakończę swój wykład, możecie kołatać, ile chcecie, możecie nawet wszystkie bramy rozwalić – już się skończyło. Teraz wszyscy możecie wejść do Szkoły, lecz bez swojego bagażu. Przypomnijcie sobie wiersz, w którym Chrystus mówi: „Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego”[12]. Pierwsza rzecz, poprzez którą może się nam udać, to wewnętrzny proces wyzwolenia dokonujący się w nas. Wszyscy powinniśmy się wyzwolić! Jak? – Wysłuchując siebie nawzajem, pomagając sobie nawzajem. Indywidualizacja obserwowana we współczesnej kulturze prowadzi życie w złym kierunku. Dziś jest wielu ludzi, którzy pod wpływem niewiedzy niszczą swoje życie. Trudno jest, kiedy w duszy pojawi się jakiś wielki smutek. Takiemu człowiekowi należy pomóc, albo poprzez miłe słowo, albo poprzez miłe spojrzenie. Czasami znajdujesz się w dołku finansowym, nie masz nawet piątaka w kieszeni. Musi wtedy przyjść jakiś bogaty człowiek i pomóc ci. Ktoś inny utonął po uszy w długach i mówi do mnie: „Porozmawiaj ze mną, mów do mnie, dodaj mi nadziei! Spróbuj postawić się w mojej sytuacji”. Patrzę na niego, ma polisę wartości dwudziestu tysięcy lewów, którą musi spłacić w terminie. Gdybym zaczął do niego mówić, do czego posłużą mu moje słowa: „Nie bój się, Pan jest wielki, On ma do dyspozycji wielu Aniołów, którzy przyjdą i pomogą ci. Oto, temu i temu panu w Ameryce pomogli w ten sposób” itd. Jednak ja skracam swoje przemówienie, biorę czek wartości dwudziestu tysięcy lewów, podpisuję go, daję mu czek i mówię: „Pójdziesz do Narodowego Banku pobrać te pieniądze”. On bierze czek i wychodzi. W ten sposób sprawa jest rozstrzygnięta. Trzeba dać coś światu. Kiedy Bóg mówi, On zawsze daje. A więc, tylko na Drodze ucznia możemy prawidłowo rozstrzygnąć Życie. W pozostałych trzech rodzajach życia metody i sposoby są inne. Ułuda, której powinniście się strzec, to przekonanie, że do Królestwa Bożego można się dostać za palenie świec, dobre uczynki, odpusty i tym podobne. Do Królestwa Bożego nikt za palenie świec nie wejdzie. Nikt się tam nie znajdzie za dobre uczynki, ani dlatego, że kogoś przekupił. Jakiś człowiek nauczył was czegoś i potem mówicie: „ Mogę się zrewanżować temu człowiekowi”. Jak? – „Płacąc mu”. Nie, ten Nauczyciel nic nie weźmie, on nie pracuje za pieniądze. Drogie są wykłady tego Nauczyciela. Pytam, ile zapłaciliśmy za przyjście na ten świat? Jeśli podejdziecie do tego matematycznie i policzycie, ile kosztują warunki, w których żyjemy, zobaczycie że na każdego z nas są wydawane miliardy lewów żywej energii. Ta energia nie znajduje się tak łatwo. Na przykład, jeżeli stracicie swoją witalność lub jeśli stracicie Światło swojego umysłu, zobaczycie, że nie można go dostać tak łatwo. Energia ta nie znajduje się na Ziemi. Wielu ze współczesnych ludzi cierpi na neurastenię. Dlaczego? – Utracili oni dużo z tej żywej energii, swojej witalności, wskutek czego dochodzi do przebycia/pęknięcia (energetycznych) w ich układzie nerwowych. Wtedy życiowy magnetyzm i życiowa elektryczność wyciekają z człowieka i odczuwa on wewnętrzną słabość w sobie, wewnętrzne wyczerpanie. Taki człowiek niczym się już nie interesuje. Nie stanowi to jednak żadna filozofia Życia. (to zdanie odnosi się do poprzedniego) Człowiek powinien uczyć się w szkole Życia do najstarszych lat. Nawet studwudziestoletni, powinien się uczyć. Człowiek powinien uczyć się do ostatniej godziny, do ostatniej chwili swojego życia. Gdy wyzwoli się od swojego ciała, jest już młody. Dusza człowieka jest zawsze młoda. Ubiera się on w inne ciało, w którym istnieje wieczna młodość. Kiedy ciało starzeje się, u człowieka powstaje smutek. Czemu? – Ponieważ odseparował on życie ciała od życia duszy. W każdym starzejącym się ciele płynie życie starotestamentowe, a pozostawia ono swoje głębokie ślady. Życie nowotestamentowe również pozostawia głębokie ślady w ciele człowieka, życie sprawiedliwego także. W ogóle te trzy życia niszczą ciało człowieka i jego zadanie na tym świecie pozostaje nierozstrzygnięte. Oto dlaczego, wchodząc do drugiego świata, napotykamy wielkie sprzeczności [trudności?].(Alicja: Czy sprzeczność to nie rodzaj trudności?) Chrystus mówi: „Ja jestem Drogą i Prawdą, i Życiem”[13]. „Ja jestem Drogą”. – Jedna jest Droga, ale ta droga posiada trzy rozgałęzienia. „Ja jestem Prawdą”. – By człowiek posiadał w sobie Prawdę, koniecznie powinien posiadać Pokój w swojej duszy, a pokojowy może być tylko człowiek mający po swojej stronie Mądrość. „Ja jestem Życiem”. – Jedno jest Życie i wypływa ono z Miłości. Mówię: niektórzy z uczniów, którzy teraz wstępują do szkoły, są wciąż słuchaczami. Dlatego powinni oni czerpać z doświadczenia starszych, bardziej zaawansowanych od nich uczniów. Istnieje pośród was słuszny/poprawny wyścig/konkurencja. Teraz wszyscy uczniowie chcą zbliżyć się do Nauczyciela. Tak nie wolno. Czasami będziecie uczyć się jeden od drugiego. Będziecie dopytywać się bardziej zaawansowanych uczniów na temat zadanych ćwiczeń. Pomiędzy wszystkimi uczniami powinien istnieć wzajemny szacunek. Młody uczeń powinien odnosić się z szacunkiem do starszego. Jeżeli młodzi, nowi uczniowie nie uszanują starszych, tzn. tych, którzy uczyli się i wiedzą więcej od nich, pewnego dnia znajdą się w takiej samej sytuacji. „Taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą”[14] – mówi się w Piśmie Świętym. Mówicie: „Wiemy to”. Prawda, wiecie to, lecz jeszcze nie zdobyliście istotnej wiedzy o Życiu. Na przykład jesteś uczciwym człowiekiem, lecz bank nie daje ci pożyczki. Do tego, jesteś uczonym człowiekiem, ukończyłeś trzy fakultety, lecz warunki w Bułgarii są takie że jest za dużo urzędników i nie ma już miejsca dla ciebie. Masz o sobie duże mniemanie, lecz ludzie się na tobie nie poznają. Umiesz dobrze pisać, jesteś poetą. Napiszesz coś, ludzie tego nie doceniają, zapłacą ci tak mało, że zaczynasz żałować swojego trudu. Posiadasz uzdolnienia artystyczne, namalujesz jakiś obraz, lecz tego też nie doceniają. Jak widzicie istnieje coś istotnego w Życiu, czego ludzie nie wiedzą, wskutek czego ich sprawy się nie układają, jak powinny. Kilka dni temu przyszedł do mnie malarz, zaproponował mi, bym kupił dwa jego obrazy. Ja mam regułę: za obrazy pieniądzy nie daję, na dodatek nie potrzebowałem obrazów. Żeby jednak go zachęcić, wziąłem jego obrazy i zapłaciłem mu za nie. Potem narysował źródła przy rzece. Zapłaciłem mu również za tę jego pracę. Jaki był wynik tego wszystkiego? – On nie użył pieniędzy przyzwoicie. Ja niczego mu nie powiedziałem, lecz pomyślałem: „Droga, którą idzie ten człowiek, doprowadzi go do strat”. Dlaczego? – Sztuki za pieniądze się nie sprzedaje. Malarz, który sprzedaje swoje obrazy, podobny jest do matki, która sprzedaje swoje dzieci. Każdy namalowany obraz to dziecko malarza. Powinien on wysłać to dziecko, by ono samo przyniosło mu pieniądze. Jak? – Wystawić swoje obrazy, by każdy z nich sam za siebie mówił: „Kto mnie chce zobaczyć, powinien coś za mnie zapłacić, nie zabierając mnie”. Mówię: zgodnie z nowymi sposobami pojmowania Życia, powinniście dawać bodziec utalentowanym wśród was, interesować się ich ładnymi dziełami. Istnieją (stare) prace/opracowania (Alicja: pisemne prace domowe uczniów), których słuchałem drugi lub nawet trzeci raz. Dla mnie jest to dobre, bo ja uczyłem się przez to cierpliwości, ale czy wy osiągnęliście coś nowego dzięki temu? Lata temu przyszedł do mnie pewien uczeń ewangelista, by udzielić mi kazania o Ewangelii. Zaczął cytować wiersze od początku Ewangelii aż do końca. Trwało to całe trzy godziny. Zapytałem go potem: „Czy już skończyłeś?” – „Skończyłem”. – „Dobrze, ja też jestem z tego zadowolony. Chodźmy teraz pospacerować, przemyśleć te ładne wersety”. – „Tak, dobrze powinieneś pomyśleć, bo nikt inny nie cytował ich tak, jak ja to umiem. Czy wiesz, ile czasu poświęciłem temu? Całe dwadzieścia lat swojego życia poświęciłem tylko tym wersetom”. – „Tak, bardzo ładne są cytaty”. Mówię: jako uczniowie wy też nauczycie się tolerować. Jak ktoś chce wam udzielić kazania, wysłuchajcie go, nauczcie się ze wszystkiego wyciągać morał. Powiedziałem wam, że ten sobór jest pierwszym w swoim rodzaju. Pod jakim względem? – Pierwszy dzień soboru rozpoczyna się dniem Miłości. Dlatego właśnie powinniście jeszcze tego dnia zastosować Miłość. Jeżeli rozpoczniecie z Miłością, wszystko będzie się wam układać, jak mówią Bułgarzy „pójdzie jak po maśle”. Wtedy też Światło przybędzie do was. Po czym poznacie, że Miłość działa w was? Okaże się to rankiem, gdy wstaniecie – jeśli nie ma w was żadnej kwaśnoty, świadczy to, że Miłość już działa w was. Nie wystarczy jednak, gdy sprawdzicie to tylko jednego dnia, jeśli przejdą dwa, trzy, dziesięć, sto, pięćset, tysiące, dziesięć tysięcy i sto tysięcy dni, a w was nie powstała żadna kwaśnota, żadne zaburzenie, oznacza to, że osiągnęliście nową Miłość. Nie mówmy na razie o tak wielkim przedziale czasowym – dziesięć lub sto tysięcy dni. Dla was dobrze by było, gdyby przynajmniej przez sto kolejnych dni waszego życia Słońce nie zachodziło, ani serce nie traciło swojej Miłości. Nowa Miłość idzie od Boga, od Aniołów, od wszystkich waszych braci żyjących na Ziemi i na górze w Niebie, oraz od wszystkich uczniów. Kiedy kładziecie się wieczorem i zaczynacie rozmyślać, poczujecie, że ta Miłość nadchodzi ze wszystkich stron – od zewnątrz, od środka, z góry, z dołu. Prześle ona kogoś, by do was zadzwonił i zapytał was: „Jak się masz?” Każdego wieczoru będzie przesyłała swoje pozdrowienia od kogoś i powie wam: „Dziś przesłałam wam koszyk winogron, koszyk gruszek, dzbanek miodu, parę nowych butów, nową czapkę, nowe ubrania”. Wy będziecie słuchać tylko, co wam przysłano. Poza tym poczta codziennie przynosić wam będzie tyle listów od tych Istot Miłości, że nie będziecie wiedzieli, co z nimi zrobić i odpowiecie im: „Proszę was, bracia, przestańcie na chwilę ze swoimi przesyłkami, aż zwolnię trochę miejsca w mojej skrzynce”. Tak postępuje Miłość. Wyróżnia się ona wewnętrzną obfitością. Pragnę żeby poczta przynosiła wam pełne koszyki winogron, gruszek, jabłek, śliwek, fig, pomarańczy, bananów – samych najlepszych owoców, jakie istnieją na Ziemi. Odczytajcie to wszystko w duchowym sensie. Podziękujcie Bogu za dobro, błogość którą wam dał. Podziękujcie Bogu za miłe słowa, które do was wypowiedział. Bogu tylko dziękujcie. Jeżeli Jemu nie podziękujecie, cokolwiek do mnie mówicie lub kogo innego, nic nie da. Bóg jest źródłem wszystkich błogości. Jemu dziękujcie i do Niego kierujcie swój umysł i swoje serce. Podziękujcie Bogu za ładną pogodę, za piękne życie, za dobre warunki życia. Podziękujcie Mu, że przysłał was na Ziemię pośród tego narodu. Podziękujcie, że jesteście członkiem ludzkości, podziękujcie, że jesteście powiązani z Aniołami, oraz że czasami On sam chce rozmawiać z wami. Niektórzy z was umieją dobrze śpiewać, inni – malować, trzeci – pisać i mówicie: „Posiadam malutki talent”. Nie, Bogu dziękujcie za ten swój talent i wiedzcie, że małe talenty mogą się powiększać, stawać się wielkimi. Ja porównuję małe talenty do małej dziury, przez którą wchodzi światło. Im więcej rozwierasz tę dziurkę, tym więcej światła wejdzie. Jedynie od samego człowieka zależy otwarcie i rozwieranie tej dziurki, by stawała się ona coraz większa. Mówię: będziecie głosić Miłość w swoim życiu. Jak? Przedstawię wam przykład: w pewnym gospodarstwie mieszkały razem w zgodzie dwie kozy i jedna małpa. Kiedy wieczorem kozy wracały z pastwiska, w ich sierści było pełno rzepów. Małpa, widząc, że wracają, szła do nich i zaczynała je oczyszczać – wyjmowała te wszystkie rzepy z ich sierści. Najpierw oczyszczała jedną, potem drugą, a gdy nie było nic więcej do roboty, zaczynała rzucać się na ich grzbiety, na ich głowy, raz na pierwszą, raz na drugą, ciągnęła je za uszy, drapała pazurami. Chciała przez to im powiedzieć: „Przynieście więcej rzepów”. Kozy beczały, chciały się wyzwolić od niej. Jaki wniosek wyciągniecie z tego przykładu? – Kiedy męczarnie nadejdą w waszym życiu, powinniście wiedzieć, że małpa wykonała swoją robotę i wy powinniście pójść do lasu. Zanim zakończę wykład przytoczę wam jeszcze jeden przykład. To się wydarzyło współcześnie. Graf Berozy posiadał dobrego przyjaciela – Włocha imieniem Nuncio. W pewnym momencie Nuncio zakochał się w pewnej bogatej pannie, która jednak posiadała też innego kandydata. Ten ostatni dowiedziawszy się o miłości Nuncia znienawidził go tak bardzo, że wpadł na pomysł, by go otruć i pozbyć się niewygodnego konkurenta. Jak miał zamiar to zrobić? Chciał, żeby się nikt nie domyślił, żeby nawet sam Nuncio niczego nie poczuł. Jednak graf Berozy, który kochał swojego przyjaciela, przejrzał myśli jego przeciwnika. Pewnego dnia konkurent Nuncio przyszedł do jego domu i dał mu kielich słodkiego wina, do którego wsypał jedną z nowoczesnych trucizn, o własności powolnego lecz pewnego działania. Śmierć od tej trucizny następowała sześć miesięcy po jej wypiciu. W tym momencie graf Berozy znajdował się u/(w domu) swojego przyjaciela. Widząc że on podnosi kielich z winem, by je wypić, wziął swoją strzelbę i wystrzelił prosto w kielich. Kielich pękł i spadł na podłogi. Nuncio i jego konkurent się przestraszyli, lecz graf Berozy spokojnym głosem powiedział: „Przepraszam, chciałem sprawdzić, czy jestem dobrym strzelcem, czy mógłbym trafić w kielich, nie raniąc nikogo”. Nuncio nie podejrzewał, że jego przyjaciel, wybawił go tym od śmierci, również jego konkurent nie podejrzewał, że zostało to zrobione świadomie, z zamiarem uratowania życia swojego przyjaciela. Obaj oni pochwalili grafa Berozego za jego umiejętność posługiwania się strzelbą. Mówię: kiedy podnoszą kielich z trucizną komuś, podnieście swoją strzelbę i skierujcie swój strzał na kielich. Cóż to za strzelba? – Wasza poprawna myśl. Skierujcie ją do kielicha z trucizną, by go rozbić! Jedyna rzecz, jaką wolno uczniowi, to rozbicia kielich z trucizną. Jest to metoda praktykowana od najstarszych czasów. Kielich to ludzkie przyjemności, utrzymujące ludzi w niewolnictwie. Wszyscy wiecie, co to są przyjemności. Ja pojmuję wyraz przyjemności w najszerszym sensie. Są one takim niewolnictwem, które spłacało się tysiącami lat. Dlatego kielich, który zniewala człowieka, powinien być rozbity. Mówię wam: odrzućcie kielich zatruwający wasze życia. Pomóżcie waszej duszy, pomóżcie waszemu umysłowi, pomóżcie waszemu sercu. Wy możecie sobie pomóc. Jeden ze sposobów, w jakie możecie sobie pomóc, to modlitwa. My rozważamy modlitwę jako rozmowę z światem Niewidzialnym, rozmowę z Bogiem. „Modlić się” oznacza uczyć się mówić. Trzeba mówić. Dziś cierpimy, ponieważ nie nauczyliśmy się niebieskiego, Boskiego języka. Nie wystarczy, żeby się człowiek tylko modlił, lecz poprzez modlitwa ma wyrażać się cały Duch człowieka, cała dusza człowieka, cały umysł człowieka i całe jego serce. W tym, co człowiek chce od Boga, powinien być tylko jeden wewnętrzny sens. Gdy modlisz się, powiedz: „Panie, niech będzie Twoja Wola. Ja przyjmuję z serca wszystko to, co pochodzi z Twojej ręki i wykonam Twoją Wolę, nie przekraczając Twego prawa”. Tak samo uczeń powinien powiedzieć swojemu Nauczycielowi: „Nauczycielu, ja rozstrzygnę wszystkie zadania, które mi postawiłeś w Życiu”. Przyniosę je Tobie do oceny i jakakolwiek poprawkę uczynisz, ja ją przyjmę z gotowością”. Taka powinna być Nowa droga. Jeśli ruszycie tą Drogą, jeszcze dziś zauważycie, że dokonuje się w was wielka zmiana. Zobaczycie nowe Światło wylewające się na was. Poczujecie w swojej duszy taki Pokój i taką Radość, jakich nigdy w życiu nie zaznaliście. I tylko w ten sposób wasze życie nabierze sensu. Teraz, niech młodość was nie kusi. Najpierw zainteresujcie się Miłością, nie młodością. Następnie zainteresujcie się Światłem, a nie młodością. Później zainteresujcie się Pokojem, a nie młodością, aż wreszcie nadejdzie sama Radość. Teraz pozdrawiam was z Miłością. Co oznacza to pozdrowienie? Kogo pozdrawiamy? Czy pozdrawiamy kogoś, kogo kochamy? – Tylko podróżny jest pozdrawiany. Do tego, kogo kochamy, uśmiechamy się wewnętrznie i dajemy mu to, co mamy najlepszego. Dla niego powinniśmy otworzyć swoją duszę tak, jak Niebo otwiera się dla nas. Powinniśmy uśmiechnąć się do niego wewnętrznie i powiedzieć: „ Zapraszamy, od dawna się ciebie spodziewamy. Bardzo się cieszymy z twoich odwiedzin”. Teraz wszyscy otwórzcie swoje dusze dla waszego Nauczyciela. Kto może, niech uczyni to jeszcze dziś, jeszcze teraz, nie czekając nawet dokończenie wykładu. Niech to będzie czyn doskonały. Wtedy pośród was będzie wewnętrzna harmonia. Chcę, aby wasze umysły były zharmonizowane, myślały o Miłości tak samo. Możecie zastosować Miłość na różne sposoby, jak uważacie najlepiej, jesteście wolni. Przy zastosowaniu Miłości nie ma żadnych strażników, ani Aniołów z ognistymi mieczami. Jesteście wolni, by wyrażać Miłość, jak uważacie najlepiej, nikt nie ma prawa was posądzać. Jeżeli tak postępujecie, zostajecie błogosławieni. My rozważamy modlitwy, które powodują przejaw Miłości. Mówię: wszyscy otworzymy swoje serca dla nowego dnia. Jest on dniem Miłości, jest on dniem wiecznego Życia. Wierzę, że wszyscy przyszliście tu dla Nowego życia. Jeśli zajmujecie się starym życiem, wasze przyjście na Ziemię jest bezsensowne. Jeśli przyszliście na Ziemię głodni, bez obuwia, biedni, ze zniszczonymi i brudnymi ubraniami i wyślemy was z powrotem (w sensie po śmierci) w takim samym stanie, to wasze przyjście na Ziemię jest bezsensowne. Ja chcę, byście powrócili ładnie ubrani, dobrze nakarmieni, lecz nie przejedzeni, z pragnieniem zaspokojonym czystą, dobrą wodą, byście wrócili wysłuchawszy najlepszego kazania, które wskazało wam drogę ku wielkiemu celowi w Życiu, byście zaplanowali sobie program, nad którym będziecie pracować w przyszłości, tak by wszystkie męczarnie w waszym Życiu nie były w stanie odchylić was nawet o włos od waszej właściwej drogi, którą obecnie idziecie. Ja wiem, wielu z was jest biednych, wielu z was jest chorych, wielu z was jest nieuczonych, wielu z was posiada ułomności, wielu z was jest prostych, nie wykształconych – o wszystkim tym wiem. Mówicie: „Czy Nauczyciel nie wie o tym wszystkim?”. Wiem i dlatego właśnie pokazuję wam drogę, na której znajdziecie to bogactwo. Wskazuję wam miejsca, gdzie można je znaleźć. Mówicie: „Nauczycielu, pójdź z nami, rozdaj nam z tego spichlerza”. – My nie nabieramy miarką, my żyta nie odważamy. Niech każdy będzie absolutnie wolnym, pójdzie i sam sobie weźmie tyle, ile potrzebuje. Każdy powinien być szczery, wiedzieć, że ta nauka ma zastosowanie. Bóg panuje w Niebie, Bóg panuje na Ziemi! Każdą inteligencję, każdą wiedzę, każdą siłę, każde dobro i każdą moc, czy człowieczą, czy społeczną, czy narodową, czy całej ludzkości, zawdzięcza się Temu, który stworzył świata. Ten świat posiada również wyraz zewnętrzny. Jesteśmy członkami tego świata i powinniśmy wykonać Boską Wolę, jakakolwiek ona jest. Takie jest wielkie prawo wiecznego Życia, to jest wielkie prawo uczniów, którzy chcą zrealizować Dobro i to tak, jak jest ono opisane w Boskiej księdze, której wciąż nie wydrukowano na Ziemi. Pragnę byście wszyscy zaczęli od Boskiej Miłości, by wasze serca i umysły były wolne. Niech Boski Duch i Boska Miłość będą z wami, byście byli przez cały dzień radośni i weseli. 19 sierpnia 1927 r., Sofia Wykład „Droga ucznia” został opublikowany po pierwszy raz w zbiorze „Droga ucznia”, Sofia, 1927. ------------------------------------------------------------------------ [1] 1 Król 17: 3-6 [2] Mat 18:7 [3] Ps. 33:20 [4] Jan 15:10-11 [5] Mat 7:7; Łuk 11:9 [6] Rodz 2:16-17 [7] Jan 12:24 [8] Góry na Płw. Bałkańskim znajdujące się dokładnie pośrodku Bułgarii. [9] Łuk 9:54 [10] Jan 15:5 [11] Mat 19:21; Mar 10:21 [12] Mat 19:24; Mar 10:25 [13] Jan 14:6 [14] Mat 7:2
  23. Cztere podstawowe elementy „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” Ewangelia Jana 6: 54 Są cztery elementy potrzebne do zbudowania życia duchowego: Boska Miłość, Boskie życie, Boska myśl i Boska wola. Kiedy dzieci uczą sie arytmetyki, mają one cztere podstawowe działania. Kiedy chemik studiuje chemię, również napotka na cztery elementy. Kiedy Boska Miłość się ogranicza sama z siebie, przejawia ona Boskie życie, z Boskiego życia rodzi się Boska myśl, z Boskiej myśli rodzi sie Boska wola, a z Boskiej woli – nasze życie. Jeżeli Boskie życie nie (produkuje się)/powstaje w mani, my nie moglibyśmy myśleć. Kiedy chcemy, aby Pan zamieszkał w nas, powinniśmy stworzyć najpierw Jego Miłość – powiniśmy Go kochać, ponieważ inaczej nie będzie w nas żyć. Do stworzenia tych czterech elementów, potrzebnych jest jeszcze sześć rzeczy, o których powinniśmy wiedzieć. Są trzy rzeczy, które kłamią: pierwszą jest smak – on chce, abyśmy sprawdzili żołądek, czego on potrzebuje; możliwe, że pewien pokarm ugotowano z zepsutego mięsa, lecz przyprawiono je smakami/przyprawami, które okłamują zmysł smaku, lecz gdy pokarm dojdzie do żołądka, ten odrzuca go. Drugą, nasze serce; ono nas kłamie, dlatego powinnyśmy słuchać naszej duszy – ona nas nie okłamie; bo serce przyjmuje piękne i miłe słowa, a dusza je odrzuca. Trzecią jest intelekt; jaki jest stosunek pomiędzy sercem a duszą, taki jest też stosunek pomiędzy intelektem a umysłem – są one kontrolowane przez Ducha. Powinniśmy słuchać rady żołądka, duszy i Ducha po to, abyśmy wychowali na nowo smak, serce i intelekt, a do tego potrzebujemy wiedzieć, jak odżywiać swój żołądek, duszę i umysł. Jeśli wiemy to, będziemy zdrowi. Gdzie jest ten odpowiedni pokarm? Płuca nie poszukują powietrza – gdy otwieramy swoja usta, ono przenika do nich. Pokarm dla umysłu przyjmujemy poprzez oczy i uszy z tysiącami przedmiotów, które są wokół nas. Jak zastosować te cztery podstawowe elementy? – Za pomocą Miłości. Ludzie są nieszczęśliwi, bo poszukują Miłości. A czym jest Miłość? Oznacza ona bycie gotowym do samoofiarowania się. Kochamy kogoś bardzo, ponieważ on nam daje. Kochamy Chrystusa, ponieważ On nas karmi, ponieważ samoofiarował się za nas poprzez ziarna pszeniczne, które dziś jemy. Dlatego jest powiedziane: „Spożywać Moje ciało i pić Moją krew”[1]. Jeśli chcecie, by was kochano, powinniście być gotowi do samoofiarowania się; kochać oznacza ofiarować siebie, tzn. siać – należy posiać Miłość by żąć Miłość. Nasze życie posiada wartość na tyle, na ile jest ono pożyteczne dla naszych bliźnich. Życie to pewna siła, którą dał nam Bóg; może ona być odebrana tak samo, jak ją nam dano. My teraz nie posiadamy Życia – wzdychamy, kładziemy się, przewracamy się w łóżku itd. Człowiek powinien posiadać trzy rzeczy konieczne do Życia: mocny i glęboki Pokój i samoofiarowanie się dla Pana. Chrystus pokazał nam drogę Życia. Pierwsze - samoofiarowanie się oznacza ofiarowanie swojego umysłu, serca i majątku dla bliźnich. Chrystus zasadził Swoje Życie tam, gdzie ono może wyrosnąć. Pierwszym warunkiem w naszym życiu jest, aby zrezygnować z wielu naszych pragnień i nieczystości. Rzeka jest czysta, gdy wlewa się do morzu lecz gdy powraca, niesie ona ze sobą nieczystości. Nie powinniśmy powracać z nieczystościami, ze złymi pragnieniami. By zbliżyć się do Pana, powinniśmy zasadzić w sobie Boską Miłość, życie, myśli i wolę. Gdy zasadzimy je w nas, będziemy mieć je w swoim życiu, Pan przyśle Swojego Ducha i będziemy zdrowi i mądrzy. Pozostawmy swoje grzechy i nie powtarzajmy ciągle: „Bóg je wykorzysta jako nowy grunt, do posiania pszenicy”. Słońce świeci codziennie, Pan codziennie jest przed nami. Bóg żyje nad nami jako Słońce nad Ziemią – Słońce przesyła nam potrzebne ciepło i światło do naszego rozwoju, usuwając zimno, które panuje we Wszechświecie i hamuje wszelki rozwój. Tak samo Bóg poprzez Swoje duchy nas oświetla, ogrzewa/ocieplą i rozwija. Skoro jesteśmy zdrowi, mądrzy i pełni sił), Duch jest z nami i Pan jest z nami. Do tego życia i świata nie jest wymagany specjalny program, wystarczy wykonywać pierwotnie dany Boski plan a będziemy bogaci. Cierpimy, ponieważ zmieniamy Boski plan. Powinniśmy wyzwolić się od wszelkich złudnych pojęć i zewnętrznych wpływów oraz radzić się Boga, który jest w nas. Słuchajmy swojego wewnętrznego głosu– radźmy się Boga, który jest w nas; słuchajmy swojego głosu wewnętrznego – swojej duszy. Bóg jest w duszy – mogę; a szatan jest w duszy – nie mogę; tzn. każdemu Boskiemu dziełu powinniśmy mówić „mogę”, a na każde nie Boskie dzieło (jest sens)/powinniśmy odpowiadać „nie mogę”. Gdy powiem „mogę”, Bóg przyjdzie i będzie nam pomagał nawet w najtrudniejszych sprawach – mówiąc „mogę”, koniecznie powinnyśmy to wykonać. Diabeł jest silny, ponieważ kiedy on namawia nas do kłamania i inych podobnych rzeczy, mówimy mu „mogę”. Kobieta czyni błąd mówiąc: „Nie mogę dogodzić mojemu mężowi”, a matka – mówiąc: „Nie mogę wychowywać swoich dzieci”. Chrystus chce, abyśmy używali dwa słowa: mogę i nie mogę. – Mogę kochać, nie mogę nienawidzić; mogę mówić prawdę, nie mogę kłamać itd. Tym sposobem oba duchy przychodzą do nas codziennie – dobry coś nam powie, my to odrzucimy, lecz nie pozostajemy wolni, bo duch zła czeka na nas. Chrystus przychodzi nas nauczyć, byśmy mówili „mogę” wtedy, gdy przychodzi Dobro, a mówili „nie mogę” wtedy, gdy przychodzi zło. Pole nie może być własnością dwóch panów – powinno ono należeć albo do Dobra albo do zła. Tak samo jest z człowiekiem. Pan uczy nas wszystkich, czym jest Dobro. Bądźcie wierni Bogu, który żyje w was. Powinniśmy mieć cztery podstawowe elementy – Boską Miłość, Boskie życie, Boską myśl i Boską wolę po to, abyśmy posiali w sobie smak, serce, umysł i intelekt, oraz rozwinęli nasze serce, duszę i Ducha. Nie mówmy „nie zrozumiałem”, ale tylko „zrozumiałem”. Wtedy Pan da nam również zdolność rozumienia wszystkiego w praktyce. Bądźmy wierni Panu, Chrystusowi. Chrystus to Życie, Miłość – żywe myśli, które uczą narody, by się kochały. Jest On zbiorowością Wywyższonych duchów, które uczą narody, jak żyć, dają im prawa i nimi kierują. Chrystus jest Tym, który nas ratuje przed łańcuchami, w które sami, dobrowolnie się wplątujemy. Jeśli teraz Go nie widzimy, zjawi się On pewnego dnia i zechce swoją dziesięcinę. Jest On naszym najstarszym bratem. Blisko już dzień Jego objawienia się. Za późno już na tego, który Go nie poszukał. Już światłość jest wszędzie, zmienia się sposób naszego życia. Bądźmy wierni naszemu Panu, naszemu Chrystusowi, którego już poznaliśmy. Dał On nam Życie i zdrowie i zawsze będzie On z nami i w nas. 19 kwietnia 1914 r., Burgas --------------------------------------------------------------------------------------- [1] Jan 6:56
  24. Centrum Życia Istnieją dwa podstawowe elementy, które określają kierunek życia człowieka: jego myśli i pragnienia. Zatem, abyśmy zrozumieli kierunek poruszania się jakiegoś człowieka, powinniśmy znać jego myśli i pragnienia. Jeśli nie znamy jego myśli i życzeń, nigdy nie będziemy znali kierunku ruchu tego człowieka. Wyobraźcie sobie, że macie dwa punkty 1 i 2, znajdujące się poza pewnym okręgiem. Aby połączyć te punkty koniecznie trzeba przejść przez trzeci punkt leżący wewnątrz tego koła, na przykład przez punktu A – środek koła. By pewna myśl mogła się zrealizować, tzn. aby stała się ona czynnikiem sprawczym w życiu człowieka, koniecznie powinna ona posiadać pewne pragnienie jako poparcie jej. Jeżeli brak jej pragnienia jako oparcia, jest ona jak pustą butelka. A jaką wartość dla człowieka ma pusta butelka? Jakkolwiek piękny by był kształt tej butelki, skoro jest ona pusta, człowiek nie zainteresuje się nią. Dla człowieka ważna jest zawartość butelki, a nie jej kształt. To samo odnosi się do domu. Każdy dom jest na tyle ważny na ile jest w nim życie. Jakkolwiek piękny by był ten dom, skoro jest on pusty, nie ma on szczególnej wartości. Jaki będzie dom i jak będą żyć w nim ludzie – zależy to od ich inteligencji. Jeżeli właściciel domu zechce zbudować go z małymi oknami skierowanymi na północ, to po pewnym czasie on, jego żona i jego dzieci poczują fizyczne niedyspozycje, a mogą również poważnie zachorować. Jaka jest przyczyna tej niedyspozycji? Za mała ilość światła wchodzącego do domu. Każdy dom potrzebuje dużych i szerokich okien skierowanych na południe. obraz Teraz, oglądając schemat na rysunku, pewnie zapytacie się, czemu brakuje liczb 3, 6 i 9. Te liczby to wyniki. Liczby 1 i 2 są twórcze, są powiązane relacją. Liczba 3 jest wynikiem otrzymanym przy dodaniu 1 i 2. Sześć otrzymano przez dodanie liczb 2 i 4, a 9 – przez dodanie liczb 4 i 5. Liczby 2 i 4, 4 i 5 są również twórcze. Teraz, jeśli napiszecie stosunek 1:2, pokazuje to, że istnieje relacja typu myśl skierowana na dane pragnienie. Stosunek ten można zapisać również na odwrót – 2:1. W pierwszym przypadku myśl jest silniejsza od pragnienia wskutek czego uczynek, tzn. liczba 3, która jest wynikiem połączenia 1 i 2, zawiera cechy tej myśli. W drugim przypadku mamy stosunek 2:1, tzn. silne pragnienie skierowane na jakąś myśl. W tym przypadku pragnienie bierze górę nad myślą i wynik 3 będzie posiadać cechy tego pragnienia. Ze stosunku żywych liczb jednej względem drugiej można wyjaśnić czemu w danej rodzinie czasami rodzi się więcej dziewczynek, a czasami więcej chłopców. Wtedy gdy matka jest silniejsza, rodzi się więcej dziewczynek; gdy ojciec jest silniejszy, rodzi się więcej chłopców. Współcześni ludzie starają się zmienić kierunek swojego życia i wprowadzić w nim jakieś ulepszenia. Człowiek nie może zmienić kierunku swojego życia, jeżeli nie rozumie praw swoich myśli i pragnień. Człowiek nie może przetransformować swoich myśli w szlachetne pragnienia lub pragnień w jasne myśli, jeżeli nie posiada jednego centrum lub jednej świętej idei, do których dąży. Wiara w Boga jest centrum, które transformuje, przekształca ludzkie myśli i pragnienia. Zatem, człowiek powinien wierzyć w Boga, by mógł zmieniać kierunek swojego życia, aby nadać mu prawidłowy kierunek, odpowiadający jego dążeniom ku dobremu życiu. Jeżeli nie dąży do tego centrum, człowiek nie może żyć dobrze. Człowiek nigdy nie może być szczęśliwy, jeżeli nie posiada dobrych myśli i pragnień. Dobre myśli i pragnienia nie istnieją poza człowiekiem jako coś abstrakcyjnego, nieosiągalnego. Są one w nim samym i powodują radość najpierw w nim, a potem promieniują na otaczających go ludzi. Podstawowym zadaniem człowieka jest to, by określił kierunek swoich myśli, pragnień i uczynków. Gdy tylko określi ich kierunek, będzie on w stanie określić również kierunek swojego życia. Tylko gdy człowiek określi te rzeczy, może zajmować się zagadnieniem ludzkiej duszy. Zanim człowiek przystąpi do spraw abstrakcyjnych, powinien on rozwiązać sprawy najbliższe mu. Czym jest człowiek? Człowiekiem jest to, co rozumie kierunek swoich myśli, pragnień i uczynków. Człowiekiem jest to, co rozumie kierunek swojego życia. Mówią o człowieku, że jest jednostką. Kim jest człowiek jako jednostka? Istotą pełną uczuć. To że jest pełen uczuć, to jeszcze nie znaczy, że jest pełen Miłości. Uczucia nie oznaczają Miłości. Miłość to potężna siła, która stapia wszystko w jedną całość. Miłość jest poza ludzkimi myślami, uczuciami i działaniami. Porusza się ona poza kierunkiem ludzkiego życia. Człowiek zrozumie Miłości tylko wtedy, gdy zrozumie swoje myśli, uczucia i działania, gdy zrozumie kierunek swojego życia. Jako oddzielna, niezależna jednostka, człowiek jest wynikiem kierunku swojego życia, swoich myśli i pragnień, które są stosunkiem pomiędzy liczbami 1 i 2. Kiedy straci dyspozycje swojego ducha, człowiek pozostaje tylko ze stosunkiem 1:2 lub 2:1, lecz bez centrum, przez które przeprowadziłby swoje myśli i pragnienia celem ich przetransformowania. Czym jest to centrum? W szerokim sensie tego słowa, centrum to punkt, w którym człowiek realizuje swoje myśli i pragnienia. Na przykład osoba A posiada myśl i pragnienia – 1 i 2, np.. chce sobie kupić ubrania. Pragnie i myśli nad wykonaniem swojego pragnienia lecz brak jej nawet piątaka w kieszeni. Dąży zatem ona do jakiegoś centrum. W tym przypadku bankier jest centrum, które zapewni jej możliwość zrealizowania swojego pragnienia. Zatem, jeżeli człowiek posiada centrum, do którego dąży, może on wyciągnąć z niego co tylko zapragnie. Zatem jako liczba 1 pojawia się u was pragnienie kupienia sobie ubrania. Potem przechodzicie przez centrum, które pomoże wam w zrealizowaniu waszej myśli i kontynuujecie drogę do punktu 2 – zrealizowania tego pragnienia. To samo można powiedzieć o punktach 4 i 5. W punkcie 4 pojawia się myśl, która powinna przejść przez pewne centrum i przejść do punktu 5, gdzie znajduje się zrealizowane pragnienie. To samo dzieje się z punktami 7 i 8. Poruszając się od punktu 1 do 8, człowiek zatacza koło ruchu, w którym myśli i pragnienia pojawiają się na przemian. Jeżeli myśli i pragnienia człowieka nie są realizowane, pozostają one niepłodne. Żyjąc człowiek powinien dążyć do zrealizowania swoich myśli i pragnień. Jeśli ich nie realizuje, jeśli nie posiada żadnych osiągnięć, są one podobne do zwiędłych, niezapylonych kwiatów. Myśli i pragnienia człowieka powinny być ważne, żeby miał on osiągnięcia, żeby dawały mu one impuls do samorealizacji. Kto może być centrum ludzkich myśli i pragnień? – Chrystus. Jeśli myśli i pragnienia nie przejdą przez Chrystusa jako wewnętrzne centrum ludzkiego życia, to one nigdy nie mogą się zrealizować. Dążcie do Chrystusa jako do centrum, do którego nakierowujcie swoje myśli, aby przekształciły się one w szlachetne pragnienia. W kolejnej chwili nakierujcie swoje pragnienie do tego samego centrum – Chrystusa, by przetransformować kierunek swojego życia. Zatem, cokolwiek człowiek robi, z pewnością powinien przejść przez centrum Chrystusowego życia. Tylko w ten sposób jego myśli, uczucia i działania nabiorą prawidłowego kierunku ruchu. Poruszając się koło centrum ”A”, człowiek tworzy pewne koło, które ciągle się powiększa. Przechodząc przez centrum Chrystusowego życia, człowiek zaczyna przyjmować Jego myśli i pragnienia, wpatrywać się w cierpienia i męki ludzi. Mimo, że to nie na jego siły, pojawia się w nim pragnienie uratowania świata. Są to myśli i pragnienia Chrystusa. To zadanie jest łatwe dla Chrystusa, lecz dla zwyczajnego człowieka jest ono niemożliwe. Jako uczniowie powinniście zrobić sobie podsumowanie, na temat tego, które myśli i pragnienia są wasze, a które są obce. Wasza myśl, wasze pragnienie są tymi, które możecie zastosować w danej chwili. Czy uważacie, że cały kosz z chlebem, który nosicie na plecach jest wasz? Tylko jeden kilogram jest wasz, a pozostały chleb jest obcy. Jeszcze na drodze spotkają was biedni, głodni ludzie, którzy rozgrabią chleb i pozostawią was z pustym koszem na plecach. Człowiek nie może się ubezpieczać(w sensie: zapewniać sobie np. dobra materialne) z (tym co) cudzym. Co to za radość, która dziś jest w was, a jutro znika? Radość która zjawia się i znika nie jest wasza. Zatem Chrystusowe życie może być centrum tylko dla tego, u którego to Życie się przejawiło. Jeżeli Chrystus nie przejawił się w danym człowieku, również Życie Chrystusa nie może być jego centrum. Dziś ludzie mają relacje z Chrystusem, ponieważ On zjawił się raz na Ziemi. Jeżeli wcale nie zjawiłby się wśród ludzi, oni nie posiadaliby związków z Nim. Czy można modlić się do istoty, której nie znacie i która nie zna was? Dziecko woła swoją matkę i ona zwraca się do niego, ponieważ dziecko zna swoją matkę a matka – dziecko. Wielu ludzi zwraca się do Boga, modlą się, chcą coś od Niego nie znając Go. Ich modlitwy jednak pozostają bez odpowiedzi. Czemu? – Ani oni nie znają Boga, ani On ich nie zna. Inni nie modlą się, lecz orzą, sieją, wskutek czego na ich polach rodzi się obfity plon. Oni pracują i trudzą się. Ich praca jest modlitwą. Oni znają Boga poprzez żytnie ziarno, stworzone przez Niego i obrabiając/ je, łączą się z Jego stwórcą. W ten sposób oni znają Boga i Bóg zna ich. Jeśli dwaj przyjaciele chcą zachować swoje relacje, nie rozdzielać się, z jakiegokolwiek kierunku myśli i pragnień by wychodzili, powinni oni zawsze spotykać się w centrum ”A”, w realności Życia. Rozmawiając o Chrystusie, wielu uważa Go za wielkiego filozofa, takiego jakich wielu było w poprzednich wiekach. Jest wielka różnica pomiędzy Chrystusem a filozofami. Chrystus postawił sobie za zadanie uratowanie ludzkości, a filozofowie – by jej ulżyć. Kiedy Chrystus ratując ludzi, wyciąga ich ze świata i wprowadza ich do Swojego świata. Kiedy filozofowie chcą ulżyć ludziom, to jeśli są głodni, przynoszą im chleba, lecz pozostawiają ich, by żyli w ich starym domu. Przy czym ten chleb wystarczy im tylko na jeden dzień, następnego dnia znajdą się w takich samych warunkach – głodni i nieszczęśliwi. Chrystus wprowadza człowieka w rzeczywistości Życia – w obfitości, tam gdzie woda ciągle tryska. Chrystus prowadzi człowieka do źródła, skąd on sam może pić, kiedy zechce i ile chce. Jest on zapewniony na całe życie. Jeśli człowiek pozwoli, aby inni ludzie przynieśli mu ulgę, to dziś przywiozą mu oni szklankę wody, ale jutro on znów będzie spragniony. Zastosujcie filozofię Chrystusa, byście mieli prawdziwe osiągnięcia. Bez tej filozofii również będziecie mieć osiągnięcia, lecz będą to osiągnięcia chorego, ignoranta, słabego. Przy takich osiągnięciach człowiek ciągle będzie spełniał obce pragnienia. Obce pragnienia nie prowadzą do dobrego zakończenia. Ktoś zajmuje się budową domów. Wybuduje dwa-trzy domy, wynajmie je ludziom i każdego miesiąca idzie zebrać opłaty od swoich najemców. Zbudował te domy pod wpływem innych, a nie zgodnie ze swoim pragnieniem a potem żałuje, że przysparzają mu tylko wielkich nieprzyjemności. Krytyk jest kimś podobnym, idzie od człowieka do człowieka i krytykuje, tzn. zbiera pieniądze za wynajem. Jeden dom wystarczy człowiekowi. Ten dom to jego ciało, w którym on żyje. Jeżeli może stać się panem swego ciała, to wykonał on zadanie swojego życia. A więc, jeżeli człowiek chce stać się panem samego siebie, powinien przyjąć nowe idee i je zastosować. Przyjmując nowe idee powinien on zrezygnować ze starych. Stare i nowe idee nie mogą współistnieć razem. Jeżeli one spotykają się gdzieś, z pewnością pomiędzy nimi dojdzie do sprzeczki. Dopóki nie opuścicie swoich starych domów, nigdy nie wejdziecie do nowych. Opuśćcie swoje stare niehigieniczne domy i wprowadźcie się do nowych, które są jasne, obszerne i higieniczne. By doszło do takiej przeprowadzki, powinniście praktykować. Bez praktyki nie ma osiągnięcia. Człowiek jest niezadowolony ponieważ nie praktykuje. Niezadowolenie pokazuje, że wciąż brakuje centrum. – „Nie mogę się modlić”. – Brak ci centrum. – „Nie mogę myśleć”. – Brak ci centrum. – „Brak mi dyspozycji”. – Brak ci centrum. – „Co mam zrobić?”. – Nakreśl okrąg, przeprowadź trzy proste przez okręg, rozmyślaj nad nimi, rozmyślaj nad centrum, aż ta idea stanie się żywa dla ciebie. – „Czemu nie dostaję odpowiedzi na swoje modlitwy?”. – Bo nie jesteś gotowy ofiarować wszystkiego Panu. Kiedy człowiek ofiaruje wszystko Panu, jego modlitwa będzie przyjęta. Kiedy wyrzeknie się siebie i poświęci wszystko dla Boga, człowiek znów otrzymuje wszystko to, co stracił. Tak samo stało się ze sprawiedliwym Jonaszem. On cierpiał, stracił cały swój majątek, synów, córki, lecz gdy wyrzekł się samego siebie i swojego życia dla Pana, wszystko zwrócono mu, lecz jeszcze lepsze i bardziej obficie. Pewien Amerykański kaznodzieja, dobry i honorowy człowiek, głosił nauki Chrystusa całe dwadzieścia lat pośród pogan na wyspie Cejlon. Pewnego dnia zastanawiając się nad swoim dziełem i zobaczył wielką sprzeczność. Powiedział sobie: „Całe dwadzieścia lat pracowałem, lecz niczego nie osiągnąłem, nie potrafiłem nawrócić na wiarę w Chrystusa ani jednego poganina”. Szukał on przyczyn swojego niepowodzenia w sobie i poza sobą. Niezadowolony ze swojej pracy, pewnego dnia spalił swój dyplom, zwołał zebranie wszystkich pogan i powiedział im: „Wiele czasu przemawiałem do was, lecz jest coś czego nie wykonałem, nie zastosowałem nauk Chrystusa tak, jak powinienem. Oto, Chrystus powiedział, że „Kto ma dwie suknie, niech jedną odda swemu bliźniemu, który nie ma”. Teraz weźcie z mojego domu to, co kto chce. Pozostawiam wszystko do waszej dyspozycji”. Poganie od razu poszli do jego domu i każdy wziął to, czego potrzebował – stół, krzesło, ubrania. Kiedy kaznodzieja powrócił do domu, niczego nie znalazł – jego dom był kompletnie pusty. Mimo to odczuł wielką ulgę, że wykonał coś z nauki którą głosił. Wtedy dwaj poganie zwrócili się do Chrystusa i stali się prawdziwymi naśladowcami Chrystusa. Pozostali poganie zaczęli myśleć nad tym, co zrobili i jeden po drugim zaczęli zwracać kaznodzieji to, co zabrali z jego domu. Oni zrozumieli, że nie postąpili dobrze. Pokochali swojego kazdnodzieję i zaczęli regularnie odwiedzać jego kazania i stosować to, co im mówił. Co to pokazuje? – Że człowiek powinien być sprawdzany. Powiecie: „Dobrze jest, jeżeli wszystko co człowiek stracił, będzie zwrócone. A jeśli nie będzie zwrócone?”. – Czy będzie zwrócone czy nie, osiągnięcie polega na nawróceniu dwóch pogan do Boga. Jako dusze kosztują oni znacznie więcej niż jakiekolwiek dobra materialne. Zatem, natrafiając na pewne sprzeczności człowiek powinien przejść przez centrum i potem poszukać przyczyny tej sprzeczności. Człowiek zdobędzie prawdziwą wiedzę o świecie tylko przechodząc drogę zaawansowanych, Rozumnych istot. Inaczej mówiąc, kiedy przebudzi się w nim Boski początek. To oznacza: U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe[1]. Rzeczy niemożliwe na peryferiach stają się możliwe w centrum. Teraz, gdy przyszliście na Ziemię, powinniście regulować swoje myśli, pragnienia i uczynki. To możecie osiągnąć w jednej chwili lecz tylko wtedy, gdy człowiek żyje w centrum. I wtedy jeżeli człowiek nie zaprzęgnie swoich bogactw, wiedzy, swoich myśli, uczuć i możliwości w jakąś wielką pracę, żyje on (marnując bez sensu)/(wcale nie wykorzystując) dobre warunki. Jeżeli stodoła człowieka jest pełna koni, które on tylko karmi, nie zaprzęgając ich do pracy, to są one bezużyteczne. Skoro człowiek karmi konie, powinien korzystać z ich pracy. Jeśli nie może ich wykorzystać, niech lepiej wypuści je na wolność do lasu. Bezsensowne jest to, by człowiek posiadał konie, opowiadał o ich rasie, pokazywać je ludziom i nie korzystał z nich. By człowiek nadał sens swojemu życiu, powinien posiadać centrum. Bez centrum będzie on upadał, wstawał niczego nie rozumiejąc. Wszyscy utalentowany, genialni ludzie, wszyscy święci posiadają centrum swojego życia, wskutek czego tworzą oni naukę, muzykę, poezję, sztukę i pomagają ludzkości. Ich życie posiada sens zewnętrznie i wewnętrznie. Dziś wszyscy ludzie znajdują się przed tym centrum i boją się przez nie przejść. Dlaczego? – Bo to centrum jest gorące. Jeśli przejdą przez nie, stopią się. Co złego jest w stopieniu się? Jeśli jesteście lodem stopicie się i przewrócicie się w wodzie. Jako lód byliście bezwładni, myśleliście tylko o sobie, lecz jako woda zaczynacie zaspokajać pragnienia wszystkiemu, co napotykacie na swojej drodze – roślin, drzew, zwierząt i ludzi. Wszyscy was witają i życzą wam dobrej drogi do morza. Co jest lepsze dla człowieka – siedzieć w jednym miejscu czy poruszać się ciągle? Życie świadomością jest ruchem ku wielkiemu centrum. Jeśli zatrzymacie ruch świadomości, człowiek staje się lodem i mówi, że życie nie ma sensu. Gdy życie człowieka straciło sens, jego ratunkiem jest znalezienie centrum. Tam on doświadczy i zrozumie czy jego myśli i pragnienia są stabilne, jaki jest ich kierunek ruchu itd. Wielu opowiada o swojej przeszłości. Przeszłość to przeżytek z dawnych czasów. Powinna być realizowana teraźniejszość. Jeżeli nie jest ona realizowana, wtedy traci ona swój sens, tak jak jezioro wyparowuje, gdy do niego nie przypływa woda, która by je odświeżała. Gdy brak jest przypływów, jezioro z pewnością wyparuje. Zatem, dopóki człowiek żyje ze swoimi starymi pojmowaniami i ciągle mówi o cierpieniach Chrystusa, o Jego życiu, a nie stosuje w praktyce Jego Słów, wkrótce on wyparuje, zacznie przypominać wyschłe jezioro. By nie doszło do tego stanu człowiek codziennie powinien realizować jedną piękną myśl i jedno wyższe pragnienie. To jest warte więcej niż wszystkie filozofie świata. Jako uczniowie powinniście pracować nad sobą, (nie być jednostajnymi)/(zmieniać się). Używajcie metody pracy ze sobą, jaką jest dążenie do centrum Chrystusowego życia i połączenie się z Nim. Jeżeli się z Nim połączycie, wyregulujecie swoje myśli i pragnienia, zdobędziecie samoopanowanie. Wszystko to nada sens waszemu życiu. Każdego wieczora myślcie o celu swojego życia, a w ciągu dnia pracujcie nad realizacją tego celu. Tylko Boża Miłość przynosi pełnię Życia. 23 października 1929 r., Sofia Wykład „Centrum życia” opublikowano po raz pierwszy w zbiorze „Naturalny porządek rzeczy”, Sofia, 1939. ------------------------------------------------------------------------- [1] Mat. 19:26
  25. Brat Najmniejszych Wykład nauczyciela Beinsy Duno, wygłoszony dnia 1 stycznia 1917 roku w Sofii "Uświęć ich w Twojej prawdzie" Ewangelia Jana: 17; 17. W pierwotnym języku (język Dziewiczego Boskiego Ducha, najwyższy w hierarchii anielskiej) Bóg dał człowiekowi inne imię, niż to, które nosimy w obecnym języku. Stało się to na radzie bogów pod kierownictwem Pana Jezusa Chrystusa, zwanego Wybawcą ludzkości. Ta rada zajmowała się stworzeniem człowieka i nadaniem mu imienia. Słowo "człowiek" jest złym przekładem owego pierwotnego imienia, lecz my z konieczności musimy się nim zadowolić. Jako człowiek, rozumiem istotę, która myśli. Zgodnie z obecną ewolucją myśl człowieka idzie w dwóch kierunkach: schodzącym i wstępującym. Schodzący kierunek myśli działa dla tworzenia ludzkiej osobowości i ludzkiego ciała wraz z jego siedmioma powłokami. Wschodnie i zachodnie szkoły różnią się klasyfikacją tych powłok. Jednak te klasyfikacje odnoszą się tylko do zewnętrznej, widocznej strony tej nauki. W istocie, obie szkoły nie mają między sobą żadnej wewnętrznej różnicy. Zgodnie z wewnętrznym znaczeniem Chrystusowej nauki, człowiek posiada trzy istotne, niezmienne ciała i siedem powłok. W literaturze teozoficznej mówi się o siedmiu powłokach ludzkiego ciała, natomiast tylko wspomina się o trzech niezmiennych ciałach. Tam nazywa się powłoki ciałami, lecz nie są one ciałami. Bardziej odpowiednia nazwa dla nich to powłoka. W stosunku do rzeczywistości, ludzki świat jest przejściowy, a ewolucja na świecie jest Boskim procesem. Z Boskiego punktu widzenia, dążenie ludzkiego Ducha ma na celu osiągnięcie trzech niezmiennych ciał. Idea ta jest tak obszerna i nieobjęta, że genialni ludzie, wielkie umysły nauki, okultyzmu, wyższych hierarchii anielskich, jak i wyższych hierarchii bogów, w przeszłości i teraz, nie są w stanie zrozumieć jej w całości. Jako "bogów" rozumiem nie Jedynego Boga, lecz wyższych rangą w hierarchii anielskiej. Dziś słowo: "Bóg" utraciło swój sens, dlatego, że tym imieniem nazywa się istoty, które nie są bogami, lecz które mamią ludzi. Nie ma w nich nic Boskiego. Wyzwólcie się z tego zdeformowanego pojęcia o Bogu. W pierwotnym języku, słowo: "Bóg" miało szczególny sens. Dziś to pojęcie jest wypaczone. Wraz z wypaczeniem tego pojęcia, ludzie wypaczyli swój umysł. Aby stworzyć sobie prawidłowe pojęcie o Bogu i zrozumieć Go, powinniśmy powrócić do swojego pierwotnego stanu. Wielu patrzy na Boga jako na istotę, która zmienia się kilkukrotnie w ciągu dnia, tak jak człowiek. Tak uważają niektórzy okultyści na zachodzie. Nie należy im mieć tego za złe. Zawdzięcza się to walce pomiędzy dwiema lożami – Białą i Czarną, które istnieją na świecie. Podzieliły one ludzkość na dwa przeciwstawne obozy. Tu tkwi przyczyna istnienia sporów w życiu politycznym i społecznym, w rodzinach, nawet w samym człowieku, w religiach i w nauce. Te dwa zjawiska rozdzielają ludzkie umysły. A tam, gdzie jest dzielenie, podział, tam nie działa Boski Duch. Gdy masz w sobie rozdwojenie i wpadasz w sprzeczności, Bóg jest poza tobą. Jest to prawo psychologiczne. Gdy mówię wam o człowieku, powinniście wgłębić się, wyobrazić sobie człowieka, stworzonego na obraz i podobieństwo Boskie, tzn. w Prawdzie i w Miłości. Ten człowiek nigdy nie obraził imienia Boga. Mojżesz, jeden z wielkich oświeconych, mówi: "Nie będziesz wzywał imienia Pana Boga twego, do czczych rzeczy"[1]. Jest to jedno z praw pierwszego mistyka, który chciał zgłębić wielką Boską naukę. On chciał święcić Imię Boże. To oznacza być prawdziwym człowiekiem. Dopóki ludzie nie zaczną święcić Imienia Bożego w tym wielkim sensie, przekazanym przez Dziewicze Boskie Duchy, nikt nie jest w stanie wznieść się powyżej stopnia, na którym się znajduje. Obserwując często ludzi w Bułgarii i poza nią, zauważam, że dzielą się oni na "ludzi dużego i małego kalibru", na smukłych i otyłych, czarnych i białych. Mówią "jesteśmy duzi, nie jesteśmy jak inni mali". Niech wam będzie, abyście byli duzi, lecz nie bądźcie niekształtny, bezczynni. Jeśli wyjedziecie za granicę i znajdziecie się wśród okultystów, wśród teozofów, zrozumiecie, że są oni zwolennikami Białego Bractwa, którzy pracują dla odnowienia ludzkiej myśli, aby w przyszłości napełniła się ona nowymi dążeniami, nową działalnością Boskiego Ducha. Dziś teozofowie dzielą się na besantystów[2] i stainerystów-antropozofów[3], lecz pierwsi i drudzy są antropozofami. Mimo to, tak samo jak ludzie, mogą się nie znosić i również dzielą się na małych i dużych. Besantyści są kobietami, a steinerzyści - mężczyznami. I pierwsi i drudzy kłócą się pomiędzy sobą. Wszystkie nurty wschodnich szkół są kierowane przez kobiety, a zachodnie przez mężczyzn. Ten podział jest wyraźnie widoczny, lecz jest on tylko stroną zewnętrzną. Tego, który nie jest wywyższony, może skusić (sama zewnętrzność) tych nauk. A kto ulega pokusie, nie może zrozumieć Chrystusa. Dziś, tak samo jak w czasach Chrystusa ludzie ulegają pokusie. Od kiedy człowiek zgrzeszył i wypaczył Imię Boże, nie ustaje w uleganiu pokusie. Kto tak czyni, nie może wznieść się do położenia myślącego człowieka, zrozumieć wewnętrznych podstawowych praw, na których opiera się działanie ludzkiego ducha. Aby zmienić swoje indywidualne i społeczne życie, jak i Życie całej ludzkości, człowiek powinien rozumieć wielkie prawa Boskiej myśli. Teozofowie nazywają wyższy mózg: wyższy manas. Przygodny lub niższy mózg określają jako: niższy manas. Nigdzie jednak nie wspomina się o środkowym mózgu – środkowym manasie, który jest najważniejszy. Niższy manas jest podstawą, na której buduje się ludzka myśl. Jest on więc gruntem Umysłowego świata. Jeśli znacie się na elementach tego gruntu, będziecie wiedzieli, co w nim siać. Każda myśl zawiera zarodek działania. Nauczyć się prawidłowo myśleć, oznacza abyś wiedział jakie nasiona siać w różnych porach roku. Jest powiedziane w Piśmie Świętym: "A co człowiek sieje, to i żąć będzie"[4]. Chodzi tu o siew, jaki dokonuje się w umyśle. Wśród ludzi jest tyle błędnych koncepcji, tyle błędnych uczynków, że jeśli nie wsłuchają się oni w mowę Wielkiego Nauczyciela, wybiją się nawzajem. On mówi: "Od teraz nie pozwolę nikomu, aby wyszedł nawet o krok do przodu. Jeżeli nie zmieni swojej myśli, jeśli nie uświęci Imienia Bożego, tysiące lat będzie kołatał do Moich wrót, biada jemu! Będzie zbierał owoce swojej karmy, którą gromadził przez tysiące lat". Co to jest karma? Skutki wszystkich złych owoców, które sam posiałeś w przeszłości. Chrystus przyszedł na Ziemię tylko po jedną rzecz – uratować ludzi. Jako uratowanie, rozumiem nauczenie ich święcić Imienia Bożego w sobie i w świecie. Na tym Imieniu spoczywają podstawy naszego bytu. Święcenie Imienia Bożego jest najwyższą rzeczą. Stanowi to filozofię przyszłości. Niektórzy narzekają, że nie odkrywa się przed nimi tajemnic. Czego oczekują? Aby dać im broń, którą wybiliby się nawzajem? W Europie zachodniej istnieją różne szkoły i bractwa, których członkowie chcą nauczyć się tajemnic Przyrody. Pod tym względem przypominają kobiety, które w akcie zemsty oblewają swoich ukochanych kwasem siarkowym. Dlaczego czują chęć zemsty? – Ponieważ zostały przez ukochanego oszukane. Gdy obleją mężczyznę kwasem, są zadowolone i mówią: "Teraz nie będziesz, ani mój, ani innej". Tak postępują też mężczyźni. Tak postępują też ludzie religijni. Chrystus jest rozczarowany postępowaniem ludzi. Jeżeli nie poprawią się, Bóg zdecyduje się ich ukarać. Według Boskiego prawa, więcej nie wolno grzeszyć. Pozostawiając za sobą to, co stare, trzeba zaniechać takich czynów, ponieważ nastaje już Nowa Era, nowe wzniesienie. Dziewiczy Boski Duch schodzi w okrężnej fali przez siedem pól, tzn. przez siedem światów. W okresie Jowiszowym Dziewiczy Boski Duch zszedł do świata Umysłowego i stworzył umysłowe (lub też mentalne) ciało człowieka. W Drugim okresie, tzn. Słonecznym, Duch zszedł do świata Astralnego i stworzył ciało życzeń. W Trzecim okresie – Księżycowym, Duch zszedł do eterycznego obszaru świata fizycznego, tworząc powłokę eteryczną człowieka. W Czwartym okresie, Ziemskim, Duch zszedł do najniższego pola świata fizycznego i stworzył fizyczne ciało. W okresach, gdy Duch schodził i wstępował, przechodził On przez Duchowy dzień i noc. W Pierwszym okresie, gdy Duch Boski pracował i stworzył człowieka na obraz i podobieństwo Boże, człowiek był bezgrzeszny. W Drugim okresie, człowiek zaczął upadać. W Trzecim okresie doszedł do pełnego upadku. W Czwartym zaś, Ziemskim, najniższym okresie schodzenia, upadek osiągnął swoje apogeum. Dlaczego potrzeba człowiekowi schodzić w materię? – Żeby przybrał wszystkie powłoki – gdzie jedna jest gęstsza od drugiej, skąd zacząłby wschodzenie i przybieranie coraz wyższych form. W każdym okresie dochodzi do częściowego zejścia i wejścia po linii falowej. Krańcowy ruch będzie wstąpieniem. Tego, kto nie chce połączyć się z Bogiem, fala wyrzuci na zewnątrz wspólnego ruchu Boskiego dnia, gdzie będzie on czekał na inny okres zejścia i wstąpienia, tzn. inną falę. Wszyscy, którzy zmierzają do góry, do Boga, wejdą do Nieba, a on pozostanie na dole, poza Bogiem. Brama się zamknie przed nim i usłyszy on głos Boga: "Nie znam cię". Pewnego dnia, gdy Chrystus zastuka do waszych drzwi, ci, którzy zajmują się osobistymi, zwykłymi sprawami, pozostaną na zewnątrz, nie będą mieć oleju dla swoich lamp. Potem oni oprzytomnieją, lecz Boski parowóz już wyjechał, na nikogo nie będzie czekał. Dlatego każdy powinien być gotowy, aby wejść na czas. Mówiąc tak, nie chcę was moralizować, lecz mówię, jakie jest prawo, co mówi Bóg. Nie będzie On zatrzymywał parowozu dla nikogo. I tak, fala idzie, i wy teraz właśnie dysponujecie najlepszymi warunkami do rozwoju. Gdy w waszych myślach przejdzie jakaś zła myśl, wiedzcie, że przychodzi ona z waszej dalekiej przeszłości, nie jest teraźniejszą. Ona jest jak obce, podrzucone dziecko, nie przyjmujcie go. Mnie też nie chcę abyście podrzucali dzieci, urodzone z nieprawego łoża. Jako nauczyciela nie przysłano mnie na Ziemię, abym zajmował się takimi dziećmi i wychowywał je. Wychować grzesznika to jedna rzecz, lecz odchować nieślubne dziecko, to inna sprawa. Grzesznik, który osiągnął pewną świadomość i kaja się za swoje grzechy, może się uratować. On czyni wysiłek, aby wykonać Boską Wolę. Dla takich przyszedł Chrystus na Ziemię. Każdy może się zbawić. Nawet grzesznik może się zbawić, lecz nie podrzucone, nieślubne dziecko. Jest ono żmiją, którą im więcej karmisz, tym większa się staje. Pewnego dnia zawinie się ona wokół człowieka i zmiażdży jego kości. Dla was osobiście, dla waszego przyszłego dobra wskazane jest, abyście pielęgnowali tamte wielkie myśli, które Bóg pierwotnie w was zakodował Poprzez Ducha Świętego. Nie pielęgnujcie negatywnych myśli, które czarna loża zasiała w was. Matka mówi: "Namęczyłam się z tym dzieckiem, dla mnie jest ono wielkim bólem głowy, lecz pewnego dnia będzie się ono mną opiekować". Nie, pewnego dnia to dziecko jak żmija połamie twoje kości i wyrzuci cię na zewnątrz od fali. "Uświęć ich w Twojej prawdzie". Żaden człowiek nie może nauczyć się Boskiego prawa, dopóki nie uświęci Imienia Bożego. Gdy uświęcicie Imię Boże, wasze myśli będą czyste i jasne. Z nimi będziecie budować powłokę, z którą zacznie się ciało Prawdy, które uczyni was wolnymi. Prawda jest pierwszym ciałem, nad którym powinniście teraz pracować. W tym ciele żyje dusza człowieka. Bez Prawdy nie ma Wolności. Jakkolwiek byście nie płakali, jeśli Prawda nie jest wewnątrz was, nie możecie być wolnymi. Samym płaczem nie zdołacie sobie pomóc. Czasami płacz jest pożyteczny, czasami szkodliwy. Płacz to deszcz, który, jeśli posialiście dobre nasiona, spowoduje, że one wykiełkują i was wzniosą. Jeśli posialiście tarninę gdy wyrośnie, ona zakryje was (zabierze wam światło). Jeśli płaczesz za Bogiem, błogosławiony jesteś. Jeśli płaczesz za światem, żal mi za ciebie. W tym przypadku, byłoby dla ciebie lepiej, gdyby dotknęła cię susza. Jasne i szlachetne myśli was wywyższą. Z ich pomocą wejdziecie w ciało Prawdy i będziecie wolni. Właśnie tak poznacie Chrystusa i On również was pozna. Niektórzy chcą znaleźć we mnie Chrystusa. Nie, Chrystusa znajdziecie w Jego naukach. Jeżeli chcecie wiedzieć, kim ja jestem, powiem wam. Ja jestem bratem najmniejszych w Królestwie Bożym. Ja, najmniejszy, chcę wykonać Wolę Boską, tak jak Bóg przykazał, uświęcić Jego Imię, tak jak On mnie uświęcił. Bóg był tak dobry dla mnie, że ja, brat najmniejszych, chcę się Jemu odwdzięczyć z całym moim uznaniem. Chcę, abyście też naśladowali mój przykład. W niektórych z was może pojawić się pragnienie bycia większym ode mnie, zajęcia pierwszego (najważniejszego) miejsca. Jest to pokusa. Chrystus mówi: "Wystarczy, jeśli uczeń będzie jak jego nauczyciel"[5]. I ja nie chcę więcej. Wystarczy mi to skromne miejsce. Nie zamieniłbym go na inne. Nie jest ważne miejsce, jakie zajmujecie. Ważne jest, jak spełnicie swój obowiązek wobec Pana. Chcecie być królami. Dobrze jest, aby człowiek był królem, lecz nie ma też większego nieszczęścia niż to. Król może uczynić bardzo wiele dobrego, może wspomóc całą społeczność lub cały naród, lecz może również doprowadzić go do zguby. Dlatego Chrystus mówi: "Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie"[6]. Jeśli żywisz marzenia o wielkości, świadczy to, że przejawia się w tobie duma i blask. Wielcy handlowcy, którzy operują ogromnym kapitałem, setkami milionów, robią wielkie długi i czasami pociągają za sobą na dno wielu ludzi. Jeżeli posiadacie sto milionów i stracicie je, spadnie na was wielkie zmartwienie. Weźcie liczbę 100, jako liczbę, która przedstawia jedną z wyższych anielskich hierarchii. Nie ma słów, którymi można wyrazić smutek i cierpienie handlarza, który utracił swoje sto milionów. I na odwrót, nie ma słów, którymi można wyrazić radości tego, który posiada sto milionów do swojej dyspozycji i może je rozsądnie wykorzystać. O ile pierwsze jest straszne, o tyle drugie jest wielkie. "Uświęć ich w Twojej prawdzie". Pierwszą rzeczą, jakiej powinniście nauczyć się ze słów Chrystusa jest pokora. Jest ona matką prawdziwej, pozytywnej wiedzy. Duma jest matką tymczasowej, doczesnej wiedzy. Możesz posiadać wiele wiedzy, lecz jeżeli jesteś dumny, będziesz w położeniu jednego z braci, którego zwiodła czarna loża. Przestrzegając Boskich praw, nawet, jeżeli jesteście najmniejszymi, wzniesiecie się. Jeśli chcecie, aby Niebo zainteresowało się wami i pobłogosławiło was, powinniście być pokorni w pełnym tego słowa znaczeniu, a nie w tym zwyczajnym, tak jak was uczono. Pokora to piękny anioł, wielki duch. Ten, kto go ujrzał, od razu go pokochał. W pokorze zradzają się wszystkie Boskie cnoty, o których marzy ludzki duch i dusza. Anioł pokory jest żywym. Niesie on w sobie Miłosierdzie – dziecko Miłości, najmniejszą córeczkę Boga. Miłość żyje wśród Dziewiczych duchów i obiecuje jasną przyszłości dla całej ludzkości, jak i dla tych, którzy jej szukają. Jeśli chcecie, aby Chrystus w was był silny i nieśmiertelny, aby was wywyższył, powinniście dać wolną drogę Miłości w swojej duszy. Oznacza to umieszczenie Chrystusa na najwyższym miejscu w swojej duszy, uświęcenie Jego Imienia w swoim sercu. Niektórzy myślą, że są blisko Chrystusa. Blisko Chrystusa może być tylko mały, tzn. tylko ten, który opanował sztukę pomniejszania siebie. Mówicie, że chcecie być jak Chrystus, lecz jednocześnie chcecie rozkazywać. Abyście mogli być jak Chrystus i blisko Niego, powinniście przyswoić sobie prawa służenia bez własnej korzyści, myśleć właściwie. Nienawiści odpowiadać Miłością, złu odpowiadać Dobrem. I wtedy nieważne jest komu służysz – Jasiowi czy Grzesiowi. Będziesz służył Bogu. Imiona są istotne na tyle, na ile odpowiadają swojej zawartości. Imię Chrystusa nie jest jednostkowe, lecz kolektywne (wspólne). On jest jak powietrze i światło. Każdy ma prawo z niego korzystać. Rozumujcie mądrze, filozoficznie i nie łudźcie siebie zewnętrzną formą rzeczy, ani zewnętrznym znaczeniem słów. Szukajcie ich wewnętrznej zawartości. Jeżeli myślałbym tak jak wy, dawno temu zszedłbym z wysokości swego położenia. "Uświęć ich w Twojej prawdzie". Teraz chcę, abyście szli prostą wstępującą linią, zmierzając do uświęcenia Imienia Bożego w sobie. To Imię wywyższy was, abyście byli tak jak Chrystus powiedział, Jego współdziedzicami i współuczestnikami[7]. Dziś ja chcę wprowadzić do waszych umysłów i serc Boską Światłość, poprzez którą możecie wyzwolić się ze wszystkich zalążków złego. Miecz Ducha jest wyciągnięty i biada tym, którzy sprzeciwią się Prawdzie. My powinniśmy walczyć bronią, o której wspomina się w 10 rozdziale, wierszu 4 i 5 Drugiego listu do Koryntian: "Gdyż oręż bojowania naszego nie jest z ciała, lecz posiada moc burzenia, dla Boga twierdz warownych. Udaremniamy ukryte knowania i wszelką wyniosłość przeciwną poznaniu Boga i wszelki umysł poddajemy w posłuszeństwo Chrystusowi". To jest teozofia, okultyzm, spirytyzm, Boża Mądrość. Pragnę, abyście przyjęli następujący fragment jako motto: "Niech oręż wasza nie jest z ciała, lecz posiadajcie moc poprzez Boga". Właśnie w ten sposób wyzwolicie się od knowań niższego manasu, grzechu, któremu dziś wciąż ludzie oddają dziesięcinę. Chrystus mówi: "Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga"[8]. Niższy manas to cesarz w człowieku. Wiersz ów oznacza, że oddając to, co należy niższemu manasowi, oddajcie również to, co należy wyższemu (manasowi). Oddać Cezarowi, co Cezara, a Bogu, co Boskie – oznacza zniszczyć szkodliwe zarodki, aby nie rosły więcej, wyzwolić się ze wszystkie nieczystych myśli i powiedzieć: "Masz cesarzu to, co twoje". Potem wziąć wyższe, Boskie myśli, umieścić je w Boskim spichlerzu duszy i powiedzieć: "Oto, Panie, co Twoje". Potem wejdziecie do swej izdebki i skierujecie modlitwę do Pana, nie mieszając tego, co cesarskie z tym, co Boże. Gdy mieszasz razem te dwie sprawy, to nie modlitwa. Modlitwa jest silna wtedy, gdy serce jest czyste i całkowicie skierowane ku Bogu. Dopóki ognisko waszego serca nie zrobi się gorące, wasza modlitwa nie będzie dochodziła do Boga. Czy wiecie, jaki będzie wasz stan, gdy poczujecie Boskie ciepło w swoim sercu? Pewien Amerykanin słuchał Camilli Russo, uczennicy Paganiniego, gdy grała "Sen życia" i powiedział: "W tym momencie byłem gotowy pogodzić się z całym światem, wybaczyć wszystkim moim wrogom". Ten Amerykanin słuchał też wybitnych kaznodziei, lecz żaden nie potrafił wpłynąć na niego tak, jak Camilla Russo. Zatem, gdy do waszych serc przeniknie pokora, powiedzcie: "Panie, gotów jestem wybaczyć wszystkim". Pytam, czy słyszeliście głos pokory? – Ja go słyszałem. Ładniejszej muzyki niż pieśń pokory nie znam. Jaka harmonia jest w pokorze! Jaka Miłość tryska z serca pokornego! Swoimi promieniami Miłość oblewa serca wszystkich ludzi. Każdego dnia wysyła ona swoje błogie myśli i pociechę do wszystkich cierpiących i uniżonych, do całej ludzkości. Ona mówi: "Miejcie nadzieję, ja wam pomogę, abyście święcili Imię Boże w waszych umysłach i sercach. Dam wam całe swoje błogosławieństwo". Dziś Chrystus chce zjednoczyć wszystkie braterstwa i religie całego świata. Oto dlaczego nie pozwalajcie sobie osądzać ludzi. Wy nie znacie głębokich przyczyn rzeczy. "Uświęć ich w Twojej prawdzie". Jak Bóg działa dla waszego wywyższenia? – Poprzez drogę cierpień i radości. Przewędrowałem całe ludzkie życie, słuchałem wywyższonych Boskich Duchów i ze zdobytego doświadczenia wnioskuję, że wszyscy ludzie powinni przejść drogę radości i cierpień. Lepszej drogi niż ta nie znajdziecie. Kto może to podważyć? Droga nie jest zła, lecz większość ludzi służyło i służą cezarowi. Któraś kobieta skarży się na swojego męża i mówi: "Nie kocham go już, uczynił mnie nieszczęśliwą". Pozostaw go w takim razie. - "A kto mnie będzie karmił?" - A, to już nie małżeństwo, lecz konkubinat! Małżeństwo to coś idealnego, Boskiego. Gdy chcecie wejść do Królestwa Bożego, nie powinniście narzekać że Bóg rzekomo dał wam złego męża. Skoro narzekacie, Bóg wam odpowiada: "Same wybrałyście sobie takiego męża, ja go wam nie dałem. Chcecie, abym uczynił go lepszym, podczas gdy wy same nie stałyście się lepszymi". Rozważam pojęcie "kobieta" jako ogólne, nie mówię o osobach. Dla mnie każda kobieta i każdy mężczyzna są promieniami, tzn. częściami całości. Tymi pojęciami posługuje się jak realnymi faktami, doświadczonymi w samym życiu. Zatem, droga cierpień i radości jest drogą osiągnięcia cierpliwości. Cierpliwy zdobywa wielkie doświadczenie i wewnętrzne bogactwo. Tylko w ten sposób człowiek może zrozumieć wielkie Boskie drogi, jak i wielki Boży Pierwotny Plan przyszłych błogości człowieczych. Jeżeli chcecie awansować w tym roku, nigdy nie narzekajcie. Gdy mówię nie narzekać, nie mam na myśli hałasu, który tworzy się koło was, lecz – przyjmowanie tego hałasu w siebie. Wasze serce powinno być ciche i spokojne. To, że ktoś rzuca kamienie i niszczy wasze okna, nie jest waszą winną. Lecz gdy wy od wewnątrz zaczniecie niszczyć okna waszego domu, waszej duszy, powiem: "Przyjaciele, jeszcze nie nauczyliście się służyć Bogu; jeszcze nie nauczyliście się płacić cesarzowi". Każdy może popsuć życie tysiącom istot. Czy wiecie ile wieków potrzeba, aby naprawić ludzkie pomyłki? Czasami pojawia się w was pragnienie zemsty. Mówicie sobie: "Zmiażdżę mu głowę, zdeptam go nogami. Niech wie, kim jestem!" Nie, wgłębiając się w siebie, powiedzcie sobie: "Ten duch, który przyszedł do mnie, jest duchem demonicznym. Schwycę go i powiem mu aby zamilkł. Precz z mojej świątyni! Zakazuje ci obrażać Boży obraz!" Mówisz komuś: "Nie potrafię myśleć dobrze o tobie". – Żal mi ciebie. Skoro nie potrafisz myśleć dobrze o swoim bliźnim, to o Bogu również nie będziesz dobrze myślał. A jak wtedy pokochasz Boga? Macie trzy drogi, którymi możecie iść – droga Miłości, droga Mądrości i droga Prawdy. To jest ciasna droga Życia. Chrystus mówi: "Ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują"[9]. Wszyscy jednak mogą iść Drogą Miłości. Jeżeli nie potraficie iść Drogą Mądrości, wejście na Drogę Miłości. Jeżeli nie potraficie iść również tą Drogą, wejście na Drogę Prawdy. Zatem Drogi Miłości, Mądrości i Prawdy, są to trzy drogi, którymi powinniście iść. Nie obrażajcie się, że ktoś nie idzie drogą, którą wy idziecie. Idźcie do przodu. Wynik wszystkich trzech dróg jest taki sam, istnieje różnica tylko w zakrętach które na każdej z nich się napotyka. Tego nauczał Chrystus, gdy był na Ziemi, tego naucza też teraz. Jeżeli nie rozumiecie spraw ziemskich, to jakżeż pojmiecie sprawy niebieskie? Jeżeli nie rozumiecie tego, co łatwe, to jakżeż zrozumiecie to, co trudne? - "Powiedz nam coś wielkiego". – To jest najwyższe, co może wam powiedzieć brat najmniejszych, brat waszych aniołów, które was prowadzą na Jasną drogę. Mówicie: "Jesteś naszym bratem". Jeśli uważacie, że jestem waszym bratem (z urodzenia), łudzicie siebie. Jeśli uważacie, że jestem waszym bratem w duchu, macie rację. - "Nie kochasz nas". – Jeśli mowa o ziemskiej miłości, nie kocham was. Jeśli uważacie, że nie kocham was, tak jak kochają was wasi aniołowie, łudzicie się. Nie ma człowieka na Ziemi, który kochałby wasze dusze tak, jak ja je kocham. Pragnę, abyście też tak kochali dusze ludzi. Czy jest to dla was zrozumiałe? Ja wiem, że dziś wasi aniołowie bardzo z was się cieszą. Czy jest to dla was zrozumiałe? Ja pragnąłem wyświadczyć im im drobną przysługę Przyszedłem na Ziemię usłużyć aniołom i wam. Gdy ukończę swoją pracę, powiecie, że wyjechałem dokądś. Dokąd wyjadę? Nie, niegdzie nie wyjadę. Pójdę do Tego, Który mnie posłał i zapytam: "Czy wykonałem robotę, którą miałem?". I jeżeli jest coś, czego nie dokończyłem, znów przyjadę. Jeżeli za drugim razem znów nie dokończę swojej pracy, przyjadę ponownie, dopóki nareszcie nie powiedzą mi: "Dobrze, ukończyłeś swoje zadanie". Takie jest prawo dla małego Brata Nieba – uczynić to, czego Bóg od niego oczekuje. Oto Wielka nauka, której dotychczas jeszcze nie słyszeliście. Tego, co teraz słyszycie, nigdy nie doświadczaliście. Dlaczego? Ponieważ jest to Nauka małych aniołów, które zeszły na Ziemię podnieść ludzkość. Teraz, nie będę was błogosławił. Nie czynię tego. Dlaczego? – Jeżeli wyślę swoje błogosławieństwo, a w was są chwasty, one wyrosną. Ja postępuję rozumnie, zgodnie z Boskim prawem. Gdy zobaczę, że posialiście dobre nasiona, wszyscy Bracia w Niebie wyślą wam swoje błogosławieństwo, aby nasiona wyrosły i dały dobre owoce, aby wraz z tymi owocami wyrósł i zmartwychwstał Bóg w was – abyście uświęcili Boże Imię! Będzie to źródłem mojej radości, ponieważ będziecie blisko Boga. To wam obwieszczam w Nowym roku: nie kończę, lecz dopiero zaczynam. To powinniście wiedzieć. To, co wam mówię, to początek. A o ile większe rzeczy istnieją! Jeżeli słuchacie, tego, co wam mówią ci mali, poczujecie Bożą Siłę. Przyjdzie na was Mądrość, wzmocnicie swoją wolę i sprawy na świecie zaczną się poprawiać. Od tej chwili otwiera się przed małymi wielkie zadanie. Nauka malych jest wielka. Jest to dla was najbardziej odpowiednie. Jest to podstawa dla tego co przyszłość przyniesie waszej duszy. Jest to Boska myśl dla roku 1917. Nie mówię o ziemskim, lecz o Boskim roku. Zaczynam z roku 1914, -15, -16 oraz - 17 roku, które tworzą Nową Epokę. Są to cztery Boskie lata, które tworzą cykl Boskiego błogosławieństwa. Jedynka w 1917 oznacza zasadę Sprawiedliwości, a siódemka – prawo do odpoczynku i prawo do dóbr. Pozostawię teraz was, abyście myśleli nad Pokorą, Cierpliwością i Miłością. Starajcie się z ich pomocą wyrównać chropowatości w sobie, które naruszają Boską harmonię w waszym życiu. Niech każdy z was poprzez swojego anioła odwoła się do Pana w sobie i niech Go zapyta: "Panie, co chcesz bym uczynił, aby zapanowało Królestwo Boże na Ziemi i uświęcenie Twojego Imienia pośród ludzi?". Pierwsza rzecz, jaka wam będzie powiedziana to: "Pogódźcie się!". To mówił Chrystus. Przeczytajcie Ewangelię Mateusza i Łukasza. Jest tam powiedziane: "Jeśli przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim; jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch [i znów idź do niego]"[10]. Kto idzie przed ołtarz, powinien się najpierw pogodzić ze wszystkimi. Nikt nie może stanąć przed ołtarzem, jeżeli wcześniej nie doprowadził do pojednania i zgody. Mówicie o niektórych: "Chodźcie, pogodzimy ich". Jak ich pogodzicie, skoro oni wcale nie zmierzają przed ołtarz? Powinniście się pogodzić! Powiesz: "Bracie, pogódźmy się!" Jeżeli on nie chce się zgody, odejdziesz, lecz wrócisz z jeszcze jednym albo dwoma. Jeżeli wtedy też nie chce się pogodzić, przyjdziesz z całym kościołem. Jeżeli nawet wtedy on nie chce zgody, powiesz: "Niech ci będzie jak poganin i celnik"[11]. To jest Chrystusowa nauka. Sprzeczki, które teraz istnieją, nie są spójne z Jego naukami. Teraz, ja nie mam zamiaru nikogo posądzać. Dla mnie wszyscy jesteście równi. Mówię: jeśli nie przyjmiecie tej Nauki, wynik nie będzie dobry. Po co niepotrzebnie tworzyć cierpienia na świecie? Dość już było cierpień w przeszłości. Niechaj od teraz nadejdzie radość i błogosławieństwo dla ludzkości. To, co dziś wam mówię, wszędzie jest powtarzane. Mówi to Bóg, mówią to anioły, powtarzają to wszyscy ich słudzy na Ziemi. To mówi też Chrystus. I ja wierzę, że tak właśnie będzie. Tak jak powiedziano, tak właśnie będzie, nie mam nawet cienia wątpliwości. Pewnego dnia znów wszyscy spotkamy się. Oczywiście nie w takiej sytuacji jak dzisiejsza – w dziesięć razy lepszej sytuacji, i znów na Ziemi. Po dziesięciu latach będziemy w stokrotnie lepszym stanie niż teraz. Po kolejnych dziesięciu latach będziemy w tysiąckrotnie lepszym stanie niż teraz. Po kolejnych dziesięciu latach będziemy w dziesięciotysięcznokrotnie lepszym stanie niż teraz. Po kolejnych dziesięciu lat będziemy w stutysięcznokrotnie lepszym stanie niż teraz Po kolejnych dziesięciu latach będziemy w milionkrotnie lepszym stanie niż teraz. Po kolejnych dziesięciu latach będziemy w dziesięcimilionokrotnie lepszym stanie niż teraz. Po kolejnych dziesięciu latach będziemy w stumilionokrotnie lepszym stanie niż teraz. Pod koniec tego okresu lub na początku kolejnego będziemy razem z Bogiem. Niech mój pokój będzie z wami! © Tłumaczenia: Gerasim Galitonow Podziękowania dla Alicji Kiejko za pomoc w pracy nad polską wersją ----------------------------------------------------------- [1] Wyj20:7 [2] od Annie Besant [3] od Rudolfa Steinera [4] Gal6:8 [5] Mat10:25 [6] Łuk12:48 [7] Efez3:6 [8] Mat22:21 [9] Mat7:14 [10] Mat5:23-24; 18:16 [11] Mat18:17